Reklama

Prawdziwie bieszczadzki klimat w Bacówce pod Małą Rawką

A A A
Aneta Gieroń

Dodano: 02-02-2017

Michał Klażyński przed Bacówką pod Małą Rawką. Fot. Tadeusz Poźniak

Michał Klażyński przed Bacówką pod Małą Rawką. Fot. Tadeusz Poźniak

ZDJĘCIA

zobacz wszystkie ›
Jedno z najpiękniejszych miejsc w Bieszczadach, w którym tworzył Jerzy Harasymowicz i uwielbiał przesiadywać legendarny Majster Bieda, czyli Władysław Nadopta. Bacówka pod Małą Rawką, gdzie od 11 lat gospodarzem jest Michał Klażyński, Michał Rawki, po prostu. To tutaj od lat ściągają tłumy turystów, a mimo to gospodarzowi udaje się ocalić rzadki już klimat, prawdziwie górskiego schroniska, w którym wędrowcy są przez cały rok.
 
Do Bacówki pod Małą Rawką wędruje się z Przełęczy Wyżniańskiej, położonej pomiędzy Brzegami Górnymi a Ustrzykami Górnymi. Drewniane schronisko, w zimie przypominające  bajkową chatkę, znajduje się w odległości 900 metrów od parkingu, u podnóża Małej Rawki, skąd można wyruszyć na wszystkie najpiękniejsze bieszczadzkie szlaki.          
 
W latach 80. XX wieku często tu bywał i tworzył Jerzy Harasymowicz.  Z tym miejscem  bardzo był związany Władysław Nadopta, Majster Bieda z piosenki Wojtka Bellona, który znosił do bacówki kosze bieszczadzkich jagód i z ówczesnym gospodarzem, Robertem Żechowskim, przygotowywali legendarne już placki z jagodami. Dziś można mówić o bohaterze zbiorowym tego miejsca. Z każdym rokiem przybywa turystów, którzy przyjeżdżają tutaj kilka razy w roku, najchętniej po sezonie, by kilka nocy przespać się w kultowej już bacówce, przy herbacie posiedzieć z Michałem i połazikować po okolicznych szczytach. 
 
 
Fot. Tadeusz Poźniak
 
Skromna budowla położona na wysokości 930 m n.p.m. powstała prawie 40 lat temu, w 1979 roku i jest jedną z jedenastu (w tym jedną z trzech w Bieszczadach) Bacówek PTTK powstałych dzięki Edwardowi Moskale, działaczowi Turystyki Górskiej PTTK. Niewielka, idealna dla indywidualnych turystów, przed laty rzeczywiście była alternatywą dla dużych, tłocznych schronisk. Dziś bacówka jest kameralna, piękna, ukochana przez turystów, ale przyprawiająca niekiedy o ból głowy gospodarza, bo trudno w niej zarobić na czynsz, mając zaledwie kilkadziesiąt miejsc noclegowych. W PRL-u, nie było to problemem, bo z definicji bacówki miały być niedochodowe. Wczasach wolności gospodarczej trzeba bardzo być rozkochanym w Bieszczadach, by nie ulec pokusom całkowitej komercjalizacji tego miejsca i chronić klimat prawdziwie górskiego schroniska.
 
- W tym miejscu nie można się nie zakochać - ze śmiechem przyznaje Michał Klażyński, gospodarz Bacówki pod Małą Rawką. - Sam pochodzę z nizin, z Łowicza, ale od dziecka byłem piechurem i dość szybko zrozumiałem, że moim ukochanym miejscem na ziemi są góry. Uwielbiam Tatry - to taki kościół polskich gór i Bieszczady. One mają swoją specyfikę, ciągle jeszcze dzikie, wolne, dość rzadko zaludnienie. Jak się wyjdzie po sezonie na szlak, przez cały dzień wędrówki można nikogo nie spotkać. Szczególnie zimą.
 
 
Reklama
Bieszczadzka opowieść Michała zaczyna się w listopadzie 2000 roku. Wtedy wystartował w konkursie na gospodarza Chaty w Łupkowie. Przegrał, ale po kilku miesiącach pojechał zobaczyć, jak radzi sobie konkurent. W maju 2001 roku zastał pustą chatę, więc ostał się na nowego gospodarza. W schronisku bez prądu i bieżącej wody spędził półtora roku, po czym przeniósł się do pensjonatu w Osławicy. I chociaż były tam konie, które uwielbia, brakowało mu klimatu schroniska. Na 3 miesiące trafił jeszcze do Balnicy, gdzie jest dawny przystanek kolejki leśnej, by w 2004 roku związać się z Bacówką pod Małą Rawką, którą wtedy prowadzili Robert i Ewa Żechowscy. 
 
- Wtedy też bacówkę zobaczyłem po raz pierwszy. Można powiedzieć, że przekroczyłem jej próg kuchennymi drzwiami. Wcześniej byłem związany z bardziej lesistą częścią Bieszczadów, okolicami Komańczy. I... zachwyciłem się, o  co w tym miejscu nie trudno - wspomina Michał Klażyński.  - W 2006 rok wygrałem konkurs na gospodarza bacówki i rzeczywiście, bardzo mocno zaangażowałem się w to miejsce. Zaczynałem bez samochodu, bez skutera, ale z wodą i prądem. Zimą potrafiłem na nartach zjechać do Ustrzyk, zrobić zakupy i wrócić niosąc wszystko na plecach. Ileś czynników w czasie i przestrzeni się spotkało, trochę zdecydował przypadek, ale od 11 lat bacówka daje mi dużo radości, spełnienia. Bycie ratownikiem Bieszczadzkiej Grupy GOPR od 10 lat i udział w ponad 100 akcja ratunkowych uczy pokory do tych gór i szacunku dla ludzkiego życia.  Mam też świadomość, że za życie w takim miejscu płaci się pewną cenę, ale z tego co robię, wynika, że chyba warto ją zapłacić.
 
 
Fot. Tadeusz Poźniak
 
To, co w ciągu tych lat udało się Michałowi najbardziej, to wypromować zimę w bacówce. Gdy zaczynał gospodarowanie, od połowy października do końca kwietnia, przez 2, 3 tygodnie bywało, że nikt się tutaj nie pokazywał. Dziś w zasadzie nie ma pustych dni. Codziennie są goście, a w słynnej jadalni gwar bieszczadzkich opowieści. 
 
- Lata pod Rawkami nigdy nie musiałem reklamować - śmieje się Michał. - W sezonie codziennie są tu tysiące osób.  
 
Szczelnie wypełniają ławki wokół schroniska, każdy skrawek trawy i taras przy kuchni. Widoki są stąd bajeczne. Na Rawki, Połoninę Wetlińską, Caryńską i Tarnicę. W kuchni kłębi się grupa młodych osób, bo chętnych do pomocy w bacówce nigdy nie brakowało i nie brakuje, tak samo jak amatorów na pyszną herbatę, jajecznicę, pierogi i placki z jagodami w sezonie. Tutaj ciągle jeszcze trwa uroczy zwyczaj, że z kuchni wołają na Ciebie po imieniu, a każdy, kto wędruje pod bacówkę, mówi "cześć" na szlaku.
 
Kilkadziesiąt miejsc noclegowych, od prawie 40 lat, ściąga tu prawdziwych turystów, bo warunki są skromne, ale klimat nadzwyczajny. Wieczorami wszyscy schodzą się do jadalni, rzadko kiedy goście izolują się w pokojach, a w ławach często siedzą dziadkowie, rodzice i wnuki. Pod Rawki ściągają bowiem już kolejne pokolenia turystów, a na szlaku można spotkać wędrowców od lat do 7 do 70.
 
- Bardzo dbam o tych prawdziwych turystów i nie chcę, by bacówka była tylko miejscem na kawę i ciastko - mówi Michał. - Moje marzenie z tym miejscem? By trwało i jeśli nawet ja stąd odejdę, by trwało jako schronisko górskie!
 
 
Fot. Tadeusz Poźniak

KOMENTARZE

Stanisław Bielawka - wójt z prawdziwego zdarzenia

Stanisław Bielawka, wójt Komańczy, choć pochodzi z samego serca Krakowa, tak ukochał przestrzeń i świeże powietrze, że w 1983 roku zdecydował się osiąść z rodziną w tej miejscowości...

Aneta Adamska, twórczyni teatru "Przedmieście"

Jej spektakle przyciągają tłumy coraz to nowych miłośników teatru. Jaka jest ona sama, kim była i kim jest teraz?

zobacz więcej
Reklama

Jesień w Solinie i Bezmiechowej. GALERIA FOTOGRAFII

Jezioro Solińskie, okolice Polańczyka oraz Bezmiechowej...

Piernikowe cuda z Kopytowej czas piec zacząć

W prywatnym Muzeum Kultury Szlacheckiej w Kopytowej k. Krosna...

Gęsina na św. Marcina - tradycyjne danie z 11 listopada wraca na stoły

Od wieków, w dniu św. Marcina, pieczona gęś cieszyła podniebienia mieszkańców Europy. Imieniny patrona dzieci, żołnierzy, biedaków i całej plejady...

Bloger z Rzeszowa wśród światowych fotografów kulinarnych

Najpierw było gotowanie, a dopiero później przyszła potrzeba przekazania swojej wiedzy innym. – Gotowałem coraz więcej i więcej – wspomina Michał Korkosz. – Nie chciałem...

Oko hybrydowe przyszłością światowej okulistyki

Dr Gibran Syed Khurshid z Kliniki Okulistyki University of Florida w Gainesville (USA) wszczepił implant bionicznego oka ARGUS II już czterem osobom. Po operacji, przy użyciu specjalnych okularów...

Reklama

Słowacy otwarli szlak w koronach drzew. Widać Zamek w Niedzicy

"Szlak w koronach drzew – Bachledka" tak Słowacy nazwali nową atrakcję turystyczną, która znajduje się zaledwie 12 km od granicy z Polską, na grzbiecie Spiskiej Magury...

Tartanowa ścieżka dla biegaczy otwarta. Kiedy zostanie wydłużona?

Na razie tylko 550 metrów, ale ma być więcej – tartanowa ścieżka na rzeszowskich Bulwarach została otwarta wczoraj, 2 października, przez prezydenta Rzeszowa...

Machiny Leonarda da Vinci w Stalowej Woli

To nazwisko znają wszyscy. Ale czy każdy wie, ile rozwiązań technicznych, z których korzystamy dzisiaj, zrodziło się w głowie genialnego wizjonera ponad pięć wieków temu? Leonardo da Vinci, bo o nim mowa, należy...

Najlepsze atrakcje turystyczne Podkarpacia w 2017 roku

Jednodniowa wycieczka "Wodami rzeki San" Biura Podróży BIESZCZADER, Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego im. Ignacego Łukasiewicza w Bóbrce i Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem, produkt...

W storczykarni w Łańcucie kwitną Cattleye, królowe orchidei

Cattleye, królowe orchidei, rozkwitły w łańcuckiej Storczykarni. Kwiaty o rozmaitych kolorach, płatkach o bardzo wyszukanych kształtach i słodkim, intensywnym zapachu można...

zobacz więcej

POLECANE

VIP Wrzesień-Październik

VIP Wrzesień-Październik
w numerze m.in.:

• Ryszard Jania - w motoryzacji ważny jest sojusz! • Prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc • Cerkamed jeszcze pokaże • Dzisiejsza Rosja • Ocaleni Żydzi z Podkarpacia
http://www.swiatpogody.pl
Reklama

NASI PARTNERZY