Reklama

Danuta Stępień. Nauczycielka z powołania

A A A
Jaromir Kwiatkowski

Dodano: 15-10-2016

Fot. archiwum prywatne

Fot. archiwum prywatne

- Tu liczyło się zawsze tylko to, co uczeń ma w głowie, a nie na głowie – podkreśla Danuta Stępień. Przez 20 lat była nauczycielką fizyki w rzeszowskim IV LO. Od ponad 20 jest jego dyrektorem.

Pochodzi z Jarosławia, ale rodzina przeniosła się do Rzeszowa, gdy ojciec – główny księgowy – dostał tu lepiej płatną pracę i mieszkanie. Ukończyła III LO, a potem fizykę na WSP. – Zawsze miałam głowę do przedmiotów ścisłych – podkreśla. Nigdy nie zamykała się jednak wyłącznie w świecie nauk ścisłych. W liceum była członkiem szkolnego teatru, śpiewała w dziewczęcym zespole.

Fizyka lepsza niż matematyka

– Należę do pokolenia wychowanego na książkach – podkreśla. Mieliśmy w domu dużą bibliotekę i ogromny szacunek dla książek. - Wieczorami czytałam je z latarką pod kołdrą. Czytałam wszystko, co mnie interesowało – od beletrystyki poprzez książki historyczne do popularnonaukowych. Oczytanie dało mi później łatwość wypowiedzi i szersze spojrzenie na świat - opowiada. Z nauk ścisłych wybrała fizykę, bo nie miała wielkiego wyboru, wiedząc, że ze względów finansowych musi studiować w Rzeszowie. – A poza tym – przekonuje – fizyka ma tę przewagę nad matematyką, że oprócz teorii są jeszcze doświadczenia. Człowieka wiele rzeczy zadziwia na co dzień. Fizyka potrafi te zjawiska wytłumaczyć i większość z nich można sprawdzić doświadczalnie.

Szkoła na całe życie

Po studiach, w 1972 roku, przyszła do pracy w IV LO w Rzeszowie, które powstało zaledwie dwa lata wcześniej. – Od początku urzekła mnie atmosfera panująca w tej szkole – opowiada. – Kadra pedagogiczna była młoda, pracowali tu nauczyciele-pasjonaci. Szkoła szybko sprofilowała się w kierunku nauk ścisłych. Specyficzne było też podejście do uczniów. – Tu liczyło się zawsze to, co uczeń ma w głowie, a nie na głowie – podkreśla pani dyrektor. – „Czwarte” bardzo szybko zyskało opinię dobrej szkoły, w której nie gnębi się ucznia za wygląd, lecz docenia się go za mądrość. W 1992 roku została dyrektorką „swojej” szkoły. Jest nią do dziś. Odcisnęła na niej wyraźnie piętno swej osobowości. Rozbudowała szkolną bazę. - Zastałam szkołę pod tym względem zaniedbaną – podkreśla. Przez dwie dekady udało się m.in. wymienić instalację elektryczną i okna, zmienić zewnętrzną elewację. Młodzież może grać w piłkę na nowo wybudowanym „Orliku”. „Oczkiem w głowie” pani dyrektor jest pełnowymiarowa hala sportowa.

Pedagog na pierwszym miejscu
Reklama

Ale dyrektorka nie zapomina, że jest przede wszystkim nauczycielką i wychowawczynią kolejnych pokoleń młodzieży. Stara się stworzyć w szkole ciepłą atmosferę. Uczniów nazywa swoimi „dziećmi”. – „Czwarte” to szkoła, w której w gabinecie dyrektora uczeń nie stoi na baczność, tylko siada w fotelu – podkreśla. Uważa, że każde dziecko jest ważne, a problemy wychowawcze wynikają najczęściej z sytuacji, w jakiej się znalazło, z atmosfery w domu rodzinnym. - Na moim gabinecie nie ma wywieszki, że dyrektor przyjmuje „od – do”. Gdy uczniowie mają problemy, w każdej chwili mogą przyjść z nimi do mnie. Często powtarza na radach pedagogicznych, że „lepiej się dać oszukać pięciu uczniom niż skrzywdzić jednego, nie rozpoznając jego problemów”. Przyznaje, że 30 lat temu nie było tak wielu problemów wychowawczych. Uważa, że dzieje się tak m.in. dlatego, iż młodzież jest dziś mniej odporna na stres, odbiera o wiele więcej bodźców zewnętrznych niż przed laty, przez co łatwiej się gubi.
 
 
Danuta Stępień. Fot. Tadeusz Poźniak

Uważa, że nieprawdziwy jest stereotyp, iż IV LO to szkoła dla dzieci elity – prawników, lekarzy itp. I że jest w niej taki „wyścig szczurów”, iż słabsi muszą bronić się biorąc korepetycje. – Owszem – odpowiada – do tej szkoły chodzą dzieci z bardzo dobrze sytuowanych domów. Ale także z biednych rodzin. I takie dzieci często trzeba wspierać. Wokół takiego dziecka jednoczy się nieraz cała klasa. Mamy dzieci niepełnosprawne. Widzę, jak koledzy im pomagają. Kilka lat temu ukończył szkołę chłopiec z porażeniem mózgowym. – Gimnazjum się przed nim zamknęło, miał nauczanie indywidualne – opowiada dyrektorka. – My przyjęliśmy go normalnie, do klasy. Uczniowie pomagali mu wnosić chodzik na schody, a dziewczęta czekały razem z nim, aż ojciec po niego przyjedzie. Po to, by nie czekał sam. Później poszedł na studia, na filologię polską.

Nauczyciel – autorytet

Pani dyrektor uważa, że nauczyciel musi być dla ucznia autorytetem. Musi mu przekazać nie tylko wiedzę, ale także kulturę bycia. – Kiedy idę przez korytarz, wiem, że dziewczęta mnie obserwują. To miłe, gdy potem mówią:, „ale pani dyrektor była super ubrana”. Powinniśmy być dla uczniów autorytetami również pod tym względem. Szkoła ma bardzo stabilną kadrę pedagogiczną. Przykładem jest tu zresztą sama pani dyrektor. – Ściągnę nauczyciela z każdej szkoły, gdy będę chciała – twierdzi. Miała propozycje objęcia funkcji kuratora i dyrektora Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Rzeszowa. Została w „czwartym”. – Za dużo życia poświęciłam tej szkole – tłumaczy. – Staram się tu przecież pracować na rzecz Rzeszowa, tu się spełniam. Nie zamyka się w szkole. Jest działaczem podkarpackiej Platformy Obywatelskiej. Można ją co roku spotkać na Muzycznym Festiwalu w Łańcucie. Ceni książkę, dobry teatr czy muzeum. – Mogłabym się spełniać w wielu miejscach, ale gdy widzę 1200 moich „dzieci”, to jest to dla mnie ważniejsze niż np. polityczne spełnienie się – podkreśla. W 2010 r. otrzymała tytuł honorowy profesora oświaty.

Plany na przyszłość? – Nie wyobrażam sobie, że mogłabym przestać być aktywna zawodowo i w ogóle w życiu. Dopóki człowiek ma zdrowie i siły, powinien dawać siebie ludziom. Nie wyobrażam sobie, że siedzę bezczynnie na emeryturze.

KOMENTARZE

Reklama

Ryszard Jania: W motoryzacji ważny jest sojusz!

Gdy w 1993 roku Pilkington jako producent szkła budowlanego...

Saksonka na rzeszowskim Zamku

Joanna von Stein zu Jettigen (1723 - 1783) druga żona Jerzego Ignacego Lubomirskiego (1687-...

Witaj szkoło! Felieton Magdaleny Zimny - Louis

W mediach buchnęła kampania reklamowa skierowana do rodziców szykujących swoje pociechy do nowego roku szkolnego. Każdy kochający rodzic dostaje z ekranu wskazówkę, żeby nie powiedzieć zawoalowany...

Tadeusz Ferenc: Jeszcze nie zdecydowałem, czy wystartuję w wyborach

Z Tadeuszem Ferencem, prezydentem Rzeszowa, rozmawia Aneta Gieroń

Prof. Zbigniew Krysiak: Europa potrzebuje Roberta Schumana

Z prof. Zbigniewem Krysiakiem, prezesem Instytutu Myśli Roberta Schumana w Warszawie, rozmawia Antoni Adamski

Reklama

Świat rzeszowskich rzemieślników. Kapelusze od pani Stasi

Pochodzi z Kresów, z Dobromila. Szczęśliwy przypadek sprowadził ją do Rzeszowa, gdzie od kilku dekad prowadzi kultowy biznesy. Najpiękniejsze kapelusze w mieście od zawsze...

Pola Minster: Kobiety zawsze będą miały trudniej w życiu

Z Polą Minster, artystką malarką, której wystawa gościła w rzeszowskiej Galerii TO TU w Rzeszowie rozmawia Alina Bosak.

Kasowski - od fotograficznej pasji po zakład w Rzeszowie

Na ulicy Kościuszki w zakładzie fotograficznym Franciszka Kasowskiego spotykać można każdego, kto kocha dobrą fotografię. Początki kultowej dziś firmy sięgają lat 80-tych. Cztery...

Sprawiedliwi i Zygmunt Rolat - Holocaust w ich pamięci

- Nasz ojciec zaryzykował życie całej rodziny, ukrywając od 1942 roku Mojżesza Kestena na strychu. Mówił nam, że drugiemu człowiekowi trzeba pomóc, bo może i my znajdziemy się kiedyś...

Wykładowca WSPiA został specjalistą od wykrywacza kłamstw

Arkadiusz Szajna, wykładowca WSPiA Rzeszowskiej Szkoły Wyższej został jedynym na Podkarpaciu i jednym z pierwszych w Polsce ekspertem z zakresu badań poligraficznych, certyfikowanym...

zobacz więcej

POLECANE

VIP Wrzesień-Październik

VIP Wrzesień-Październik
w numerze m.in.:

• Ryszard Jania - w motoryzacji ważny jest sojusz! • Prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc • Cerkamed jeszcze pokaże • Dzisiejsza Rosja • Ocaleni Żydzi z Podkarpacia
http://www.swiatpogody.pl
Reklama

NASI PARTNERZY