Reklama

Przyjaciel prezydenta Wilsona i lekarz Piłsudskiego z krośnieńskiej Korczyny

A A A
Antoni Adamski

Dodano: 28-12-2016

Kamila Bogacka z fotografią Kamila Bogackiego. Fot. Tadeusz Poźniak

Kamila Bogacka z fotografią Kamila Bogackiego. Fot. Tadeusz Poźniak

Doktor Kamil Jan Bogacki jest dziś postacią niesłusznie zapomnianą. Znakomity lekarz i konsultant uniwersytetów europejskich oraz amerykańskich, osobisty lekarz Józefa Piłsudskiego (1918-35), działacz niepodległościowy, żołnierz Legionów oraz Armii Krajowej. Obywatel świata i żarliwy polski patriota. Człowiek jakich tak bardzo nam dzisiaj brakuje.
 
Kamil Jan Bogacki urodził się 6 lipca 1884 r. w Korczynie k. Krosna w rodzinie ziemiańskiej o tradycjach patriotycznych. Ojciec Józef - syn powstańca 1863 r. i syberyjskiego zesłańca - był założycielem i kierownikiem szkoły w Korczynie. Dziadek ze strony matki - Tomasz Sitarski był doktorem medycyny, co w przyszłości ukierunkuje zainteresowania Kamila i wpłynie na wybór zawodu. Wcześniej ukończył szkołę w Korczynie i gimnazjum w Rzeszowie. Następnie wyjechał do Wiednia i podjął studia filozoficzne oraz biologiczne na miejscowym uniwersytecie. Ukończył je z wyróżnieniem uzyskując tytuł doktora. Przez  niemal rok uczył w przemyskim gimnazjum. W Wiedniu lub we Lwowie poznał swą pierwszą żonę Marię córkę Bronisława Szwarce, członka władz Powstania Styczniowego i Sybiraka. Mimo sprzeciwu swych rodziców  (wybranka nie miała odpowiedniego posagu) Kamil Jan poślubił Marię i z wraz z całą rodziną - na świat przyszła bowiem córka Kamila - wyemigrował do Stanów Zjednoczonych w 1908 r. 
 
Studiował medycynę na uniwersytetach w Cleveland i Princeton. Na tej drugiej uczelni poznał profesora Thomasa Woodrowa Wilsona, który od 1902 pełnił funkcje jej rektora, zaś w marcu 1913 r został 28-mym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Kamila Jana Bogackiego już w trakcie studiów w 1910  mianowano pierwszym asystentem w Katedrze Histologii i Embriologii na uniwersytecie stanowym w Michigan.  Później obronił doktorat z medycyny oraz chirurgii na uniwersytecie w Cleveland, gdzie rozpoczął karierę naukową. Objął stanowisko pierwszego asystenta Kliniki Medycyny Wewnętrznej. Jego pozycję ugruntowało honorowe członkostwo w Towarzystwie Lekarzy Amerykańskich. 
 
W czasie I wojny światowej polski doktor rozpoczął działalność niepodległościową. W 1915 r. do Stanów przybył z misją specjalną Feliks Młynarski. Jej celem było zdobycie (w tajemnicy przed Austriakami) poparcia oraz funduszy dla Legionów Józefa Piłsudskiego. Gdyby nie pomoc Kamila Jana Bogackiego, Młynarski nie dotarłby do prezydenta Wilsona. Obiecał on swe poparcie dla sprawy legionowej i pomógł w załatwieniu pożyczki w amerykańskich bankach. W Cleveland tworzyły się złożone z polskich emigrantów oddziały legionowe. Gdy w 1917 USA przystąpiła do wojny, Legioniści wylądowali w Europie, by bić się o niepodległość. Rok wcześniej Bogacki „wymknął się” do kraju. To najlepsze określenie charakteru jego podróży: opuścił na jakiś czas rodzinę i bez paszportu amerykańskiego przez trzy miesiące poprzez ogarniętą wojną Europę próbował dotrzeć do Polski. Gdy to się udało, Piłsudski mianował go naczelnym lekarzem swej formacji w stopniu kapitana. 
 
 
Kamil Jan Bogacki. Rep. Tadeusz Poźniak
 
Bogacki przywiózł ze sobą najnowsze urządzenia chirurgiczne. Operował w szpitalach wojskowych w Warszawie, Zambrowie i Ostrołęce, nieraz z narażeniem życia w bezpośrednim sąsiedztwie frontu. Leczył również z tyfusu, który w wojennych warunkach przybrał charakter epidemii. Prezydent Wilson w styczniu 1918 wystosował do Kongresu USA orędzie z programem pokojowym dla Europy. Jego trzynasty punkt brzmiał: „Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które winno obejmować terytoria zamieszkałe przez ludność niezaprzeczalnie polską, któremu należy zapewnić swobodny i bezpieczny dostęp do morza i którego niezawisłość polityczną oraz gospodarczą, a także integralność terytorialną należy zagwarantować paktem międzynarodowym”. Koniec wojny przyniósł Kamilowi  Bogackiemu nominację na szefa Komisji Opieki Ministerstwa Spraw Wojskowych. Komisja organizowała leczenie i rehabilitację weteranów wojennych. Jednocześnie zaczął pełnić funkcję osobistego lekarza Józefa Piłsudskiego. Sprawował ją aż do śmierci Marszałka w 1935 r. 
 
W styczniu 1919 powołany został rząd premiera Ignacego Paderewskiego. W listopadzie (na miesiąc przed jego odwołaniem) premier wysłał Kamila J. Bogackiego do Stanów. Celem misji miało być załatwienie oficjalnej pożyczki rządu amerykańskiego dla państwa polskiego. Misja zakończyła się pomyślnie i w 1920 r. Bogacki wrócił wraz z rodziną do kraju. Podziękowaniem był awans na stopień pułkownika. I wojnę zakończył odznaczony trzema legionowymi Krzyżami Walecznych oraz Krzyżem Niepodległości. Powołany został na kierownicze stanowisko w Ministerstwie Zdrowia. Doszła do tego opieka nad stołecznymi szpitalami wojskowymi i rządowym. Bogacki został także konsultantem Wydziału Medycznego Uniwersytetu Wiedeńskiego w dziedzinach: histopatologii, embriologii, diagnostyki i chirurgii. Utrzymywał kontakty ze środowiskami medycznymi Europy i Ameryki. W roku 1923 nostryfikował swój amerykański dyplom na Wydziale Medycznym UJ. Od tego czasu datuje się jego szeroka praktyka prywatna. Jeszcze przed zamachem majowym i przejęciem władzy przez J. Piłsudskiego (1926) Bogacki odsuwa się od Marszałka, choć jako lekarz będzie na każde zawołanie. Ideowo staje się bliższy opozycji z generałem Władysławem Sikorskim na czele. 
 
Na początku lat 20-tych XX wieku zmarła pierwsza żona Maria. Kamil  Bogacki miał już w tym czasie trzy dorosłe córki: Kamilę, która studiowała na Sorbonie oraz studiujące w Warszawie Bronisławę i Marię. Jego drugą żoną została Janina Bohuszewiczówna, wywodząca się z białoruskiej (a właściwie : z tatarskiej) szlachty. Świeżo poślubiona małżonka była kuzynką prezydenta Ignacego Mościckiego. Stąd częste i kłopotliwe - z powodów politycznych - zaproszenia na rauty do Zamku Królewskiego. Młode małżeństwo rzadko pojawiało się na salonach stolicy. Po śmierci Piłsudskiego (1935) Bogacki zrezygnował ze wszystkich stanowisk rządowych, choć chciano go zatrzymać ze względu  na wysokie kwalifikacje. Poświęcił się praktyce prywatnej i  uniwersyteckim konsultacjom.
 
Reklama
Wrzesień 1939 był dla znanego warszawskiego lekarza wstrząsem. Powrócił do Krosna i zamieszkał w domu zbudowanym przez Sitarskich. Mieszkał tam przez kilkadziesiąt lat aż do śmierci, utrzymując się z praktyki prywatnej. Leczył za darmo biednych i za honoraria bogatych. Utrzymywał kontakty z Uniwersytetem Wiedeńskim, co  uratowało go później od śmierci. Został członkiem Zarządu Okręgu Armii Krajowej w Krośnie,  gdzie zajmował się sprawami medycznymi. Związany z obozem londyńskim odpowiedzialny był za łączność radiową przekazując rozszyfrowane rozkazy i informacje. Zakonspirowana radiostacja znajdowała się z dala od domu: w Korczynie, w majętności Bogackich. Czy doktor wiedział, że w Londynie przy radiostacji   jako nadawca siedziała jego córka Kamila? Pełniła ona funkcję asystentki generała Sikorskiego. (Miała uczestniczyć w inspekcji gibraltarskiej; decyzją generała w ostatniej chwili Bogacką zastąpiła Zofia Leśniowska, córka  Sikorskiego. Decyzja ta ocaliła Kamili życie). 
 
Kamil Jan Bogacki potajemnie ratował Żydów wydając im fałszywe zaświadczenia o zachorowaniach na tyfus. Utrzymywał również kontakty z komendantem posterunku granatowej policji, który potajemnie współpracował z  AK. A jednak w 1940 roku życie doktora było zagrożone. Na skutek donosu miało aresztować go Gestapo. Uratował go fakt współpracy z Uniwersytetem Wiedeńskim. Do końca okupacji musiał jednak mieć się na baczności, gdyż był inwigilowany przez agentów Gestapo. Przydały mu się wtedy doświadczenia wyniesione z konspiracji niepodległościowej. W czasie wojny wiele ryzykował, gdyż żył sam. Druga żona zmarła, córki usamodzielniły się i mieszkały osobno. 
 
 
Helena i Kamil Jan Bogacki z córką Kamilą. 1955 r. Rep. Tadeusz Poźniak
 
W roku 1944 Krosno zajęła Armia Czerwona. Kamil Bogacki kategorycznie odmawiał współpracy z reżimem komunistycznym, choć mógł wrócić do kariery naukowej. Proponowano mu objęcie katedr na Akademii Medycznej w Lublinie i na Wydziale Medycznym UJ w Krakowie. Odnowił za to kontakty z uczelniami medycznymi w Szwajcarii, Francji, Anglii i Stanach Zjednoczonych. Żył z prywatnej praktyki. Przed represjami bronił go paszport USA (miał podwójne obywatelstwo: amerykańskie i polskie). W roku 1953 po raz trzeci ożenił się z Heleną Mercik, córką inżyniera kolejowego. W dwa lata później przyszła na świat jego córka, która na chrzcie także otrzymała imię Kamila. Wspomina ona:
 
-Były to najpiękniejsze lata jego życia. Wszystko uległo przewartościowaniu. Dorobek naukowy, zaszczyty, majątek – wszystko to ustąpiło uczuciu miłości. Byłam tą miłością otoczona przez pierwsze cztery lata mego życia. Nikt nie miał wstępu do gabinetu ojca. Jednak przede mną te drzwi zawsze stały otworem. Gdy wchodziłam do środka, czułam się otoczona taką promienną serdecznością, jakiej już nigdy nie zaznałam od nikogo innego. Pamiętam dzień śmierci ojca: 13 lutego 1959 r. Powalony wylewem nie mógł mówić. Zdołał tylko wskazać, by przyprowadzono mnie do jego łóżka. Rzuciłam się, aby go po raz ostatni uściskać. Wtedy ugryzł mnie w twarz nasz zazdrosny owczarek colie, który później szedł za pogrzebem i nigdy już do domu nie wrócił. Pamiętam pogrzeb i tłumy ludzi. Panował siarczysty mróz, więc wróciłam z kimś do domu. A spod domu wciąż wychodziły tłumy, które kierowały się na cmentarz. Ktoś powiedział: „Pożegnaj się z tatą, on już nigdy nie wróci”. A jednak do dziś czuję jego obecność i miłość, która stale mi towarzyszy.
 
Willę doktora zajął urząd, który dokwaterował do mieszkania trzy rodziny. Środki na utrzymanie gwałtownie stopniały, więc matka wynajmowała studentom pokoik na pięterku. 

-Byłem jednym z nich. Uczęszczałem na  zajęcia pomaturalnego Studium Kulturalno-Oświatowego, które miało w województwie swoją renomę. Pamiętam jak właścicielka domu - pani Helena (zmarła w połowie 2008 r.) zapraszała mnie do swojego pokoju, gdzie na honorowym miejscu wisiało zdjęcie doktora Bogackiego. Tak po raz pierwszy usłyszałem kim był i czego dokonał – wspomina Aleksander Bielenda, który pracuje obecnie nad jego biografią:
 
-Postać dr. Kamila Jana Bogackiego jest dziś niemal kompletnie zapomniana. Nie ma o niej wzmianki w opracowaniach naukowych, encyklopediach, słownikach biograficznych ( wyjątkiem jest słownik oficerów Wojska Polskiego). Winniśmy mu pamięć. Nie godzi się zapominać o patriotach – mówi Aleksander Bielenda.
 
Dr Maria Kobla-Jasik, pediatra, emerytowana ordynator Oddziału Dziecięcego szpitala w Jaśle wspomina Kamila Jana Bogackiego jak cudotwórcę. Zawdzięcza mu życie. W roku 1947 wyleczył ją – wówczas dziewięcioletnią dziewczynkę z tyfusu. W wiele lat później w ciągu dwóch dni przywrócił jej zdrowie, choć była tak słaba, iż nie mogła chodzić na wykłady. Uratował  także jej o 11 lat młodszego brata Jerzego:
 
-Pamiętam  tłumy czekające cierpliwie przed drzwiami jego gabinetu. Dr Bogacki miał nie tylko wiedzę i wiarę w swoje posłannictwo. Wytwarzał wokół siebie pozytywną aurę, która wspomagała wysiłki znakomitego lekarza. Na jego sławę składała się także żmudna praca. Aby wydać diagnozę potrzebował 30 minut badania pacjenta. Stosował najnowocześniejsze metody, które upowszechniły się dopiero w kilkadziesiąt lat później - podkreśla.
 
Kamila Bogacka prowadzi dziś fundację charytatywną „Czyń Dobro, Mimo Wszystko” (www.czyndobro.org.pl). W październiku 2014 zawiozła do Watykanu grupę podopiecznych fundacji: czterdzieścioro niepełnosprawnych i nieuleczalnie chorych dzieci. Dzięki swoim osobistym kontaktom załatwiła im audiencję u papieża Franciszka – pierwszą tego rodzaju dla grup z Podkarpacia. W czasie mszy św. w bazylice św. Piotra dzieci zajęły miejsce tuż przed ołtarzem w sektorze dla VIP-ów. Po nabożeństwie Franciszek podszedł do nich i rozmawiał z każdym z  dzieci z osobna. Na zakończenie zwrócił się do Kamili Bogackiej:
 
-Dziękuję ci, czyń dobro mimo wszystko!
 
-Tak jak ojciec mam poczucie misji, bez której nie mogłabym żyć – podkreśla Kamila Bogacka.
 
Pani Kamili Bogackiej oraz panu Aleksandrowi Bielendzie dziękuję za pomoc w zebraniu materiału do niniejszego tekstu. Korzystałem także z publikacji A. Bielendy w „Podkarpackiej historii”nr 7-8 z br.

KOMENTARZE

Reklama

Pamięć o Powstaniu Warszawskim

Z Barbarą Wyrzykowską, łączniczką w Powstaniu Warszawskim, emerytowaną nauczycielką...

Amalia z Brühlow Mniszchowa. Pani z rokokowej Dukli

Polska historiografia różnie oceniała...

Panie na Łańcucie

W łańcuckiej rezydencji wszechobecny jest duch księżnej marszałkowej Izabelli Lubomirskiej - miłośniczki sztuki...

Postaci Misia Uszatka i Plastusia wyrosły spod pędzla artysty z Orzechówki

Zbigniew Rychlicki zilustrował 150 książek, w tym tytuły, na których wychowuje się już kolejne pokolenie. Był artystą znanym na świecie...

W komiksowym świecie Wojciecha Birka

Był dzieciakiem, gdy zakochał się w"Kapitanie Żbiku" i z komiksu nie wyrósł już nigdy, na szczęście. Dziś jest jednym z najlepszych polskich tłumaczy komiksu, komiksowym autorytetem, jurorem we wszelkiego rodzaju festiwalach...

Maria Fajger nowym prezesem ARiMR. Na razie pełniącym obowiązki

Od wtorku, 1 sierpnia Maria Fajger jest prezesem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Warszawie. Pełnienie obowiązków prezesa ARiMR powierzyła jej premier...

Reklama

Józef Wilkoń. Genialny ilustrator i jego ślady na Podkarpaciu

Książki z ilustracjami Józefa Wilkonia wydano niemal we wszystkich krajach Europy, w obu Amerykach, w Azji i Afryce. Opublikowano je nawet w kilku narzeczach murzyńskich...

Witaj szkoło! Felieton Magdaleny Zimny - Louis

W mediach buchnęła kampania reklamowa skierowana do rodziców szykujących swoje pociechy do nowego roku szkolnego. Każdy kochający rodzic dostaje z ekranu wskazówkę, żeby nie powiedzieć zawoalowany...

Krzysztof Tokarz. Cel jest jasny - być najlepszym

O Krzysztofie Tokarzu, prezesie Specjału, piszą nie bez podziwu: "Postawił się Biedronce i Lidlowi. Polski menedżer jednoczy sklepikarzy pod polską flagą i kosi miliardy". Sensacyjny tytuł potwierdzają...

Prof. Zbigniew Krysiak: Europa potrzebuje Roberta Schumana

Z prof. Zbigniewem Krysiakiem, prezesem Instytutu Myśli Roberta Schumana w Warszawie, rozmawia Antoni Adamski

Sprawiedliwi i Zygmunt Rolat - Holocaust w ich pamięci

- Nasz ojciec zaryzykował życie całej rodziny, ukrywając od 1942 roku Mojżesza Kestena na strychu. Mówił nam, że drugiemu człowiekowi trzeba pomóc, bo może i my znajdziemy się kiedyś...

zobacz więcej

POLECANE

VIP Wrzesień-Październik

VIP Wrzesień-Październik
w numerze m.in.:

• Ryszard Jania - w motoryzacji ważny jest sojusz! • Prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc • Cerkamed jeszcze pokaże • Dzisiejsza Rosja • Ocaleni Żydzi z Podkarpacia
http://www.swiatpogody.pl
Reklama

NASI PARTNERZY