Reklama

Prof. Woś: Przy stole operacyjnym walczy się do końca

A A A
Aneta Gieroń

Dodano: 13-03-2017

Prof. Stanisław Woś. Fot. Tadeusz Poźniak

Prof. Stanisław Woś. Fot. Tadeusz Poźniak

Gdy kilka tygodni temu prof. Stanisław Woś, pionier polskiej kardiochirurgii, twórca II Kliniki Kardiochirurgii Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, odbierał honorową odznakę "Zasłużonego dla Województwa Podkarpackiego", wszystkim przypomniał się tamten śląski profesor, który 10 lat temu, w 2006 roku otwierał pierwszy na Podkarpaciu oddział kardiochirurgii w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie i przeprowadzał pierwsze operacje wszczepienia by-passów. Ale dla niego, to było jak powrót do domu. Na zawsze został tamtym chłopakiem, który wychował się wśród lasów we wsi Jagiełła, a dzięki profesorom z liceum w Jarosławiu i niezwykłemu stryjowi - proboszczowi w Świętoniowej - nie bał się marzyć, że może być świetnym lekarzem.
 
-  "Wyobraźnia jest ważniejsza niż wiedza" mawiał Albert Einstein, a ja te słowa całe życie sobie powtarzam - śmieje się prof. Woś.
Zwłaszcza po operacji T. Williamsa, którą przed laty przeprowadzał w Leicester w Wielkiej Brytanii, wspólnie z chińskim lekarzem, Davidem Chungiem, wykształconym w Stanach Zjednoczonych. 
 
- Wszczepiliśmy pięć  by - passów, chcemy wyjść z krążenia pozaustrojowego, ale serce nie podejmuje pracy. Jest wsparcie farmakologiczne, wspomaganie i nic. Próbujemy raz, drugi, trzeci przywrócić rytm serca, bez rezultatu. Zdenerwowany Chung zdejmuje rękawiczki, każe mi kończyć i wychodzi z sali operacyjnej - wspomina prof. Stanisław Woś. - Ale ja zawsze byłem uparty.  Nie odpuściłem i ponad 20 minut masowałem pacjenta ręcznie. Nagle czuję w dłoniach, jak w to serce powraca życie. Nieprawdopodobne uczucie. Konsultuję się z anestezjologiem i on też potwierdza pojawiające się parametry na monitorach. Gdy Chung powrócił na salę, zbliżył się do chorego i powiedział: "He was born again." Tamtą chwilę zapamiętałem na zawsze. Tak, tamten człowiek narodził się na nowo, a do mnie wysyłał kartki z podziękowaniem.
 
Bez tej wiary i konsekwencji raczej niewielkie miał szanse, by w szarych i biednych latach 50. XX wieku, z małej podkarpackiej wsi, gdzieś na końcu świata, rozpocząć drogę, która pozwoli mu trafić do historii polskiej kardiochirurgii.
 
- Przed laty, w rodzinne strony wybrałem się z moim synem Krzysztofem - wspomina profesor. - Ten rozejrzał się po okolicy, przystanął i mówi: Tato,  jak ty to zrobiłeś, że przeszedłeś taką drogę. Z tego miejsca  do tego wszystkiego, co udało ci się osiągnąć." Okazuje się, że można. Praca, upór, systematyczność, szczęście.
 
Jednocześnie dla prof. Wosia, jego rodzinna wieś Jagiełła, niewielka, ale historyczna, położona wśród lasów w okolicach Przeworska, była miejscem, które mocno go ukształtowało. Wielowiekowa tradycja, bo miejscowość datuje się od czasów Władysława Jagiełły, który bywał tam na łowach i któremu wieś zawdzięcza nazwę, rozbudziła w mieszkańcach ambicje i dużą świadomość historyczną. W 1910 roku, w 500 - lecie bitwy pod Grunwaldem, został nawet w niej usypany kopiec na cześć Władysława Jagiełły.
- Z tych okolic, z Majdanu Sieniawskiego, pochodzi też znakomity polski ortopeda, prof. Adam Gruca. Miałem dobry wzór do naśladowania - śmieje się prof. Woś i dodaje, że zawsze wzrusza go przychylność i atencja, jakiej doświadcza w rodzinnych stronach, bo przecież niedługo będzie 60 lat, jak na stałe związał się ze Śląskiem.
 
Z podkarpackiej wsi Jagiełła do Katowic
 
W jego rodzinie nie było tradycji lekarskich, ale ogromnie ważna była służba Polsce. Dziadek w stopniu podchorążego służył w armii austriackiej, zginął pod Łuckiem w czasie I wojny światowej. Zostawił po sobie trzech synów, z których dwóch ukończyło seminarium duchowne. 
 
- Stryjowie, Franciszek i Michał, mieli na mnie ogromny wpływ - wspomina. - Ks. Franciszek Woś przed II wojną ukończył szkołę podchorążych, ale ostatecznie poszedł do seminarium,  a potem przez lata był proboszczem w Świętoniowej. Przyjaźnił się m.in. z ks. kardynałem Władysławem Rubinem i z wieloma innymi osobami. Światły, bardzo towarzyski człowiek. Na plebanii trwały niekończące się rozmowy o Polsce. To u stryja poznałem znakomitych lekarzy ze szpitala w Jarosławiu i wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że też  chciałbym leczyć ludzi. Ważny był też ks. Michał Woś, drugi brat mojego ojca, który przez długie lata mieszkał na Śląsku i gdy wybierałem studia w Katowicach, nie bez znaczenia był fakt, że stryja miałem w Zabrzu.
 
 
Prof. Stanisław Woś.
 
Bez problemu, za pierwszym razem dostał się na studia. - W tamtych latach w jarosławskim liceum uczyły mnie same sławy, więc nie mogło być większych trudności - żartuje profesor. - Wspaniali nauczyciele, w większości przedwojenni profesorowie akademiccy ze Lwowa, którzy w powojennej tułaczce, już nie jechali dalej na zachód Polski, do Krakowa czy Wrocławia, ale osiedlali się w miastach położonych najbliżej wschodniej granicy. Wspaniała kultura, maniery, kult nauki, to wszystko nam młodym, się udzielało. Jarosławskie liceum ukształtowało mnie na całe życie. Zresztą nie tylko mnie, bo wielu utalentowanych artystów, ludzi nauki się w nim wykształciło.
 
W tamtym czasie przez krótką chwilę rozważał jeszcze studiowanie leśnictwa, ale szybko medycyna okazała się bezkonkurencyjna. Inspiracją był też szkolny przyjaciel, Jan Bajorek, wybitnie utalentowany matematycznie, wielbiciel technik radiowych.
 
- Po maturze, ja dostałem się na medycynę w Katowicach, on na Politechnikę Warszawską. Swego czasu był nawet zastępcą dyrektora w Instytucie Łączności w Miedzeszynie, a prywatnie ojcem Anny Streżyńskiej, obecnej minister cyfryzacji. Ta przyjaźń trwała długie lata.
 
W Katowicach początkowo nie mógł się przyzwyczaić do widoków. Po zielonej Jagielle, Śląsk zdał się szary i smutny. Na szczęście, stryj Michał mieszkał zaledwie 15 kilometrów od Katowic, a poza tym sport i nauka pochłonęły go tak bardzo, że na nostalgię nie pozostało już zbyt wiele czasu. 
 
- Sport zawsze był ważny, tak jest do dziś - mówi profesor. - Biegałem 400 metrów przez płotki, przez pewien czas, już po studiach, byłem nawet lekarzem kadry polskich lekkoatletów.
 
Szybko też wiedział, co chce w medycynie robić. Na drugim roku studiów został asystentem w katedrze anatomii, dzięki czemu miał z czego żyć na studiach, nie musiał też korzystać ze stypendium fundowanego, które po studiach trzeba było odpracowywać. 
 
- Od początku chciałem być chirurgiem. Czułem, że w tym będę najlepszy i pociągała mnie adrenalina sali operacyjnej. W  dodatku miałem szczęście, bo trafiałem na wspaniałych profesorów, którzy mnie kształtowali - opowiada.
 
- Po studiach trafiłem do kliniki chirurgii ogólnej prof. Stanisława Szyszko. To była znakomita szkoła życia i chirurgii. Jako młody lekarz przeszedłem przez wszystkie działy chirurgiczne, nawet przez neurochirurgię, chirurgię naczyniową, torakochirurgię, czy  chirurgię plastyczną, ale dało mi to ogromną wiedzę i doświadczenie. Dzięki temu dziś jestem chirurgiem trzech specjalności; ogólnej, torakochirurgii i kardiochirurgii - mówi prof. Woś. - To właśnie tam, w klinice prof. Szyszko, rodziła się kardiochirurgia śląska, jeszcze nawet bez krążenia pozaustrojowego.
 
Kolejne dekady przynosiły mu też kolejne stopnie naukowe. W 1966 roku ukończył studia medyczne. 10 lat później był już doktorem nauk medycznych. W 1986 obronił habilitację, a  w 1996 roku uzyskał tytuł profesora.
Reklama
 
Śląsk. W mateczniku polskiej kardiochirurgii
 
 - Byłem już dojrzałym chirurgiem, ze swoimi porażkami  i sukcesami na koncie, gdy w latach 70. trafiłem do prof. Tadeusza Paliwody i na dobre związałem się z kardiochirurgią. Podstawy anatomiczne miałem świetne,  to był mój wielki atut, tym bardziej, że na kardiochirurgię do Zabrza trafiali pacjenci z urazami wielonarządowymi, a ja doskonale orientowałem się w chirurgii klatki piersiowej, czy narządów ruchu. To pomagało w trakcie operacji serca, bo, i znów powołam sie na Einsteina, wyobraźnia, przewidywanie, są niekiedy bezcenne przy stole operacyjnym. 
 
Śląsk okazał się matecznikiem polskiej kardiochirurgii, w którym wyrósł też prof. Zbigniew Religa, właściwie równolatek prof. Wosia. 
 
- Tutaj narodziła się nowoczesna kardiochirurgia - wspomina. - Większość kardiochirurgów z mojego pokolenia, w ramach stypendiów przeszło też przez bardzo  dobrą szkołę kardiochirurgiczną za granicą. Bez tego nie byłoby mowy o rozwoju. 
 
W 1980 roku, na 3 miesiące prof. Woś trafił do Ljubljany w Słowenii, ale najważniejszy okazał się dwuletni pobyt w Leicester w Wielkiej Brytanii. Tam nawiązał bardzo bliskie kontakty z prof. Johnem Bailay i dzięki temu w latach 90., gdy był już szefem II Kliniki Kardiochirurgii w Katowicach, do Wielkiej Brytanii na stypendia wyjeżdżało wielu jego młodych współpracowników. Wśród nich dr hab. n. med. Kazimierz Widenka, obecnie ordynator kardiochirurgii w Rzeszowie, wychowanek prof. Wosia.
 
Bardzo ważny był też wyjazd do Stanford w Stanach Zjednoczonych w 1994 roku. Dzięki temu w 1996 roku prof. Woś jako pierwszy w Polsce przeprowadził małoinwazyjną operację pomostowania tętnicy wieńcowej bez użycia krążenia pozaustrojowego. Był to tzw. zabieg z mini dostępu, z których słynie dziś rzeszowska kardiochirurgia. 
 
I pomimo, że w swoim życiu zrobił tysiące operacji na otwartym sercu, to zawsze towarzyszyły mu emocje, gdy patrzył na bijące serce. 
 
- To pierwsze wrażenie jest bardzo ważne, od razu wiem, w jakiej jest kondycji.  A już z niczym nie da się porównać chwili, gdy po zabiegu, wychodząc z krążenia pozaustrojwego, przywraca się pracę serca. Przy prostych operacjach, zwykle nie bije ono do pół godziny. Przy tych bardzo skomplikowanych, nawet do dwóch godzin. Nie da się nie wzruszyć, gdy po trudnym zabiegu podejmuje ono pracę, układ krążenia funkcjonuje, pacjent "wraca" - opowiada profesor. - W kardiochirurgii to wszystko jest ogromną pracą całego zespołu; kardiochirurgów, perfuzjonistów, anestezjologów, pielęgniarek na intensywnej terapii. Maksymalne skupienie obowiązuje na sali operacyjnej, z której pacjent musi wyjechać w możliwie najlepszej kondycji, ale i poza nią, zwłaszcza przy transporcie na OIOM i w pierwszych godzinach po zabiegu.
 
 
Prof. Stanisław Woś ze współpracownikami w klinice w Ochojcu.
 
Według prof. Wosia, lekarz zawsze musi być nieustępliwy, jeśli chodzi o życie chorego, i nigdy nie wolno mu się poddać, trzeba walczyć do końca.  Doskonale się o tym przekonał,  gdy w 1990 roku doświadczył wspaniałego uczucia tworzenia II Kliniki Kardiochirurgii Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, gdzie przez ponad dwie dekady był szefem i gdzie wychował tylu znakomitych lekarzy.
 
- Ci moi chłopcy z kliniki, co ja z nimi przeszedłem! - śmieje się profesor. - Zostając szefem, na współpracowników wziąłem samych młodych lekarzy po studiach, bez specjalizacji.  Nie chciałem lekarzy ze złymi nawykami, bez ambicji, a tak, w tych młodych ludziach rozbudzałem zapał, talenty i efekty przyszły bardzo szybko. Wprawdzie przez pierwszych kilka lat prawie na okrągło siedziałem w szpitalu, bo byłem jedynym kardiochirurgiem na oddziale, ale późniejsze sukcesy młodych lekarzy potwierdziły, że było warto. Żartowano z nas, że jesteśmy niczym drużyna Ernesto Che Guevary. Wszystko dlatego, że prawie wszyscy lekarze na oddziale nosili brody - szkoda im było czasu na codzienne golenie. Wspaniali, inteligentni ludzie, ale czasem musiałem walnąć pięścią w stół i nigdy nie zapomnę, jak raz w takiej sytuacji, któryś z "młodych" ze stoickim spokojem zauważył: "panie profesorze, proszę uważać, bo można sobie kość złamać, a szkoda, bo czym pan będzie operował". No, nie dało się ich nie lubić. 
 
Chłopak z Podkarpacia na Śląsk, Ślązak do Rzeszowa
 
W trakcie jednego z ostatnich pobytów na Podkarpaciu, gdy profesor był obecny na 10 - leciu rzeszowskiej kardiochirurgii, wspólnie z ordynatorem Kazimierzem Widenką, zrobili małe podsumowanie, jak potoczyły się losy wychowanków prof. Wosia z II Kliniki Kardiochirurgii w Katowicach. I tak  prof. Marek Deya jest szefem oddziału kardiochirurgii w Katowicach-Ochojcu; prof. Ryszard Bachowski również jest kierownikiem oddziału kardiochirurgii w Katowicach-Ochojcu; prof. Marek Jasiński został szefem kliniki kardiochirurgii we Wrocławiu; dr hab. n. med. Kazimierz Widenka, ordynatorem kardiochirurgii w Rzeszowie, a dr n. med. Maciej Kolowca, jego zastępcą; dr n. med. Marek Gemel jest zastępcą kierownika oddziału Szpitala Wojskowego we Wrocławiu; dr n med. Wojciech Domaradzki, zastępcą ordynatora w Bielsku - Białej, dr n. med. Maciej Matuszewski konsultantem w Wolverhampton w Wielkiej Brytanii i  dr n. med. Adam Szafranek w Nottingham.
 
 
Prof. Stanisław Woś i dr hab. Kazimierz Widenka podczas operacji inaugurującej działalność rzeszowskiej kardiochirurgii w 2006 roku.
 
- Czasem żartujemy, że los bywa nieprzewidywalny, ja z Podkarpacia prawie 60 lat temu osiadłem na Śląsku, a Kaziu Widenka, Ślązak, chłopak z Rudy Śląskiej, na stałe związał się z Rzeszowem - mówi profesor. - Wysyłając go w 2004 roku na Podkarpacie, by od podstaw zbudował kardiochirurgię, dokonałem dobrego wyboru. Okazało się, że nie tylko zorganizował oddział, ale przede wszystkim umie rozmawiać z pacjentami. Jest też bardzo sprawnym chirurgiem, z ogromnymi zdolnościami manualnymi. 
 
Samo powstanie rzeszowskiej kardiochirurgii to też w dużym stopniu zasługa prof. Wosia, który przez 12 lat był konsultantem krajowym ds. kardiochirurgii. W tamtym czasie zlikwidował wszystkie "białe plamy" na mapie kardiochirurgicznej kraju i od kilku lat nie ma  już w Polsce województwa, w którym nie byłoby dobrze działającego ośrodka kardiochirurgii.
 
- Gdy w 2001 roku zostałem konsultantem krajowym, pierwsze pieniądze z POLKARD-u, ponad 7 mln zł, zarezerwowałem na kardiochirurgię w Rzeszowie - wspomina. - W tamtym czasie dowiedziałem się też od Zbyszka Religi, że ówczesny wiceminister finansów, Wiesław Ciesielski, pochodzi z Rzeszowa. Natychmiast umówiłem się z nim na spotkanie w Warszawie i użyłem koronnego argumentu. " Panie ministrze - rzekłem. Koniecznie musi Pan pomyśleć o regionie, skąd ma Pan wyborców. Droga do Krakowa i Lublina jest długa, a w razie problemów z sercem, dla Pana to też może być bardzo niebezpieczne. Zbyt wielu pacjentów umiera w Rzeszowie, bo nie są na czas dowożeni na oddziały kardiochirurgii w sąsiednich miastach wojewódzkich." Od razu obiecał mi 3 mln zł. I tak się rodziły pieniądze, a potem inwestycja postępowała bardzo szybko i ani się obejrzeliśmy, a Rzeszów w ciągu 10 lat wykonał prawie 10 tys. zabiegów kardiochirurgicznych. We mnie ten patriotyzm lokalny już będzie zawsze i tak, jestem dumny z tego, co udało się w Rzeszowie. Tak samo, jak byłem wzruszony podczas pierwszej operacji na rzeszowskim oddziale. Tego z niczym nie da się porównać, w tym tkwi sens zawodu lekarza.

KOMENTARZE

Dziś wyhodowanie serca jest abstrakcją. Ale za 50 lat?!

Z dr. hab. nauk med. Kazimierzem Widenką...

Opowieść o prof. Relidze

Jak bardzo wszyscy potrzebujemy pozytywnych bohaterów, najlepiej widać po sukcesie frekwencyjnym...

Nowa Dacia Duster - wyższy poziom

Nowa Dacia Duster zaprezentowana po raz pierwszy na wrześniowym Salonie Samochodowym we Frankfurcie zaprezentowała całkowicie zmieniony design nadwozia i zaprojektowane od nowa wnętrze. Jest połączeniem komfortu i terenowych właściwości...

Clio R.S.18: duch współzawodnictwa

Boulogne-Billancourt, 11 stycznia 2018 – Renault Sport wprowadza do sprzedaży limitowaną serię Renault Clio R.S.18, nawiązującą do przyszłego bolidu wyścigowego Renault Sport Formula One Team o tej samej nazwie. Auto, dumnie...

zobacz więcej
Reklama

W uprawianiu nauki najważniejsze są wątpliwości!

Z prof. nadzw. dr. hab. Anną Siewierską-Chmaj, rzeszowianką, rektorem Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie, rozmawia Aneta Gieroń

Nie żyje Monika Szymańska

W czwartek, 14 czerwca zmarła Monika Szymańska, założycielka i współwłaścicielka firmy INNpuls, ekspertka ds. funduszy unijnych. Przed laty związana z Rzeszowską Agencją Rozwoju Regionalnego, gdzie była kierownikiem Centrum Obsługi Inwestora...

Dyrektor uniwersyteckiej biblioteki wicemistrzynią świata w triathlonie

Dr Bożena Jaskowska, dyrektor Biblioteki Uniwersytetu Rzeszowskiego została wicemistrzynią świata w triathlonie wśród amatorów. Zawody odbyły się...

Reklama

Po ślubie Harrego i Meghan wielbiciele monarchii mogą spać spokojnie!

Matka Księcia Harrego, Lady Diana Spencer, kilka dni przed ślubem z Karolem następcą tronu Brytyjskiej Monarchii chciała się wycofać i zerwać zaręczyny...

Dopóki będzie inwestycyjny boom, dopóty trwać będzie rynek pracownika!

Z Katarzyną Szudy, współwłaścicielką i dyrektorem zarządzającym Agencji Rekrutacyjnej HR Contact w Podkarpackim Parku Naukowo - Technologicznym...

Ojciec Ludwik Wiśniewski troszczy się o Kościół. Książka jest dowodem

Z dr. Wergiliuszem Gołąbkiem, rektorem Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, o książce o. Ludwika Wiśniewskiego "Nigdy nie układaj...

Paulina Grobelna: Kocham Rzeszów całą sobą

Sposobów na okazanie patriotyzmu jest mnóstwo. Jedni noszą koszulki z biało-czerwonymi flagami, inni kolczyki z polskim orłem, a jeszcze inni tatuują na ciele patriotyczne symbole. Właśnie jedną z takich...

Opowieści turystyczne czas zacząć. Felieton Magdy Louis

W kraju, w którym byłem, siedem godzin lotu… tak lakonicznie rozpoczynał swoje opowieści turystyczne pewien znajomy ksiądz. Nie chciał nigdy wyjawić gdzie był, pod jaką szerokością...

zobacz więcej

POLECANE

VIP MARZEC-KWIECIEŃ

VIP MARZEC-KWIECIEŃ
w numerze m.in.:

• W uprawianiu nauki najważniejsze są wątpliwości! • Mamy rynek pracownika • Bogusław Barnaś - najważniejsza jest wyobraźnia • Twarze Podkarpacie 10 lat VIP Biznes&Styl • Kongres TSLA Expo 2018 • Bolidy Caro Cars z Mielca • 57. Muzyczny Festiwal w Łańcucie
http://www.swiatpogody.pl
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Cegielniana 18c/3, 35-310 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.