Reklama
REKLAMA
Automatycznie wyświetlimy artykuł za 10 sekund
Przejdź do artykułu
Reklama
Reklama

Dzwonnicy z Przemyśla

A A A
Antoni Adamski

Dodano: 19-03-2014

Ludwisarz Janusz Felczyński w odlewni dzwonów w Ostrowie / fot. Paweł Cichy

Ludwisarz Janusz Felczyński w odlewni dzwonów w Ostrowie / fot. Paweł Cichy

GALERIA ZDJĘĆ
Ludwisarz Witold Sobol w Odlewni Dzwonów Jana Felczyńskiego w Przemyślu / fot. Paweł Cichy
Ludwisarz Janusz Felczyński w odlewni dzwonów w Ostrowie / fot. Paweł Cichy
Ludwisarz Witold Sobol w Odlewni Dzwonów Jana Felczyńskiego w Przemyślu / fot. Paweł Cichy
„Felczyńscy byli i pozostali mistrzami” – pisze Stanisław Sławomir Nicieja o rodzinie odlewników z Kałusza i Przemyśla. Osiem pokoleń Felczyńskich od 205 lat odlewa dzwony dla kościołów polskich i dla świątyń na niemal wszystkich kontynentach. W Przemyślu dwie firmy noszą to nazwisko.
      
Założycielem firmy był Michał Felczyński (? - 1866), który pochodził z Wielkopolski. Sztukę ludwisarstwa mógł poznać od Niemców. Przyjechał do kresowego Kałusza do pracy w kopalni soli potasowej, lecz w 1808 r. założył pierwszą w tej części Europy odlewnię dzwonów. Początkowo wędrował od parafii do parafii wykonując tam kolejne zamówienia. Jego syn także Michał założył stałą ludwisarnię w Kałuszu w roku 1854.
Czasy rozwoju firmy rozpoczynają się od Franciszka Felczyńskiego (1844-1924), który miał czterech synów: Ludwika, Michała, Jana i Kajetana. W roku 1912 Ludwik założył w Przemyślu filię kałuskiej ludwisarni. 
Reklama
 
W Kałuszu wykonywano masową produkcję. W Przemyślu powstawały wyroby unikatowe, pokazywane na targach międzynarodowych i krajowych. Dzwony dla Przemyśla projektował m.in. Ksawery Dunikowski - najsłynniejszy rzeźbiarz tamtej epoki. W 1927 r. firma zdobyła Grand Prix na wystawie w Paryżu, zaś w dwa lata później złoty medal na targach poznańskich. W 1939 cztery dzwony zdobione płaskorzeźbami poświęconymi historii Polski wysłano na wystawę światową do Nowego Jorku. Nigdy nie wróciły do kraju. Tuż przed wybuchem wojny w sierpniu 1939 przemyska odlewnia wykonała ogromny (ważący 6,5 tony) dzwon dla katedry lubelskiej. Miał tam zawisnąć 17 września, lecz został przez Niemców zarekwirowany i przetopiony. 19 września 1939 r. odlewnię w Kałuszu zajęła Armia Czerwona, która skonfiskowała cały majątek firmy. W roku 1940 córka Michała - Jadwiga z dziećmi została wywieziona na Syberię. Po sześciu latach tułaczki wróciła do Przemyśla. Był już tam jej brat Eugeniusz, który na początku  wojny zdążył uciec z Kałusza przed represjami NKWD. 
 
W roku 1958 Ludwik zmarł, zaś Eugeniusz Felczyński po usilnych staraniach uzyskał pozwolenie wznowienie działalności firmy. Prowadził ją do swojej śmierci w roku 1977. Pomiędzy 1977 a 2004 firmą kierowała wdowa po Eugeniuszu Felczyńskim – Waleria oraz jej syn Janusz, któremu pomaga syn Maciej. Dziś Odlewnia nosi  imię Janusza Felczyńskiego. 
 
Do rewizji trzeba się było przyzwyczaić
 
W latach 1970-75 Janusz Felczyński ukończył studia na Wydziale Mechanicznym Politechniki Krakowskiej. Od lat 60-tych każde wakacje poświęcał na pracę w Odlewni. Jednak po uzyskaniu tytułu magistra nie śpieszył się z powrotem do Przemyśla. Odlewanie dzwonów było bowiem traktowane przez władzę jako „sprawa polityczna”. Od roku 1956 pamiętał liczne rewizje w zakładzie, który odwiedzali: urzędnik z Wydziału Finansowego Miejskiej Rady Narodowej (nie istniały wówczas Urzędy Skarbowe), tzw. „czynnik społeczny” czyli przedstawiciel partii oraz milicjant uzbrojony -zgodnie z przepisami – w broń długą. Uzasadnienie rewizji brzmiało: „tajemnica państwowa”. 
Reklama
 
- Czego oni szukali Bóg raczy wiedzieć – zastanawia się Janusz Felczyński – Można się było przestraszyć pierwszej, drugiej, nawet piątej rewizji. Ale dwudziestej już nie. Zacząłem głośno mówić intruzom, że mam ich wszystkich w d.... Rozpoczynając pracę zaznajomiłem się z przepisami prawa. Na duchu podtrzymywała mnie matka oraz ówczesny biskup Ignacy Tokarczuk.
Nie dość, iż działalność odlewni była źle widziana, to wymagała używania strategicznych surowców: miedzi i cyny. Te deficytowe metale były niedostępe na rynku. Należało starać się o ich przydział. Sprawę przydziałów metali dla Odlewni Felczyńskich poruszał bp. I. Tokarczuk na najwyższym szczeblu: na posiedzeniach Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Zapotrzebowanie zatwierdzał Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów, który potrzebną ilość miedzi i cyny redukował o 20 procent. 
 
- Gdy dostawałem zawiadomienie o przydziale – wspomina Janusz Felczyński – udawałem się z pisemkiem do Centrali Zbytu Materiałów Nieżelaznych w Mysłowicach-Imielinie. Mój przyjazd wywoływał panikę: na naradę zbierały się władze Centrali wraz z I sekretarzem partii. Na posiedzeniu obcinali mi  przydział o kolejne 20 procent. Po wprowadzeniu stanu wojennego: w styczniu i lutym 1982 produkcja stanęła. Nie było z czego odlewać dzwonów. W marcu ksiądz ze Śląska przywiózł potrzebne metale i złożył zamówienia. 90 procent dzwonów szło do tego regionu. Górnicy umieli postawić na swoim: gdy chcieli budowy nowego kościoła, władza musiała ustąpić. W roku 1990 po raz pierwszy miedź i cynę kupiłem bez urzędniczej mitręgi: na wolnym rynku.
 
- Rok 1984 był dla mnie decydujący - opowiada Janusz Felczyński -  Po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki 14 października zaczął się rozpad komunistycznego państwa. Rozsypywał się aparat represji. Milicja Obywatelska otwarcie demonstrowała, że nie ma nic wspólnego ze Służbą Bezpieczeństwa. A nawet wykazywała w tym niezwykłą gorliwość. Oficerowie milicji zaczęli poufnie informować mnie o planowanych aresztowaniach, rewizjach i innych represjach. Wiedzieli, iż przekażę te wiadomości władzom kościelnym. O wszystkim dowiadywał się biskup Ignacy Tokarczuk. Było trzech takich ludzi w Polsce. Dwaj pozostali mieszkali w Gdyni i na Śląsku.
Reklama
 
Dzwon aresztowany
 
Już w trzy dni po zamordowaniu ks. Popiełuszki przyjechał do mnie ksiądz ze Świdnika k. Lublina i obstalował dla swojej parafii dzwon jego imienia - wspomina Janusz Felczyński –  Mnożyły się kolejne zamówienia. Najważniejsze przyszło w dwa lata później: dzwon św. Jerzego do kościoła pod wezwaniem św. Stanisława Kostki na Żoliborzu gdzie ksiądz Jerzy głosił kazania i gdzie później usytuowano Jego grób. Dzwon poświęcić miał Jan Paweł II w czasie pielgrzymki do Polski w sobotę 14 czerwca 1987. Na poprzedzający uroczystość poniedziałek dzwon gotowy był do transportu. Tymczasem Służba Bezpieczeństwa wydała szokującą decyzję: „Dzwon został zaaresztowany i do Warszawy nie pojedzie.”
 
Można aresztować człowieka, ale dzwon?! Była to sensacja na skalę europejską! Zagroziłem UB, że powiadomię amerykańską telewizję NBC w Warszawie. Miałem z nią kontakt wcześniej, gdyż w roku 1981 kręciła u mnie film o odlewaniu dzwonu przeznaczonego dla Stanów Zjednoczonych.  Wtedy Służba Bezpieczeństwa zrezygnowała z aresztu i postanowiła, iż transport dojdzie do skutku – za to w specjalnej obstawie. Przed i za lawetą, na której spoczywał dzwon jechała karetka milicyjna na sygnale. Dojechaliśmy do Starej Miłosnej, gdzie konwój przejęła warszawska milicja. Na Żoliborz dotarliśmy o 4 nad ranem. Sygnały karetek musiały zbudzić wszystkich  mieszkańców informując, że dzwon jest już na miejscu. Chyba nie taki był zamiar władz. 
 
14 czerwca o godzinie 6 rano zgłosiłem się do obstawy przed kościołem. Papież przyjechał o 8. Po modlitwie przy grobie ks. Popiełuszki Jan Paweł II spotkał się w kościele z artystami. Później wyszedł na zewnątrz aby poświęcić miniaturę dzwonu św. Jerzego. I wtedy nieoczekiwanie z kościoła wyszła delegacja hutników z Huty Warszawa ze sztandarem „Solidarności”. Hutnicy, którzy przez całą noc ukrywali się w kościele, poprosili o poświęcenie sztandaru. Zrobiła się z tego straszna afera polityczna, którą trudno było ukryć przed mediami.
Reklama
Gdy  wracałem ze stolicy SB zatrzymała mnie w Starej Miłosnej na przesłuchanie. Pytanie było jedno: jak to było z hutnikami? Nie powiedziałem niczego konkretnego. Drugie wezwanie dostałem w nocy zaraz po przyjeździe do Przemyśla. „Panowie, dajcie się chociaż wyspać” - odpowiedziałem. Funkcjonariusze przepytywali mnie następnego dnia rano. 
 
Niedokończona rewizja
 
Ostatnią rewizję miałem w listopadzie 1988 r. Około godz. 16 zjawili się esbecy z Radomia (do dziś nie wiem, dlaczego już nie wrócili. Esbecy mieli przyjechać następnego dnia, ale nie pojawili się więcej. Później dowiedziałem się, iż nie dostali zgody komendanta przemyskiej SB. Na zawsze już ta rewizja pozostanie niedokończona.)
W roku 2002 wykonałem dla sanktuarium w Licheniu „Józefa”. To największy dzwon w polskiej historii. Waży 11,6 tony - o 3 tony więcej niż wawelski „Zygmunt”. W sumie dostarczyłem tam osiem dzwonów różnej wielkości, o różnych tonacjach. W ostatnich latach produkcja spada. To zaledwie 30 procent tego, co wytwarzałem w latach 80-tych. Za to więcej jest prac przy renowacji starych dzwonów. Coraz gorsze są warunki działania dla przedsiębiorców. Zamiast podatku obrotowego w wysokości 10 proc. płacimy 23 proc. podatku VAT. Składki ZUS z 15 proc (w 1989 r.) wzrosły - ze wszystkimi pochodnymi - do 90  proc.
 
W czasie uroczystości Jubileuszowej z okazji 200-lecia powstania firmy Janusz Felczyński opowiadał jak Odlewnia przetrwała wszystkie kataklizmy dziejowe. Wymienił dwie przyczyny:
- Pierwsza to wiara. Każdy z kolejnych właścicieli Odlewni uważał i uważa, że wszystko, co robi nie robi dla zysku, poklasku, medali. Nie robi nawet dla klientów, którzy zamawiają jego wyroby. Wszystko to robi na większą chwałę Bożą...
Reklama

Druga przyczyna jest konsekwencją tej pierwszej. Powołaniem naszym i naszej rodziny jest wykonywać dzwony. Dołożyć wszelkich starań, aby nie zważając na przeciwności losu i działań ludzkich mnożyć chwałę Bożą poprzez swoją pracę. Są lepsze, intratniejsze i lżejsze zawody. Nie dla nas. My mamy robić dzwony.
 
Dzwony trzeba kochać i rozumieć
 
W Przemyślu od 1946 r. istnieje również Odlewnia Dzwonów Jana Felczyńskiego - prawnuka Michała. Jan, który po wojnie schronił się w Przemyślu i zmarł w roku 1979. Jego Pracownię przejął Witold Sobol, rocznik 1956, który był z zawodu geodetą.  W latach 70-tych poznał Joannę Czerwińską, wnuczkę Jana Felczyńskiego. Młodzi wzięli ślub 27 stycznia 1979 i wtedy Witold Sobol poprosił właściciela o pracę. „Dla wnuków serce bym oddał” - odpowiedział Jan Felczyński, który miał wówczas 80 lat i dotąd nie dochował się następcy. Witold zaczął staż od zamiatania pracowni, zaś później przez pół roku zgłębiał tajniki odlewania dzwonów. 17 czerwca 1979 Jan Felczyński odszedł. Dalsze nauki Witold pobierał u mistrzów odlewnictwa: Romana Mila i Adolfa Felczyńskiego. 
 
- Dzwony trzeba kochać i rozumieć – podkreśla Witold Sobol dodając, iż do wykonania jednego trzeba wylać wiadro potu. Najpierw powstaje rdzeń dzwonu: wykonywany z gliny zmieszanej z nawozem końskim. Teraz powstaje dzwon fałszywy: rdzeń oblepia się warstwą gliny, a potem smaruje łojem, na który nalepiane są ornamenty z wosku. Dzwon fałszywy pokryty zostaje kolejną warstwą gliny. Po osuszeniu całość zostaje wypalona w piecu. Warstwa z łoju i wosku zostaje stopiona. W jej miejsce wlewany jest spiż. To stop miedzi i cyny w proporcji 78:22. Spiż zastyga w formie od 24 do 48 godzin. Dzwony wielkich rozmiarów pozostają w formie nawet tydzień i dłużej. Po uwolnieniu odlewu dzwon jest szlifowany, cyzelowany i polerowany. Dzwon to przede wszystkim instrument muzyczny: nadaje mu się ton główny i szereg tonów pobocznych, które w sumie składają się na jakość dźwięku. Właściwe zestrojenie tonów to największy sekret ludwisarstwa. Dzwony o tym samym kształcie mogą posiadać odmienną tonację. Dźwięk odlewanego dzwonu dostrajany jest do tonacji już istniejących, niekiedy bardzo starych dzwonów zawieszonych w kościelnej dzwonnicy. 
Reklama
 
Na wszystkich kontynentach
 
Do największych wyrobów Odlewni należy 9,5-tonowy „Władysław” przeznaczony do kościoła pod wezwaniem bł. Władysława z Gielniowa na warszawskim Ursynowie. Niewielki dzwon (70 kg) pod nazwą „Dobry Pasterz” został przekazany Janowi Pawłowi II w czasie wizyty w Krośnie. Papież nakazał ustawić go w ogrodach watykańskich. Półtoratonowy Dzwon Pojednania  z nazwiskami ofiar II wojny światowej został zawieszony w Piekutach.  W Muzeum Powstania Warszawskiego, trzystukilogramowy dzwon wkomponowany został w ścianę z listą nazwisk poległych i pomordowanych. Dzwony od Jana Felczyńskiego znajdują się za wschodnią granicą: w cerkwi św. Jura (kilka egzemplarzy) i w greckokatolickim seminarium we Lwowie.  Są także na innych kontynentach - w obu Amerykach: Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Ekwadorze, w Australii (Sydney), na Filipinach, w Indonezji, Korei Południowej (Seul), a nawet w Chinach i Japonii.
 
- Niekiedy zachodzi potrzeba rekonstrukcji starego dzwonu – wyjaśnia Witold Sobol, którego odlewnia odtwarzała dla Jasnej Góry dzwon „Jezus i Maryja” z 1544 r. o wadze 5 ton.  Jego wykonawcą mógł być mistrz Jan Beham z Norymbergii – twórca wawelskiego „Zygmunta”. Stary egzemplarz, który z powodu wieku stracił dźwięk można oglądać dziś na bastionie św. Barbary częstochowskiego klasztoru. Miniatura nowego została ofiarowana papieżowi Benedyktowi w 2001 r. Przy odlewaniu nowego dzwonu uczestniczyli paulini. O. Jan Golonka, kustosz sanktuarium, wrzucił do roztopionego spiżu sześć złotych obrączek – symbol sześciu wieków istnienia Jasnej Góry. „Widziałem, pocałowałem dzwon, dziękuję” - napisał kustosz w liście do Przemyśla.
Reklama
 
W Polsce zanikł już zwyczaj całowania dzwonów.  Jest rozpowszechniony na Ukrainie – dawnej komunistycznej republice ZSRR, w której przez dziesięciolecia życiu codziennemu nie towarzyszył dźwięk dzwonów. Ukraińcy zamawiają wiele dzwonów w Przemyślu i podchodzą do nich z niespotykanym u nas szacunkiem. Powszechny jest zwyczaj ich konsekrowania, czyli namaszczania olejami świętymi.
 
W Polsce dzwony się święci, kropiąc je wodą święconą. Witold  Sobol mówi: - Słowa wypowiadane w czasie poświęcenia: „Boże, ty dałeś swojemu ludowi robić spiżowe dzwony” są dla mnie największą zapłatą. Czuję się wtedy narzędziem w rękach Boga. Dzwony to całe moje życie. To coś niezwykłego. Kiedy patrzę na wieże kościelne uświadamiam sobie, że pozostaje tam najważniejsza część mojego życia.
              
Pisząc tekst korzystałem m.in. z pracy Stanisława Sławomira Nicieji „Kresowa Atlantyda, tom III, Opole 2013.
Reklama
Reklama
Reklama
zobacz więcej

POLECANE

RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Mieszka I 48/50, 35-303 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.