Reklama

Biznes

Lech Wałęsa: “Żeby nam się chciało chcieć, będziemy piękną Polskę mieć”

Jaromir Kwiatkowski
Dodano: 17.11.2016
30120_glowne
Share
Udostępnij

Widząc co się dzieje i w gruncie rzeczy będąc niezadowolonym z tego, co się dzieje, postanowiłem objechać kraj, żeby razem z państwem zastanowić się, co tu należy zrobić, by nie tracić tak ciężko zdobytego zwycięstwa – tak Lech Wałęsa tłumaczył w środę w kinie "Zorza" powód swojego przyjazdu do Rzeszowa. Wcześniej były prezydent odwiedził już kilkanaście miast w ramach cyklu "Porozmawiajmy o Polsce". Rzeszowskie spotkanie organizował podkarpacki KOD wspólnie z miejscowym oddziałem "Gazety Wyborczej". 

Po krótkim wstępie Wałęsa odpowiadał na pytania z sali. – Co czeka nas, zwykłych ludzi, w przyszłym roku i co czeka Polskę na arenie międzynarodowej? – brzmiało pierwsze pytanie. – Gdybym wiedział, następny Nobel – odpowiedział były prezydent.

Trzeba pytać się ludu

Przyznał, że po 1989 r. "popełniliśmy wiele błędów". Błędem była np. zbyt słaba komunikacja władzy z ludźmi. – Mnie się wydawało, że tak bardzo nam ufacie, że nie musimy gadać – tłumaczył. Przypomniał, że proponował ówczesnym rządom codzienny "otwarty jeden mikrofon telewizyjny albo radiowy", gdzie siedziałby przynajmniej jeden minister i pytał: "rodacy, możecie dzwonić, co mamy zrobić, żebyście byli zadowoleni? Podpowiedzcie nam".

Demokracja, przekonywał Wałęsa, to jednak udział. – Chciałbym, abyście wszyscy razem ze mną patrzyli, co się właściwie dzieje i gdzie są mankamenty w tym wszystkim, co przeszliśmy razem. Co trzeba uzupełnić w prawie, konstytucji i zachowaniach też, aby nasi przedstawiciele byli godni tego, że ich wybieramy, by najmądrzejszy zwyciężał, a najuczciwszy przewodził nam – przekonywał.

Fot. Patryk Ogorzałek

Fot. Patryk Ogorzałek

– Jak przyjdzie zmiana, a musi przyjść, jak dojdziecie do władzy, pamiętajcie: trzeba codziennie pytać się ludu, co chce i jednocześnie tłumaczyć, co ja dzisiaj robię, co wprowadziłem, co to ma przynieść. Żeby naród wiedział i nie nabierał się na oszustwa, na kłamstwa – dodał Wałęsa. Obiecał, że przyjedzie do Rzeszowa jeszcze raz i podzieli się wnioskami wynikającymi z jego objazdu Polski.

Jeżeli chodzi o bliższy horyzont czasowy, to stwierdził, że "na dziś" chciałby wymusić, aby "ta władza, demokratycznie wybrana, się zmieniła, aby szanowała system, który zbudowaliśmy na trzech nogach: władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza, żeby nie w taki sposób załatwiała wiele spraw". – Gdyby się udało wymusić skorygowanie ich postępowania, to można by być zadowolonym, a jak nie, to żebyśmy powiedzieli wszem i wobec, że suweren, naród, ma prawo żądać referendum – przekonywał Wałęsa. Referendum miałoby, jego zdaniem, dać odpowiedź na pytanie, czy władza, choć demokratycznie wybrana, ma prawo do tak daleko idących zmian jak tworzenie nowego wojska, "rozwalanie" szkolnictwa i destabilizowanie systemu opartego na trójpodziale władzy. – I jeśli będzie odpowiedź, że nie macie prawa, to albo się zmienicie, albo muszą nastąpić nowe wybory – przekonywał Wałęsa.

10 laickich przykazań

Były prezydent podzielił się też swoimi przemyśleniami wynikającymi z podróży po świecie. Jego zdaniem, wszędzie powtarza się ten sam motyw: ludzie nie chcą takiego kapitalizmu i takiej demokracji. Zdaniem Wałęsy, lekarstwem na chorobę demokracji jest wymiana polityków po jednej kadencji oraz obniżenie progu wyborczego, żeby jak najwięcej ludzi dochodziło do głosu. Były prezydent przedstawił też swoją propozycję, aby – wobec utraty zaufania do polityków i działaczy – każdemu zakładać czipa – Jeśli chcesz być działaczem, to musisz mieć włączone to, bo ja nie będę chodził na zebrania, nie będę ciebie pilnował – przychodzą wybory, wkładam czipa do komputera i patrzę, kto ty jesteś. A tam musi być wszystko wpisane, nawet z kim śpisz – tłumaczył Wałęsa, na co sala zareagowała śmiechem i oklaskami. – A jak mnie oszukasz i ja ciebie złapię, 50 lat ty – i cala twoja rodzina – nie możesz być żadnym działaczem. Bo zawiodłeś, oszukiwałeś – dodał były prezydent.

W kryzysie kapitalizmu najważniejsze, o czym mówią ludzie, jest – zdaniem byłego prezydenta – to, że nie rozwiązano problemu pracy i bezrobocia. Tak więc, zdaniem Wałesy, trzeba "zabrać ten temat politykom, a oddać właścicielom środków produkcji, czyli kapitalistom, bo się najlepiej na pracy znają". – I kapitalistom trzeba powiedzieć tak: nas guzik to obchodzi, ma być praca! Jak nie rozumiecie tego, to zrobimy wam rewolucję październikową, w której wszystko zabierzemy, a was pogonimy – tłumaczył były prezydent. Drugie lekarstwo to, jego zdaniem, zaprzestanie budowania wielkich zakładów na rzecz większej liczby mniejszych. Trzecie to jego sposób na strajki: właściciel prywatny powinien mieć tylko połowę zakładu, a właścicielem drugiej połowy powinni być pracownicy. – Jak będzie to każdego robotnika, pracownika, to nie będzie bez sensu strajkował, bo będzie dbał o swój interes – tłumaczył.

Fot. Patryk Ogorzałek

Wałęsa zauważył, że w dobie jednoczącej się Europy i globalizacji świata nie ma wspólnych fundamentów, które łączyłyby społeczeństwa całego świata, bo "wyrzuciliśmy chrześcijańskie fundamenty, a wprowadziliśmy polityczne". – Jak można budować na różnych fundamentach, na różnej wierze? – pytał Wałęsa. – Ja na tę okoliczność wymyśliłem, żebyśmy wprowadzili malusieńką konstytucję postępowania albo 10 laickich przykazań, które by wszystkie państwa przyjęły i gdyby to się nam udało, to mielibyśmy podstawy działania. Jaki system ekonomiczny mielibyśmy z tego wyciągnąć? Na pewno nie komunizm, ale też na pewno nie taki kapitalizm, który jest podważany wszędzie. Chociaż nikt nie podważa gospodarki wolnorynkowej i własności prywatnej, podważają to, o czym mówiliśmy wcześniej, a co jest do naprawienia.

Wałęsa kilkakrotnie atakował Jarosława Kaczyńskiego, co za każdym razem wzbudzało entuzjazm sali. M.in. stwierdził, że został "Bolkiem" po tym, jak – będąc prezydentem – wywalił Kaczyńskiego ze swojej kancelarii. Marek Poręba, były poseł PO, nawiązując do tego wątku, przypomniał słowa Wałęsy z programu "Kropka nad i", że "po wylaniu na pysk pewnej osoby zaczął się Bolek i odpowiednia kara go czeka". – Może pan zdradzi, jaka kara go czeka, bo z chęcią byśmy się przyłączyli – stwierdził Poręba. – Najgorsza dla mnie kara byłaby być na jego miejscu, Jak to wszystko wyjdzie, a przecież wyjdzie prędzej czy później, kto to spowodował, jak to robił i co teraz wyprawia, to naprawdę… cienki Bolek – odpowiedział  były prezydent.

Wałęsa zaatakował także lidera PiS za ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej. – Są takie choroby, że ktoś lubi w tych umarlakach grzebać. Trzeba to zrozumieć, ale ja nie mam na to ochoty. I to za nasze pieniądze on sobie przyjemność znalazł – stwierdził.

Wy zrobicie robotę, a mnie podziękują

Były prezydent przyznał, że poparcie dla obecnego rządu wynika z tego, iż "żadna władza nie dała 500 zł, a oni dali, żadna władza nie powiedziała: za długo pracujecie". – Dlatego tak trudno jest walczyć, bo na razie oni wydają to co zarobiliśmy. Na długo to nie starczy. Szkoda, że Polska musi przez takie doświadczenia przechodzić, ale inaczej nie można, bo gdybyśmy dzisiaj zrobili rewoltę, to byłoby powstanie warszawskie. Pięknie walczyli, ale cała młodzież zginęła, a ona była potrzebna do budowania. Tam był błąd dowódców. My nie możemy tak zrobić, my musimy walczyć pięknie, finezyjnie, mądrze, inteligentnie, solidarnością – przekonywał były prezydent.

A na koniec spotkania stwierdził: – Jesteśmy wybranym pokoleniem. Zmieniały się za naszego życia setlecia, tysiąclecia historyczne, zmieniał się system. Nikt nie wierzył, nikt nam nie dawał najmniejszych szans, mówili, że tylko wojna nuklearna to zmieni. Zmieniliśmy. Ojciec Święty nam w tym pomógł, bo pozwolił się policzyć, zebrać się, a resztę zrobiliśmy my. I dlatego wiemy, jak zwyciężać. Tylko że dzisiaj rozmyliśmy się na tych, co dostali 500 i tych, co nie dostali. To wszystko powoduje, że ludzie nie wierzą, biorą, ile im dają i bardziej popierają tych, co im dają. Musimy te rzeczy przemodelować, przeczekać, ale twórczo. Jeśli tak zrobimy, to jeszcze raz wy zrobicie robotę, a mnie podziękują.

Po spotkaniu do byłego prezydenta ustawiła się długa kolejka po autograf.

Fot. Patryk Ogorzałek

Share
Udostępnij
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Nasi partnerzy