Reklama

Energetyka jądrowa w Polsce

A A A
Anna Koniecka

Dodano: 03-07-2015

Fotografie Archiwum BIZNESiSTYL

Fotografie Archiwum BIZNESiSTYL

Prąd z elektrowni atomowej, którą rząd chce wybudować na Pomorzu, nie będzie z tego powodu tańszy dla odbiorców. Najtańszy prąd jest z węgla, którego mamy najwięcej w Europie, ale na skutek zaostrzania polityki unijnej dotyczącej ograniczeń emisji dwutlenku węgla, Polska musi szukać źródeł „czystszej” energii, alternatywnej dla niechcianego (w Unii) polskiego węgla.
 
Czy to jednak dobra decyzja, żeby zainwestować gigantyczne pieniądze (wg dzisiejszych szacunków ok. 50 mld złotych) w elektrownię jądrową o stosunkowo małej mocy, czyli bez strategicznego znaczenia dla krajowej energetyki? Wiadomo było od samego początku, że ta atomowa budowla nie zastąpi elektrowni węglowych, nie rozwiąże wielu innych problemów, raczej przysporzy nowych. Związanych np. z utylizacją odpadów, czego żadne z „państw atomowych” na świecie do tej pory ostatecznie nie rozwiązało. Ci, co twierdzą, że jest inaczej, że sąsiadujące z elektrowniami miejscowości zabiegają o to, żeby to właśnie u nich budować składowiska atomowych odpadów, mówią tylko pół prawdy. Samorządy lokalne chciały składowisk na swoich terenach, gdyż za składowanie odpadów są olbrzymie pieniądze. Teraz nie chce nikt, kto ma choć trochę wyobraźni, a nie tylko pusty portfel.  W Wielkiej Brytanii np. nie ma gdzie ulokować nowego składowiska dla odpadów z elektrowni atomowych, pomimo zapewnień, że potencjalny gospodarz terenu może liczyć na szereg korzyści wartych setki milionów funtów, a dla lokalnej społeczności będzie dużo nowych miejsc pracy. I lepsza infrastruktura.
 
Radioaktywnych odpadów z elektrowni atomowych nie da się przerabiać ani neutralizować – nie wynaleziono innej „techniki” jak składowanie. Te śmiertelnie niebezpieczne składowiska będą groźne dla pokoleń przez miliony lat. Niewyobrażalna skala czasu. 
 
A jak są bezpieczne owe składowiska, pokazuje ostatnio przykład Hanford - to największe cmentarzysko poatomowe w USA. Wysoko radioaktywne i toksyczne odpady wyciekły z sześciu zbiorników. Usuwanie skutków skażenia potrwa 40 - 50 lat.  
 
W zniszczonej przez tsunami japońskiej elektrowni w Fukushimie – od katastrofy  minęły zaledwie cztery lata – zbiorniki, gdzie składowana jest woda używana do chłodzenia uszkodzonych reaktorów, pękają. Radioaktywna woda zatruwa wody gruntowe, wycieka do oceanu. Buduje się tysiące kolejnych zbiorników. Główny problem teraz to wycieki radioaktywnej wody. 
 
Fala skażonej wody z Fukushimy dotarła aż do wybrzeży Kanady. Ale Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej uspokaja, że na razie nie ma się czym martwić, bo skażenie wody jeszcze nie jest duże. Na razie?
 
Techniczny szczegół: wodę do chłodzenia reaktorów można użyć tylko raz. Ale radioaktywna woda to nie jedyny produkt, którego musi się pozbyć każda elektrownia. O kosztach utylizacji odpadów poatomowych obciążających inwestycje, ceny energii oraz środowisko, lobby atomowe woli jednak nie mówić, bo to by zniechęcało potencjalnych nabywców technologii jądrowej. Proszę zauważyć – ileśmy się już nasłuchali o niskich kosztach produkcji prądu podczas rządowej kampanii reklamowej, mającej nas przekonać do planowanej budowy elektrowni atomowej, ale o cenie prądu dla odbiorców – tylko tyle, że będzie taniej. A konkretnie?
 
Lobbysta z kręgów naukowych, swoiście pojmujący służebną rolę nauki wobec gospodarki (nazwisko z uwagi na wiek osoby przemilczę), uciekł się nawet do porównania, które zasługuje na Nobla z marketingu. Stwierdził, że atomowy prąd będzie kosztował polskich odbiorców mniej niż prąd wytwarzany z morskich fal. I ten argument, wg pana profesora, miał ostatecznie przekonać wątpiących, czy inwestowanie w energetykę atomową to jest dobry biznes dla Kowalskiego - prądożercy. 
 
 Nawiasem mówiąc, polscy naukowcy na razie pracują nad własnym sposobem pozyskiwania prądu z morskich fal, ale tylko trzy kraje, w dodatku bardziej morskie niż Polska, wykorzystują jako źródło energii fale morskie, i to w stopniu śladowym: Norwegia, a z unijnych krajów Anglia i Francja. Energia pozyskiwana z fal morskich to jedynie 0,02 procent z wykorzystywanej w Unii Europejskiej energii odnawialnej. Dlaczego tak mało? Bo drogo kosztują urządzenia do wytwarzania prądu? Morze faluje za darmo. 
 
Lobbyści i marzyciele
 
Elektrownia atomowa, o ile zostanie faktycznie zbudowana, zacznie dostarczać prąd najwcześniej za 15 lat. Budowa kolejnej jest w bardziej mglistej perspektywie – gdzieś około 2050 roku. Czy wtedy UE będzie prowadziła równie restrykcyjną co teraz politykę wobec emitentów CO2 - nie wiadomo. Znane są plany do 2030 roku. Gdyby UE odpuściła trochę winowajcom – emitentom, to moglibyśmy się bez inwestowania w elektrownie atomowe obejść - twierdzą eksperci nie związani z atomowym lobbingiem.  Jeśli jednak polityka emisyjna się nie zmieni (to jest bardzo opłacalny biznes i wielki rynek – handlowanie limitami CO2), to sens inwestowania w atomową energię jednak jest. Ale czy to nie za kosztowna gra, żeby grać w ciemno?

Jasne jest natomiast co innego – że prąd, pomimo zainwestowania w elektrownię atomową nie będzie przez to tańszy. Przeciwnie – będziemy za niego sukcesywnie coraz więcej płacić, co zapowiada zresztą oficjalnie producent prądu. A poza tym jeśli chcemy mieć nowe elektrownie (a musimy chcieć jeśli nie lubimy siedzieć przy świeczce), to ceny prądu muszą rosnąć. Tak twierdzą eksperci.
 
Przeciwnicy energetyki jądrowej podnoszą, że ograniczenie emisji dwutlenku węgla oraz tani prąd dla odbiorców można mieć o wiele mniejszym kosztem niż z atomu - z  energii odnawialnych (OZE), pod warunkiem, że  produkcja prądu przez samych odbiorców (prosumentów) dostanie realne wsparcie – czytaj dotacje. Ale na to się wciąż nie zanosi. Projekt ostatnio zaproponowanych, kolejnych już zmian do ustawy o odnawialnych źródłach energii, jeśli zostanie przyjęty w obecnym kształcie, spowoduje, że zarobią na tym koncerny energetyczne a nie prosumenci. A wtedy rozwoju energetyki obywatelskiej w Polsce nie będzie. Po prostu - nie.
 
Koncerny energetyczne nie są zainteresowane produkcją prądu przez samych odbiorców. Bo jaki to interes dla koncernów?
 
Z raportu „Scenariusze rozwoju technologii na polskim rynku energii do 2050 roku” wynika, że energetyka obywatelska oparta o pozyskiwanie energii przy pomocy urządzeń fotowoltaicznych mogłaby dostarczać prawie połowę prądu produkowanego przez wszystkie źródła odnawialne. Mogłaby…
 
Badania TNS Polska dla RWE Polska:  w ubiegłym roku 21 proc. Polaków deklarowało gotowość zainwestowania w panele fotowoltaiczne. Większość respondentów to ludzie młodzi, w wieku poniżej 29 lat, mieszkający na wsi; status materialny: wyższe i średnie zarobki, własny dom lub bliźniak. Motywacja: chcą płaci niższe rachunki za prąd, uniezależnić się od dostawców energii i chcą chronić środowisko.
 
Reklama
Przydomowych mikroinstalacji wytwarzających prąd i ciepło na własne potrzeby jest w Polsce ponad 200 tysięcy. Byłoby więcej, tylko że to jest ciągle za droga inwestycja jak na kieszeń Kowalskiego.
 
Rachunek ekonomiczny po niemiecku
 
Na energię z odnawialnych źródeł Niemcy postawili wiele lat temu. W 2004 roku wprowadzono w Niemczech system, który miał rozwinąć fotowoltaikę. I rozwinął! Rząd zainwestował w budowanie „słonecznych domów”, gdzie zainstalowano panele słoneczne, żeby potrzebny w gospodarstwach domowych prąd był dla mieszkańców za darmo. Kto by nie chciał zamieszkać w takim domu?! Wszyscy chcieli. Zrealizowano więc bardzo szybko pierwszy projekt - tysiąca słonecznych domów, potem stu tysięcy, a dalej już poszło… Przydomowych instalacji fotowoltaicznych mają Niemcy ponad dwa miliony. 
 
A w ogóle produkują więcej energii z OZE niż z węgla. 
 
To fakt - państwo dopłaca do produkcji energii z OZE ok. 20 mld euro rocznie. Według naszej logiki, kto dopłaca, ten traci. Według niemieckiej logiki to jest inwestowanie w obywateli i w ochronę środowiska, bo… zanieczyszczanie środowiska kosztowałoby więcej. 
 
Zasada złotego środka
 
W jakim kierunku powinna pójść ostatecznie polska energetyka? Postawić na OZE, jak Niemcy, czy - jak Francja – na energetykę jądrową? Pytanie zasadne, wkrótce wybory, jeśli zmieni się(?) rząd, mogą się posypać dotychczas obowiązujące scenariusze, nie tylko persony na stanowiskach.
 
Rządowa kampania proatomowa (kosztowała 2 mln zł, a miała kosztować 20) została wyciszona. Obywateli nie przekonała. Połowa Polaków nie chce elektrowni atomowej (badanie CBOS, 2014). Nawet politycy mają wątpliwości (PSL); SLD domaga się referendum. 
 
W jakim kierunku powinna pójść polska energetyka to jest pytanie przede wszystkim do ekspertów. 
 
Wojciech Hann, szef zespołu środkowo-europejskiego energetyki i zasobów w Deloitte uważa, że nie ma odwrotu od energetyki jądrowej.  Zarówno w Polsce, Europie jak i na świecie. Zwłaszcza w kontekście zmiany prawodawstwa i dążeniu do bezemisyjnej gospodarki.
 
W Europie nie ma jednej odpowiedzi na wyzwanie związane z ograniczaniem emisji, zmianą miksu energetycznego. Niemcy, Włosi czy Szwajcarzy wykonali w kontekście Fukushimy daleko idące decyzje polityczne odnośnie wycofywania się z en. jądrowej. Jednocześnie jednak Enel, włoski gigant energetyczny, inwestuje w technologie jądrowe, zarówno poprzez joint venture z EDF we Francji, jak i na Słowacji – podkreśla Hann. - Obserwujemy również potrzymanie silnego zainteresowania, jeśli chodzi o rozwój energetyki jądrowej, w takich krajach jak Francja czy Finlandia, gdzie toczy się budowa dwóch projektów jądrowych oraz w Wielkiej Brytanii, gdzie trzy europejskie konsorcja energetyczne pracują nad przystąpieniem do budowy nowych projektów.
 
Scenariusz dla Polski, zdaniem eksperta: - Dla Polski powinniśmy szukać głównie   głównie optymalnego miksu węglowo- atomowego, uzupełnionego ale niezdominowanego przez OZE, bo Polaków nie stać na dopłacanie do luksusu korzystania z energii produkowanej w drogich zielonych niskoemisyjnych źródłach w takim stopniu jak Niemców, czy Anglików. 
 
Na inwestowanie w energetykę atomową w Polsce trzeba spojrzeć szerzej. W przypadku budowy elektrowni atomowej o mocy 3000 MW mówimy o inwestycji wartej około 50 mld zł i chociaż istotna tego część to byłyby profity dostawców technologii, to inwestycja oznaczałaby dla wielu polskich firm zwiększone zamówienia przez wiele lat. Nie wolno o tym zapominać – dodaje Wojciech Hann. /cyt. rynekinfrastruktury.pl, energetyka.wnp.pl/
 
Bezpieczeństwo atomowe – czy jest się czego bać?
 
Niemiecki rząd zrezygnował z energetyki jądrowej pod presją społeczną (po katastrofie w Fukushimie). Ostatnia elektrownia  w Niemczech zostanie zamknięta do 2020 roku.
 
Z budowy elektrowni atomowej zrezygnowała również Litwa, bo tak zdecydowali w referendum obywatele.
 
Po katastrofie w Czarnobylu (kwiecień 1996 r.), Polacy protestowali przeciwko  budowanej akurat w tamtym czasie w Żarnowcu pierwszej elektrowni jądrowej. Odbyło się nawet referendum, obywatele opowiedzieli się przeciwko kontynuacji budowy, ale ówczesny rząd referendum nie uznał i budował „Żarnobyl” dalej. Przerwano prace dopiero jak zabrakło pieniędzy. I tak, inwestycja, która już wtedy kosztowała dwa miliardy dolarów, obróciła się w ruinę. Kosztowna nauczka na przyszłość?
 
Bruksela, po katastrofie w Fukushimie, zaleciła sprawdzenie stanu bezpieczeństwa we wszystkich elektrowniach atomowych funkcjonujących w krajach UE. Okazało się, że we wszystkich jest wiele nieprawidłowości dotyczących zabezpieczeń systemów awaryjnych. (Dla przypomnienia: systemy awaryjnego chłodzenia zawiodły i w Fukushimie i w Czarnobylu  - tutaj doszły jeszcze błędy konstrukcyjne i błąd człowieka). 
 
Najwięcej zastrzeżeń było do elektrowni we Francji (największy europejski producent energii atomowej). W czterech elektrowniach, których nazw nie podano w raporcie UE (zachodni dziennikarze ustalili, że chodziło o Finlandię i Szwecję), testy bezpieczeństwa wypadły bardzo źle. W razie jakiejś klęski żywiołowej, mogłoby tam dojść do katastrofy porównywalnej z Fukushimą. 
 
Według autorów raportu koszty wszystkich prac naprawczych w skontrolowanych elektrowniach  wyniosłyby około 25 mld euro.
 
Poza protokołem
 
Maj, 2013, dwa lata po teście bezpieczeństwa:
 
Francuska agencja bezpieczeństwa nuklearnego nakazała natychmiastową modernizację zabezpieczeń najstarszej elektrowni w Fessenheim. Przeprowadzono szybki… remont. Rząd rozważa zamknięcie elektrowni w 2016 roku.
 
Pytanie: to co, audytu nakazanego przez UE dwa lata wcześniej tam nie było, czy też może elektrownia dopiero tak podupadła przez ten krótki czas?
 
PS. Raport o stanie bezpieczeństwa elektrowni na wschód od Bugu  pisze… życie. Nie ma on sformalizowanej formy. Ostatnie doniesienia – o pożarze skażonego radioaktywnymi substancjami czarnobylskiego lasu. Wg różnych źródeł  płonęło 240 – 600 hektarów. Pożar ugaszono zaledwie 5 kilometrów od elektrowni, w której doszło w 1986 roku do katastrofy – największej w historii energetyki atomowej. Z likwidacją skutków, źle zabezpieczonym w dalszym ciągu IV reaktorem emitującym radiację, boryka się Ukraina i państwa całego świata, bo to one dają na to pieniądze. Ocenia się, że „sprzątanie” po katastrofie potrwa kolejne 30 lat. A do wnętrza zburzonego podczas wybuchu reaktora będzie można wejść za… 300 lat.  Ale to nie jedyny problem. W Donbasie trwa wojna – o bezpieczeństwie ukraińskich elektrowni, zabezpieczeniach składowisk poatomowych,  nie ma czasu myśleć, ani możliwości nie ma. Właśnie jadę, jak co roku, na Wschód – i dalej. Jak wrócę, opowiem, jak to wygląda z tamtej strony. Jeśli się uda.

KOMENTARZE

Angela Gaber Trio 5 kwietnia w Sanoku

"Opowieści z Ziemi" to tytuł najnowszej płyty bieszczadzkiego zespołu Angela...

Podkarpackie winem stoi. Od czwartku i nie tylko

Przed nami doskonała okazja do spróbowania win węgierskich i gruzińskich, ale przede wszystkim tych powstających w naszym regionie. Bo bez żadnego nadużycia można powiedzieć, że Podkarpacie winem...

URtalking startuje już dziś!

21 stycznia 2014 r. (wtorek) o godzinie 17:30 odbędzie się XIII edycja konkursu URtalking w Auli Wydziału Ekonomii UR. Organizatorem konkursu jest Koło Naukowe Ekonomistów działające na Wydziale Ekonomii Uniwersytetu Rzeszowskiego.

zobacz więcej
Reklama

Jest nowy pomysł na południową obwodnicę Rzeszowa

Pojawił się nowy pomysł na południową obwodnicę...

15 inwestycji drogowych za miliardy zmieni Podkarpacie

Za dwa lata na Podkarpaciu będzie jednocześnie w realizacji 15 dużych inwestycji drogowych, o łącznej wartości ponad 10 mld zł. To cała S19, obwodnice kilku miast i droga krajowa Pilzno-Jasło...

Marta Półtorak i prof. Jerzy Posłuszny Honorowymi Obywatelami Rzeszowa

Dokładnie 171 lat musiała czekać pierwsza kobieta, by dołączyć do grona Honorowych Obywateli Rzeszowa. W 1847 roku pierwsze takie wyróżnienie otrzymał...

Coraz bliżej budowy S19 do Barwinka. Via Carpathię poprą kolejne kraje!

W poniedziałek, 5 lutego w Rzeszowie została podpisana umowa na koncepcję programową odcinka drogi ekspresowej S19 od Babicy do Domaradza. Tego...

Reklama

IKEA otwiera w Rzeszowie punkt odbioru zamówień

Szwedzki koncern IKEA otwiera w Rzeszowie punkt odbioru zamówień. Będzie się on mieścił w Millenium Hall. Wejście do punktu znajduje się na poziomie 0, od strony al. Rejtana, vis-à-vis Super-Pharm...

Nawet 20 mln zł dofinansowania dla firm ze średnich miast

Nawet 20 mln zł dofinansowania mogą otrzymać mikro, małe i średnie firmy działające w miastach średniej wielkości. Dofinansowanie jest przeznaczone na realizację wdrożeń projektów...

,,Być kobietą" - nowy projekt RARR-u dla bezrobotnych kobiet

Rzeszowska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A. realizuje projekt adresowany do bezrobotnych kobiet z wybranych powiatów Podkarpacia. Kobiety w wieku powyżej 29 lat będą mogły...

Miliardy zainwestowane w "Aeropolis" i kolejne firmy wchodzące do Jasionki

"Aeropolis" to już marka, z której wychodzą wielkie pomysły i o którą wspólnie chcemy dbać - mówił Mariusz Bednarz, prezes Rzeszowskiej Agencji...

Jerzy Kwieciński z Podkarpacia ministrem w rządzie Morawieckiego

Jerzy Kwieciński, dotychczasowy sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, został we wtorek, 9 stycznia br. powołany na ministra inwestycji i rozwoju. Kwieciński pochodzi...

zobacz więcej

POLECANE

VIP Listopad-Grudzień

VIP Listopad-Grudzień
w numerze m.in.:

• VIP tylko pyta - z Markiem Dareckim o przemyśle 4.0 • Ks. prof. Michał Heller i prof. Krzysztof Jakowicz • Rusza zimowa wyprawa na K2
Money.pl - Kliknij po więcej
Giełda
GPW 2018-02-19 14:49
WIG 62812.63 -0,01%
WIG20 2407.81 +0,04%
mWIG40 4826.59 -0,05%
sWIG80 14769.33 +0,09%
Wspierane przez Money.pl
Money.pl - Serwis Finansowy nr 1
Kursy walut
NBP 2018-02-19
USD 3,3411 +0,72%
EUR 4,1467 -0,22%
CHF 3,6013 -0,10%
GBP 4,6829 +0,13%
Wspierane przez Money.pl
Money.pl - Kliknij po więcej
Surowce - notowania online
Nazwa Jednostka Wartość [USD] Zmiana Ostatnia zmiana
 Złoto uncja 1349,80 +0,01% [14:39]
 Ropa brent baryłka 65,19 +0,48% [14:38]
 Pallad uncja 1033,25 -0,36% [14:38]
 Platyna uncja 1013,10 +0,43% [14:39]
 Srebro uncja 16,63 +0,18% [14:38]
Wspierane przez Money.pl
http://www.swiatpogody.pl
Reklama

NASI PARTNERZY