Rafał Seremet

Konsultant zdrowego trybu życia

''Na zdrowie'' blog zdrowego i szczęśliwego życia

Dzialy: LIFESTYLE

O sobie:
Specjalista z zakresu promocji zdrowia i zdrowego trybu życia, autor książek i poradników z zakresu rozwoju wewnętrznego potencjału, autor nagrań relaksacyjnych audio wspierających wewnętrzną integrację, twórca darmowego internetowego kursu relaksacji, kompozytor muzyki relaksacyjnej, terapeuta Shiatsu i Qigong.

O blogu:
Zdrowie, dobrostan psychiczny i pozytywne relacje interpersonalne. Blog o pozytywnym przesłaniu, pomagający nadać naszemu życiu więcej głębi i harmonii oraz promujący metody wzmacniania dobrej kondycji fizycznej i psychicznej. Ciekawostki z zakresu medycyny akademickiej i naturalnej, sposoby na bycie witalnym i pełnym optymizmu, przemyślenia z obszaru troski o zdrowie fizyczne i duchowe. Zdrowie ciała, emocji i umysłu; zdrowie zawodowe i rodzinne; wypoczynek, odmładzanie i regeneracja organizmu.

Lęk przed publicznym wystąpieniem

A A A

Dodano: 04-02-2013

Ostatnio razem Andrzejem Lesiakiem oraz redaktorem Jaromirem Kwiatkowskim miałem przyjemność wystąpić na spotkaniu BIZNESiSTYL.pl „Na Żywo” w hotelu Ambasadorskim.
Było bardzo miło i pomysł redakcji Biznes i Styl na robienie tego typu spotkań jest na pewno bardzo dobry i konstruktywny.
Spotkanie uważam za udane z wielu powodów - m.in. czuło się zadowolenie oraz pozytywną i przyjazną atmosferę ze strony uczestników; ponadto treść spotkania (tj.: Współpraca i harmonia w życiu i biznesie) była bardzo konstruktywna;
po trzecie gra interpersonalna, którą na końcu przeprowadził Andrzej, była niezwykle inspirująca i pełna twórczej energii.

Spotkanie wymagało z mojej strony pewnej publicznej autoprezentacji siebie oraz mojej działalności. W zasadzie to bardzo lubię różne formy pracy z ludźmi, w tym prowadzenie różnego rodzaju warsztatów, czy wykładów. Zetem nie był to jakiś uciążliwy problem, czy nadmiernie stresujące wyzwanie.

Jednak w nawiązaniu do tego spotkania myślę, że warto omówić temat stresu pojawiającego się podczas publicznych wystąpień. Wiele osób ma tego rodzaju problem.
Prowadząc swój mailowy kurs relaksacji niekiedy dostaję sporo listów. Często zdarzają się właśnie takie zapytania: jak radzić sobie ze stresem przed publicznym wystąpieniem.
Tego typu sytuacje mogą przecież zdarzyć się czy to w szkole lub na uczelni (np. stres przed egzaminem), czy w pracy (stres związany z prowadzeniem prezentacji, robieniem szkoleń, czy np. z przedstawianiem raportów, sprawozdań, i wiele innych okoliczności).
Również  możemy odczuwać napięcie przed ważną rozmową z bliskimi, przyjaciółmi itd.

Ja osobiście przećwiczyłem na sobie to zagadnienie wiele lat temu, wykorzystując informacje o zrelaksowanym stanie umysłu alfa. Dlatego sądzę, że omawiane przeze mnie szeroko techniki relaksacyjne są bardzo skutecznym narzędziem pozwalającym podejść pozytywnie i twórczo do tego rodzaju napięcia. Pozwalają nam lepiej wypadać na publicznych wystąpieniach i bardziej twórczo podchodzić do takich sytuacji.

Dzięki zastosowaniu jakiejś techniki oddechowej czy mentalnej jesteśmy w stanie wykorzystać całe pojawiające się napięcie na naszą korzyść - do jeszcze bardziej efektywnego zmierzenia się z problemem. Energia spotkania zamiast stawać się przeszkodą i utrudnieniem, staje się wówczas dodatkową atrakcją i sprzyjającą okolicznością.
Zamiast nas blokować, staje się dla nas siłą wspierającą.


Co konkretnie możemy zrobić?
Kilka rzeczy: możemy wcześniej przećwiczyć sobie daną sytuację w domu, w stanie relaksu. I potem podczas konkretnego spotkania,
czy sytuacji - przywołać w umyśle ten utrwalony stan skupienia i relaksu. Umysł powiela wytyczane mu ścieżki. Możemy pozostawić to przypadkowi, albo możemy sami wytyczyć korzystne dla nas ścieżki w naszym umyśle.
 
Obecnie często używa się takiego pojęcia jak kotwiczenie reakcji (występuje m.in. w metodach NLP). Faktycznie jest tak, że wszystkie powtarzane wzorce reakcji, czy to pozytywne, czy negatywne, wytwarzają w naszym umyśle pewne drogi reagowania i funkcjonowania. Mechanizm ten dla wielu osób bywa życiową zmorą, ale zastosowany świadomie i celowo, staję się ogromna pomocą, by nie powiedzieć - błogosławieństwem.


Najprostsza metoda takiego korzystnego dla nas zakotwiczenia reagowania może być następująca: rysujemy sobie umownie na kartce naszych potencjalnych słuchaczy, albo po prostu wyobrażamy sobie daną sytuację w wyobraźni. Możemy także posłużyć się jakimś zdjęciem, jeśli mamy takie, które skojarzy się nam z daną sytuacją.

Wówczas, w domowym zaciszu, wygłaszamy swoje wystąpienie przed tym wyobrażonym zgromadzeniem. Powtarzamy to sobie najlepiej kilka razy - np. tydzień przed wystąpieniem, kilka dni przed, dzień przed, i tego samego dnia - krótko przed wystąpieniem.
Możemy za każdym razem ćwiczyć całość swojego wystąpienie, lub jedynie najistotniejsze punkty, jeżeli nie mamy na tyle czasu.
  
Jak działa tego typu ćwiczenie?
Jest na ten temat całkiem sporo badań, że dla umysłu  wyobrażanie sobie sytuacji jest mniej więcej tym samym, co faktyczna sytuacja - wywołuje to prawie identyczne emocje.
Laboratoryjne badania na ten temat przytoczył m.in. neurolog i psychiatra David Servan-Schreiber, w swojej książce „Zdrowiej! Pokonaj lęk, stres i depresję”. Bardzo ciekawie naświetla to zagadnienie rozdział o koherencji serca.
 
Wtedy, gdy ćwiczymy to w zaciszu naszego domu, czy gabinetu, wówczas poziom stresu jest znacznie mniejszy; nie ma tych wszystkich ludzi i okoliczności, więc możemy przećwiczyć to sobie o wiele bardziej spokojnie i na luzie. W znacznie bardziej komfortowych warunkach.
Ale ponieważ powtarzamy sobie nasze reagowanie, wyobrażając sobie w naszej wyobraźni wszystkich słuchaczy i całą sytuację, dlatego utrwalamy w naszym umyśle pewne ścieżki reagowania i kojarzenia. Wytwarzamy nowe połączenia neuronowe, związane ze sprawnym funkcjonowaniem w danych okolicznościach i sytuacji.
  
Powstawanie ścieżek reagowania w naszym umyśle jest trochę podobne jak powstawania kolein na drogach - zwłaszcza wcześniej, gdy asfalt był odpowiednio miękki i wszędzie było ich pełno - auto miało skłonność do toczenia się właśnie po tych koleinach. Podobnie zadziałają nasze reakcje emocjonalne i mentalne; gdy już pojawi się faktyczna okoliczność, będziemy mieli skłonność reagować w taki sposób, jaki się nam utrwalił – np. tak, jak to parę razy powtórzyliśmy.

Co ciekawe: ludzki umysł ma możliwość stwarzania ogromnej, niewyczerpanej wręcz ilości połączeń neuronowych. W ślad z nimi idą nasze reakcje emocjonalne, mentalne, społeczne, czy wegetatywne.
Istnieje takie wyjaśnienie działania mózgu, że ponieważ komórki nerwowe zasadniczo nie regenerują się, a mózg od pewnego wieku już nie rośnie, więc istotna tajemnica rozwoju umysłu tkwi właśnie w tworzeniu się sieci nowych połączeń neuronowych. Dzięki temu, pomimo że z wiekiem część komórek nerwowych obumiera, umysł może praktycznie przez całe życie wciąż się rozwijać.
 

I właśnie tego typu mechanizm wykorzystujemy wówczas, gdy ćwiczymy sobie nasze reagowanie i zachowanie poprzez powtarzanie danej sytuacji np. siedząc (czy stojąc) przed narysowanym umownie schematem danej sytuacji.
Pytanie jest takie, czy to zadziała u osób, które niezwykle mocno denerwują się daną okolicznością, czy może mają na tym punkcie nerwicę, by nie powiedzieć, że wręcz czują obsesyjny i paniczny lęk?
 
Myślę, że tak, ale wówczas wymaga to trochę dłuższego treningu. Jest to podobne do leczenia fobii za pomocą np. treningu autogennego Schultza. Trening autogenny jak wiadomo jest jednym ze sposobów wprowadzania się w stan relaksu. Oczywiście nie jest to sposób jedyny. Jest on w jakimś sensie odpowiednikiem terapii poprzez hipnozę, czyli jest pewnego typu terapeutycznym zastosowaniem autohipnozy. Ale możemy spróbować tego z jakąś inną forma relaksu, np. poprzez zastosowanie muzykoterapii.
  
Oglądałem kiedyś program dokumentalny, prezentujący ciekawy przypadek fobii lękowej. Pacjentka do tego stopnia obawiała się ryb, i wszystkiego co jej się z nimi kojarzyło, że gdy była ze znajomymi w restauracji, a osoby siedzące przy stoliku obok zamówiły sobie do jedzenia ryby, osoba ta po prostu bez słowa uciekła z restauracji.
Zrozpaczona swoim przypadkiem postanowiła jakoś sobie pomóc. Prowadzący ją psychiatra i psychoterapeuta nie leczył jej farmakologicznie, ale stosował właśnie trening autogenny Schultza i warunkowanie reakcji.

Po wstępnym nauczeniu się wyciszenia i relaksu pacjentka konfrontowała się z różnym natężeniem bodźców, których się obawiała.
Przykładowo początkowo był to napis na kartce "RYBA". Potem, gdy już ten bodziec przestawał ją niepokoić, mógł być to np. dziecięcy rysunek ryby. Potem, kolejno, np. bardzo realistyczne zdjęcie ryby. Za którymś razem, gdy reakcja relaksacyjna już mocno utrwaliła się i skojarzyła pozytywnie z takim bodźcem (czyli zakotwiczyła w umyśle), wówczas - po wprowadzeniu się w stan relaksu - do pokoju wniesiono malutką złotą rybkę w szklanej kuli.
 
Końcowym etapem terapii była wizyta w Oceanarium, podczas której kobieta ta oglądała w ogromnych akwariach (zupełnie na spokojnie i w pełnym komforcie) zarówno wielkie ławice ryb, jak i kilkumetrowe wręcz rekiny. Była całkowicie wyleczona z tego negatywnego reagowania na tego typu bodziec. Czuła się naprawdę szczęśliwa. Jej życie stało się o wiele, wiele prostsze.

Reklama

KOMENTARZE

OSTATNIE WPISY NA TYM BLOGU

NAJCZĘSCIEJ CZYTANE WPISY

POLECANE

Reklama

NASI PARTNERZY