Robert Chudy

ZNIESMACZONY.

Dzialy: LIFESTYLE

O sobie:
Marketingowiec, historyk, polityk, psycholog, muzyk? człowiek orkiestra. Znawca wszystkiego. Wujek dobra rada. Kiedy trzeba, przyzna rację, kiedy trzeba, skrytykuje. Cięte riposty i porównania rodem z amerykańskich kreskówek dla dorosłych. Tak, to chyba cały Robert. Jeszcze brakuje roli w kabarecie i byłby komplet.

O blogu:
Będę się dzielić własnymi obserwacjami i przemyśleniami. Tak wiem, zawiało nudą. Zapewniam jednak, nie mam zamiaru pisać esejów ? chociaż muszę się przyznać, dywagacje, niestety leżą w mojej naturze. Nie chce się użalać, lamentować ? za dużo tego. Wielu z Was, w pewnych kwestiach się pewnie ze mną nie zgodzi, trudno, ma być pikantnie, ale ze smakiem.

Bo wszyscy Polacy to (NIE!) jedna rodzina

A A A

Dodano: 18-02-2016

źródło: www.tvn24.pl

źródło: www.tvn24.pl

Cztery miesiące rządów PIS-u za nami. Za krótko jeszcze, aby cokolwiek podsumowywać, jednak jednego jestem pewien. Tak skutecznie podzielić Polaków, w tak krótkim czasie, to jeszcze nikomu się nie udało. W myśl zasady „chcesz mieć znajomych, to nie rozmawiaj z nimi o polityce”, staram się nie podejmować tego typu dyskusji w gronie najbliższych kolegów i koleżanek, jednak różnicę w poglądach widzę i to zdecydowanie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. 
 
W ciągu kilku zaledwie miesięcy, zauważyłem, że powstało kilka grup ze zgoła odmiennym podejściem. Pierwsi to hurrrra, optymiści. Ludzie którzy uważają, że tak wspaniale jak teraz, to nie było nigdy. Rozanieleni zaślepieńcy przyjmujący wszystko, co zostaje uchwalone z potężną dawką beztroski i swawoli. Trochę im tego zazdroszczę, bo sam bym chciał, aby partia na którą głosowałem, tak konsekwentnie i co najważniejsze, z niespotykaną wcześniej szybkością, realizowała swój program wyborczy. Naprawdę, chapeau bas! Zresztą politycy PIS świetnie zdają sobie sprawę z tego, iż stopień zaufania społecznego wobec partii rządzącej może się obrócić niczym sinusoida. Muszą zatem działać i to z niespotykaną dotąd prędkością, a mając większość parlamentarną, Prezydenta i Trybunał nic im ku temu nie stoi na przeszkodzie. W związku z tym, nie realizując postulatów z kampanii wyborczej, sami by sobie strzelili w stopę. Następni, to umiarkowani optymiści. Ludzie wyznający zasadę „niby nie jest najlepiej, ale może będzie lepiej”. Grupa, która w sumie nie jest elektoratem kogokolwiek, zgadzająca się na wszystko i generalnie to trzymająca się z daleka od wszelkich komentarzy. Kolejni to bezrefleksyjni, acz poirytowani i chyba sam do tej grupy bym się zaliczył. Oprócz tego, że w kwestiach gospodarczych totalnie się nie zgadzam, z tym co jest wprowadzane, to resztę jakoś można „przełknąć”. Wybory były demokratyczne? Były. Zmiany dokonywane są demokratycznie? Są. No to w czym problem? Ja problemu nie widzę. PiS ma jeszcze 3 i pół roku i tylko od nich zależy, czy będą schodzili ze sceny z podkulonym ogonem, czy stali jak zwycięzcy. Najgorzej będzie jednak, kiedy będą schodzili stojąc jak zwycięzcy – to jest nie do przyjęcia. Albo wóz albo przewóz. No i ostatni, oczywiście najważniejsi – bo jakby inaczej, mężni obrońcy demokracji. Opisując tę ostatnią grupę na tym zakończę, bo mi szkoda czasu. Można jakieś ugrupowanie lubić, albo i nie, za coś szanować, albo i nie – ale mianowanie się obrońcą demokracji i nawoływanie do zamachu stanu, tylko dlatego, że wygrała partia konkurencyjna i to jeszcze wybrana w powszechnych demokratycznych wyborach, jest co najmniej groteskowy.
 
Reklama
Możemy się nie zgadzać pod wieloma względami, ale nie uważam, że z krajem dzieje się coś totalnie niedobrego. Może mi się natomiast wiele rzeczy nie podobać i mi się nie podoba. Nie podoba mi się socjalizm, nie podoba mi się 500+, nie podoba mi się, że do działania tego programu zostanie zatrudniony kolejny sztab urzędników. Nie podoba mi się brak jakichkolwiek ruchów związanych ze zmniejszeniem podatków i zwiększeniem kwoty wolnej, tutaj widać jedynie szansę na dołożenie podatków nowych i wyższych. Nie podoba mi się, że moi rówieśnicy muszą uciekać za granicę w poszukiwaniu dobrze płatnej pracy, albo w ogóle pracy. Nie podoba mi się bezmyślne rozdawnictwo państwowych pieniędzy i zwiększenie wydatków w budżecie. Nie podoba mi się również pro-ukraińska polityka. Albo załatwmy coś od początku do końca albo wcale. W sytuacji kiedy ukraiński IPN sam mówi, że nie zależy im na pojednaniu z Polakami, jedynie na porozumieniu, to o czym my w ogóle rozmawiamy? Jest jednak parę bardzo pozytywnych zmian, na które nie ukrywam, że liczyłem i są realizowane. Liczyłem na roszady w polskich mediach, twardszą retorykę w UE – szczególnie w kwestii przyjmowania uchodźców i pogłębienia stosunków w ramach V4. M.in. w związku z tym nie ośmieliłbym się, aby nawoływać do obalenia władzy wybranej w powszechnych demokratycznych wyborach i podkreślam, że mówię to z perspektywy osoby, która nie jest wyborcą PiS-u. 
 
Prawo i Sprawiedliwość nigdy nie było i nie będzie partią wszystkich Polaków – na pewno też nie jest moją, ale daję im kredyt zaufania. Boję się jednak o to, co dzieje się z ludźmi. Te podziały na pewno nie prowadzą w dobrym kierunku i pytanie; gdzie ta droga prowadzi?

KOMENTARZE

OSTATNIE WPISY NA TYM BLOGU

NAJCZĘSCIEJ CZYTANE WPISY

POLECANE

VIP Wrzesień-Październik

VIP Wrzesień-Październik
w numerze m.in.:

• Ryszard Jania - w motoryzacji ważny jest sojusz! • Prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc • Cerkamed jeszcze pokaże • Dzisiejsza Rosja • Ocaleni Żydzi z Podkarpacia
Reklama

NASI PARTNERZY