Reklama

Podróż do Uzbekistanu. Po słonecznej stronie gór TienSzan

A A A
Anna Koniecka

Dodano: 17-07-2016

Bazar Chorsu. Najstarszy w Taszkiencie. Fot. Anna Koniecka

Bazar Chorsu. Najstarszy w Taszkiencie. Fot. Anna Koniecka

ZDJĘCIA

zobacz wszystkie ›
To jest ostatni moment, żeby zobaczyć Uzbekistan jakiego już wkrótce nie będzie. Idą u nas wielkie zmiany. - Na lepsze? - Oczywiście, że na lepsze – dzięki naszemu prezydentowi. Mężczyzna w tiubitiejce nasuniętej na czubek głowy prowadził ze mną ten polityczno-powitalny dialog o wpół do czwartej nad ranem, gdy czekałam przed aeroportem w Taszkencie na taksówkę. 
 
Zauważył, że tym, co mówi, jestem zaskoczona.
 
Taksówkę obiecała przysłać Mawluda, która mieszka w Taszkencie od zawsze i wie, że na publiczny (tani) transport w stolicy tego trzydziestomilionowego kraju inostraniec nie ma co liczyć, zwłaszcza o takiej morderczej porze jak ta - między psem a wilkiem,kiedy akurat ląduje w Taszkencie samolot z Moskwy. 
 
O normalnej porze też nie bardzo można liczyć. 
 
Pałace na wodzie
 
W rozrastającej się metropolii, wielkości mniej więcej Warszawy, brakuje autobusów, część z nich pamięta jeszcze czasy Sojuza, a te nowe – żuczki koreańskie (króluje Dewoo) są za małe na taką ciżbę pasażerów. Rządzi więc lobby taksówkarskie - korporacyjne i samozwańcze. Pasażerów zabiera prawie każdy kierowca; upycha ich razem z walizkami na siedzeniach, jeśli walizki do bagażnika się nie mieszczą. 
 
Zlikwidowano tramwaje, szyny właśnie kończą zrywać. Jezdnie rozkopane w wielu miejscach. Objazdy, korki. Chociaż szerokość jezdni do pozazdroszczenia – w centrum pięć pasów w każdą stronę.  Jak w Moskwie.
 
 Przechodzenie przez jezdnię jest jak safari. Piesi przebiegają jezdnię kłusem, na skróty, gdzie popadnie, klucząc pomiędzy samochodami. Kierowcy trąbią, nawet gdy ludzie idą na zielonym świetle. Tak im się spieszy! Tymczasem po obu stronach jezdni są zazwyczaj głębokie betonowe rowy nawadniające przydrożne drzewa. Trzeba przeskoczyć przez rów chcąc wejść na chodnik. Mężczyzna o kulach, który nie mógł tego zrobić, stał bezradnie na jezdni, a kierowcy omijający go wściekle trąbili. Inwalidzie pomogli dopiero pasażerowie autobusu, który się zatrzymał. 
 
Przebudowa skrzyżowania, przez które jedzie się do Mawludy, niezbędna żeby odetkać starą, posowiecką dzielnicę blokowisk, nie ma szans na szybki finał. Bo w newralgicznym miejscu stoi niepozorny domek. A co tam domek – budka! Wydzierżawiła go na 50 lat jakaś amerykańska firma - zaraz na początku, jak Uzbekistan zdobył niezależność, czyli ćwierć wieku temu (gdy rozpadł się Związek Radziecki). 
 
Proces transformacji w stolicy przynosi czasami pozytywne efekty. Niemiecka firma, która naprzeciwko mieszkalnych bloków uruchomiła fabrykę plastiku, wreszcie kupiła filtry na dymiący strasznie komin. Dym w dalszym ciągu wali, ale już tak nie śmierdzi. Można otwierać okna. A to ważne w tym klimacie – upały zeszłego lata przekroczyły 64 stopnie Celsjusza. 
 
Wybudowano w stolicy trzy linie metra z wielkim trudem, gdyż teren jest mocno sejsmiczny. Trzęsienie ziemi w 1966 roku, które zburzyło kawał Taszkentu (dwadzieścia tysięcy ludzi pozbawionych dachu nad głową żyło pod namiotami), powinno być przestrogą, żeby z infrastrukturą nie leźć ani zbyt głęboko pod ziemię, ani za wysoko.
 
Jak to się ma do praktyki? Nijak, sądząc po szmaragdowo-szklanych wysokościowcach budowanych w celach komercyjnych. Ministerialna dzielnica też chyba zawarła pakt z naturą – budynki jak pałace pną się w górę. Otoczone hektarami trawników nawadnianych non stop.
 
I pomyśleć, że czterdzieści kilometrów za Taszkentem racjonuje się wodę. Prąd też. Prowincja to jest zupełnie inny świat. I tak jest w całym kraju. 
 
Nawet w miastach takich jak Samarkanda i Buchara, leżących na Jedwabnym Szlaku, obleganych przez turystów, właściciele hoteli mają zagwozdkę, jak zapewnić gościom wodę w kranie. 
 
W Samarkandzie, w hotelu Lux (sprywatyzowanym niedawno), recepcjonistka od razu mi powiedziała, że wodę odkręca tylko „na życzenie”. Wieczorem. Nosiła służbową maseczkę na twarzy, taką z apteki. Ale białego fartucha, który też ponoć powinna zgodnie z przepisami nosić, nie założyła. Żeby gości nie straszyć – wyjaśniła. 
 
Otwierała korespondencję przychodzącą do mnie, twierdząc, że ma taki obowiązek, co nie jest prawdą. Cóż, transformacja, prywatyzacja, a stary sowiecki nawyk „szpiclówy etażowej” pozostał. Na szczęście nie wszędzie.
 
Dobry adres do zapamiętania: w Bucharze, w samym centrum starego miasta jest maleńki prywatny hotelik Warakhsha. Czyściutko, po domowemu, właścicielka troskliwa jak mama. (e-mail: aminashurov@mail.ru ). 
 
Domowe hoteliki to jest innowacyjny pomysł ponoć samego prezydenta. Jak zwał, tak zwał. Mała przedsiębiorczość potrzebuje pilnie wsparcia. Bo płaci podatki zanim zacznie zarabiać. 
 
Milionerki i milionerzy
 
Do Samarkandy zabrałam się ze znajomym taksówkarzem Mawludy. Uwaga praktyczna – cenę za przejazd uzgadniamy przed, a nie w trakcie podróży. Wychodzi taniej i bez zaskoczenia, że taksówkarz życzy sobie za kurs równowartość miesięcznej pensji taszkenckiego urzędnika. A tu się zarabia miliony! Wszyscy, nawet emeryci są milionerami. I chodzą na zakupy z torbami pełnymi pieniędzy.  Sęk w tym, że od lat nie było denominacji, największy banknot to 5 tys. sum, czyli równowartość mniej więcej czterech biletów na miejski autobus.
 
Emerytura Mawludy, która jest literaturoznawcą (w lutym zakończyła pracę na uniwersytecie), to niecałe sto dziesięć dolarów. A ceny tylko ciut niższe jak w Polsce. 
 
Ostatnio nauczycielom wypłacono pensje mąką. W banku zabrakło gotówki. Na bazarach gotówki nie brakuje. Kwitnie handel walutami. Cinkciarze stoją z workami pieniędzy. Kurs lepszy niż oficjalny. Do banku nikt nie chodzi. Chyba że musi. 
 
Koleżanka Mawludy potrzebowała zapłacić za nagrobek dla rodziców. Chciała wyjąć z konta 700 tys. sum. Ale kasjerka w banku nie chciała „aż” tyle wypłacić.  „Może 200 tysięcy wystarczy?” – targowała się kasjerka. W końcu wypłaciła „jednorazowo” 300 tysięcy. Po resztę kazała przyjść później.
 
Powroty i pożegnania
 
Ruzalia nie była w Uzbekistanie dwadzieścia lat. Urodziła się w Kitobie. Wieś schowana w zielonej dolinie za górską przełęczą. Widoki zapierają dech. Góry w oddali pobielone śniegiem. Saraje ulepione z glinianych cegieł, z malutkimi podwórkami, winnice rozpięte na dachach. Kręte uliczki, morwowe drzewa, zapach chleba pieczonego w tandyrze. To jest ten kawałek starego świata, który się jeszcze zachował. Żeby było żal odjeżdżać.
 
Parę uliczek bliżej drogi – pędzące samochody, market, ciastka na wagę, sztuczne kwiaty. Tylko rzeźnik naprzeciwko marketu jeszcze się nie poddał i wiesza na haku przed sklepikiem pół wołu obdartego ze skóry. Baranina też jest, kurdiuk (tłuszcz barani, bardzo ceniony) też. Pyszny. Bez spróbowania kupuje tylko patałach, a nie smakosz.
 
Rodzinnego domu Ruzalii już nie ma. Został zburzony przez nowego właściciela i zastąpiony wielkim domiszczem, z gankiem wystającym na pół uliczki. Właściciel liczy, że dostanie większe odszkodowanie niż sąsiedzi z małych tradycyjnych sarajów, jeśli zostaną przymusowo wyburzone pod nową zabudowę. Do Kitoby też, jak w całym Uzbekistanie idzie nowe...
 
Ruzalia mówi, że długo się wahała, czy wyjechać, czy przeczekać ten straszny po wolnościowy chaos. Ale w końcu zmusiła ją do wyjazdu sytuacja. Mieszkała już wtedy w Karszni. Duże miasto, wtedy bardzo niespokojne. Mąż stracił pracę, nie było pieniędzy, bała się co będzie z dziećmi, były małe. Chorowały. Nie było lekarstw. Z Karszni zabrała „na nową drogę życia” do Moskwy kilka kartonów makaronu, którym zapłacono jej za pracę w instytucie, gdzie pracowała jako inżynier projektant.
 
Większość Rosjan wyjechała wtedy z Uzbekistanu. Żydzi, Polacy też. Nawet ci, co urodzili się, jak Ruzalia, tutaj. Czasami wracają, na chwilę - żeby na rodzinnych grobach zaświecić świeczkę, położyć kamyk. 
 
Reklama
Ruzalia też poszła najpierw na cmentarz, uporządkowała mogiłę mamy, czytała Koran. 
 
Mawluda, przyjaciółka Ruzalii wspomina, że gdy „nastała wolność”, studenci zażądali, żeby mówiła do nich tylko po uzbecku.
 
„Zgoda – powiedziała – dla mnie to bez różnicy, ale wy musicie sobie zapamiętać na całe życie, że każdy z nas jest najpierw człowiekiem, a dopiero potem Uzbekiem, Chińczykiem, Rosjaninem... ”
 
Zrozumieli. I było potem tak, że ona mówiła do nich po uzbecku, a oni do niej po rosyjsku.
 
Wolałaby nie pamiętać tamtych lat. Ale jak zapomnieć? - Najgorsze były lata ’90-’93. Dużo ludzi wtedy powyjeżdżało, gdzie kto mógł. Ja nie mogłam. Zostawić rodziców, braci? Mąż – noga w gipsie (złamana, gdy grał w piłkę). Syn 8 lat. Córka 10.Kiedy wracałam z pracy trzy pary głodnych oczu wpatrywały się we mnie, czy przyniosłam coś do zjedzenia. Raz udało mi się „załatwić” dwa bochenki chleba. Syn pojechał rowerem do piekarni. Gdy wracał, napadli go starsi chłopcy, pobili, chleb zabrali. Syn strasznie płakał, a ja z przerażeniem myślałam tylko o tym, że dwa bochenki chleba przepadły! 
 
 
Samarkanda. Mauzoleum Amira Timura. Fot. Anna Koniecka
 
Gdy umarła teściowa, na wypominki (za 40 dni) schodzą się krewni, znajomi. Trzeba ugościć. Czym? Upiekłam pieróg – ani okruszka nie zostało. Przyjaciółce, która miała przyjść później, dużo mi wtedy pomagała jak siostra, schowałam kawałeczek ciasta na kredens, żeby wiecznie głodni domownicy nie zjedli.
 
Sąsiadka piekła ciasta i sprzedawała. Dzieciom dawała okrawki. Sama jadła liście winogron.
 
Na wsi, niedaleko za Taszkentem, zimą ani opału, ani światła. Ludzie montowali burżujki, przerabiali gazowe piece. I tak zostało. Gaz ziemny na wieś nie dochodzi, jest tylko z butli. 
 
Nowy Jedwabny Szlak
 
To, co wyróżnia tutejszych ludzi, to jest cierpliwość i wiara w to, że będzie lepiej.
 
Jest lepiej – tak uważa Szafhat, oprowadzając mnie po swojej niedawno kupionej szeregówce w Szahrisabz. Jego dom jest identyczny jak sąsiednie  - cała ulica identycznych beżowych domków. - Taka polityczna budowlana urawniłowka. Jedziesz przez miasta, miasteczka, wsie, wszędzie widzisz na rogatkach, przy drogach identyczne domy. To jest nasz nowy Jedwabny Szlak, który budujemy - śmieje się Szafhat.
 
Mówiąc serio: ten nowy Jedwabny Szlak to jest chiński pomysł na ponowne zintegrowanie Azji z Europą przy pomocy szybkich kolei, autostrad, lotnisk, sieci energetycznych oraz infrastruktury informatycznej. To ma być największa inwestycja infrastrukturalna, jakiej jeszcze świat nie widział. Udział w tym epokowym przedsięwzięciu Chiny zaproponowały krajom w Europie oraz Azji Centralnej. Wśród nich jest również Uzbekistan. W zamian za dostarczane surowce (porozumienie podpisane z Chinami opiewa na razie na 15 mld dolarów) będzie on beneficjentem chińskich inwestycji.  Wymiana handlowa Uzbekistanu z Chinami wzrosła  w ciągu roku  o ponad 30 procent. Dobry początek. 
 
Uzbekistan dostał realną szansę na szybszy rozwój.  Bardzo tego potrzebuje. Potrzebuje inwestycji i miejsc pracy. Teraz to jest największy problem młodych ludzi, którzy chcą pracować, a nie mają gdzie. Dlatego, kto może, jedzie do Rosji. 
 
Szafhat pracował tam siedem lat. Gdy wrócił, kupił samochód i szeregówkę, którą podziwiałam w Szahrisabz. (Rata kredytowa za ten dom - 100 dolarów, tyle co miesięczna płaca nauczyciela.) Rodzicom wyremontował dom. Wyprawił wesele bratu i sam też wkrótce się żeni. Małe wesele będzie, nie więcej jak 300 gości. 
 
W uzbeckiej rodzinie wszyscy sobie pomagają. Po sąsiedzku również. Masz Uzbeka za sąsiada – nie zginiesz. 
 
Ruzalia mówi, że kraj jest ludźmi bogaty. Szahrisabz jest ważnym miastem na tym nowym Jedwabnym Szlaku. Tutaj urodził się w XIV wieku Amir Timur, nazywany Tamerlanem. Narodowy bohater Uzbeków. Czczony jak święty. Chociaż zanim został wielkim wodzem i stworzył imperium na trzech kontynentach, był lokalnym watażką, grabił pasterzy, ale – tu trzeba oddać mu sprawiedliwość – łupami z kompanami się dzielił. I rósł w siłę. Parł do władzy. 
 
Dzięki niemu  jego rodzinne miasto ma teraz szanse stać się mekką turystyczną. Na razie jest wielkim placem budowy – na 147 hektarach powstaje olbrzymi kompleks turystyczny. Pod buldożery poszły całe kwartały starej zabudowy. Domy, ulice, stare drzewa. Tych drzew, które Ruzalia pamięta z młodości, strasznie jej żal. Tradycyjnych uzbeckich sarajów również.
 
Ile ta inwestycja będzie kosztowała, Jura, kolega ze studiów Ruzalii zaangażowany w tę inwestycję jako jeden z armii wykonawców, nie chce powiedzieć. Ale to się opłaci – zapewnia. Miejscowi ludzie mają pracę przy budowie, a potem będą mieli w licznych, przydomowych hotelikach, restauracjach, butikach itp. obsłudze turystów. Turystyka to jest samonapędzający się przemysł. 
 
Na olbrzymim placu, otoczonym stylowymi pawilonami, pośród dopiero co zasadzonych  drzewek i krzewów, oświetlonych wieczorem tak, że igłę można znaleźć, szemrzą fontanny. Świat jak z baśni o Szeherezadzie (posiadającej elektrownię atomową dużej mocy). 
 
Turystów na razie mało. Ale na pewno będzie więcej. To ważne – turystyka dostarcza na razie tylko 5 procent krajowego PKB.
 
Stary mężczyzna spotkany przed aeroportem w Taszkencie, który mówił o rewolucyjnej wręcz transformacji jaka trwa w Uzbekistanie i za sprawą rządzącego prezydenta odmienia na lepsze ten kraj, bardzo mnie wtedy zadziwił. Ale wtedy jeszcze nie byłam w Szahrisabz.
 
Poczynania rządzących Uzbekistanem, zwłaszcza prezydenta Karimowa, obrońcy demokracji oceniają surowo, nie bez powodów. Ci zaatlantyccy też, ale z innego powodu. Są wyczuleni wyjątkowo na transformacje w bogatych w strategiczne surowce krajach. Uzbekistan jest właśnie takim krajem. Posiada olbrzymie złoża gazu, którego jest liczącym się na świecie eksporterem. Ma też ropę, złoto, uran... Na dodatek ma strategiczne położenie: w samym sercu Azji. A teraz na domiar złego wszedł w konkurencyjny dla USA sojusz gospodarczy z Chinami. A niechby jasny szlag trafił ten nowy Jedwabny Szlak?!
 
Sentymentalny bilans
 
Zmiany, zmiany... W Karszni Ruzalia długo szukała bloku, gdzie zamieszkała z mężem po ślubie. Ich balkon, najładniejszy na piętrze, zawsze obsadzony kwiatkami, jest teraz zastawiony jakimiś gratami, a pod oknem od kuchni stoi plastikowa miednica, zakrywając dziurę w ścianie. Blok wymaga remontu. Nie on jeden, całe osiedle, okryte litościwą zielenią.
 
Ramiz, mąż Ruzalii, nie chciał jechać w tę sentymentalną podróż. Został w Moskwie. Prosił tylko, żeby zrobić zdjęcia róż, które kwitną najpiękniej w Karszni na głównej alei. Prosił też, żeby mu przywieźć koszule z prawdziwej uzbeckiej bawełny. 
 
Bawełna - białe złoto Uzbekistanu. Zbierali ją każdego roku w październiku jako pospolite ruszenie. Wszyscy bez wyjątku: uczniowie, studenci, nauczyciele, lekarze, urzędnicy. Teraz też w październiku tak jest. Uczniowie mają z tego powodu wakacje, a dorośli zbieracze dostają zapłatę. Marną, bo marną, ale na lepioszkę (chleb) wystarczy. 
 
Ruzalia martwi się tyko, co będzie, gdy mąż zobaczy, że bawełniane koszule, które mu kupiła są produkcji tureckiej i i chińskiej. Uzbekistan jest wciąż bawełnianą potęgą, ale w sklepach jej nie ma. Ta najlepsza bawełna na świecie rośnie na uzbeckich polach tylko na eksport. 
 
Zdjęć  ukochanych róż też Ramiz nie dostanie. Aleja różana na centralnej ulicy w mieście Karsznia została zalana betonem.
 
Po stronie aktywów ćwierćwiecza transformacji należy zapisać, że: w Karszni przed pomnikiem bohaterskiego żołnierza z gromadką dzieci, które ratował od głodu, ustawiono  granitową tablicę z wyrytymi słowami prezydenta Karimowa, który to miejsce nawiedził. Lecz jak się nazywał ów żołnierz - bohater, pamiętają już tylko najstarsi mieszkańcy miasta. Miejsca na nazwisko bohaterskiego żołnierza zabrakło. 

KOMENTARZE

Piotr Chmieliński - kajakiem przez świat

- Nie rezygnujcie ze swoich marzeń, dążcie do ich realizacji i...

Wiedeń - największa i najcudowniejsza kawiarnia świata

Siedzieć przy kawiarnianym stoliku Freuda...

Chcą zdobyć Koronę Europy

Maciej Śliż, Jarosław Herbert, Łukasz Godek i Maciej Brożyna, pracownicy naukowo-dydaktyczni...

Europa według Hazuki powstaje w Millenium Hall

W piątek wieczorem (8 lutego) w Europejskiej Galerii Sztuki Millenium Hall zostało otwarte atelier Jacka Hazuki, artysty z Tarnowa od 30 lat mieszkającego i tworzącego we Francji. Hazuka będzie w nim pracował...

7 zarzutów korupcyjnych i wniosek o areszt dla marszałka Podkarpacia

Prokuratura Apelacyjna w Lublinie złożyła do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód wniosek o areszt na 3-miesiące dla Mirosława K., marszałka województwa podkarpackiego...

zobacz więcej
Reklama

Podkarpackie na wakacje

Przyjezdni, ale i miejscowi mogą zobaczyć dziś w naszym regionie dużo więcej niż wczoraj. I nie chodzi...

6 najpiękniejszych zdjęć Podkarpacia wiosną

Zdjęcie z widokiem na otulony mgłami XIX-wieczny kościół...

Duch Mycielskich wciąż błąka się po pałacu w Wiśniowej

Polska gościnność, europejska kultura - mówiono o domu rodziny Mycielskich w Wiśniowej. Do ich galicyjskiego dworu niedaleko Strzyżowa na początku XX wieku zjeżdżali znakomici...

K. Paluch Wooden Bags. Drewniane dzieła sztuki

Model NR-03 składa się z ok. 600 elementów, w tym 250 pierścieni, które Krzysztof Paluch robi i szlifuje sam z aluminiowej rurki. Potem każdy z 250 pierścieni skleja do siebie klejem dwuskładnikowym...

Prywatne fortece wokół Przemyśla

Przez pół wieku: w latach 1955 – 2005 Fort XII Werner w Żurawicy pod Przemyślem był wojskowym magazynem uzbrojenia i amunicji. Otoczony solidnym ogrodzeniem, pilnie strzeżony, pozostawał niedostępny dla osób postronnych...

Reklama

Curry Me - orientalne smaki w centrum Rzeszowa

Z pozoru mały lokal we wnęce, w ścisłym centrum Rzeszowa. A w środku? Bogactwo smaku, zapachu i kultury orientu. Curry Me, restauracja, którą założył Cezar Łuniewski, miłośnik orientalnej kuchni...

Włoski dla początkujących. Za darmo we włoskiej restauracji w Rzeszowie

Od czwartku, 9 sierpnia w Rzeszowie rozpoczyna się darmowy kurs włoskiego od podstaw, podczas którego uczestnicy będą poznawać także z kulturę...

Lokalni twórcy wychodzą z pracowni na Targi Mody Made in Rzeszów

Trzynaście marek z branży fashion z Rzeszowa i okolic zaprezentuje swoje projekty podczas pierwszych Targów Mody Made in Rzeszów. W niedzielę, 12 sierpnia na placu...

Trzy utalentowane kobiety na start "Rozsypańca" w Bieszczadach

Angela Gaber, Dorota Zielińska i Marta Sidorowska - trzy utalentowane kobiety, pasjonatki i artystki, związane z Podkarpaciem, rozpoczną zbliżający się festiwal "Rozsypaniec"...

Łańcucka Storczykarnia zachwyca od 10 lat. 28 czerwca wstęp za 1 zł

Pod koniec czerwca minie dziesięć lat od otwarcia łańcuckiej Storczykarni, jedynego takiego miejsca w Polsce, w którym rośnie kilkaset odmian tych pięknych...

zobacz więcej

POLECANE

VIP Biznes&Styl Nr. 58

VIP Biznes&Styl Nr. 58
w numerze m.in.:

• JIVR Bike z Mielca • Nauka uprawiana w symbiozie z biznesem • Lekarz, który zaraził się wirusem podróży • Twarze Podkarpacia. 10 lat VIP Biznes&Styl • Plakaty Wiesława Grzegorczyka • Kongres TSLA Expo 2018 Autosan wstaje z kolan • 50 lat zapory i elektrowni
http://www.swiatpogody.pl
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Cegielniana 18c/3, 35-310 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.