Reklama

Artyści zjechali na Podkarpacie. Mówią, że sztuka otwiera głowy

A A A
Alina Bosak

Dodano: 06-08-2016

Fot. Tadeusz Poźniak

Fot. Tadeusz Poźniak

ZDJĘCIA

zobacz wszystkie ›
W Wiśniowej, Boguchwale, w Bieszczadach i na Pogórzu Dynowskim rozkwitły malarskie plenery. Artyści zjechali się z różnych zakątków Polski, a także z zagranicy i chwalą podkarpackie krajobrazy, a także genius loci, w którym wyczuwają ducha tych, którzy rozstawiali tu sztalugi sto lat temu. Chwalą tradycje regionu i zapewniają, że dziś tak samo, jak wtedy sztuka otwiera głowy i pomaga wypełnić sensem życie człowieka.
 
I jak tu się nie wybrać w wakacje do Wiśniowej? Jesteś malarzem, czy nie, musisz poznać niezwykłą historię dworu, który dziś w przewodnikach nosi dumną nazwę Zespołu Parkowo-Dworskiego i Folwarcznego w Wiśniowej. Działa on jak magnes na artystów, którzy na przełomie lipca i sierpnia przybywają tu na międzynarodowy plener malarski pn. „Wiśniowa pachnąca malarstwem”. Wprawdzie ich pracownie ulokowane są w tym czasie w nowoczesnym gimnazjum, ale kiedy tylko mogą, zaglądają do parku i dworu. W tym roku goszczą tu po raz dziewiąty. 
 
Historia plenerów w Wiśniowej nie zaczęła się jednak dopiero co, ale przed ponad stu laty, kiedy Mycielscy przeprowadzili się z Wielkopolski do Galicji. Najpierw do Krakowa, potem Przeworska, gdzie jeden z Mycielskich był administratorem ordynacji Lubomirskich ze słynną cukrownią. Majątek w Wiśniowej kupili ok. roku 1867 jako letnią rezydencję, a z czasem zamieszkali w nim na stałe, tworząc tu miejsce spotkań artystów.
 
-  Czytając ich wspomnienia odniosłem wrażenie, że Mycielscy uważali, że tu można swobodniej i bezpieczniej żyć – mówi Andrzej Szypuła, założyciel Towarzystwa im. Zygmunta Mycielskiego, które jest organizatorem malarskich plenerów. – Chociaż czasy i w Wiśniowej były burzliwe, ponieważ nie ominęły jej I i II wojna światowa. Właściciele majątku cenili sztukę malarską, a artyści zjeżdżali do gościnnego dworu. Od początku Franciszek Mycielski i Waleria z Tarnowskich Mycielska, wnieśli do tego domostwa europejską kulturę i staropolską gościnność. Byli ludźmi świetnie wykształconymi, oczytanymi, znali po kilka języków, studiowali filozofię. Otwarci na Europę i świat, ze znajomościami w Wiedniu i Paryżu, sprawili, że dwór tętnił życiem kulturalnym. Waleria Mycielska była wielką miłośniczką sztuki – muzyki, malarstwa, literatury. Uwielbiała porcelanę i posiadała jej ogromny zbiór. Ostatni właściciele – Jan Mycielski i Helena Bal Mycielska - studiowali malarstwo w Krakowie. 
 
Artyści przyjeżdżali tu zawsze chętnie, głównie latem, by podziwiać piękne pejzaże i korzystać z twórczej atmosfery dworu. Najwięcej twórców przyjmowano w okresie międzywojennym, od początku lat 20-tych aż do wybuchu II wojny światowej. Gościli tu tak znakomici malarze jak Józef Czapski, Hanna Rudzka-Cybisowa, Tytus Czyżewski, Alfons Karpiński, Felicjan Kowarski i wielu, wielu innych. 
 
- Stąd ukuto pojęcie Barbizon Wiśniowski, na wzór Barbizonu pod Paryżem – uśmiecha się Andrzej Szypuła. - Powstało tu wiele dzieł, z których znaczna część zaginęła, ale też wiele się uratowało i pozostaje w zbiorach muzealnych w Rzeszowie, Poznaniu, Warszawie, Raperswilu. Są rozproszone. Może kiedyś uda się je zebrać w zbiorowej pracy, czy na jednej wystawie w jakiejś szacownej galerii, co uświadomiłoby światu, jak inspirującym miejscem była dla artystów Wiśniowa.  
 
Po wojnie wiele osób marzyło o powrocie wiśniowskiego Barbizonu, ale jakoś się nie udawało. Sukces odniósł dopiero tu urodzony Andrzej Szypuła, który w 1988 roku postanowił w swojej rodzinnej miejscowości osiedlić się na stałe i jako muzyk zainteresował się biografią oraz twórczością Zygmunta Mycielskiego, jego twórczością kompozytorską i pisarską, a potem całą spuścizną Mycielskich i ich związkami z Wiśniową. 
 
– Jakieś 10 lat temu, wspólnie z Jackiem Kawałkiem, z którym organizowałem wspólne koncerty, wieczory artystyczne, postanowiliśmy na powrót przyciągnąć artystów malarzy do Wiśniowej. Tak narodził się plener – wspomina pan Andrzej. - Pierwszymi gośćmi byli artyści z Rzeszowa, a potem ten krąg się rozszerzał i obecnie gościmy twórców z całej Polski oraz zagranicy, głównie Słowacji i Ukrainy. W tym roku ponad 30 osób. To rekordowa ilość. Mamy nadzieję, że dzięki nim kolejne obrazy wzbogacą wiśniowską galerię malarstwa współczesnego. Jest bowiem przyjęte, że w podzięce za gościnę każdy artysta zostawia w niej jedno swoje dzieło. W tej chwili ten zbiór liczy już 150 obrazów. 
 
Dopełnieniem plenerów są sympozja, rozważania i konferencje naukowe o malarstwie. W tym roku temat brzmiał „Pomiędzy formą a kolorem”. Wcześniej były spotkania o Józefie Mehofferze, o kapizmie i inne. Te wydarzenia i dyskusje organizatorzy starają się potem wydać drukiem, więc refleksja towarzysząca spotkaniom zostaje na dłużej. Poplenerowa wystawa odbywa się najpierw w Wiśniowej, a później w Rzeszowie i innych miastach. W organizacji pleneru i wystaw pomaga Wydział Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego, z dr Łukaszem Gilem, kuratorem wystawy na czele. Wydarzeniu sprzyja też gmina i jej wójt, rozumiejący wartość wpływu, jaki na świat i obyczaje ma właśnie sztuka.
 
Tę gościnność doceniają artyści, którzy twierdzą, że historia miejsca i serdeczność ludzi, budzą wenę na długo. – Plener jest miejscem, na którym się spotykamy, rozmawiamy, inspirujemy nawzajem. Kiedy później wyjeżdżamy, wracając do swoich pracowni, nadal tworzymy „pod wpływem” Wiśniowej – podkreśla prof. Stanisław Białogłowicz z Uniwersytetu Rzeszowskiego. - To jest rzeczywiście szczególne, piękne miejsce. Byłem tu po raz pierwszy cztery, może pięć lat temu. I od tego czasu nie potrafię zapomnieć o Wiśniowej. O tych ludziach, którzy tak otwarci są wobec artystów.   
 
Fot. Tadeusz Poźniak
 
Mirosława Rochecka, profesor na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, przyjechała na plener do Wiśniowej po raz pierwszy. – Ale wcześniej byłam tu na konferencji  towarzyszącej plenerowi i od razu poczułam szczególność i potencjał tego miejsca – mówi. - W tym roku przez dwa tygodnie gościłam tutaj z moimi studentami. To był czas intensywnie przeżyty. Owocny. Powstało mnóstwo obrazów.  
 
Reklama
Kazimierz Rochecki, pochodzący z Jasła artysta malarz i również profesor UMK, podobnie jak żona debiutuje na wiśniowskim plenerze. - Wstyd się przyznać, ponieważ z tych okolic pochodzę – mówi. – W latach 70-tych, wciąż mijałem Wiśniową, jeżdżąc do Liceum Sztuk Plastycznych w Rzeszowie. I nie miałem pojęcia, jak niesamowita jest historia tej wioski i korzenie artystyczne. Odkrywam to teraz. Mam nadzieję, że uda mi się zgłębić tę tradycję, której intensywność bierze się z wielkich nazwisk artystów, którzy tu właśnie tworzyli. Genius loci odczuwalny jest szczególnie we dworze i marzy nam się, aby w przyszłości także tam mogły być ulokowane na czas pleneru malarskie pracownie.    
 
- Rzeczywiście jest coś magicznego w tym miejscu. Refleksje nasuwają się same – uśmiecha się dr Łukasz Gil. - Profesor Białogłowicz, gdy tylko tu przyjechał, od razu przez okno gimnazjum zobaczył swój obraz. Ja coś takiego czułem w parku, otaczającym dwór w Wiśniowej. 

- Wspaniałe jest, że pan Andrzej, gmina Wiśniowa i jej wójt Marcin Kut chcą wskrzeszać na powrót wiśniowski Barbizon –uważa Kazimierz Rochecki. - Na pewno mają siły ograniczone, więc warto ich wspierać, by to marzenie się spełniało. Z tą tradycją zróbcie coś wspaniałego. My artyści możemy to propagować w miejscach, do których docieramy. To może być perełka gniazda artystycznego, która zacznie promieniować. Na początku na region. Potem na kraj i nawet Europę. Ja nie unikam informacji o tego typu miejscach, a jednak o Wiśniowej dowiedziałem się późno, co oznacza, że potrzebuje ono mocnej promocji. Jak mówią, cudze chwalicie, swego nie znacie. Tu jest wielki skarb, który trzeba wyciągnąć na świat. 
 
- W Wiśniowej największym odkryciem okazał się dla mnie człowiek - stwierdza dr hab. Antoni Nikiel z UR. – I mam wyrzuty sumienia, że tego, co robi Andrzej Szypuła dla Wiśniowej, ja nie zrobiłem dla Zagórzan obok Gorlic. Wychowałem się obok dworu Skrzyńskich, w którym kiedyś gościł Artur Grottger. W tej chwili to miejsce jest w totalnej ruinie. 
 
Wskrzeszanie malarskich tradycji ma wpływ na społeczność Wiśniowej. – Tutaj ludzi nikt nie zmusza, by przyszli na konferencję, wystawę, spektakl. Ba! Jest koncert, podnosi dziewczyna rękę i mówi, że chciałaby przeczytać poezje. Pierwszy raz coś takiego widziałem – dodaje prof. Nikiel. - Pasjonaci potrafią porwać młodzież i czegoś ją nauczyć.
 
Nie tylko Wiśniowa
 
„Lokomotywy społeczne” to dziś główni organizatorzy malarskich plenerów, których na Podkarpaciu odbywa się sporo, bo to region równie atrakcyjny przyrodniczo, jak i lubiane przez artystów Mazury. W lipcu odbył się IV Międzynarodowy Plener Malarski w Niebylcu (poplenerową wystawę można już podziwiać w rzeszowskim BWA), a 7 sierpnia rozpoczyna się Międzynarodowy Plener Malarski Boguchwała 2016.
 
- W tym roku gościmy na nim 20 artystów – mówi Jacek Nowak z Podkarpackiego Towarzystwa „Zachęty“ Sztuk Pięknych, który od 12 lat organizuje to wydarzenie z pomocą władz gminy i wiernych sponsorów. Artyści przyjmowani są w klimatycznych wnętrzach Pałacu Lubomirskich. – A mieszkańcy na ich przyjazd zawsze czekają. Narodziło się nawet wiele przyjaźni i twórcy zapraszani są do prywatnych domów, w których też zawisło więcej dzieł sztuki. Na wystawie w Miejskim Centrum Kultury, która zakończy plener 19 sierpnia na pewno nie zabraknie zwiedzających. W międzyczasie, 13 sierpnia, odbędzie się koncert „Nasz Modigliani”, na którym wystąpią Katarzyna Rystok, Jerzy Filar oraz Andrzej „e-moll” Kowalczyk.
 
- Również i my zaprosimy na poplenerową wystawę do galerii TO TU w Rzeszowie – zapewniają Violetta Błotko i Marian Cypryś ze Stowarzyszenia Promocji Kultury i Sztuki „Pogranicze”, które od kilku lat organizuje plenery malarskie w gminie Jawornik Polski, w tym roku w Jaworniku-Przedmieście, pod hasłem: „Znaki Pogranicza”. Tym razem gościnne progi artyści znaleźli w odremontowanym domu, w którym goszczą przez całe lato. – Jedni przyjeżdżają, inni wyjeżdżają. Goście z całej Polski i Ukrainy. Podkarpacie przyciąga artystów, a i płodne jest w talenty, których wiele wysłało już w świat – zauważają twórcy „Pogranicza”.
 
Sztuka otwiera głowy
 
Dzięki plenerom i wystawom, które na ich zakończenie odbywają się w małych miasteczkach i wioskach, sztuka dociera pod strzechy i oswajają się z nią także ci, którzy rzadko bywają w znanych galeriach. 
 
- Ludzie nie muszą znać nut, by słuchać muzyki, nie muszą więc być znawcami sztuk wizualnych, by oglądać obrazy. Gdyby jednak dbano o odpowiednie kształcenie, uwrażliwiano dzieci o najmłodszych lat, nie królowałby pogląd, że obraz musi mieć temat, bo inaczej jest niezrozumiały – zauważa prof. Antoni Nikiel.
 
W edukacji pomaga chociażby ta galeria, która powstała w gimnazjum w Wiśniowej, z obrazów podarowanych przez gości plenerów. – Trafiają one do setek osób, które tędy przechodzą, chcąc nie chcąc patrzą, i uczą się mimowolnie, obywają ze sztuką – mówi Kazimierz Rochecki. – A co to im da? Wykonano kiedyś w Stanach Zjednoczonych badania na najwybitniejszych pod względem osiągnięć biznesowych osobach. Analizowano etapy ich nauki, wzrastania. W 90 proc. te osoby w swoim dzieciństwie przez dłuższy czas miał do czynienia ze sztuką. Nie tylko plastyczną, ale i muzyczną. Albo uczyły się, albo miały okazję wiele słuchać, oglądać. Dzięki sztuce nauczyły się myśleć niekonwencjonalnie. Sztuka otwiera głowy.
 
- Uczy kreatywnego myślenia, rozwija wyobraźnię i postawę refleksyjną, która jest potrzebna do wypełnienia naszej duchowej strony – przytakuje prof. Nikiel. - Człowiek wcześniej czy później zaczyna na coś chorować, jeśli nie wykształci w sobie wewnętrznej, kontemplacyjnej postawy. Jeśli nie zbuduje tego wewnętrznego świata, to w pewnym momencie dopada go pustka, a z nią inne nieszczęścia. Tym właśnie różnimy się od robotów, które mechanicznie wykonują różne czynności i produkują to, co zostaje im zadane.
 
Wernisaż poplenerowy i koncert odbędą się w Gimnazjum im. Orląt Lwowskich w Wiśniowej już w tę sobotę (6 sierpnia). Start o godz. 17.

KOMENTARZE

Francuscy artyści w rzeszowskiej DagArt Galerie

Rzeźba i malarstwo na jednym wernisażu ? to pierwsza...

"Bliźniemu swemu..." Artyści dzielą się sercem i talentem

Dzieła m.in. Franciszka Starowieyskiego...

Hanna Banaszak i znani artyści na XII Festiwalu w Żarnowcu

Sto trzynaście lat temu, 8 września...

Wybitni artyści wystąpią na 15-lecie Teatru Przedmieście

Monodram Ireny Jun i recital Doroty Ficoń z Teatru im. St. I. Witkiewicza w Zakopanem uświetnią jubileusz Teatru Przedmieście. Utytułowana wieloma nagrodami niezależna scena na...

Wybitni artyści oddają swoje prace, by wspomóc najuboższych

Organizatorem inicjatywy, która ma postać cyklu wystaw zakończonych wielką aukcją charytatywną jest Fundacja "Bliźniemu Swemu?" działająca na rzecz Towarzystwa Pomocy...

zobacz więcej
Reklama

Po Podkarpaciu błądzi jesień...

Mamy najpiękniejszy czas w Beskidach i Bieszczadach, czas jesieni. W kadrze od lat...

W Matki Boskiej Zielnej oddajemy hołd naturze

15 sierpnia - święto Matki Boskiej Zielnej, jedno z najpiękniejszych świąt, kiedy oddajemy hołd naturze, która nas żywi, leczy, zachwyca. Wiązanki z ziół i kłosów zbóż przyozdobione kwiatami i dojrzewającymi...

W Rzeszowie powstała wystawa w hołdzie Magdalenie Abakanowicz

"Genius Saeculi – Duch naszego czasu… W hołdzie Magdalenie Abakanowicz" to tytuł ogólnopolskiego konkursu plastycznego, którym w Rzeszowie uhonorowano twórczość wybitnej...

Czytanie kręci, czytam na okrągło! Targi Książki w Rzeszowie

Katarzynę Bondę, Annę Dziewit - Meller, Artura Górskiego, Tomasza Sekielskiego, Krzysztofa Vargę, Katarzynę Puzyńską oraz wielu innych autorów ulubionych książek...

Reklama

Epokowe wydarzenie w polskiej archeologii. W Chotyńcu znaleziono niezwykłą grecką amforę

Ceramiczną, niemal kompletną, malowaną amforę grecką z drugiej połowy VII w. lub początku VI w. p.n.e., odkrył...

Malarz życia, czyli 40 lat pracy twórczej Leszka Kuchniaka w rzeszowskim BWA

Leszek Kuchniak, w którego twórczości sacrum przenika się z profanum, mówi o sobie "malarz życia". Zafascynowany Galicją, Rzeszowem, tradycją...

O Bieszczadach w Bieszczadach za darmo

Od 22 do 31 sierpnia do siedmiu bieszczadzkich miejscowości: Polańczyka, Myczkowiec, Ustrzyk Dolnych, Bystrego, Rzepedzi, Zagórza i Uherzec Mineralnych, zawita Teatr im. Wandy Siemaszkowej ze spektaklem "Wyżej niż połonina...

Luksusowe torebki i kobiece ubiory w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie

"Moda na styl. Stroje i akcesoria damskiej mody - XIX-XX w." to tytuł niezwykle atrakcyjnej wystawy, czynnej do pierwszego października w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie...

Święto Leszka Kuchniaka w BWA i jego dwa światy: smutny i wesoły

Przydałyby się trzy takie galerie jak Biuro Wystaw Artystycznych w Rzeszowie, żeby pomieścić dzieła, które stworzył Leszek Kuchniak w ostatnim 40-leciu...

zobacz więcej

POLECANE

VIP Wrzesień-Październik

VIP Wrzesień-Październik
w numerze m.in.:

• Ryszard Jania - w motoryzacji ważny jest sojusz! • Prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc • Cerkamed jeszcze pokaże • Dzisiejsza Rosja • Ocaleni Żydzi z Podkarpacia
http://www.swiatpogody.pl
Reklama

NASI PARTNERZY