Reklama

"Miłość i gniew" w Siemaszkowej - Jan Nowara o nienasyceniu

A A A
Alina Bosak

Dodano: 07-05-2018

Fot. Maciej Mikulski

Fot. Maciej Mikulski

Co bliskiego współczesnym przynieść może napisany 60 lat temu dramat „Miłość i gniew”? To manifest przeciwko konformistycznemu, pełnemu schematów społeczeństwu, w którym nie ma miejsca na indywidualizm. Dziś przecież wydaje się on mieć całkiem dobrze - w dobie personalizowanych butów i bezwstydnej emanacji ego w Internecie. Ale być może właśnie to staje się niszczycielską siłą i przeszkadza spełnić marzenia o wielkiej miłości. Ta z reguły wymaga kompromisów, dawania drugiej stronie czegoś więcej niż tylko gniewu spowodowanego szarą codziennością. To jedna z wielu refleksji, jakie nasuwają się po obejrzeniu spektaklu w reżyserii Jana Nowary.     

Spektakl wg sztuki brytyjskiego pisarza Johna Osborne’a, który pod koniec kwietnia wzbogacił repertuar Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie, to sztuka wielowymiarowa i gęsta od emocji. Bliska temu, co już Jan Nowara zrealizował w teatrze wcześniej. Jego poprzedni spektakl „Szklana menażeria” również traktował o niezgodzie jednostki na codzienną szarzyznę, pospolitość i bezsensowną powtarzalność dni, która przypomina raczej bycie ku śmierci niż świadome i twórcze życie. Ta myśl jest również pierwszą, jaka pojawia się podczas sztuki „Miłość i gniew”.

Mamy więc weekendowy poranek w mieszkaniu trojga młodych ludzi - małżeństwa Alison i Jimmy’ego Porterów oraz ich przyjaciela Cliffa Lewisa. Panowie czytają gazety. Alison prasuje. Pospolitość sytuacji denerwuje Jimmy’ego, stara się wprowadzić do zwyczajnego poranka więcej emocji. Dokucza Alison, próbuje wyprowadzić z równowagi Cliffa. Nie jest miły. Chce wzbudzić ich gniew. Podobny do tego, który sam odczuwa, znudzony codzienną pracą w sklepiku ze słodyczami i gnany wiecznym nienasyceniem. Nie potrafi go zaspokoić mimo, że jest z kobietą, którą zdaje się kochać absolutnie. Z jednej strony tęskni za prostym i głębokim uczuciem, z drugiej - robi wszystko, aby relacje z Alison skomplikować. Może dlatego, że nieskomplikowane miłości trafiają się tylko w bajkach, gdzie Niedźwiedzie i Wiewiórki mogą wieść wspólnie szczęśliwe życie. Alison i Jimmy takie maskotki mają w swoim mieszkaniu. Czasem nawet udają, że są jak bajkowe zwierzątka. Ale kiedy przestają nimi być - skaczą sobie do gardeł. Nie trzeba do tego rękoczynów. Same słowa są znakomitym narzędziem do zadania nieuleczalnych ran. Całkowite zaufanie jest zatem niemożliwe. To nie może się skończyć szczęśliwie.

Reklama

W trudne relacje dwojga wplątani są również - wspomniany już Cliff Lewis i Helena Charles, przyjaciółka Alison. Jimmy ich również fascynuje. Skłania do wychodzenia z ram społecznych schematów, ale przez to wcale nie ułatwia osiągnięcia prawdziwego zadowolenia. Widz spektaklu także postacią Jimmy’ego pozostaje zaintrygowany. Nawet, jeśli trudno mu go polubić, wraz z rozwijającą się akcją coraz lepiej rozumie jego motywacje. Nieustannie prasująca koszule Alison, a potem wchodząca w te same buty Helena, stają się z każdą chwilą spektaklu coraz bardziej irytujące. Mechaniczne prasowanie jest jak metafora nudnej codzienności. Taka poszukującej, twórczej jednostce z pewnością nie da satysfakcji.     

Tworząc obsadę spektaklu Jan Nowara, postanowił zderzyć ze sobą osobowości aktorów, którzy wcześniej nie mieli okazji ze sobą pracować. Na scenie więc pojawiają się gościnnie Karol Kadłubiec (Jimmy) i Monika Kulczyk (Alison). Ekspresyjna gra tego pierwszego dobrze oddaje buntowniczą naturę głównego bohatera. Z kolei Monika Kluczyk zda się trzymać emocje w ryzach, ale tak, by widz dostrzegł wewnętrzne rozedrganie Alison, to jej stąpanie po cienkiej linie, które w każdej chwili może skończyć się upadkiem w przepaść. Wesołkowata i pusta wydaje się przy niej Helena grana przez Paulinę Komedę (również gościnnie). Najwięcej sympatii budzą na scenie aktorzy z rzeszowskiej ekipy - na stałe związani z „Siemaszką” - Michał Chołka jako Cliff i Józef Hamkało - Pułkownik Redfern, ojciec Alison. Ich bohaterowie mają w sobie najwięcej ciepła, rezerwy do siebie i życiowej mądrości, co obaj panowie świetnie zagrali. Ich sceniczne doświadczenie dobrze pasowało do młodzieńczej świeżości Karola Kadłubca i Moniki Kulczyk.       

Grę emocji między aktorami widz obserwuje z bliska. I widownia, i scenografia zaprojektowana przez Magdalenę Gajewską, umiejscowione zostały w przestrzeni Dużej Sceny. Publiczność jest tuż obok zarysowanych ram domu, w jakimś sensie uniwersalnego. Jednego z tysięcy, gdzieś na świecie, może całkiem blisko. Słychać w nim nie tylko rozmowę, ale również jazz. Stare dobre klasyki. Muzyka z pewnością jest mocną stroną tego przedstawienia. Podobnie udana jak ta, którą Jan Nowara wybrał do „Szklanej menażerii”. Powtarza się także współpraca z Tomaszem Dajewskim - tworzącym plastykę ruchu scenicznego. Dzięki niemu w „Miłości i gniewie” jest wiele scen, gdzie każdy gest staje się adekwatnym dopełnieniem dramatycznego dialogu i pomaga budować napięcie. Warto i na to zwrócić uwagę podczas oglądania tego niełatwego wcale spektaklu.  

KOMENTARZE

Henryk Waniek i dziedzictwo śląskie w Muzeum Okręgowym

Na wskroś śląski artysta - malarz i pisarz, Henryk Waniek będzie gościem Pretekstów Kulturalnych w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa, które już w sobotę, 16 września w Muzeum...

Sylwester z artystą, harleyowcem i gospodarzami z Maciejewki

Niekoniecznie tęsknią za wielkimi balami. - Kiedy na co dzień dużo się dzieje i dokoła jest tłum ludzi, chętnie wita się Nowy Rok w gronie tylko najbliższych przyjaciół...

zobacz więcej
Reklama

Rzeszów w iluminacjach w albumie Tadeusza Poźniaka. Galeria zdjęć

Tadeusz Poźniak, znany rzeszowski fotograf, który od początku współpracuje z magazynem VIP Biznes i Styl i portalem Biznesistyl.pl, wydał autorski album pt...

Leszek Kuchniak: Kolorowe światy i moja Anuszka

Święci z kapliczek, Żydzi w chałatach, ludowi grajkowie i hiszpańskie tancerki niosą swoje historie na barwnych obrazach Leszka Kuchniaka. On zaś z roku na rok coraz szerzej otwiera bramy ogrodu z...

Twarze Podkarpacia. 10 lat VIP Biznes&Styl w Galerii Fotografii Miasta Rzeszowa

Zapowiadaliśmy, że ten rok będzie dla nas niezwykły i słowa dotrzymujemy. Od 4 do 15 czerwca zapraszamy do Galerii Fotografii Miasta Rzeszowa...

Reklama

Mądrości Tewjego Mleczarza na Muzycznym Festiwalu w Łańcucie

"Skrzypek na dachu" to niezwykle atrakcyjny, wieloobsadowy musical z ponadczasową i wzruszającą treścią. Przez pryzmat kultury żydowskiej pokazuje problem ludzi wypędzanych...

Film o Franciszku Kotuli gotowy. Bezpłatny pokaz w rzeszowskim WDK

"Swój nieznany" to tytuł filmu dokumentalnego, którego bohaterem jest Franciszek Kotula - znany etnograf, który poświecił się dokumentowaniu kultury ludowej Podkarpacia...

Magda Andres, rzeszowianka z głosem Amy Winehouse, szykuje płytę

- Nie chcę planować kariery, na razie skupiam się na pracy nad debiutancką płytą - mówi Magdalena Andres, 25-letnia rzeszowianka, która oczarowała publiczność...

Dawne skarby odnalezione na ulicy Kościuszki w Rzeszowie!

Z Pawłem Kocańdą, rzeszowskim archeologiem nadzorującym prace na ul. Kościuszki w Rzeszowie, rozmawia Angelika Fila

Jan Matejko w Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli

Matejko, nazywany malarzem polskiej historii, autor "Bitwy pod Grunwaldem" i "Sobieskiego pod Wiedniem", od 20 kwietnia w Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli. Na wystawie, która potrwa do 10 czerwca będzie...

zobacz więcej

POLECANE

VIP MARZEC-KWIECIEŃ

VIP MARZEC-KWIECIEŃ
w numerze m.in.:

• W uprawianiu nauki najważniejsze są wątpliwości! • Mamy rynek pracownika • Bogusław Barnaś - najważniejsza jest wyobraźnia • Twarze Podkarpacie 10 lat VIP Biznes&Styl • Kongres TSLA Expo 2018 • Bolidy Caro Cars z Mielca • 57. Muzyczny Festiwal w Łańcucie
http://www.swiatpogody.pl
Reklama

NASI PARTNERZY