Reklama

"Pigmej" - legenda bieszczadzkich przewodników

A A A
Jaromir Kwiatkowski

Dodano: 21-05-2015

Fot. Tadeusz Poźniak

Fot. Tadeusz Poźniak

ZDJĘCIA

zobacz wszystkie ›
Przez całe zawodowe życie budował drogi i mosty. Najbardziej dumny jest z pierwszego, który zaczął budować nie mając jeszcze 18 lat. Ale jest przede wszystkim legendarną postacią rzeszowskiego PTTK. Co ciekawe, turystyczną pasję zaszczepiła w nim matka, z którą wędrował w okolicach podjarosławskich Laszek, skąd pochodzi.
 
Spotykamy się w siedzibie rzeszowskiego oddziału PTTK. Zygmuntowi „Pigmejowi” Solarskiemu w przyszłym roku stuknie „osiemdziesiątka”, ale sylwetką może imponować o wiele młodszym. Widać, że w swoim życiu przeszedł niejeden turystyczny szlak. Przychodzi na spotkanie w nieodłącznym, czerwonym polarze przewodnickim.
 
Jak zostałem „Pigmejem”
 
Skąd się wziął przydomek „Pigmej”? – O, to długa historia – śmieje się. Po czym wspomina, że chętnie chodził z kolegami do kina, głównie ze względu na Polską Kronikę Filmową. W jednej z takich Kronik pokazano dwa plemiona - Pigmejów i Buszmenów.
 
Któregoś roku był jednym z organizatorów zlotu gwiaździstego na rocznicę powstania Huty Stalowa Wola. - Z Rzeszowa wyjechało ponad 40 kajaków – opowiada. Jednak dyrektor jego przedsiębiorstwa, któremu wypadł wyjazd do ministerstwa, poprosił go, by w tym dniu załatwił jeszcze jakąś służbową sprawę w Leżajsku. - Miałem czekać na resztę przy promie w Krzeszowie. Czekałem, czekałem, mijały godziny, a tych „pieronów” nadal nie było – opowiada Solarski. 
 
Lipiec, upał niesamowity, on opalony, bo cały czas na wodzie. Zagadał kobiety, które wracały z krowami; przyniosły mu w dwojakach jedzenie. - Stałem na wysokim brzegu, słońce mnie oświetlało. Nagle zza zakrętu usłyszałem śpiew – wspomina. – Cały dzień biwakowali pod drzewami, gotowali, kąpali się, a po południu nadpłynęli połączoną „bandą” chyba z 80 kajaków. A ja stałem i - zadowolony, bo sobie dobrze podjadłem - zacząłem uderzać rękami  w wypięty brzuch, tak jak Pigmeje na tym filmie. Ktoś zawołał: „Pigmej!”. Nie zrozumiałem. Usłyszałem tylko niesamowity śmiech w kajakach. I tak zostałem Pigmejem.
 
Wojna pod dwiema okupacjami
 
Pradziadek Leon miał włości pod Stryjem (dzisiejsza Ukraina), ale ożenił się w Laszkach k. Jarosławia. Miał siedmioro dzieci, w tym pięciu synów. – Dwóch braci dziadka wyjechało później na tę „dziadowiznę”, dwóch za Wielką Wodę. Dziadek, podobnie jak dwie jego siostry, pozostał w Laszkach – opowiada Solarski, który urodził się tu we wrześniu 1936 r. 
 
Dzieciństwo Zygmunta przypadło na czas okupacji radzieckiej i niemieckiej. Laszki po 17 września 1939 r. dostały się pod Sowietów. Były dużą wsią  (1800 mieszkańców), siedzibą gminy. Władza radziecka zrobiła tu siedzibę rejonu (powiatu), zbudowano piętrowy budynek, gdzie mieściły się jego władze. – Przyjeżdżało obwoźne kino, pomiędzy drzewami rozwieszano dużą płachtę, na której wyświetlano filmy, jak to Armia Radziecka pięknie zwycięża – opowiada z sarkazmem „Pigmej”. – Choć dla dzieci to była atrakcja – zobaczyć kino. Młodzież też miała „radochę”, bo zbudowano klub, gdzie puszczano z patefonu płyty. 
 
Po wybuchu wojny radziecko-niemieckiej w 1941 r., do Laszek wkroczyli Niemcy. „Pigmej” przyznaje, że w odczuciu rodziców i dziadków nie był to szczególnie tragiczny okres. Niemiecki komendant sprowadził rodzinę i nie gnębił mieszkańców. - Gdy trzeba było oddać kontyngent, a ktoś miał ostatnią krowę, to mu darował – wspomina.
 
W Laszkach zdecydowana większość mieszkańców to byli Polacy, choć była też spora grupa Rusinów. Było sporo rodzin mieszanych, wyznawców obu obrządków katolickich. - Ludzie bardzo się szanowali, nikt z Polaków w czasie świat „ruskich” nie pojechał w pole i odwrotnie. Moja chrzestna matka była z rodziny mieszanej. Oni przychodzili do nas na Wigilię, my do nich też, tyle że 13 dni później – opowiada „Pigmej”. Przyznaje, że później to się zmieniło i że upowcy podchodzili pod wieś już w 1943 r. Ale w Laszkach była silna samoobrona, mieszkańcy pełnili dyżury. - Tragiczny okres zaczął się w dniu wejścia Armii Radzieckiej w lipcu 1944 r. – opowiada „Pigmej”. - Moja chrzestna matka przybiegła rano i wołała: „uciekajcie, kto może, do Jarosławia, bo Laszki są otoczone przez upowców”. Wici poszły od sąsiada do sąsiada, kto mógł, pakował dobytek na wozy, by uciekać 17 km do Jarosławia.
 
Rodzina Solarskiego zdecydowała się zostać, tym bardziej, że nie miała koni, które wcześniej musiała oddać wycofującym się Niemcom.  - Mama wyjęła z pieca chleb i dwa indyki, które upiekła, i powiedziała do mnie i do siostry: „dzieci, najedzcie się, bo jak nas będą mordować, żebyśmy nie byli głodni”. W południe wkroczył front radziecki. Zatrzymał się na dwa dni w Laszkach i wtedy było największe spustoszenie, bo były bombardowania – opowiada „Pigmej”. Uspokoiło się, ale na krótko. Organizowała się polska partyzantka, okoliczne miejscowości były obszarem działań UPA.
 
 
Pierwszy most ceni najbardziej
 
W 1950 r. Solarski zaczął naukę w Technikum Drogowo-Mostowym w Jarosławiu, w tym czasie jedynym tego typu w kraju. - Po jarosławskiej budowlance każdy absolwent był przygotowany do samodzielnego prowadzenia robót. Zwracano niesamowitą uwagę na praktykę, tym bardziej, że dyrektor i jego zastępca byli inspektorami nadzoru. Nie było podręczników, przedwojenne podręczniki były przepisywane na maszynie w 6 odbitkach – opowiada „Pigmej”. 
 
Jeszcze przed maturą we czterech mieli praktykę  na przebudowie krajowej „czwórki”, pomiędzy Bochnią a Wieliczką. Mieli wtedy po 16, 17 lat. Kiedy kierownik zachorował na wyrostek, musieli poprowadzić całą budowę. - To była najlepsza praktyka – śmieje się Solarski. – Uzyskałem uprawnienia budowlane ze specjalnością projektowania i nadzoru.
 
Na studia nie poszedł – na jego szkołę przypadły tylko cztery miejsca, które dostali syn wicedyrektora i trzech synów trójki klasowej. - Później tak się wciągnąłem w robotę, że już nie próbowałem – przyznaje.
 
Po technikum, jeszcze przed osiemnastymi urodzinami, dostał nakaz pracy do Buska-Zdroju. - Mój kierownik, Jan Józef Tarnowski, pochodzący z arystokratycznej rodziny, był dla mnie jak ojciec - wspomina. - Okazało się, że był po pierwszym roku jarosławskiego technikum, tyle że zaocznie. Przez 2,5 roku po raz drugi przerabiałem z nim program technikum. Robiliśmy pomiary, odbiory. Wybudowaliśmy dwa nieduże mosty. Projekt jednego, na rzece Czarna, był zbliżony do mojego projektu dyplomowego. Jestem z niego najbardziej zadowolony, bo to było moje pierwsze dzieło.
 
Reklama
Po dwóch latach pracy w Busku trafił do szkoły oficerskiej w Legnicy. To był szczególny rok w polskiej historii - 1956. – Szkoła mieściła się w pięknych, dawnych koszarach armii Paulusa. Legnica była opanowana przez Armię Radziecką: z jednej strony jednostka lotnicza, z drugiej - kilka jednostek różnych formacji - opowiada.
 
Kiedy wybuchły wydarzenia w Poznaniu, komendant szkoły zwrócił się do wojska na placu apelowym: „Żołnierze, jesteśmy w trudnej sytuacji. Jesteśmy kroplą w morzu i nie wolno nam się dać sprowokować”. Do dziś „Pigmej” uważa, że w Poznaniu strzelało nie polskie wojsko, tylko „radzieccy” przebrani w polskie mundury.  
 
W 1958 r. wrócił do Rzeszowa. M.in. w Wydziale Gospodarki Komunalnej WRN sprawował nadzór nad drogami i komunikacją miejską w województwie. - Po reformie administracyjnej w 1975 r. nie było co robić, przeniosłem się więc do Miejskiego Przedsiębiorstw Dróg i Mostów – opowiada. Do emerytury robił to, co lubił najbardziej – budował drogi i mosty.
 
Rajdów nie sposób zliczyć
 
Pasję turystyczną „wyssał z piersi mamy”. - Nie miała możliwości, by wyjechać gdzieś dalej – opowiada „Pigmej”. -  Chodziliśmy więc w niedziele do kościoła na godz. 8, a później wybieraliśmy się na wycieczkę. Mówiliśmy w domu, że jedziemy odwiedzić ciocię, albo na grzyby, jagody, jabłka, po zioła czy pijawki. Wracaliśmy wieczorem. Tato był zadowolony, bo zawsze coś przywieźliśmy, ale nasz rzeczywisty cel był inny – chcieliśmy coś zobaczyć.
 
Kiedy już pracował w Busku, razem z kierownikiem objeżdżali na motocyklu Góry Świętokrzyskie.
 
Po przyjeździe do Rzeszowa zaczęło się od narciarskiego kursu organizatorów turystyki w Ustrzykach Górnych, które to kursy PTTK organizowało razem ze związkami zawodowymi. – Był luty 1964 r., było nas tam ponad 70 osób, w warunkach bardzo trudnych, w dawnym budynku Straży Granicznej (dziś Hotel Górski) wyciągnąłem ze swojego Koła PTTK ok. 20 osób. Zostałem nawet wybrany starostą kursu. Tam przeżyliśmy fajną przygodę, bo zasypało nas i przez 5 dni nie było łączności. Mówiła o nas nawet Wolna Europa – opowiada „Pigmej”.
 
Tak się zaczęła jego przygoda życia, która trwa do dziś. Aktywnie działał w PTTK; organizował wycieczki, rajdy i spływy. Ile? Nie jest w stanie już ich zliczyć. – Bieszczady, Beskid Niski schodziłem wszerz i wzdłuż – opowiada „Pigmej”. - Trafiłem na dobry okres, bo związki zawodowe miały dużo pieniędzy. 
 
Ważnym rozdziałem w działalności „Pigmeja” była współpraca z ks. Franciszkiem Rząsą, zapalonym turystą, który chodził z młodzieżą po Bieszczadach. W 1982 r., gdy w Polsce trwał stan wojenny, udało się zdobyć zezwolenie na wyjazd na Tarnicę. Podanie było poparte kilkoma pieczątkami, w tym nawet sekretarza POP. Pojechała spora grupa z „Pigmejem” i ks. Rząsą. Tam zrodził się pomysł zorganizowania dni skupienia dla turystów. Odbyły się rok później, w grudniu 1983 r., w Sośnicy, gdzie pracował ks. Rząsa. Kolejny pomysł to duży, 7,5-metrowy krzyż na Tarnicy – w miejsce dotychczasowego, o wiele mniejszego. Stanął w 1987 r., przed trzecią pielgrzymką Jana Pawła II do Polski. Chodziły wtedy słuchy, że papież być może przyjedzie w Bieszczady. Krzyż Jan Paweł II obejrzał ze śmigłowca dopiero 10 lat później, kiedy w czasie wizyty w Krośnie i Dukli zorganizowano przelot nad Bieszczadami.
 
 
Rajdy politycznie niepoprawne
 
Za politycznie niepoprawne treści podczas PTTK-owskich wyjazdów „Pigmej” był przesłuchiwany przez SB. Najbardziej oberwało mu się za zorganizowanie rajdu pod nazwą „Jamna” na Pogórzu Rożnowskim w 1982 r. Wtedy, na cmentarzu wojskowym w Dąbrach, udało się zebrać ponad 400 osób na mszy św. za dusze poległych tu żołnierzy AK. – Szliśmy z różnych stron w grupach 30-40 osobowych. Prowadziłem jedną z 13 takich grup. A tu „ciocia” Hania Leszczyńska, który przyjechała wcześniej, by przygotować miejsce, płacze: „Zygmunt, wzięli mnie na posterunek i przez dwie godziny maglowali, co będzie w niedzielę. Ja im nie chciałam powiedzieć, że będzie msza”. „To czemu im nie powiedziałaś?”. Na mszę  przyjechało samochodem dwóch panów w skórzanych kurtkach, postawili na murku cmentarza magnetofon szpulowy. Koncelebrze przewodniczył ks. Eugeniusz Dryniak z Rzeszowa. Gdy zobaczył tych „smutnych panów”, to wyłożył w kazaniu całą historię Polski, od Piasta Kołodzieja. Panowie nagrali kazanie i pojechali. Kiedy wróciliśmy z cmentarza, „ciocia” Leszczyńska powiedziała,  że nie możemy tu robić zakończenia, bo byli z bezpieki i zagrozili miejscowym, iż to będzie nielegalne zgromadzenie i jeżeli nas przyjmą, to będą odpowiadać sądownie. Na co ludzie zebrali się i powiedzieli, że nas przyjmą. Wieczorem przyszedł do mnie pan po cywilnemu i zostawił wezwanie na przesłuchanie na drugi dzień. Powiedziałem o tym znajomym, żeby – jeżeli by mnie przetrzymali – wiedzieli, gdzie jestem. Maglowali mnie tam na temat tej imprezy – opowiada „Pigmej”.
 
Na początku lat 80. XX w. część kadry i członków zinfiltrowanego przez komunistów harcerstwa przeszła do PTTK. – Dostaliśmy fantastyczny „zastrzyk” młodzieży i kadry instruktorów, którzy mogli robić to samo co wcześniej pod innym szyldem – podkreśla „Pigmej”. W ten sposób w 1984 r. został powołany do życia Klub Pol-Survival, w którym młody człowiek miał uczyć się, jak żyć z sobą, innymi i przyrodą w duchu wartości chrześcijańskich. Do pracy z młodzieżą „Pigmej” przywiązuje zresztą wielką wagę. - Narzekają na mnie, że ich gonię. ale pamiętają – śmieje się. I dodaje: - PTTK miał znakomitą bazę, ponad 6 tys. miejsc w górach. Można było prowadzić cichcem, z namiotami, wiele wypadów.
 
Fundament wiary i patriotyzmu
 
W styczniu br. „Pigmej” Solarski otrzymał tytuł „Zasłużony dla Miasta Rzeszowa”. Przedstawiając legendarnego przewodnika, Andrzej Dec, przewodniczący Rady Miasta, stwierdził: - Zygmunt Solarski czerpie z niewzruszanego fundamentu wiary i patriotyzmu.
 
- Podziwiając piękno krajobrazu nie mogę nie widzieć Siły, która to stworzyła. Ateiści nazywają ją Siłą Przyrody, wierzący - Bogiem. Jestem szczęśliwy, że mam wiarę, że bardzo dużo z niej czerpię. Przed każdą imprezą się modlę: „Panie Boże, ile możesz dopuścić, to dopuść na mnie, a broń ludzi, których mam w opiece” – tłumaczy swoje rozumienie wiary. A mówiąc o patriotyzmie, odwołuje się do hasła Bóg – Honor – Ojczyzna. - To hasło harcerskie, jeszcze przedwojenne – tłumaczy. - Jestem mu wierny i nie jestem w stanie go się wyzbyć.

KOMENTARZE

Drugi dom - zbędny luksus czy inwestycja?

W pierwszym toczy się codzienne życie, drugi nabiera rumieńców w weekendy, ferie czy wakacje. Pierwszy jest bazą, do której wraca się po ciężkim dniu pracy, w drugim odpoczywa się od nadmiaru codzienności...

Ekologia przyszłością motoryzacji

Obok, samochodów wyposażonych w tradycyjne silniki, pojawiają się hybrydy oraz pojazdy całkowicie elektryczne. Po ponad stu latach motoryzacji i milionach litrów spalonego paliwa, okazuje się, że przyszłość motoryzacji...

zobacz więcej
Reklama

Od karabeli do katany. Płatnerz z Łańcuta

Antoni Adamski: W jaki sposób w XX wieku został Pan płatnerzem...

75. rocznica rzezi wołyńskiej. Czego nie wiemy? Co ustalono?

Pięć głów ściętych Polaków z okazji piątej rocznicy powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii, miał otrzymać w 1947 roku, od najbliższych współpracowników naczelny...

Opowieść dragomana. Profesor Kłodkowski o współczesnych Indiach

Z prof. Piotrem Kłodkowskim, orientalistą, ambasadorem, podróżnikiem, autorem książki "Imperium boga Hanumana", rozmawia Aneta Gieroń

Tragicznie zginęła Joanna Puzyna-Chojka, dyrektor rzeszowskiego festiwalu

W wypadku komunikacyjnym na Bałkanach zginęła dr Joanna Puzyna-Chojka , teatrolog, od 2014 roku dyrektor programowy Festiwalu Nowego Teatru w Rzeszowie...

Reklama

Zmarł Władysław Pogoda. Żył pięknie i skrzypce po nim zostały

W środę, 20 czerwca, zmarł jeden z najwybitniejszych muzyków ludowych z Podkarpacia - Władysław Pogoda. Twórca słynnej w całym kraju kapeli i laureat Nagrody...

Lutek Pińczuk, dawny gospodarz schroniska na Połoninie Wetlińskiej z nagrodą

Ludwik Pińczuk - człowiek, historia i legenda. To o Lutku śpiewano przez dziesięciolecia piosenkę z refrenem "Mam konia z grzywą rozwianą...

Mężczyzna od kuchni. Pomaganie wciąga i dobry kontakt z ludźmi też!

Z Mateuszem Mokrzyckim, ratownikiem medycznym, rozmawia Idalia Stochla

Prof. Andrzej Urbanik - lekarz, który zaraził się wirusem podróży

Zwiedził 110 krajów świata, niektóre kilkakrotnie. Tylko do Nepalu wracał osiem razy. Dwa razy objechał świat dookoła, mając w kieszeni przysłowiowe grosze...

Lokatorzy dworu w Babicy: najstarsza blogerka, milicja i chorzy psychicznie

Mury dworu w Babicy - pięknej posiadłości, ulokowanej na zacisznym terenie doliny Wisłoka w powiecie strzyżowskim - w ciągu 150 lat zamieszkiwało...

zobacz więcej

POLECANE

VIP Biznes&Styl Nr. 58

VIP Biznes&Styl Nr. 58
w numerze m.in.:

• JIVR Bike z Mielca • Nauka uprawiana w symbiozie z biznesem • Lekarz, który zaraził się wirusem podróży • Twarze Podkarpacia. 10 lat VIP Biznes&Styl • Plakaty Wiesława Grzegorczyka • Kongres TSLA Expo 2018 Autosan wstaje z kolan • 50 lat zapory i elektrowni
http://www.swiatpogody.pl
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Cegielniana 18c/3, 35-310 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.