Reklama

Izabela Zatorska: Daję z siebie wszystko!

A A A
Katarzyna Grzebyk

Dodano: 09-11-2016

Izabela Zatorska Fot. Tadeusz Poźniak

Izabela Zatorska Fot. Tadeusz Poźniak

Jest najlepszą polską biegaczką górską w historii polskiej lekkoatletyki i jedną z najlepszych na świecie, co dokumentują m.in. puchary i medale zgromadzone w kilku pomieszczeniach jej domu we Wrocance k. Krosna. Gdy osiągała najlepsze wyniki w sporcie wyczynowym, urodziła trójkę dzieci. Druga ciąża przekreśliła jej udział w olimpiadzie w 1988 roku. Nie żałuje. Utytułowana lekkoatletka we wrześniu 2016 r. w wieku 53 lat, biegiem na Elbrus w imponującym stylu zakończyła wyczynową karierę sportową. Teraz nie chce się z nikim ścigać, a sport będzie uprawiać dla przyjemności. I do tego namawia wszystkich. - Każdy może być mistrzem dla siebie, jeśli da z siebie wszystko i będzie podążał za marzeniami - mówi.

Przed biegiem głównym na Elbrus (5642 m n.p.m.), najwyższą górę Kaukazu i Rosji, złapała silne zapalenie krtani. W rozgrywanym dwa dni wcześniej biegu eliminacyjnym, który zresztą wygrała, nie miała możliwości zmienić stroju sportowego na suchy i już po kilku godzinach zaatakowała ją choroba. W dniu biegu głównego miała 38,2 stopnie Celsjusza, ale nie przyznała się do choroby. Wystartowała, ryzykując zdrowiem, a może nawet życiem. Morderczą trasę Elbrus Race pokonała w czasie 5 godzin i 40 sekund. 

- Przyjechaliśmy tam za wcześnie. Szybko przeszłam aklimatyzację, świetnie się czułam, ale już po tygodniu byłam zmęczona. Mój organizm był przygotowany do startu już na 6-7 dzień pobytu. Wtedy też udało się w świetnym tempie treningowo zdobyć Elbrus. W dniu startu wiedziałam, że jestem bardzo osłabiona chorobą, ale musiałam wystartować. Projekt Elbrus Race trwał od roku, nie mogłam zrezygnować, zawieść kibiców i tylu młodych ludzi, których namawiałam do spełniania swoich marzeń - tłumaczy Izabela Zatorska. - Media dużo mówiły o projekcie i o  próbie pobicia rekordu świata, podczas gdy bieg na Elbrus miał być przede wszystkim zakończeniem mojej ponad 35-letniej kariery wyczynowej. Nie chciałam bić rekordów. Moim marzeniem było tylko wbiec na Elbrus w czasie zawodów.

Zdobycie Elbrusa w 2016r

Zdobycie Elbrusa, 2016 r.

Pomysł zdobycia Elbrusu pojawił się, gdy biegaczka coraz bardziej zaczęła odczuwać dolegliwości zdrowotne. W 2006 roku przeżyła wypadek samochodowy w Nigerii, z którego wyszła z dwoma złamanymi kręgami piersiowymi, złamaną łopatką, obojczykiem, czterema żebrami, przebitym płucem i odmą płuc. Lekarze powiedzieli jej, że już nie wróci do biegania wyczynowego. Zaproponowali jej szachy. Była totalnie załamana.

Przez pół roku nosiła gorset, a sport ograniczyła do rowerku stacjonarnego. Ból podczas pierwszego po wypadku treningu był porównywalny do uczucia wbicia noża w plecy. Płakała po przebiegnięciu 2 kilometrów, ale wytrwałość sportowca kazała jej codziennie biec o 100 metrów więcej. W końcu płuca na tyle się rozszerzyły, że przestała odczuwać ból. - Nigdy już nie wróciłam do formy sprzed wypadku, poza tym ograniczał mnie wiek i obecność dużo młodszych zawodniczek, ale mimo wszystko jeszcze parokrotnie udało się triumfować. Wygrałam m.in. bieg na Kasprowy Wierch, zdobywałam też Mistrzostwa Polski w biegach górskich - mówi lekkoatletka. - Niestety, z czasem kręgosłup dawał mi się coraz bardziej we znaki. Nic mnie nie bolało, ale czułam silne spięcie i blokadę, która nie pozwalała mi swobodnie biegać. Sport wyczynowy zaczął się oddalać. Wtedy moje myśli zaczęły się skupiać na tym, że mój czas w sporcie wyczynowym dobiega końca i „trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść”.

Małe marzenie o Elbrusie przybrało formę dużego projektu

Izabela Zatorska usłyszała o wyczynach Andrzeja Bargiela i Ani Figury. Po cichu zaczęła marzyć o biegu na Elbrus, aż to małe marzenie urosło do rangi dużego projektu organizowanego przez Grupę Eko-Karpaty oraz Stowarzyszenie Stolica Bieszczad Ustrzyki Dolne, mającego na celu m.in. promocję biegania i motywowanie do uprawiania sportu.

- 12 lat temu byłam w swojej szczytowej formie i wygrywałam wszystkie biegi, wtedy rekord świata w biegu na Elbrus nie byłby dla mnie tak dużym problemem. Teraz było mi znacznie trudniej, choć Elbrus okazał się bardzo przyjazny, a pogoda nam sprzyjała - opowiada. - Od wysokości 3700 m Elbrus pokryty jest lodowcem i roztacza się z niego niesamowity widok na cały Kaukaz. Po pokonaniu pierwszej części wzniesienia pokrytego wulkanicznymi skałami, cały czas trzeba biec pod górę po lodowcu, koło skał Pastuchowa. Powyżej tych skał zaczyna się trawers na wysokości 5200-5300 m. n.p.m, wokół tzw. mniejszego szczytu Elbrusa. Następnie przełęczą dochodzimy do najtrudniejszego odcinka trasy, stromego trawersu, który prowadzi prawie na sam szczyt. Jest tam bardzo niebezpiecznie, gdyż trawers jest mocno zlodowaciały i pochylony w bok. Turyści idą tam z czekanem w rakach, ja byłam wyposażona w kijki i raczki.

To był kryzysowy moment. - Byłam bardzo zmęczona, zaciśnięta krtań utrudniała mi oddychanie, nogi zsuwały się w dół po stromej ścianie. Dobrze, że wtedy asekurował mnie mój kolega Tomek Brzeski. Nie rywalizowałam wtedy z innymi zawodnikami, tylko z sobą i z tą piękną, niesamowitą górą, którą parę dni wcześniej zdobyłam z taką łatwością, a w tym dniu była dla mnie strasznym wyzwaniem.  Czułam też obecność swojego ojca, który zmarł, gdy miałam 10 lat. Chciałam zdobyć ten Elbrus dla niego i udało się - zdobyłam! Wielkie słowa uznania dla Oksany Stefanisziny, która ustanowiła nowy wspaniały rekord trasy kobiet 4 godz. 09 min, 39 sek. Jestem dumna, że mogłam brać udział w tak wielkim sportowym wydarzeniu.

Od biegów przełajowych po trudne biegi górskie

Izabela Zatorska pochodzi z Małopolski. Dzieciństwo spędziła w Piwnicznej i Nowym Sączu. Pasję do gór zawdzięcza tacie, ratownikowi GOPR, który… nosił ją po górach w plecaku turystycznym z dziurami wyciętymi na nogi, bo w tamtych czasach nie było nosidełek.

- Kiedy tato zmarł, mama została sama ze mną i z bratem. Potem wyjechała za pracą za granicę, bo brakowało nam pieniędzy. Brat poszedł na studia na AGH w Krakowie. Miałam 15 lat, gdy zostałam sama. Wtedy zauważył mnie wuefista, potem trener Andrzej Szczepanik. Moim pierwszym klubem był MKS „Beskid” w Nowym Sączu, ale nie od razu zaczęłam uprawiać biegi górskie. Jak każdy lekkoatleta przeszłam wszystkie etapy, czyli biegi przełajowe, biegi na bieżni - wspomina.

W czasie studiów na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie związana była z klubem AZS AWF Kraków, gdzie trenowała w sekcji biegów długich pod okiem trenera Jana Żurka, a później Andrzeja Zatorskiego z Ropczyc, za którego wyszła za mąż będąc studentką. Zaczęła brać udział w biegach ulicznych, pół maratonach i maratonach.

 Po studiach zamieszkali w Krośnie, bo tu jako nauczyciele wuefu otrzymali mieszkanie. Niestety, w Krośnie nie było sekcji lekkoatletycznej, więc reprezentowała barwy klubu „Górnik Zabrze”, a potem Klub Sportowy „Tajfun” przy Zespole Szkół Mechanicznych w Krośnie. Od 1991 r. trenowała i reprezentowała barwy MKS „Krośnianka” Krosno. Potem Izabela i Andrzej Zatorscy przeprowadzili się do Wrocanki, gdzie założono Ludowo-Uczniowski Klub Sportowy „Krośnianka-Wrocanka”, w barwach którego biegała.

Tatry Słowackie, 2010 r

Tatry Słowackie, 2010 r. 

Kiedy posmakowała biegania po górach, zrezygnowała ze zwykłych biegów, choć jej wyniki były imponujące. Maraton w Berlinie w 1992 roku przebiegła w 2,33:46 (był to drugi wynik w Polsce). W 2001 roku w 1,11:53 przebiegła pół maraton (16. wynik na świecie) Najlepszy wynik na 10 km to 32, 19 uzyskany w Japonii.

Reklama

-. Uznałam, że krążenie po stadionie zaczyna być nudne, i że nie chcę biegać z klapkami na oczach maratonów po „betonowych miastach”, bo góry i kontakt z naturą, to jest  właśnie to, czego całe życie szukałam. Góry okazały się moim spełnieniem. Biegając po górach, człowiek przeżywa zupełnie coś innego. Walczy nie z rywalem, ale z sobą i z górą, rywal jest na trzecim miejscu. Najważniejsze jest pokonanie własnych słabości i szacunek dla gór. Trzeba dużo myśleć i wiedzieć, że każdy zbędny krok, każde przyspieszenie pod górę, to utrata sił. Trzeba zwracać uwagę na oddech i rytm i liczyć na swój organizm. Nie przejmować się, że wyprzedza cię stado zawodników - wyjaśnia Izabela Zatorska. - Bo jeśli poznasz swoje możliwości, to własnym tempem jesteś w stanie wyprzedzić to „stado” przed tobą. Bieganie po górach jest ekstremalnym wysiłkiem i uczy pokory.

Sama dostała od gór taką nauczkę. W 1996 roku, gdy wygrała Mistrzostwa Polski w biegach przełajowych, zaproponowano jej start w Mistrzostwach Świata w Telfes. Pojechała tam nie znając specyfiki biegania po górach i… dostała straszne lanie. Zlekceważyła uczestniczki i ich wyniki, które były gorsze od jej wyników. Nie znała też taktyki biegania w górach: im wolniej zaczniesz, tym szybciej skończysz. Nie wiedziała, że tu znacznie szybciej traci się energię i szybciej dochodzi do zakwaszenia organizmu. Wprawdzie radzono jej, żeby zaczęła wolno, ale jak miała biec wolno, skoro zawsze biegała szybko? W pewnym momencie miała taką przewagę, że śmiała się z poziomu tych zawodów. Na 5 kilometrze biegu była pierwsza z przewagą ok. 800 m, czyli ok. 5 minut, ale już za chwilę tak opadła z sił, że nie była w stanie nawet wytrzeć nosa. - Przybiegłam czwarta, wszystkie trzy medale przegrałam na ostatnim kilometrze. Pamiętam dobrze, jak ryczałam. Nie poszłam na dekorację, tylko usiadłam w małym drewnianym kościółku i płakałam. To była lekcja pokory. Przegrałam z własnej głupoty i braku szacunku do góry i rywalek - przyznaje.

Nie poddawała się nawet w chorobie

Do biegów górskich w Austrii wróciła w 1999 roku, po urodzeniu córki. O jej nieudanym biegu sprzed trzech lat już nikt nie pamiętał. W rozgrywanych w Badkleichenkirchen Mistrzostwach Europy wystartowała spokojnie, przesuwając się swoim tempem do przodu, zostawiła w tyle wszystkie zawodniczki, wygrywając z ok. 3-minutową przewagą. To był pierwszy wielki sukces. Od tego momentu zaczęła się jej dobra passa w biegach górskich, m.in. cztery razy zdobyła Puchar Świata, wicemistrzostwo świata oraz Mistrzostwo Europy (organizowane w polskich Sudetach - Międzygórze), które też dobrze wyryło się w jej pamięci.

- Byłam najlepsza, wygrywałam wszystkie biegi, nie było na mnie mocnych. I pech. Dwa dni przed mistrzostwami załapałam anginę ropną. Tak silną, że nie byłam w stanie przełknąć śliny, tylko wypluwałam ją do słoiczka. Nikomu nawet do głowy by nie przyszło, że mogłabym tych mistrzostw nie wygrać, a tym bardziej nie wystartować. Przegrać u siebie? Niemożliwe! Wieczorem przed zawodami nie mogłam przebiec nawet dwóch kilometrów. Byłam totalnie osłabiona. Płakałam. Nie wiedziałam, co robić. I wtedy pomyślałam, że przecież nikt nie wie, że jestem chora. Zawodniczki będą myślały, że jestem silna, więc już na starcie pozwolą mi biec szybciej, żeby potem za szybkie tempo ich nie zgubiło - opowiada. - Postanowiłam zaryzykować. Pójdę „w trupa” na pierwszym podbiegu, a dziewczyny będą przekonane, że jestem w normalnej formie, więc nie będą mnie ścigać.

Jak pomyślała, tak zrobiła, ale osłabiony chorobą organizm dał o sobie znać. Zawodniczki z tyłu zorientowały się, że Polka słabnie, zaczęły ją doganiać. Odległość między nimi szybko się zmniejszała. Kilometr przed metą Izę Zatorską witał szpaler ludzi i dzieci ze szkół, krzyczących „Iza! Iza!”, a między nią a Niemką Brigitte Sontag było tylko 40 m różnicy. - Prosiłam Boga, żeby pozwolił mi dobiec do mety, żebym usłyszała Mazurka Dąbrowskiego na mojej polskiej ziemi, bo nie byłam w stanie przyspieszyć. Sto metrów przed metą Niemka była tuż za mną. Wygrałam minimalnie, paroma metrami i wytłumaczyłam swoja słabość dolegliwościami żołądkowymi. Zapamiętam ten bieg do końca życia - przyznaje.

Zarówno na tych Mistrzostwach, jak i na Elbrusie, ryzykowała zdrowiem i życiem, ale mówi, że w takich chwilach sportowiec wcale nie myśli o tym.

Medale są ważne, ale jest też rodzina

Izabella Zatorska jest matką trojga dzieci. W 1983 r. urodziła Witolda, nauczyciela wuefu, trenera lekkoatletyki i tenisa ziemnego. W 1988 r. - Michała, nauczyciela geografii, przewodnika i pilota turystycznego, zaś w 1997 roku córkę Kamilę, studentkę I roku AWF w Krakowie. Uważa, że bieganie i rodzenie dzieci jest jak najbardziej wskazane. Po każdym kolejnym dziecku osiągała w sporcie lepsze wyniki. Jej zdaniem, w ponad 90 proc. przypadków organizm kobiety szybko się regeneruje po porodzie, a kobieta osiąga lepsze wyniki, pod warunkiem, że jest w stanie pogodzić życie rodzinne z karierą sportową.

- Trudno jest zrezygnować z wielkiej kariery sportowej, która przynosi dziś splendor i duże pieniądze, ale moim zdaniem, większy problem jest wtedy, gdy w wieku 40 lat człowiek zostaje całkiem sam. Bycie matką i sportowcem wyczynowym można połączyć, choć oczywiście, kobiecie jest dużo trudniej. Przy trójce dzieci nigdy nie potrafiłam całkowicie poświęcić się karierze. Np. miałam już uzyskaną kwalifikację na olimpiadę, ale okazało się, że jestem w ciąży. Zamiast jechać na olimpiadę, urodziłam wspaniałego syna. Druga okazja się nie trafiła, bo potem zaczęłam uprawiać biegi górskie, które nie są dyscypliną olimpijską, ale zyskałam coś więcej. Mam wspaniałe dzieci - przyznaje. - Warto uprawiać sport i zakładać rodzinę, a nie czekać na lepsze dni, bo one pewnie nigdy nie przyjdą. Jeśli masz cel i marzenia, wszystko udaje się połączyć. Sport, zwłaszcza indywidualny wymaga wielu poświęceń, ale życie bez pasji i marzeń jest płytkie i jałowe.

Wyprawą na Elbrus Izabella Zatorska nie kończy przygody ze sportem. Serce sportowca - dosłownie i w przenośni - nie pozwoli jej na bezruch. Przez 35 lat jej serce pompowało wielkie ilości krwi, więc rozrośnięta lewa komora potrzebuje wysiłku. - Jestem skazana na uprawianie sportu do grobowej deski, ale mi to nie przeszkadza - śmieje się mistrzyni. - Spokojna jazda na rowerze czy chodzenie po górach nie sprawia mi takiej przyjemności, jak wtedy gdy poczuję porządnie  zmęczenie.

Bieg na Hoverlę w 2016r

Bieg na Hoverlę, 2016 r.

W Borneo startowała w biegu anglosaskim, zdobywając szczyt Kinabalu 4100 m. n. p.m. Bieg zaczynał się w prawdziwej dżungli, w temperaturze ok. 40 stopni i bardzo wysokiej wilgotności, później wbiegało się na kamienie pokryte lodem, a na szczycie Kinabalu temperatura spadała do - 4 stopni. Następnie trzeba było przez 13 kilometrów biec w dół do mety. Na szczycie góry była druga, ale biegnąc w dół już w dżungli, ugięły się pod nią nogi. Uderzyła kolanem o skałę. Było gorąco, krew mocno buchnęła. Cały but miała mokry z krwi, a do mety zostało 4 kilometry. Kiedy wbiegła na asfalt, była już mocno spocona i ocierała pot z czoła tą samą ręką, co krew z kolana, nie zdając sobie z tego sprawy. Przed metą, już na słaniających się nogach, wbiegła w szpaler tubylców bębniących w bębny, którzy na jej widok nagle przestali bębnić. Najpierw usłyszała pomruk, a potem okrzyki, których nie rozumiała.

Na mecie zemdlała. Od razu trafiła do polowego szpitala, gdzie zszyto poszarpaną skórę kolana. Następnego dnia odwiedził ją w szpitalu organizator zawodów. Przyniósł gazetę. - Na stronie zobaczyłam swoją wielką zakrwawioną twarz i malutkie zdjęcie dziewczyny, która ten bieg wygrała. Zapytałam o co chodzi. Może to jednak ja wygrałam ten bieg? -  śmieje się biegaczka.

Organizator potwierdził, że zajęła drugie miejsce, ale została bohaterką biegu.  „Tubylcy i kibice na Twój widok krzyczeli „gambate” - odpowiedział organizator. -„To znaczy „daj z siebie wszystko”. Byłaś ich bohaterką”.

Zwrot „gambate” na stałe zagościł w jej słowniku. Często powtarzała go swoim dzieciom i uczniom w  I LO w Krośnie , gdzie uczy obecnie wuefu.

- Mistrz może być tylko jeden, jest tylko jedno pierwsze miejsce, ale każdy z nas może być najlepszy dla siebie, jeśli tylko da z siebie wszystko i przezwycięży swoje słabości. Nieważne, czy będziesz pierwszy czy ostatni. Jeśli wygrasz z sobą, i tak będziesz mistrzem. Ta zasada sprawdza się w każdej dziedzinie życia - mówi Izabella Zatorska.

KOMENTARZE

Bieszczady. Świetne miejsce do ski-touringu

Nie da się ukryć, że w ostatnich latach ski-touring zrewolucjonizował...

Różne barwy muzyki w krośnieńskim RCKP

Cztery atrakcyjne kobiety tworzące Obsession Kwartet, zespół wokalny...

Sport w II RP

Po serii znakomitych wystaw w Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli (m.in. Stefan Norblin, Grzegorz Rosiński) przyzwyczailiśmy...

Politolog o 4 czerwca 1989: Potrzeba czasu, byśmy zaczęli doceniać ten dzień

Z dr. Dominikiem Szczepańskim, politologiem z Uniwersytetu Rzeszowskiego, rozmawia Jaromir Kwiatkowski.

Po Podkarpaciu błądzi jesień...

Mamy najpiękniejszy czas w Beskidach i Bieszczadach, czas jesieni. W kadrze od lat zatrzymuje ją znany rzeszowski fotografik, Tadeusz Budziński.

zobacz więcej
Reklama

Od karabeli do katany. Płatnerz z Łańcuta

Antoni Adamski: W jaki sposób w XX wieku został Pan płatnerzem...

75. rocznica rzezi wołyńskiej. Czego nie wiemy? Co ustalono?

Pięć głów ściętych Polaków z okazji piątej rocznicy powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii, miał otrzymać w 1947 roku, od najbliższych współpracowników naczelny...

Tragicznie zginęła Joanna Puzyna-Chojka, dyrektor rzeszowskiego festiwalu

W wypadku komunikacyjnym na Bałkanach zginęła dr Joanna Puzyna-Chojka , teatrolog, od 2014 roku dyrektor programowy Festiwalu Nowego Teatru w Rzeszowie...

Opowieść dragomana. Profesor Kłodkowski o współczesnych Indiach

Z prof. Piotrem Kłodkowskim, orientalistą, ambasadorem, podróżnikiem, autorem książki "Imperium boga Hanumana", rozmawia Aneta Gieroń

Reklama

Zmarł Władysław Pogoda. Żył pięknie i skrzypce po nim zostały

W środę, 20 czerwca, zmarł jeden z najwybitniejszych muzyków ludowych z Podkarpacia - Władysław Pogoda. Twórca słynnej w całym kraju kapeli i laureat Nagrody...

Prof. Andrzej Urbanik - lekarz, który zaraził się wirusem podróży

Zwiedził 110 krajów świata, niektóre kilkakrotnie. Tylko do Nepalu wracał osiem razy. Dwa razy objechał świat dookoła, mając w kieszeni przysłowiowe grosze...

Mężczyzna od kuchni. Pomaganie wciąga i dobry kontakt z ludźmi też!

Z Mateuszem Mokrzyckim, ratownikiem medycznym, rozmawia Idalia Stochla

Lokatorzy dworu w Babicy: najstarsza blogerka, milicja i chorzy psychicznie

Mury dworu w Babicy - pięknej posiadłości, ulokowanej na zacisznym terenie doliny Wisłoka w powiecie strzyżowskim - w ciągu 150 lat zamieszkiwało...

Tomasz Stańko nie żyje. Genialny trębacz i ikona jazzu pochodził z Rzeszowa

Stańko, wybitny trębacz i kompozytor, od początku lat 60. XX w. należał do najważniejszych artystów sceny jazzowej – nie tylko polskiej...

zobacz więcej

POLECANE

VIP Biznes&Styl Nr. 58

VIP Biznes&Styl Nr. 58
w numerze m.in.:

• JIVR Bike z Mielca • Nauka uprawiana w symbiozie z biznesem • Lekarz, który zaraził się wirusem podróży • Twarze Podkarpacia. 10 lat VIP Biznes&Styl • Plakaty Wiesława Grzegorczyka • Kongres TSLA Expo 2018 Autosan wstaje z kolan • 50 lat zapory i elektrowni
http://www.swiatpogody.pl
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Cegielniana 18c/3, 35-310 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.