Reklama

Paweł i Marcin Czurczak, właściciele Neobusa z niewielkiego Niebylca

A A A
Alina Bosak

Dodano: 06-07-2016

Po lewej Paweł Czurczak, po prawej Marcin Czurczak, Fot.Tadeusz Poźniak

Od lewej Paweł i Marcin Czurczak. Fot.Tadeusz Poźniak

Reklama
Stu pracowników, prawie trzydzieści autobusów i busów oraz kilkadziesiąt tysięcy pasażerów miesięcznie - niektórzy myślą, że aby zbudować firmę przewozową z takimi wynikami, trzeba wygrać w totolotka. - To nie wygrana, ale ciągła praca, inwestowanie i nos do biznesu - dementują plotki Paweł i Marcin Czurczakowie, właściciele Neobusa, którzy w niewielkim Niebylcu koło Rzeszowa budują przewozową potęgę.

Paweł Czurczak i Marcin Czurczak za biznes wzięli się jeszcze jako 15-latkowie. Ich ojciec, Stanisław Czurczak w 1989 roku rozpoczął handel obwoźny sprzętem gospodarstwa domowego, w czym obaj synowie bardzo mu pomagali. - Jeździło się z towarem do różnych miejsc - wspominają. - Lodówki, zamrażarki trzeba było wypakować na plac, a wieczorem, czego nie udało się sprzedać, załadować na auto z powrotem. Nieważne, czy był 20-stopniowy mróz czy upały. Pracowaliśmy.

W 1994 r. Czurczakowie otwarli pierwszy sklep stacjonarny z AGD. Biznes szedł dobrze i w 2001 roku posiadali ich już sześć. Otwierali je w mniejszych miejscowościach, jak Ropczyce, Frysztak, Strzyżów, nie rezygnując również z handlu obwoźnego. Niedługo potem na Podkarpaciu pojawiły się jednak sklepy wielkopowierzchniowe, duże sieci marketów, z którymi trudno było konkurować.

- To był rok 2003. W tym samym czasie wpadliśmy na pomysł nowego biznesu - mówi Marcin. - Zainteresował nas przewóz osób.  

- To wynikało z naszych obserwacji rynku i poszukiwań niszy, w której moglibyśmy zainwestować - dodaje Paweł. - Obaj z bratem właściwie zaczynaliśmy dorosłe życie i chcieliśmy stworzyć coś nowego, co pozwoliłoby rozwinąć skrzydła. W branży AGD nie wiedzieliśmy takich perspektyw.

Dziś po tamtym biznesie został im jeden sklep w Dynowie, a na miejscu pozostałych wyrosła imponująca firma przewozowa, która dziś zatrudnia już 100 osób i wciąż się rozwija.

Przewóz osób nie wziął się znikąd

- W PRL-u nasz ojciec był taksówkarzem - zdradzają właściciele Neobusa. - To były takie czasy, że w Niebylcu, który liczy przecież tylko 200 numerów, było 17 taksówek. Dziś nie ma ani jednej. Ale wtedy ludzie nie mieli samochodów, a przemieszczać się musieli. Taksówki miały wzięcie wieczorem, kiedy żaden autobus z Rzeszowa już nie dojeżdżał. Szczególnie klienci barów chętnie brali taryfę.

Kiedy zainteresowali się przewozem osób, jakość tych usług pozostawiała sporo do życzenia. - Autobusy jeździły na trasach dalekobieżnych, ale były to głównie autobusy PKS, które zatrzymywały się na wszystkich przystankach i trasę z Rzeszowa do Warszawy pokonywały w 7-8 godzin. A my mogliśmy zaoferować 4-5 godzin. Podejście do pasażera także mieliśmy inne - zauważa Paweł. -Wychowani na branży AGD, gdzie klient był naszym panem i trzeba było mu dogadzać, podobnie traktowaliśmy podróżnych. To była duża zmiana w porównaniu z kierowcami państwowych linii, którzy uważali, że klient po prostu ma być. Nowymi, wygodniejszymi autobusami i lepszym traktowaniem przekonaliśmy ludzi do Neobusa.

Zanim tak się stało, musieliśmy zdobyć odpowiednie licencje. Żeby handlować, wystarczy założyć działalność gospodarczą. Z przewozem osób nie jest tak prosto. Jest on obwarowany wieloma prawnymi uwarunkowaniami.- Kiedy zaczynaliśmy, weszły nowe przepisy, każda firma, która ubiegała się o licencję przewozową, musiała zdobyć certyfikat kompetencji zawodowych. Żeby z kolei zdobyć certyfikat, trzeba było mieć autobus. Kupiliśmy wtedy pierwszy, mały autobusik - wspominają.

Bracia poszli nawet o krok dalej i obaj zrobili prawo jazdy na autobus.- Ojciec też zrobił, bo tylko na autobus jeszcze uprawnień nie miał -  zdradzają. I na początku, rzeczywiście, sami siadali za kierownicą. - Właśnie do Warszawy. Pierwsze były jednak nie autobusy, ale małe, ośmioosobowe samochody. Jeździliśmy z bratem na zmiany. Pobudka o 3. w nocy, jazda do Sanoka, przez Rzeszów do Warszawy i z powrotem do Sanoka. 900 kilometrów. Na pierwszych kursach pasażerów raczej nie było. Po dwóch tygodniach mieliśmy dosyć. Zwłaszcza, że wciąż zajmowaliśmy się sklepami z AGD. Ale ojciec mówił: "Czekajcie jeszcze parę tygodni". I rzeczywiście, po miesiącu już klientów przybyło, a my zobaczyliśmy, że to się opłaci.

Obyło się bez totolotka

Mama i żony przyjmowały telefoniczne rezerwacje. - Znalazłem w domu notes z 2004 roku, w którym jest numer telefonu do pierwszego klienta - uśmiecha się Paweł.

Sukcesywnie dokupywali autobusy. To nie były skokowe i jednorazowe inwestycje, ale rozbudowa firmy krok po kroku. Wprawdzie w okolicy krąży plotka, że Czurczakowie musieli w totolotka wygrać, że taki biznes rozkręcili, ale bracia śmieją się, że niestety, potwierdzić tej sensacji nie mogą. - Ale plotka ma dużą siłę - zauważa Paweł. - Kiedyś nawet zadzwonił do mnie redaktor dużego dziennika, który chciał nas opisać jako przykład dobrze zainwestowanej wygranej. Musiałem go, niestety, rozczarować.

- Firma rosła stopniowo - potwierdza Marcin. -W 2005 roku kupiliśmy duży autobus. Używany, ale z wyższej półki. Zatrudnialiśmy już kierowców. Dołożyliśmy drugi kurs do Warszawy. Dziś mamy ich już 10.

Zanim dorobili się okazałej bazy w Niebylcu, mieli zwykły garaż. Na szczęście duży, więc dało się go podzielić na pół. W jednej części było centrum logistyczne, w drugiej serwis autobusów. - Księgowa siedziała na zakrytym kanale garażowym - wspomina Paweł. - Oczywiście, było bezpiecznie, ale bez wygód. Ta sama księgowa pracuje z nami do dziś. Teraz w znacznie piękniejszym biurze.

Przyspieszenie nastąpiło w latach 2012-2013, kiedy otworzyli kolejną linię do Wrocławia


To była odpowiedź na remont torów do Krakowa i brak pociągów, które kursowałyby w jakimś normalnym czasie. Nie da się ukryć, że skorzystaliśmy na budowie autostrad i utrudnieniach spowodowanych inwestycjami w infrastrukturze kolejowej. I do dziś z pociągami wygrywamy. Po otwarciu autostrady, z Rzeszowa do Krakowa dojeżdżamy w 2 godziny. Pendolino też się nie boimy, ponieważ cena przejazdu autobusem wypada korzystniej. Nasza branża przeżywa prawdziwy rozkwit.

Nie dali się też pokonać Polskiemu Busowi, który wkroczył na Podkarpacie 5 lat temu z zamiarem wyparcia konkurencji z rynku zapierającą dech w piersiach ceną - 1 zł za bilet do Warszawy.

- Tego typu oferty na pierwszy rzut oka wyglądają atrakcyjnie, ale wymagają kupna biletu z dużym wyprzedzeniem. W efekcie 80 proc. osób, które płaci za taki przejazd, nie przychodzi na przystanek - zdradzają bracia, a Marcin dodaje: - U nas też można kupić bilet za 1 zł. Ale nasz model biznesowy jest jednak całkiem inny niż konkurenta. I sprawdza się, ponieważ klientów nam nie ubywa. Wręcz przeciwnie. Zawsze przyciągał ich do nas szybki czas przejazdu i komfort oraz bezpieczeństwo jazdy.

Nos do biznesu


Obserwują rynek i bezbłędnie trafiają w potrzeby pasażerów. Kiedy inni wieszają telewizorki na oparciach, oni przy każdym siedzeniu w autokarach zamontowali gniazdka. Telewizorek każdy ma w swoim smartfonie, a samo Wi-Fi dziś nie wystarczy - mówi Paweł. - Żeby tablet działał na całej trasie do Warszawy, czy Łodzi, potrzebuje prądu.

Flota Neobusa składa się dziś z autokarów najlepszych producentów, takich marek jak Mercedes i Setra. Jest ich 20. Do tego 6 mniejszych busów. - Pojazdy regularnie wymieniamy na nowe. Nasze pierwsze autobusy, z sanockiego Autosanu, na podwoziach Mercedesa, dziś jeżdżą na Ukrainie i w Libanie - opowiada Marcin. - W 2008 roku, kiedy widzieliśmy, że firma dobrze się rozwija, kupiliśmy pierwszego Mercedesa Turismo. Czternastometrowy, na trzech osiach, mieszczący 60 pasażerów. Potem drugiego i kolejne. To wszystko były już nowe autobusy. W międzyczasie uzupełnialiśmy tabor o busy. Na nich opiera się obsługa pasażerów na trasach do mniejszych miejscowości, którzy od strony Iwonicza, Rymanowa i Krosna, Polańczyka, Sanoka, Brzozowa dowożeni są do bazy w Niebylcu, gdzie przesiadają się do dużych autokarów, jadących do Krakowa, Katowic, Wrocławia, Warszawy, czy Łodzi.

I z powrotem, pasażerowie z tych tras są rozwożeni mniejszymi pojazdami. Logistyka jest tak zorganizowana, by nie musieli długo czekać na bus, czy autokar.

Dobrze zorganizowany transport w Bieszczady firmie bardzo się opłaca. Turystyka krajowa w ostatnim czasie kwitnie, więc nie brakuje pasażerów na kierunkach wiodących do podkarpackich uzdrowisk i najdzikszych polskich gór. - Promujemy lokalność, bo to wszystkim się opłaca. Dlatego w naszych autokarach podróżni dostają wodę z Rymanowa - Zdroju. Co miesiąc rozdajemy klientom kilkadziesiąt tysięcy butelek - podkreślają właściciele Neobusa.

Bracia przyznają, że rynek przewozu osób nie jest w Polsce łatwy. Co rusz, wchodzą nowi, duzi gracze, ze sporym zapasem kapitału, którzy zaniżoną ceną próbują zniszczyć konkurencję.  - Ale na dłuższą metę nie da się odpowiedzialnie prowadzić w ten sposób biznesu. Zbyt niska cena oznacza oszczędności, które mogą się odbić np. na bezpieczeństwie. Od lat nie podnosimy cen, a mimo to wciąż jeździmy na oponach Michelin, chociaż moglibyśmy dla obniżenia kosztów kupować tańsze - podkreśla Marcin Czurczak. To on w firmie odpowiada za tabor. Wybierając kolejny autokar, zawsze koncentruje się na kwestiach bezpieczeństwa i komfortu jazdy.

Na wygodzie jazdy znają się jak mało kto. Tapicerka musi być z wygodnej, oddychalnej tkaniny, fotele odpowiednio szeroko rozstawione. - Wszystko zmierza ku większym rozstawom foteli, większej wygodzie podróżowania.
 
Po lewej Marcin Czurczak, po prawej Paweł Czurczak
 
To jeszcze nie koniec

- Cały czas mamy w głowie nowe pomysły związane z nowymi trasami i jesteśmy w stanie przyspieszyć podróż -  podkreśla Marcin. - Po powstaniu S19, czas przejazdu z Rzeszowa do Warszawy nie powinien być dłuższy niż 3,5 godz. Pociąg szybszy nie będzie, trakcje są jakie są, nikt ich nie zmieni, co najwyżej wyremontuje. Dzięki autostradzie A4 będziemy mogli zaoferować szybkie przejazdy do Medyki, co przy liczbie Ukraińców, którzy pracują dziś w Polsce, na pewno się opłaci. Jest jeszcze kilka takich stron na Podkarpaciu, z których możemy wozić pasażerów, ułatwiając im szybkie dotarcie do celu.

Na trasy międzynarodowe się nie nastawiają, ponieważ dłuższe odległości ludzie wolą pokonywać samolotem. Z badań wynika, że 10 godzin to maksymalny czas, jaki są gotowi spędzić w autobusie.

Pomysły, plany biorą się z obserwacji rynku. - Każdą decyzję poprzedza analiza w terenie - mówi Paweł. - Planując otwarcie nowych kierunków, udawałem się w podróż jako pasażer. Obserwowałem. Sprawdzałem dostępne dane na temat tego, jaki rodzaj transportu na tej trasie ludzie wybierają. Owszem, zawsze jakieś ryzyko po uruchomieniu nowego kursu istnieje. Tak było, kiedy zdecydowaliśmy się na Łódź. Żaden przewoźnik w tym kierunku nie jeździł, a my po roku doszliśmy do trzech kursów dziennie. Przejazd poprowadziliśmy ciekawą trasą -  przez Kolbuszową, Mielec, Połaniec i Busko - Zdrój. Z Rzeszowa nie było wcześniej żadnego połączenia do Buska - Zdroju. Jest dzięki nam.

- Tym sposobem wozimy kuracjuszy do czterech uzdrowisk: Polańczyk, Rymanów, Iwonicz i Busko-Zdrój - wylicza Marcin. - Wciąż staramy się dopasować do potrzeb ludzi. W Warszawie docieramy do lotniska na Okęciu. Jako pierwsi woziliśmy też pasażerów bezpośrednio na lotnisko Kraków-Balice. Wynegocjowaliśmy z zarządem portu lotniczego przystanek i dopiero potem inni przewoźnicy poszli naszym tropem.

Teraz planują wprowadzenie systemu, który umożliwi pasażerowi sprawdzenie, w którym miejscu trasy znajduje się aktualnie autobus i ile ma czasu do jego odjazdu. Zmieniając tabor, szukają nowych rozwiązań. - Wszystkie nowe autobusy będą wyposażone w dodatkowe systemy, które wpłyną na bezpieczeństwo podróżowania, wspomogą kierowcę -  opowiada Marcin. - Prekursorami tych rozwiązań jest właśnie Mercedes i Setra. Dziś auto osobowe klasy E samo zjedzie na pobocze i zaparkuje, kiedy kierowca zaśnie. Te systemy powoli wprowadzane są także w autokarach. Niektóre z naszych autobusów już mają system, który zahamuje pojazd przed ścianą, jeśli kierowca w porę nie zareaguje.

Głośno o Niebylcu


Kiedy jedzie się drogą w Bieszczady, neon Neobusa widać z daleka. Plac firmy był kiedyś łąką, leżącą dużo poniżej szosy. - Przenieśliśmy tu jedną górkę niebylecką i powstał plac. Można więc powiedzieć, że przenosimy góry - śmieje się Paweł. - Tam, gdzie była górka, gmina zrobiła parking.

Na bazie w Niebylcu, oprócz siedziby firmy, jest pełen serwis. - Myjnia, warsztat, nawet lakiernia i stacja paliw. Pracują 24 godziny na dobę. Każdy autobus po zjeździe z trasy jest myty i sprzątany. Przeglądany i tankowany. Jeśli kierowca zgłosi jakaś usterkę, od razu jest naprawiana.

- Kierowca nie sprząta, ma przywieźć bezpiecznie pasażerów i iść wypocząć. Kiedy przychodzi do pracy, dmucha w alkomat. Wprowadziliśmy ten wymóg, bo naszym zdaniem powinien być standardem w każdej firmie przewozowej - uważa Marcin i dodaje: -W takiej firmie rodzinnej jak nasza, działa się szybko.

Mało tego, szefowie w dzień i w nocy są gotowi ratować sytuację.

- Kiedy o północy dostaję telefon, że trzeba gdzieś podstawić autobus, to biegnę na bazę, siadam za kierownicą i jadę  - mówi Marcin. - Brat tak samo. Fakt, mogę polegać na pracownikach i ich samodzielności, ale w awaryjnej sytuacji, też działam, bo wiem, że najważniejsze jest, aby nasz pasażer nie spóźnił się na samolot. Jeśli do awarii dojdzie daleko od Niebylca, nie boimy się. Mamy zaprzyjaźnione firmy w całej Polsce, które nam ufają do tego stopnia, że kierowca dostaje tylko informację, gdzie ma podjechać taksówką i czeka tam na niego gotowy do drogi autobus zastępczy. Przewagą naszego działania jest to, że jesteśmy w stanie szybko zareagować i pomóc.

- Dbamy o zdrowe relacje z innymi przewoźnikami - podkreśla Paweł. - Spotykamy się na targach, ja jestem w zarządzie Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych. Kiedy zdarzy się coś nagłego, bezpłatnie zabieramy z trasy pasażerów Polskiego Busa, a oni naszych. Konkurencja konkurencją, ale do oczu nie trzeba sobie skakać. Budowanie wiarygodnej marki opłaca się, a zaufanie innych firm pomaga oferować usługi na najwyższym poziomie. Kiedy ktoś nam podstawia zastępczy autokar, czy wysyła mechaników do naprawy naszego, to nie dopytuje, a kto za to zapłaci, bo wie, że z tym problemu nie będzie, a w tym momencie liczy się dla nas czas. Staramy się tego zaufania nie zawieść.

W  prowadzenie rodzinnej firmy angażują się dziś przede wszystkim bracia, ale zdradzają, że cały czas na biznes mają oko ich rodzice, którym mieszkanie urządzili obok firmowej siedziby. - Ojciec lubi dopilnować spraw na placu, a mama codziennie zaprasza na obiad - uśmiechają się Czurczakowie. - To sprawia, że naszych gości możemy przyjąć jak mało kto - pierogami domowej roboty.

Chociaż mówi się, że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu, im dobrze współpracuje się także w biznesie. Podzielili się obowiązkami. Każdy odpowiada za coś innego. Marcin zajmuje się częścią techniczną, taborem, Paweł - administrowaniem i biurem. Zbudowali zespół ludzi, którym ufają, przekazali im część kompetencji.

- Nie musimy wiedzieć o każdej awarii, ważne, żeby pracownicy potrafili sami rozwiązać problem. Ale nie ma też spotkania rodzinnego, na którym udałoby się uniknąć rozmów o firmie - przyznają. - W święta przecież spotykamy się u mamy, a mama mieszka przy bazie -  śmieją się.

Czy praca z rodziną jest zatem receptą na sukces? -  W naszym przypadku tak. Ale sukces składa się z bardzo wiele czynników -  mówią właściciele Neobusa. - Rozwijając po '89 handel AGD, a potem stawiając na przewóz osób, można powiedzieć, że trafiliśmy na swój czas. Ale każdy człowiek ma czas do wykorzystania, zawsze można pójść krok do przodu, robić coś więcej. I o to chodzi w biznesie.
 

KOMENTARZE

Biznes na szpilkach - kobiety sukcesu

Prywatnie są żonami i matkami. Znamy je jednak z zupełnie innej strony. Przedstawicielki...

Firmy rodzinne. Blaski i cienie

Najtrudniejsze są początki. Praca od świtu do nocy, by zbudować firmę. Gdy wszystko...

Chińska szansa

Opinia Tomasza Konika, partner w Deloitte, lider Deloitte China Services Group w Polsce, na temat współpracy biznesowej...

Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości - pomoc na starcie

AIP, czyli Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości, to największa w Europie sieć 40 centrów testowania swojego pomysłu na biznes w warunkach rynkowych. Pakiet AIP umożliwia...

Mój biznes - mój sukces. Warto skorzystać z dotacji

Bezzwrotne dotacje na rozpoczęcie działalności gospodarczej są szansą dla ludzi ambitnych i przedsiębiorczych ? twierdzą Piotr z Chmielnika i Małgorzata z Biecza, którzy z takich dotacji...

zobacz więcej
Reklama

Od karabeli do katany. Płatnerz z Łańcuta

Antoni Adamski: W jaki sposób w XX wieku został Pan płatnerzem...

Plakaty arcydzieła. Profesor Wiesław Grzegorczyk i jego światy doskonałe

Stuletnie biurko i krzesło, równie wiekowa węglowa żarówka. Garść pędzelków z miniaturowym włosiem, małe tubki z akrylami i niewielka tekturka...

Tragicznie zginęła Joanna Puzyna-Chojka, dyrektor rzeszowskiego festiwalu

W wypadku komunikacyjnym na Bałkanach zginęła dr Joanna Puzyna-Chojka , teatrolog, od 2014 roku dyrektor programowy Festiwalu Nowego Teatru w Rzeszowie...

Opowieść dragomana. Profesor Kłodkowski o współczesnych Indiach

Z prof. Piotrem Kłodkowskim, orientalistą, ambasadorem, podróżnikiem, autorem książki "Imperium boga Hanumana", rozmawia Aneta Gieroń

Reklama

Zmarł Władysław Pogoda. Żył pięknie i skrzypce po nim zostały

W środę, 20 czerwca, zmarł jeden z najwybitniejszych muzyków ludowych z Podkarpacia - Władysław Pogoda. Twórca słynnej w całym kraju kapeli i laureat Nagrody...

Prof. Andrzej Urbanik - lekarz, który zaraził się wirusem podróży

Zwiedził 110 krajów świata, niektóre kilkakrotnie. Tylko do Nepalu wracał osiem razy. Dwa razy objechał świat dookoła, mając w kieszeni przysłowiowe grosze...

Mężczyzna od kuchni. Pomaganie wciąga i dobry kontakt z ludźmi też!

Z Mateuszem Mokrzyckim, ratownikiem medycznym, rozmawia Idalia Stochla

Lokatorzy dworu w Babicy: najstarsza blogerka, milicja i chorzy psychicznie

Mury dworu w Babicy - pięknej posiadłości, ulokowanej na zacisznym terenie doliny Wisłoka w powiecie strzyżowskim - w ciągu 150 lat zamieszkiwało...

Tomasz Stańko nie żyje. Genialny trębacz i ikona jazzu pochodził z Rzeszowa

Stańko, wybitny trębacz i kompozytor, od początku lat 60. XX w. należał do najważniejszych artystów sceny jazzowej – nie tylko polskiej...

zobacz więcej

POLECANE

VIP Biznes&Styl Nr. 58

VIP Biznes&Styl Nr. 58
w numerze m.in.:

• JIVR Bike z Mielca • Nauka uprawiana w symbiozie z biznesem • Lekarz, który zaraził się wirusem podróży • Twarze Podkarpacia. 10 lat VIP Biznes&Styl • Plakaty Wiesława Grzegorczyka • Kongres TSLA Expo 2018 Autosan wstaje z kolan • 50 lat zapory i elektrowni
http://www.swiatpogody.pl
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Cegielniana 18c/3, 35-310 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.