Alina Bosak

Dziennikarka

Noosfera

Dzialy: BIZNES, KULTURA, LUDZIE

O sobie:
Dziennikarka od zawsze - jednodniówki z okazji Dnia Matki publikowała już jako kilkulatka, a jako 13-latka doczekała się druku w ?Płomyku?. Przez 16 lat dziennikarz i redaktor rzeszowskich ?Nowin?, a obecnie magazynu VIP Biznes&Styl oraz portalu biznesistyl.pl. Nieustannie zakochana w książkach i zadziwiona światem. Człowiek wrażliwy na słowo, który nie lubi akcentów na przedostatniej sylabie czasowników w 1. osobie liczby mnogiej, dlatego coraz rzadziej ogląda telewizję. Chyba, że akurat leci tam jakiś dobry film.

O blogu:
Noosfera nie ma nic wspólnego z Nosferatu. Choć i on w niej siedzi. Oznacza sferę działalności ludzkiego rozumu, rodzaj globalnej świadomości, utrwalonego przekazu kulturowego, który współtworzą i z którego czerpią kolejne pokolenia. Z noosfery biorą się nowe idee, wynalazki, dzieła sztuki. Słowo wymyślił w XX wieku filozof - Pierre Teilhard de Chardin. I to zanim powstał Internet. W tej sferze myśli krążą i moje. Tu się nimi dzielę.

Nie chcecie hejtu? Przestańcie karmić trolle!

A A A

Dodano: 23-02-2017

Fot. Pixabay

Fot. Pixabay

Rację miał poseł Piotr Liroy Marzec, mówiąc politykom przerzucającym się odpowiedzialnością za internetowe bluzgi po wypadku polskiej premier takie oto słowa: „Nie chcecie hejtu – przestańcie karmić trolle”. Partie polityczne sporo wydają, by urabiać opinię publiczną poprzez sieć. Dobrze im idzie i chyba żadnej nie zależy na tym, by Polacy nauczyli się krytycznego myślenia.

Bardzo lubię program „Kawa na ławę” i styl, w jakim prowadzi go Bogdan Rymanowski – spokojnie, zostawiając na boku swoje osobiste poglądy i dzieląc czas antenowy pomiędzy polityków tak sprawiedliwie jak to tylko możliwe. Nawet partyjni pieniacze wiedzą rozumieją, że u pana Romanowskiego, trzeba powstrzymywać emocje. Ale po wypadku samochodowym premier Beaty Szydło, nie było im łatwo. Od złości aż buzowało, a rządzący i opozycja przerzucali się oskarżeniami. Jak w piaskownicy - szło o to, kto zaczął. No bo przecież te niesmaczne, złośliwe i obraźliwe komentarze na internetowych forach, ktoś musiał sprowokować. Poseł Piotr Liroy Marzec – muzyk, który do polityki za bardzo nie pasuje, ale jego relacje zza sejmowych kulis bywają ciekawe, kłótnię na wizji uciął bezczelnie, stwierdzając, że przecież PiS sam opłaca zastępy specjalistów od robienia tumultu w Internecie: „Nie chcecie hejtu, przestańcie karmić trolle” – podpowiedział kolegom Liroy.

Nie tylko PiS, ale i inne partie ochoczo sięgają po usługi specjalistów od sterowania opiniami w sieci. Jak wspaniałe to narzędzie, szybko przekonał się wielki biznes, a pożądanymi fachowcami stali się znawcy social media, czyli najczęściej młodzi ludzie, którzy siedzą przed komputerem i tu napiszą jakąś opinię, tam wlepią link do strony z produktem, a gdzieś indziej odpowiedzą na niemiłe uwagi, tak urabiając klientów, by kochali tę, a nie inną markę. Oczywiście, jedni „social” konkurują z innymi „social”, a do tego jest jeszcze cała masa innych narzędzi – typu personalizowanie przez różne boty treści, które widzi dany internauta itd. itp.

Sieć stała się potężnym narzędziem także w rękach polityków. Z pomocą wspomnianych przez Liroya trolli można dziś siać nienawiść tam, gdzie komu przyjdzie ochota. Owszem, hejt bywa spontaniczny – ktoś ma zły dzień i anonimowo naurąga komuś obcemu, by poprawić sobie humor (analiza jednego z popularnych amerykańskich serwisów pokazała, że co piąty komentarz pod tekstem zawiera słowa obraźliwe). Ale, niestety, architekci ludzkich umysłów, też wiedzą, że fora to potężna broń, która może ukształtować opinię na określony temat. Dlatego np. magazyn naukowy Popular Science wyłączył komentarze pod artykułami w swoim serwisie internetowym. Zrobił to po eksperymencie, polegającym na tym, że badacze pod tą samą notką o fikcyjnym odkryciu naukowy umieszczoną na dwóch różnych serwisach wklejali komentarze wyłącznie pozytywne lub wyłącznie negatywne. W pierwszym wypadku, dołączający się do dyskusji przypadkowi internauci, zdradzali podobne emocje – odkrycie pozwoli poprawić ludzkie życie. W drugiej dyskusji – forumowicze zaczęli podzielać opinię „trolli” również dochodząc do wniosku, że świat zmierza ku zagładzie.   

Nie trzeba dużej wyobraźni, by zrozumieć, jak łatwo też służby różnych państw, mogą dziś mieszać się do polityki dowolnego kraju na świecie. Dziś zamiast Bonda można często wysłać trolla.

Jak przed zalewem tego morza informacji złożonego z prawd, półprawd i kłamstw ma szansę obronić się dziś zwykły Kowalski? Nie ma innej drogi niż dobra edukacja i kształcenie w dzieciach zdolności krytycznego myślenia. W szkołach przydałaby się filozofia, nauka prowadzenia dyskusji, skłanianie uczniów do obrony własnego, odrębnego zdania. – W amerykańskiej szkole wciąż nam polecano dyskutować, spierać się o racje – powiedział mi niedawno James Katzen, wiceprezes Polskich Zakładów Lotniczych Sikorsky Aircraft w Mielcu, absolwent Massachusetts Institute of Technology.

A czy o taką naukę krytycznego myślenia zadbali autorzy tworzonej naprędce kolejnej reformy edukacji? Bo szachy, wybaczcie, tej sprawy nie załatwią.

Reklama

KOMENTARZE

POLECANE

VIP Marzec-Kwiecień

VIP Marzec-Kwiecień
w numerze m.in.:

• Justyna Garstecka - Motherhood • Wielokulturowa Europa • Oni oraz ,,Mistrz i Małgorzata" • Targi Aerospace w Rzeszowie • Kongres TSLA Expo 2017 • Muzyczny Festiwal w Łańcucie • Zagadki Paniagi
Reklama

NASI PARTNERZY