Reklama

Tajemnicze ciała pod 3-go Maja. Rzeszowska Paniaga kryje zagadki

A A A
Z dr. hab. Andrzejem Rozwałką, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego, dyrektorem Instytutu Archeologii i Dariuszem Bobakiem, zastępcą dyrektora Fundacji Rzeszowskiego Ośrodka Archeologicznego, prowadzącej badania na ul. 3 Maja w Rzeszowie, rozmawia Alina Bosak

Dodano: 16-04-2017

Od lewej: Dariusz Bobak i dr hab. Andrzej Rozwałka. Fot. Tadeusz Poźniak

Od lewej: Dariusz Bobak i dr hab. Andrzej Rozwałka. Fot. Tadeusz Poźniak

Alina Bosak: Spodziewali się Panowie, że remont rzeszowskiego deptaka, czyli ulic ul. 3-go Maja, Grunwaldzkiej i Kościuszki, który rozpoczął się w listopadzie ub. roku przyniesie odkrycia interesujące dla archeologów?
 
Prof. Andrzej Rozwałka: Nie spodziewałem się. Dokumenty inwestycyjne mówiły, oczywiście, o zakresie prac i terminach, jakie muszą być zachowane. Deptak to ulubione miejsce spacerowe rzeszowian. Wszyscy chcieli, aby remont zakończył się przed majowym świętem Paniagi. Prace archeologiczne „wybuchły” wraz z podjęciem prac inwestycyjnych. Bardzo ważne jest to, że po raz pierwszy udało się przeprowadzić systematyczne badania dzięki interwencji konserwatora zabytków, rozmowom Fundacji Rzeszowskiego Ośrodka Archeologicznego z władzami miasta i zawartemu kompromisowi. To bardzo ważne osiągnięcie. Archeolodzy dotarli do fragmentów dawnego cmentarza przy kościele farnym i murów obronnych, jakie otaczały cały zespół parafialny. Władze Rzeszowa zrozumiały, że chociaż terminy prac inwestycyjnych są ważne, to jednak badania muszą być przeprowadzone.  
    
Ze względu na miejską infrastrukturę okazja do takich badań trafia się chyba rzadko? 
 
AR: To, rzeczywiście, rzadkość. Nie wynika to ze złej woli władz miasta, ale i przewidywań. Deptaki zazwyczaj nie są zlokalizowane w obrębie ściśle historycznej części miasta. Wprawdzie w Lublinie, w którym badania prowadziłem przez 20 lat, Stare Miasto jest jądrem dawnego miasta lokacyjnego, ale już deptak na Przedmieściu Krakowskim nie jest tak związany z początkami miasta. Archeologia rzadko wychodzi na przedmieścia, ale kiedy deptaki, jak w przypadku ul. 3 Maja, są w obrębie historycznej części miasta, odkryć można się spodziewać podczas jakichkolwiek prac ziemnych. Pod rzeszowską Paniagą odkryliśmy zatem nie tylko ślady dawnych ogrodzeń, ale przede wszystkim utwardzenia dawnych duktów. Wiemy teraz, że przed brukiem XIX-wiecznym istniały poziomy ulic, zrobione albo z porządnych bali – rodzaj i wiek drewna poznamy po analizie dendrochronologicznej – albo ze zwykłej faszyny, czyli utwardzane gałęziami, kawałkami kijków itp. Wstępnie oceniamy, że drewniane moszczenia pochodzą najwcześniej z XVII wieku, a na pewno z XVIII i XIX, do czasu ułożenia bruku. Widzimy, że trakt był wtedy węższy, za to bardzo starannie ułożony. W jednym z wykopów, pod warstwą z bali drzewnych, koledzy odkryli skrzynie zasypane śmieciami i gruzem. Umieszczono je tam po to, by ustabilizować grunt i  dopiero na nich kładziono  utwardzenie traktu. 
 
Dlaczego trzeba było stabilizować grunt?  
 
AR: Ze względu na wysoki poziom wody gruntowej. Wystarczyły obfite opady, by podłoże stawało się podmokłe. Budowniczowie drogi wykazali się rozsądkiem i pomysłowością, układając pod belkami skrzynie w miejscach mniej stabilnych. Te skrzynie do dziś są w dobrym stanie, chociaż niektóre ze względu na dostęp powietrza i warunki przebywania w gruncie  uległy rozkładowi. Warstwy głębsze są uszkodzone w wyniku różnych robót, kanalizacyjnych itp., które regularnie odbywają się na miejskich ulicach. Archeolog w tym przypadku nie ma komfortu rozpoznania w całości stanowiska.. Serce czasem się kraje, kiedy część dawnego obiektu została zniszczona przez szeroki wykop wokół studzienki kanalizacyjnej. Problemem badaczy miast średniowiecznych jest to, że te wszystkie inwestycje, typu kamienice nowożytne,  czy jeszcze późniejsze, powodują wielkie wkopy w tkankę średniowieczną. Dlatego archeolodzy  mogą odkrywać tylko fragmenty, jak na 3 Maja – część muru, cmentarza, drogi. 
 
Dariusz Bobak: To zrozumiałe, że na dawnych budowlach powstawały nowe. Na tym też polega życie miasta. Nie można się zakonserwować w średniowieczu i zapewne nikt z nas nie chciałby żyć w tamtych czasach. Skąd wzięły się kolejne poziomy nawierzchni na ul. 3-go Maja? Ludzie wyrzucali śmieci. Przez okna, z wozu. To wszystko się kumulowało i powstawały kolejne warstwy gruntu. Tak naprawdę chodzimy po dużych warstwach śmieci. Po drugie, w miarę dobre prawo o ochronie zabytków, które rzeczywiście zabytki chroni, mamy dopiero od kilkudziesięciu lat. Wcześniej to nie było regulowane i kiedy prowadzono inwestycję, nie oglądano się na to, co może być pod powierzchnią. Teraz prawo zobowiązuje inwestora do zadbania także o zabytki skryte pod ziemią, nie niszczeniach. Jeśli takie zabytki znajdą się w trakcie prac budowlanych, inwestor musi zatrudnić archeologów, którzy to przebadają. Przez wcześniejsze roboty na ul. 3-go Maja, dziś znajdujemy relikty zachowane fragmentarycznie. Ale nie jest aż tak istotne, czy ze starej podbudowy drogi odkryjemy tonę czy 10 ton drewna. Najważniejsze dla nas jest to, że fragmenty, które udało się odkryć, pozwalają nam odtworzyć dawny wygląd ulicy i poznawać jej historię.    
 
Co było pierwszym odkryciem?

AR: Fragment obrzeży cmentarza przy kościele farnym. A zaraz potem, po oczyszczeniu pierwszych warstw odkryto także mur otaczający zespół parafialny. 
 
Z jakiego okresu?
 
AR: Historycy się zgadzają, że kościół parafialny rzymskokatolicki i cmentarz istniały w tym miejscu od lat 40-tych XIV wieku, już po aneksji ziem zachodniej Rusi przez Kazimierza Wielkiego. Mur powstał jednak później. Znaleźliśmy bardzo dokładną wzmiankę pisaną, że to mur z początków XVI wieku. Na jego budowę przeznaczono część czopowego (podatek płacony przez mieszczan od wyrobu piwa, gorzałki, miodu i wina – dop. AB). W mieście średniowiecznym najważniejszymi obiektami były rynek, ratusz, kościół parafialny i jego otoczenie - trzy centra administracyjno-religijne. Mur wybudowano ze względów obronnych. Pogranicze do XVII wieku było nękane licznymi najazdami tatarskimi, szczególnie niszczącymi, a kościół nie stał w najlepiej chronionym Rynku, tylko trochę na uboczu. Przykłady chociażby z Krakowa pokazują, że w średniowieczu kościoły były przystosowane obronnie. W czasie wielkiego najazdu tatarskiego w 1241 roku w krakowskim kościele św. Andrzeja, broniono się do końca grabieży i palenia miasta i obroniono się.
 
Jak wyglądał zespół kościoła farnego?
 
AR: Najpierw wybudowano kościół i wyznaczono wokół niego areał na cmentarz, potem powstała plebania, szkoła parafialna. Na planie autorstwa Karola Henryka Wiedemanna widzimy mur XVIII-wieczny, który wybudowany został na starszym, XVI-wiecznym. Nie wiemy, czy przebiega tak samo jak ten starszy, ale na pewno powtarza linię obiegu zespołu parafialnego. Mamy tu także XVIII-wieczną wieżę z dzwonnicą. Na planie widać, że mur wchodził pod wieżę,  a na poziomie przyziemia był  przejazd z ulicy ku kościołowi. To bardzo ważne miejsce dla archeologów. Na XVI-wiecznym murze osadzono dzwonnicę, budując w jej parterowej części wjazd. Aby dowiedzieć, jak to się stało, trzeba przeprowadzić badania w środku wieży. Rozmawialiśmy wstępnie z proboszczem i zapewne będzie możliwe. Wieża obok fary jest wspaniała. Jej budowa była co najmniej dwufazowa. Wcześniej wieża była o wiele mniejsza. Mamy nadzieję, że badania muru i cmentarza uda się połączyć z badaniem wieży. 

Dziś ta wieża stoi zamknięta na cztery spusty.
 
AR: A to prawdziwa perła. Niewiele osób w Rzeszowie zdaje sobie sprawę, jakiej atrakcji turystycznej pozbawiamy miasto. Z góry dzwonnicy jest wspaniały widok na Stare Miasto. Jestem przekonany, że chciałaby go zobaczyć każda wycieczka. Badania archeologiczne w wieży polegałyby na zbiciu posadzki, która została położona w latach 70-tych XX wieku i dotarciu do muru, który pod nią przebiegał. Takie odkrycie można by później „uczytelnić” także dla zwiedzających. 
 
DB: Fundacja Rzeszowskiego Ośrodka Archeologicznego podsuwa miastu różne pomysły wyeksponowania odkryć - muru, cmentarza. Wspaniale byłoby pokazać także od środka wieżę. Rzeczywiście widok z góry robi wrażenie. Warto także unaocznić kolejne etapy rozwoju ul. 3-go Maja. Są pomysły, by jej fragmenty nakryć zbrojonym szkłem. To wszystko wymaga także sporego nakładu czasu i pracy. Sama konserwacja starego, archeologicznego drewna zajmie miesiące. Konserwacja muru, który jest pod ziemią, to także wyzwanie. Miasto jest rzeczywiście bardzo przychylne takim planom, ale to duże przedsięwzięcie i jego realizacja trochę potrwa.
 
To, że pod ul. 3-go Maja istnieje drewniana podbudowa, wiedzieliście jeszcze przed przystąpieniem do prac. To też ciekawy przyczynek do historii miasta, bo tym traktem mieli jeździć na mszę do kościoła farnego Lubomirscy, którzy stali się właścicielami Rzeszowa w 1638 roku. Odkrycie traktu nie było zaskoczeniem.
 
DB: Zaskoczeniem było to, jak dobrze ta podbudowa zachowała się. Ciekawe było również odkrycie, jak wiele kolejnych warstw składa się na dzisiejszą Paniagę. W najbardziej rozbudowanej części było aż osiem poziomów z desek i belek drewnianych! W datowaniu pomagają nam m.in. znaleziska -  w jednej z niższych warstw natrafiliśmy np. na monetę z 1652 roku. Jeszcze pod tymi warstwami znaleziono miejscami wspomnianą przez profesora faszynę. Być może istniała ona tylko w niektórych miejscach, wypełniając najbardziej błotniste odcinki traktu.   
 
Reklama
AR: Są też inne niespodzianki. Na wysokości zabudowań dawnego konwentu pijarskiego, odkopaliśmy odcinki muru, odgradzającego kościół od ulicy, a także mur poprzeczny izolujący część klasztorną od dostępnej dla wiernych. Najbardziej zaskoczyło nas odnalezienie w tym miejscu, obok kościoła św. Krzyża, pochówków. Na niedużej głębokości, 20-30 cm, archeolodzy natrafili na kości trzech osób. Nie ma żadnych elementów towarzyszących pochówkowi – darów grobowych lub wyposażenia osobistego, np. sakraliów,  – które pozwoliłyby nam wstępnie określić ich wiek. To bardzo tajemnicze znalezisko. W tym miejscu nie było cmentarza. Ale są czasem takie okoliczności jak wojna, zaraza, pożar, kiedy nie wszystkich zmarłych udaje się pochować na cmentarzu. Z kolei tak płytkie zaleganie pochówku każe podejrzewać, że został on złożony w czasach późnonowożytnych a może i współczesnych. Dokładne badania pozwolą nam rozwiać wiele z tych wątpliwości. Jakiś ślad już próbuje znaleźć w dokumentach dr Hubert Mącik, historyk sztuki, a antropolog dr Joanna Rogóż ustali, jaką śmiercią zmarli ci ludzie.  
 
Kiedy poznamy wyniki badań tych wszystkich znalezisk?
 
DB: Badania potrwają co najmniej rok.
 
Ile w sumie pochówków znaleziono podczas badań?
 
DB: Na dawnym cmentarzu, w rejonie zachodnim wieży farnej - 42 i do tego 3 przy kościele św. Krzyża.. Ponieważ cmentarze przy średniowiecznych kościołach były małe, jednych zamarłych chowano na drugich i pochówki nawarstwiały się. Na 50 m2 . trafiliśmy na cztery poziomy pochówków. 
 
AR: Przy czym nie trafiliśmy jeszcze na warstwy najstarsze – średniowieczne. Według średniowiecznego  prawa kościelnego istniał obowiązek chowania zmarłych tylko na terenie cmentarza parafialnego  Nie dotyczyło to tzw. alienatów, np. przestępców czy samobójców.. Badamy tylko fragment cmentarza, przy murze. Jest tu olbrzymie zagęszczenie, grób wchodzi w grób, bo cmentarz funkcjonował od XIII do XIX wieku, czyli do momentu, kiedy ze względów epidemiologicznych wyprowadzono cmentarze poza miejskie mury, w przypadku Rzeszowa - na działkę przy dzisiejszej ul. Targowej. Wracając do zaś do fary, im bardziej z wykopaliskami zbliżymy się do kościoła, tym większe prawdopodobieństwo, że dotrzemy do warstwy średniowiecznej.
 
DB: Nie przesądzałbym, jak stare są pochówki, które odnaleźliśmy już w tej chwili. Nie znaleźliśmy żadnych przedmiotów, które pozwoliłyby je datować.  
 
AR: Trudnością, jaką napotykają archeologowie przy badaniu pochówków pochodzących ze średniowiecza i młodszych, jest fakt, że nie wkładano do nich żadnych przedmiotów i pamiątek, poza sakraliami. My nawet na sakralia nie natrafiliśmy. 
 
DB: A to dlatego, że zapewne natrafiliśmy na biedniejszą część cmentarza. Pod murem chowano mniej zamożnych. Jeśli do takiego grobu rodzina włożyła drewniany krzyżyk, to do dziś ślad po nim nie został.
        
Na całym obszarze badań udało się jednak znaleźć drobiazgi, związane z życiem dawnych mieszkańców Rzeszowa - fragmenty kolorowego szkła, ceramiki. Zostaną pokazane na wystawie?  

DB: Planujemy wystawę już w maju. Podczas Nocy Muzeów zapraszamy do Podziemnej Trasy Turystycznej, gdzie te znaleziska będą eksponowane.
  
Czego możemy się z tych odkryć dowiedzieć o historii Rzeszowa, miasta, które powstało w miejscu XI-wiecznej osady handlowej, na szlakach komunikacyjnych z Krakowa na Ruś i z Lublina na dzisiejsze Słowację i Węgry? 
 
AR: Wraz z powstaniem miasta lokacyjnego w 1354 roku, gród znajdujący się wówczas na terenie dzisiejszego Staromieścia utracił swą rolę. Nowoczesne, jak to określił Franciszek Kotula, miasto, czyli miasto na prawie magdeburskim przejęło jego rolę. W związku z tym przesunęły się też szlaki handlowe ze Staromieścia. Trakt biegnący koło fary, w stronę Rynku, wzdłuż ul. Mickiewicza, ukształtował się już po powstaniu miasta lokacyjnego.
 
Trakt od fary w stronę Mickiewicza wiązał się także ze szlakiem wodnym na Wisłoku.
 
AR: Tak. Rynek był miejscem handlu. Do fary pielgrzymowali ludzie. Te wszystko wpływało na nowy przebieg szlaku. Rzeszów posadowiony został na nieregularnym, „księżycowatym” cyplu. Teren musiał być starannie zagospodarowany, ponieważ otoczenie miasta w okresie średniowiecznym było trudne. Wokół brakowało miejsca pod pola uprawne. Dominowały bagna i lasy. To na pewno zwiększało bezpieczeństwo, ale nie pozwalało podczas lokacji nadawać mieszczanom dużych areałów ziemi. Aktualne odkrycia wzbogacają naszą wiedzę. Badania cmentarza przy farze dają przegląd kolejnych pokoleń mieszczan, od XIV wieku począwszy. Odnaleziony mur świadczy o tym, że mimo walorów obronnych, Rzeszów nie był miastem aż tak niedostępnym, by się dodatkowo nie chronić. Poziomy ulic są późne, a to znaczy, że w średniowieczu owe trakty wyglądały inaczej. Jeżdżono po błocie. Ale zobaczymy, co jeszcze przyniosą badania na ul. Kościuszki, która miała wtedy większe znaczenie niż ul. 3-go Maja.
 
Z tego, co Panowie już powiedzieli, obie ulice są dziś znacznie wyżej za sprawą stosów śmieci.
 
AR: Studentom często to uświadamiam - w dawnych miastach nie było MPO. Śmieci nie wywożono, nieczystości wylewano przez okno. 
 
DB: Stąd najczęściej znajdowanymi zabytkami na traktach są odpadki, przedmioty porzucone lub zniszczone. 
 
AR: Oraz zguby – monety, a czasami but, który utknął w błocie.  
 
DB: Najcenniejsze zguby znajduje się w kloakach. Ale ich eksploracja nawet po latach nie jest rzeczą przyjemną (śmiech).   
 
AR: Wracając do Paniagi, cieszymy się, że w Rzeszowie rozwijają się systematyczne badania archeologiczne. Lublin, w którym prowadziłem badania przez wiele lat, zadbał o to już w  końcu lat 60-tych XX w. Wcześnie też pomyślano o planie rewaloryzacji Starego Miasta, podobnie jak w Krakowie. Warto, aby i rzeszowska Starówka takiego planu się doczekała. Chodzi o to, aby archeolodzy, historycy sztuki i architektury mogli przebadać wszystkie obiekty wziemne  i nawarstwienia kulturowe w jej obrębie i aby  wszelkie prace ziemne na tym terenie były objęte nadzorem archeologów. Tak trzeba uczynić, jeżeli chcemy mieć pełną wiedzę na temat tego, co kiedyś działo się w Rzeszowie.  
    
DB: Chciałbym też podkreślić ogromną rolę, jaką w naszych badaniach odgrywają służby konserwatorskie, zarówno miejskie, jak i wojewódzkie. Bez ich współpracy i pomocy nasze badania nie byłyby możliwe. Nie można przecenić także ogromnej życzliwości władz miasta, które nie traktują archeologii jako problemu, ale jako szansę na odkrycie i ukazanie starej-nowej twarzy Rzeszowa.
 
Rozpoczęte w  listopadzie ub. roku roboty ziemne przy ul. 3 Maja obligatoryjnie zostały objęte nadzorem archeologicznym, ponieważ  ulica leży w obrębie  stanowiska archeologicznego. W granicach całego miasta jest ponad 100 takich stanowisk, a badania na terenie wokół Rzeszowa sięgają jeszcze połowy wieku XIX, kiedy to np. w trakcie budowy linii kolejowej znaleziono skarb brązowy kultury łużyckiej. Najstarsze ślady człowieka na tym terenie datuje się na przełom XI i X tysiąclecia przed naszą erą. Co mogliby odkryć archeolodzy, gdyby pozwolono im przekopać cały Rzeszów? Szczątki mamutów?
 
DB: W administracyjnych granicach Rzeszowa mamy ślady osadnictwa ludzkiego datowane na schyłek epoki lodowcowej, czyli na ponad 10 tysięcy lat temu. I nie leżą one wcale głęboko. Na terenach poza miastem nie odkładały się takie warstwy osadów jak w centrum miasta. Co do mamuta – w Bziance odkryty został jedne z najmłodszych mamutów w Polsce, sprzed 14 tysięcy lat.
 
AR: Przed wiekami do małego Rzeszowa weszło tyle dawnych, historycznych wsi, że można tu odkryć ślady wielu kultur pradziejowych. I łużyckiej, i pomorskiej, i  kultur z okresu rzymskiego.
   
Dziś przeciętny Kowalski bardziej interesuje się historią niż kilkadziesiąt lat temu?
 
DB: Myślę, że tak. Jest wiele publikacji, nowych czasopism, stron internetowych. Z jednej strony archeologów to cieszy. Ale ma to też swoje gorsze strony. Coraz więcej domorosłych poszukiwaczy wędruje z wykrywaczem metalu. Rozkopują stanowiska, wykopują zabytki, ale niszczą inne ślady wokół, z których archeolog wiele by odczytał. Należy też podkreślić, że takie „dzikie” poszukiwania są nielegalne.
 
AR: Cieszy to, że dzięki większej mobilności Polaków i turystyce, włodarze miast zaczęli doceniać wagę zabytków. Rzeszowska trasa podziemna cieszy się ogromnym zainteresowaniem, zwiedza ją mnóstwo osób. Tak samo byłoby ze wspomnianą wieżą farną.
 
DB: Zabytki mogą być magnesem. We Włoszech, podczas budowy McDonaldsa odkryto dawną drogę rzymską. Postawiono ją wyeksponować, podłogę wykonano z tafli szkła i każdy gość restauracji może dziś podziwiać odkrycie, zajadając hamburgera. Zabytek stał się magnesem, przyciągającym klientelę. Rzeszów też ma swoją ciekawą historię i warto ją pokazać. 
 
I przy okazji zobaczyć pewną historyczną ciągłość. To nadal miasto na skrzyżowaniu handlowych dróg.
 
AR: I tych, którzy pędzą autostradą, może dzięki swej historii również przyciągnąć.      

KOMENTARZE

Reklama

Od słodkiej pasji do cukierniczego sukcesu Keksu

Apetyt na słodkie nie mija! Wbrew modom i dietom, nadal...

Tajemnicze ciała pod 3-go Maja. Rzeszowska Paniaga kryje zagadki

Z dr. hab. Andrzejem Rozwałką, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego, dyrektorem Instytutu Archeologii oraz Dariuszem Bobakiem, zastępcą dyrektora zarządu Fundacji Rzeszowskiego...

Oni oraz "Mistrz i Małgorzata"

Gdyby nie Krosno, nie byłoby nowego przekładu "Mistrza i Małgorzaty", twierdzi zgodnie rodzina Przebindów, filologów, tłumaczy i naukowców, która zaskoczyła rynek wydawniczy nowym tłumaczeniem literackiego arcydzieła. Nie byłoby...

Z miłości do słodkości. Cukiernicza legenda Orłowski i Rak

Znana rzeszowska Cukiernia Julian Orłowski i Kazimierz Rak obchodzi w tym roku 40-lecie istnienia. W 1977 roku założyli ją dwaj przyjaciele, cukiernicy z wykształcenia: Julian...

Reklama

Chasyd kocha podróżnych i ubogich

Ze Zbigniewem Józefem Tobiasiewiczem, Żydem z Jarosławia, rozmawia Antoni Adamski

Świat zobaczy Rzeszów jako stolicę polskiego przemysłu lotniczego

Z Markiem Bujnym, wiceprezesem Ultratechu sp. z o.o. i członkiem zarządu Stowarzyszenia Dolina Lotnicza, rozmawia Aneta Gieroń

Coaching - w czym i jak może ci pomóc

Z ANNĄ BARAN, dyrektorem International Coach Federation Rzeszów, rozmawia Katarzyna Grzebyk

Uszu nadstawiać warto! Felieton Magdaleny Zimny - Louis

Przeciskając się przez tłumy ludzkie buszujące po sklepach w przedświątecznej gorączce, nasłuchiwałam pilnie, o czym mowa. Nigdy nie wiesz, kto komu akurat będzie dyktował przepis...

Bywa, że największe przekleństwo staje się źródłem naszej mocy!

Z Justyną Garstecką, założycielką i właścicielką firmy Motherhood, zajmującej się produkcją akcesoriów dla dzieci i kobiet w ciąży, rozmawia Aneta...

zobacz więcej

POLECANE

VIP Marzec-Kwiecień

VIP Marzec-Kwiecień
w numerze m.in.:

• Justyna Garstecka - Motherhood • Wielokulturowa Europa • Oni oraz ,,Mistrz i Małgorzata" • Targi Aerospace w Rzeszowie • Kongres TSLA Expo 2017 • Muzyczny Festiwal w Łańcucie • Zagadki Paniagi
http://www.swiatpogody.pl
Reklama

NASI PARTNERZY