Kamila Kwiatkowska

Wataszka, czyli dlaczego pies jest TYLKO i AŻ psem

Dzialy: LIFESTYLE, LUDZIE

O sobie:
Jestem okropną gadułą i... absolwentką dziennikarstwa, fanką historii polskiego himalaizmu, autostopowiczką (m.in. Portugalia, Hiszpania, Chorwacja), rozkochaną w epoce wiktoriańskiej i zaczytaną w nowelach sióstr Brontë oraz w serii ?Ania z Zielonego Wzgórza?. Totalną wariatka na punkcie zwierząt. Zamiast galerii handlowych, wybieram lasy, łąki i habazie. Nic nie rozczuli mnie bardziej od owcy, kózki czy osiołka. Gram na pianinie i flecie poprzecznym, rysuję i maluję akwarelkami. Razem z rodzicami adoptowałam ze schroniska długowłosego owczarka niemieckiego ? Bronię, największego lenia III RP. Marzę o podróży na Wyspy Owcze i o żółwiu imieniem Emil.

O blogu:
Teksty poświęcone są wszystkim Tym, którzy wierzą, że ich psy są szczęśliwe nosząc kokardki i siusiając do kuwety, oraz Tamtym, pozwalającym swoim psom być? psami.

Morderca czy ofiara? O tym, czy powinniśmy bać się wilków

A A A

Dodano: 25-04-2016

Morderca czy ofiara? O tym, czy powinniśmy bać się wilków
Wycie wilków usłyszałam w Ustrzykach Dolnych. Było już dobrze po północy, gdy znajomy odprowadził nas pod furtkę, gdzie staliśmy z narzeczonym dyskutując. Usłyszawszy wyjące wilki, straciłam nagle wszelką chęć konwersacji. Położenie domku babci między Orlikiem a Gromadzyniem pomogło wilczemu echu rozbrzmieć się wokoło, dzięki czemu byłam święcie przekonana, że stoją one tuż obok, po drugiej stronie ulicy. Mgła była tak gęsta, że ciężko było taką opcję definitywnie wykluczyć. Tej nocy stałam się rekordzistką w pokonywaniu dystansu chodnik-furtka w gumowych klapkach.
 
Jeśli kochacie Państwo bieszczadzką jesień, barwiącą bursztynowo drzewa, i  przemierzacie nitki szlaków na Połoninach, zastanawialiście się pewnie, albo nawet martwiliście się, jak postąpić w przypadku spotkania z wilkiem. Zupełnie niepotrzebnie! Pewnie miał Was już okazję spotkać, czego zupełnie nie byliście świadomi. 280 milionów receptorów węchowych czyni wilczy nos 100 razy czulszym od ludzkiego. Wilki wyczuwają ludzi z odległości dwóch kilometrów, dzięki czemu mają szansę nas uniknąć. One nas, nie my ich. Wycofują się z naszej drogi bezszelestnie. Wilk człowieka nie chce pożreć jak Czerwonego Kapturka. Wilk pragnie człowieka unikać za wszelką cenę! Brzmi to jak czyste szaleństwo, biorąc pod uwagę wizerunek wilka w mitach, bajkach, przysłowiach. Człowiek człowiekowi wilkiem. Nie wywołuj wilka z lasu. Wilczy bilet. Wilk w owczej skórze. Nic dziwnego, że słuchając takich powiedzeń, stawiamy człowieka jako element łańcuchu pokarmowego, jako przystawkę w wilczym jadłospisie. Wszystkie te mity, hasła i obrazy przekazywane następnym generacjom przez ostatnie setki lat, zbudowały społeczny mur, za którym stawiamy wilka w bezpiecznej od nas odległości. Wilk jest jednym z najbardziej skrzywdzonych wizerunkowo zwierząt. Jedyną wiedzę na jego temat czerpiemy naturalnie, lecz nieświadomie, z owych krzywdzących powiedzeń czy bajek. Znając prawdziwą naturę wilka i statystyki dotyczące jego ofiar, lęk, jaki w nas wzbudza, jest zupełnie irracjonalny, choć wydaje się nam najbardziej naturalnym zjawiskiem na świecie. Mój lęk, który czułam, słuchając wilczej serenady, dał mi impuls do szukania informacji na temat tych cudownych zwierząt. Posłuchajcie…
 
Wilk nie miał z nami łatwo. Najcięższym etapem w historii polskich wilków były czasy PRL – ówcześni ‘specjaliści’ uznali wilka za niebezpiecznego szkodnika i postanowili go zupełnie wytępić. Równie dobrze mogliby próbować czytać wilkom dzieła Marksa czy Stalina – byłoby to nie mniej absurdalnym pomysłem. Niestety, nie można Towarzyszom odmówić bycia słownymi – za zabicie wilka obywatele dostawali równowartość miesięcznego wynagrodzenia. Wystarczyło tylko jako dowód posiadać wilczą łapę, ucho czy ogon. Chętnych nie brakowało.
W tym samym czasie dzieci zachwycały się Misiem Kolargolem i przytulały w nocy pluszowe misie. Paradoks polega na tym, że w rzeczywistości leśnej mama takiego Misia Kolargola, czyli Pani Niedźwiedzica, ważąca 200-300 kg, w kilka sekund rozprawiłaby się z widzami tejże dobranocki, gdyby chcieli zaprzyjaźnić się z jej niedźwiedzimi dziećmi. Uznałaby ludzi za zagrożenie dla swojego potomstwa i za punkt matczynego honoru postawiłaby ich eliminację. Naukowiec David Mech żył wśród wilków arktycznych na Biegunie Północnym. „Straszne i złe” wilki próbowały wytargać śpiwór z jego namiotu. Wystarczyło, że Mech na nie gwizdnął, żeby przywołać je do porządku. Gdyby miały go pożreć w całości, skończyłoby się na jednym wypadzie na Biegun. Mech natomiast spędzał swoje lato z wilkami…kilkanaście lat z rzędu.  Farley Mowat, kanadyjski badacz i miłośnik wilków, prowokował samca alfę patrząc mu z bliska prosto w oczy, po czym zdezorientowany samiec zwiał, aż się kurzyło. Mowat badał nawet kiedyś upolowaną przez watahę ofiarę, odpędzając przy tym (!) zgłodniałe i zniecierpliwione wilki, co by mu nie przeszkadzały sporządzać notatek. Przypomnę natomiast, że średnio co 2 lata ginie na świecie człowiek od ataku niedźwiedzia grizzly, przedstawiciela gatunku, którego podobiznę można kupić na półce w sklepie z zabawkami.  Mimo tego, dzieci chętniej zasypiają z podobizną misia – ważącego prawie tonę drapieżnika, niż przytulają się do pluszowego wilka, przodka mopsów i labradorów.
 
Wracając do historii – komunistom udało się prawie całkowicie wytępić wilki. Skutkiem tej nagonki było wilcze przekonanie, że człowiek jest olbrzymim zagrożeniem. Lęk stał się tak silny, że dochodziło do anormalnych sytuacji – wadery porzucały swoje szczenięta uciekając przed kłusownikami. Ludzie zakładali, że wilk jest mordercą, przebiegłym złodziejem owiec, kolekcjonerem niewinnych sarenek, dlatego trzeba go potraktować wnykami lub śrutem. Co ciekawe, w Bieszczadach ludzie boją się wilków jeszcze bardziej, niż np. ludzie mieszkający blisko Puszczy Białowieskiej. Przesiedleńcy związani z Akcją „Wisła” pochodzili często z terenów, na których spotkanie wilka było wielką rzadkością, nie obcowali z tymi zwierzętami od pokoleń, dlatego nie byli z nimi obyci. Jeśli natomiast ktoś spotka w Puszczy Białowieskiej wilka, to powie: „Widziałem wilka”, koniec kropka. Albo doda: „Miałem szczęście, bo widziałem wilka” – nie jest bowiem tak łatwo spotkać wilki twarzą w pyski, jak o tym myślimy.
 
Czy jest on więc rzeczywiście dla nas zagrożeniem? Przyjrzyjmy się faktom:
 
  • Od II Wojny Światowej ANI jeden człowiek w Polsce nie zginął w wyniku ataku wilka. Na wojnie zdarzało się, że wilki karmiły się zwłokami wojennych ofiar, wywożonych do lasu. Działo się tak dlatego, że podczas głodu ludzie zdziesiątkowali ich naturalny pokarm, jaki stanowią np. sarny. Wilki walczyły o przetrwanie, tak jak ludzie.
  • Od 2000r. zginęło na świecie ok 20 osób. Na ŚWIECIE! Liczba ofiar jest zupełnie nieproporcjonalna do strachu, jaki budzi w nas wilk.
  • Przez 100 lat w Ameryce Północnej (całej!) wilki zabiły 2 osoby. Tylko w przeciągu 12 lat niedźwiedzie zabiły tam 35 osób, a pumy 9.
  • Za większość przypadków ataków na zwierzęta gospodarcze winę ponoszą zdziczałe psy łączące się w sfory, nie wilki. Świadomość na temat potrzeby kastracji zwierząt na wsiach jest bardzo niska, dlatego psy te rozmnażają się niekontrolowanie, pozostawione bez opieki człowieka.
  • Zwierzęta na farmach, np. owce czy kozy, stanowią tylko 3% jadłospisu wilka - według leśników, nie ma realnego problemu ataków wilków na zwierzęta gospodarcze w skali całego kraju.
  • Wilki spotyka się szalenie rzadko, nawet ludzie pracujący w lesie, np. leśnicy, nieczęsto je widują.
  • W lesie prędzej zabije nas odkleszczowa bolerioza niż wilk.
  • Statystycznie bardziej prawdopodobne jest, że ugryzie nas pies sąsiada na spacerze po osiedlu, niż wilk na spacerze po lesie.
  • Gdyby wilk był mordercą, nie mielibyśmy okazji oglądać zdjęć wilczych nor, w której spędzają czas wadera ze szczeniętami. Badacze wspominają, że nie raz zbliżali się do samicy z młodymi na bardzo bliską odległość. Zamiast rzucić im się do gardeł, odchodziła na bok, warczała, szczerzyła kły i poszczekiwała.
  • Człowiek wilkom zwyczajnie śmierdzi. Nie stanowimy dla nich naturalnego pokarmu, nie jesteśmy atrakcyjnym pożywieniem. 
  • Nagroda Currana - w latach 20. XX wieku w Kanadzie, James Curran obiecał zapłacić wysoką sumę temu, który udowodni, że wilk zaatakował człowieka. Czekano 25 lat, nikt jednak nagrody nie otrzymał. Aktualnie, z nagromadzonych przez lata środków, funduje się granty  dla autorów najlepszych prac badawczych na temat tego gatunku.
 
No dobrze, co jednak powiedzieć tym wszystkim ludziom, którym wilki podkradają owce? Albo o atakach na ludzi w hinduskim Uttar Pradesh czy Bihar? A Griorgitsminda w Gruzji, 2009r.?
 
Otóż, przyczyny tych ataków są dokładnie takie same, jak 200 lat temu w Europie – zniszczenie bazy pokarmowej wilków. Dodatkowo ludzie pozbawieni tam są możliwości obrony przed wilkami. Co do Indii, warto popatrzeć na statystyki mówiące o atakach zwierząt na ludzi z okresu kolejnych pięciu lat: 735-„misie”, 138-leopardy, 121 - tygrysy, 34 - słonie, 29 - dzikie świnie,21 - dzikie bydło, wilki - 13… Tak samo, jak w przypadku szkody polskich rolników, winę ponosi człowiek, nie zwierzę. WWF walczy z kłusownikami, którzy nakręcają błędne koło – zabijają wilka, bo twierdzą, że jest dla nich zagrożeniem (tymczasem jego futro, dziwnym zbiegiem okoliczności, jest bardzo cenione na czarnym rynku), a tym samym powodują, że osamotnione wadery walczące o pożywienie dla swego potomstwa, w akcie desperacji atakują łatwy cel – owce. Wilki bowiem polują watahą, a każdy członek stada ma swoją określoną rolę podczas polowania – tropienie, zaganianie itd. Jeśli jeden z nich zginie, siła polującej watahy osłabnie i zmusi ją do wybierania łatwiejszych celów (kopnięcie jelenia może zabić dorosłego basiora, wolą więc nie ryzykować). Całą sprawę ataków wilków należy badać od strony przyczyn, nie skutków. Podając skrajny przykład – jeśli wytłuklibyśmy wszystkie sarny na kiełbasę w promieniu 50 km, wilki przyszłyby stołować się w naszych farmach. Nie oznacza to, że owce im smakują, tylko że nie pozostawiliśmy im wyboru. To tak jakby ktoś był głodny, miał ochotę na pierogi, a sklep byłby zamknięty. Najprawdopodobniej zjadłby nawet szpinak z mrożonki. Nie wspomnę nawet o tym, że człowiek zabiera wilkom ich naturalne środowisko, budując na nim sieci dróg i domy.
 
Reklama
Atak wilka na człowieka jest statystycznie bardzo mało prawdopodobny. Nie można jednak zaprzeczyć, że ataki takie występują, choć podkreślam – są wyjątkowo rzadkie. Wilk może bowiem zaatakować tylko w kilku przypadkach:
 
  • Choruje na wściekliznę.
  • Jest krzyżówką wilka i psa (dzięki temu ostatniemu zatracił naturalny lęk przed człowiekiem).
  • Pojedynczy osobnik ma problem na podłożu neurologicznym (wilk dewiant jest tak samo prawdopodobny, jak sytuacja, że zginiemy w wyniku przygniecenia przez telewizor wyrzucony przez zdenerwowanego sąsiada przez okno. Choć mogę się założyć, że telewizory częściej zabijają ludzi, niż wilki).
  • Wilk działa w samoobronie – brzmi logicznie, ale jest bardzo mało prawdopodobne, ponieważ samoobroną wilka przed człowieka jest – ucieczka! Aby zaatakować, taki wilk musiałby być ranny i pozbawiony możliwości obrony, czyli ucieczki. Co do człowieka, musiałby to być człowiek-wariat, który zapędza 60 kilogramowego wilka w róg (w lesie są w ogóle rogi?) i wyzywa go na pojedynek, patrząc mu prosto w oczy i wymachując kończynami we wszystkie strony. Brzmi absurdalnie? To dobrze, bo takie jest. Nawet jeśli taki człowiek-wariat by się znalazł, wilk już dawno by czmychnął z popłochem, co by z takim wariatem nie gadać.
 
Prawdopodobieństwo pogryzienia przez wilka jest bardzo niskie, biorąc pod uwagę lęk społeczny, jaki w nas budzi. Taki strach wydaje się czymś wrodzonym, nie zdajemy sobie jednak nawet sprawy, jak krzywdzący jest dla tych wspaniałych zwierząt. Można wilków nie kochać, należy jednak pamiętać, że nie są dla ludzi niebezpieczne, mało tego: są one ludziom potrzebne!
 
  • Brak wilków w łańcuchu pokarmowym doprowadziłby do wielkich szkód dla rolników –roślinożercy, np. sarny czy jelenie , niekontrolowanie rozmnażałyby się, robiąc sobie fiestę na polach. 
  • Dzięki wilkom wiele zwierząt ma szansę przetrwać zimę – sikorki, sójki, kruki, lisy, jenoty czy kuny stołują się na resztkach ofiar wilków, których wataha nie dojadła, a przecież samodzielnie ani sójka ani sikorka nie byłyby w stanie zabić byka (samca jelenia) ważącego 200kg.
  • Wilki są sprzymierzeńcami gospodarki leśnej – dosłownie chronią las przed wygryzieniem i obskubaniem przez zwierzęta kopytne.
  • Wilki atakują zazwyczaj słabe osobniki – utrzymują tym samym np. gatunek jelenia w dobrej kondycji (argument dla myśliwych), zapobiegając tym samym rozprzestrzenianiu się chorób.
  • Pomyślmy też o tym, że gdyby nie relacja człowieka z wilkiem zapoczątkowana kilkadziesiąt tysięcy lat temu, nie mógłby nas dziś cieszyć mops, york czy owczarek niemiecki.
 
Załóżmy jednak, że mielibyśmy to szczęście zobaczyć wilka w Bieszczadach. Co robić? Spokojnie oddalmy się. Nie uciekajmy, nie wykonujmy nagłych ruchów. Niektórzy świadkowie spotkań z samotnym wilkiem wspominają, że bezczelnie i uporczywie się na nich gapił. Stał na środku drogi jak gdyby nigdy nic i wlepiał w nań błyszczące ślepia. Nie trzeba wtedy panikować – w takim wilku wygrała ciekawość. Mimo, że się boją człowieka, wilki są szalenie ciekawskie. Spośród swoich zmysłów wzrok mają słaby, dlatego próbują przyglądnąć się, co to dziwnego, dwunożnego, śmierdzącego jakąś chemią drażniącą nos, stoi naprzeciw niego. Natomiast jeśli jakimś cudem wleźliśmy na teren okupowany przez watahę (musielibyśmy się przedrzeć przez kilometry lasu, nikt normalny nie eksploruje dniami i nocami bieszczadzkich lasów, poważny człowiek  chodzi oznaczonymi szlakami) i spotkalibyśmy wilki roszczące sobie prawo do swojego terenu, na pewno nas ostrzegą językiem swojego ciała, nie zaatakują bez ostrzeżenia, nie zaczają się na nas, jak jest to przedstawione w bajce o Czerwonym Kapturku. Jeśli natomiast usłyszymy wycie wilków, co szczerze Państwu życzę, proszę się nie bać – jesteśmy w bezpiecznym miejscu. Wilki najprawdopodobniej nawołują się po polowaniu, są zaaferowane myślą o uczcie. Naszczekują na siebie bo są zwyczajnie w świecie szczęśliwe. Targają wielkiego, smacznego jelenia. Beata Pawlikowska, dziennikarka i podróżniczka, w swoim filmiku broniącym wilki powiedziała: „To ludzi trzeba się bać. Nie wilków”. Pesymistyczne, ale prawdziwe.
 
Wilk jest jednym z najbardziej skrzywdzonych wizerunkowo gatunków. Problem wynika z tego, że jedyną wiedzę, jaką znakomita część z nas czerpie na temat wilka, to bajki, utarte powiedzenia i przysłowia. Człowiek boi się tego, czego nie zna. Gdybyśmy wiedzieli, jaki odsetek pająków na świecie jest rzeczywiście zagrożeniem dla człowieka (bo to, że są jadowite, wcale nie oznacza, że nas zabiją – część z nich nie przetnie nam nawet skóry) nie balibyśmy się ich w ogóle. Na stronie WWF Poland możemy przeczytać: „Wszystkie straszne opowieści o wilkach zjadających ludzi należy… między bajki włożyć. To wilk ma o wiele więcej powodów, by bać się człowieka.(…) ”. 
 
Jedyną szansą dla wilka jesteśmy my, ludzie, od których jest zależny. WWF aktywnie działa na rzecz polskich wilków, organizując akcję Godzina dla wilka, starając się zmienić ich wizerunek, co jest konieczne do zaprzestania nagonki kłusowników, która nadal ma miejsce. Wypuszcza filmiki i bajki o dobrym wilku, aby budować w świadomości najmłodszych pozytywny obraz tych zwierząt. Dodatkowo funduje rolnikom i hodowcom owiec sieć pastuchów elektrycznych ładowanych bateriami słonecznymi. Co roku oddaje im również szczenięta owczarków podhalańskich, które jako dorosłe psy będą skutecznymi stróżami i obrońcami owiec.
 
Nie chcę, aby ktoś odniósł wrażenie, że zachęcam do bezgranicznego zaufania wilkom. Absolutnie nie! Są to jedne z największych polskich drapieżników! Zależy mi na przywróceniu wilkom dobrego imienia, którego pozbawiliśmy ich  my, ludzie,  przez nasz ludzki lęk, brak wiedzy i wyrozumiałości. Ważne jest dla mnie zdrowe podejście do tych zwierząt, bez uprzedzeń i wrogości. Szanujmy ich niezależność, wilki bowiem wcale nie chcą się z nami kolegować, nie są wylewne czy przyjacielskie. Nie oznacza to jednak, że są agresywne i że musimy się ich panicznie bać.  Z całego serca życzę wszystkim wilkom, aby ludzie myśleli o nich jak pra-mieszkańcy Ameryki Północnej - jako o zwierzętach totemicznych; lojalnych, odważnych, inteligentnych i pięknych. Pamiętajmy, że od tego, jaki wizerunek wilka przekażemy naszym dzieciom, zależy przyszłość tych wspaniałych zwierząt.

KOMENTARZE

POLECANE

VIP Marzec-Kwiecień

VIP Marzec-Kwiecień
w numerze m.in.:

• Justyna Garstecka - Motherhood • Wielokulturowa Europa • Oni oraz ,,Mistrz i Małgorzata" • Targi Aerospace w Rzeszowie • Kongres TSLA Expo 2017 • Muzyczny Festiwal w Łańcucie • Zagadki Paniagi
Reklama

NASI PARTNERZY