Reklama

Dym z retortów snujący się nad Bieszczadami... Na wypale pod Lipowcem

A A A
Aneta Gieroń

Dodano: 15-04-2018

Zygmunt Furdygiel na wypale pod Lipowcem. Fot. Tadeusz Poźniak

Zygmunt Furdygiel na wypale pod Lipowcem. Fot. Tadeusz Poźniak

ZDJĘCIA

zobacz wszystkie ›
Coraz rzadziej, niestety. Jeszcze nie tak dawno, od wczesnej wiosny do jesieni, biały dym snujący się nad Bieszczadami był stałym elementem górskiego pejzażu. Od kilku lat coraz trudniej dostrzec go na szlaku. - Znikają retorty, a wraz z nimi legendy o smolarzach - przyznaje Zygmunt Furdygiel, najstarszy wypalacz drewna w Bieszczadach, na wypale pod Lipowcem ciągle na straży dymiących „beczek”. Bo jak przerzuci 10 ton drewna w 4 godziny, 10 browarów wypije, wie, że żyje. A że w 72. urodziny? To tylko PESEL - macha ręką.
 
Mówią o nim Zygmunt Twardziel, albo Zakapiorek ze Stężnicy, bo z Lipowca, przedwojennej wsi zamieszkałej przez Łemków, już tylko zdziczałe grusze i jabłonie zostały. To tutaj od kilkunastu lat dogląda swoich retort, a na wypale zna się jak mało kto w Bieszczadach, mimo że urodził się w Czechowicach – Dziedzicach. Był nastolatkiem, kiedy pierwszy raz trafił w Bieszczady, ale niekoniecznie chciał wszystko rzucać i pędzić na połoniny. Na Śląsku skończył technikum rolnicze, był zatrudniony przy budowie Huty Katowice, aż w końcu zatęsknił za wolnością. W Bieszczadach się ożenił, zatrudnił w Przedsiębiorstwie Produkcji Leśnej „Las”, nauczył wypału węgla drzewnego i na kolejne dekady został smolarzem.
 
- Emeryt jestem, od 7 lat, ale nie wyobrażam sobie osiąść w domu w Równi pod Ustrzykami Dolnymi. Umarłbym z nudów. A tak, przy moich „beczkach” zawsze jest zajęcie – mówi. 
 
 
Fot. Tadeusz Poźniak
 
Węgiel drzewny wypala się z twardego drzewa liściastego. Najczęściej buk, grab i olchę. Samą produkcją węgla drzewnego zajmowano się od wieków, ale jego pozyskiwanie zawsze było zajęciem trudnym, wymagającym dużego wysiłku fizycznego i nie mniejszego doświadczenia podczas wypału. Jeszcze 40 lat temu drewno wypalano w mielerzach – rodzaj stosu z drewna obłożony darniną i uszczelniony gliną, by ograniczyć dostęp powietrza i by płomienie nie wydostawały się na zewnątrz. 
 
W latach 70. XX wieku pojawiły się metalowe retorty, który na zawsze wpisały się w krajobraz Bieszczadów, choć i one za kilka lat mogą pozostać wspomnieniem. Z ponad 100 wypałów, dziś dymy snują się na mniej niż 10 miejscówkach. Zmienia się procedura wypalania, Unia Europejska egzekwuje swoje zalecenia, tani ukraiński węgiel drzewny zalewa rynek, a i pierwsze ceramiczne piece do wypału drewna już wkrótce mają stanąć w Uhercach Mineralnych. 
 
Na retortach koniec dymienia, koniec palenia
 
Reklama
- Przy retortach od zawsze czułem się wolnym człowiekiem – przyznaje Zygmunt Furdygiel, który większą część roku spędza w baraku przerobionym z blaszanej sanitarki. – Pracuję, kiedy chcę, robię przerwę, kiedy chcę i spożywam monopol, kiedy mam ochotę. Do tego kilka razy w tygodniu mam siłownię na świeżym powietrzu, kiedy przyjdzie mi załadować retortę metrówkami surowego drewna.
 
Do jednej retorty mieści się około 10 ton drewna bukowego. „Beczka” z blachy o grubości około 12 mm wytrzymuje temperaturę do 800 stopni Celsjusza, ale o żadnym pośpiechu nie może być mowy. Zwykle w użyci są trzy retorty. W jednej się wypala, druga stygnie, a z trzeciej wybiera się węgiel drzewny – około 100 kg zostaje po wypale 10 ton surowego drewna. W ciągu miesiąca od doświadczonego węglarza można pozyskać 20 ton węgla drzewnego.
 
Najważniejsze jest załadowanie retorty i podpalenie drewna. Przez kolejne dwie doby jest baczne obserwowanie kominów. Gdy z retorty snuje się biały dym, wiadomo, że węgiel się produkuje, gdy pojawi się niebieski, piec natychmiast trzeba wygasić. W przeciwnym razie zamiast węgla do wybrania pozostanie już tylko popiół.
 
Odłącza się wtedy 6 kominów, czeka około 2-3 godzin, a po tym czasie pod każdy komin wlewa 2 wiaderka wody i gliną oblepia wszystkie szpary. Piec stygnie przez około dwie doby. Po tym czasie można wyciągać czarne, bieszczadzkie złoto.
 
- Koniec dymienia, koniec palenia – mówi pan Zygmunt, czule patrząc na „beczkę”. – Jestem niczym lekarz w szpitalu. Patrzę na retortę jak medyk na pacjenta i już wszystko wiem, co jej dolega. 
 
 
Fot. Tadeusz Poźniak
 
Dlatego też swojego wypału pod Lipowcem nie opuszcza przez okrągły rok. Nie straszne mu mrozy, mimo że bywało, iż w środku zimy budził się w nocy, a w jego baraku było tylko nieco powyżej zera. 
 
- Zahartowany jestem – śmieje się smolarz. – Mam tu wszystko, co mi do szczęścia potrzeba. Radio na akumulatory, kuchenkę na butlę gazową, kozę do ogrzewania, prąd z agregatu i wodę ze strumienia. Do tego las dookoła, wilki biegające między retortami, nocą zaglądającego niedźwiadka i skowronki oraz pliszki na wiosnę. A jak jeszcze kwiaty zakwitną na rabacie i pierwsze warzywa urosną, żyć nie umierać. Od czasu do czasu wsiadam jednak na skuter i w 1,5 godziny jestem w domu u mojej Stasi. Po dwóch dniach taka mnie zazwyczaj tęsknica ogarnia, że co tchu pędzę z powrotem do baraku, retort i zapachu dymu.
 
Pan Zygmunt żartuje, że nie może wypału na zbyt długo opuszczać, bo wielbiciele za nim tęsknią. Odkąd wystąpił w programie „Przystanek Bieszczady” w Discovery Channel, nieustannie podejmuje gości.
 
- Ale nijakiego z nich pożytku – macha ręką. – Pokręcą się, zdjęcie zrobią, ale żaden retorty nie załaduje. Metrówki nie podniosą, ech…


KOMENTARZE

Drugi dom - zbędny luksus czy inwestycja?

W pierwszym toczy się codzienne życie, drugi nabiera rumieńców w weekendy, ferie czy wakacje. Pierwszy jest bazą, do której wraca się po ciężkim dniu pracy, w drugim odpoczywa się od nadmiaru codzienności...

Ekologia przyszłością motoryzacji

Obok, samochodów wyposażonych w tradycyjne silniki, pojawiają się hybrydy oraz pojazdy całkowicie elektryczne. Po ponad stu latach motoryzacji i milionach litrów spalonego paliwa, okazuje się, że przyszłość motoryzacji...

zobacz więcej
Reklama

Powitać wiosnę w Arboretum w Bolestraszycach

Arboretum jest jedynym na Podkarpaciu dziedzictwem kulturowym...

20 samolotów z Chasydami wyląduje w Jasionce

2500 pasażerów z Izraela przyjmie 7 i 8 marca Port Lotniczy Rzeszów-Jasionka. Chasydzi przylatują, by odwiedzić grób cadyka Elimelecha Weissbluma w Leżajsku. W tym roku rocznica jego śmierci przypada 8...

Podkarpacka kwatera Hitlera

Spotkali się tutaj Hitler z Mussolinim. Po wojnie miał powstać tu rezerwowy skarbiec NBP. Skończyło się na pieczarkarni, magazynach i bazie transportowej. Dopiero od kilkunastu lat niemiecki schron w Stępinie-Cieszynie oraz tunel w Strzyżowie...

Krowarzywa - nowa, wegańska burgerownia w centrum Rzeszowa

Smacznie, zdrowo, a przede wszystkim ekologicznie. Tak w trzech słowach można opisać nowy lokal na kulinarnej mapie Rzeszowa – Krowarzywa. W burgerowni przy ul. Matejki serwowane...

Reklama

Twórcy bieszczadzkiej Galerii "Barak" przywieźli ceramikę do Rzeszowa

Rzeczy zwykłe i niezwykłe – ceramikę Róży i Krzysztofa Franczaków, założycieli Galerii "Barak" w Czarnej w Bieszczadach – podziwiać można w Wojewódzkim...

Co kręci dzieci i młodzież? II Międzyszkolny Konkurs Talentów

Pokazy umiejętności wokalnych, recytatorskich, tanecznych oraz gra na skrzypcach - w piątek, 23 marca w Zespole Szkolno-Przedszkolnym Nr 11 w Rzeszowie rozpocznie się...

Zasmakuj w kawie po arabsku

Aromatyczna, parzona w mosiężnym findżanie (tygielku), z dodatkiem cynamonu, kardamonu i brązowego cukru lub miodu, kawa po arabsku po prostu. Smakuje wspaniale zwłaszcza w towarzystwie słodyczy. Bo choć od kilku dobrych lat rozsmakowaliśmy...

Skórzane muzy na harleyach. Pokaz mody Basi Olearki

Ona kocha modę, a jej ubrań przesyconych seksapilem, nie sposób nie zauważyć. On od dziecka chciał jeździć na harleyu, a dziś jest właścicielem salonu z kultowymi motocyklami. W sobotę...

W kolorze blue z harleyem w kwiatach. Nowa kolekcja Basi Olearki

Piękne kobiety, mężczyźni w skórach, do tego industrialne wnętrza, harley w kwiatach i tłum gości. Tak w sobotni wieczór wyglądał salon GOC Harley – Davidson w...

zobacz więcej

POLECANE

VIP STYCZEŃ-LUTY

VIP STYCZEŃ-LUTY
w numerze m.in.:

• Automet. Rodzina Leśniaków w motoryzacyjnym biznesie • Jola i Robert Jareccy. Kino studyjne w Zatwarnicy • 400 kościołów Ignacego Tokarczuka • Opowieść o przedwojennym Rzeszowie
http://www.swiatpogody.pl
Reklama

NASI PARTNERZY