Reklama

Marta Bury: Taniec był dla mnie ważny, zawsze. Ciało wiele o nas mówi

A A A
Alina Bosak

Dodano: 29-12-2019

Marta Bury. Fot. Dominik Matuła

Marta Bury. Fot. Dominik Matuła

- W ostatnich trzech moich choreografiach interesują mnie historie ludzi, tancerzy, z którymi pracuję – mówi Marta Bury, aktorka, tancerka, choreografka i autorka ponad pięćdziesięciu choreografii teatralnych. Założycielka rzeszowskiego Teatru O.de.la. W najnowszym spektaklu tanecznym „Kraksa” próbuje zbadać ludzkie reakcje na kolor czerwony. To kolejna choreografia, w której sprawdza, jak jesteśmy skonstruowani. – Kolory to tylko pretekst, by wydobyć informacje, jak i gdzie gromadzą się nasze doświadczenia z przeszłości i jak wpływają na naszą teraźniejszość. Wiedząc, dlaczego na pewne bodźce reagujemy w określony sposób, co budzi agresję, a co strach, możemy to zmienić. Interesuje mnie teoria konstruowanej emocji Lisy Barrett – tłumaczy. - Według niej sami jesteśmy architektami naszej rzeczywistości.
 
Aktorka, choreografka, tancerka i jeszcze socjolog, jak wynika z biogramu. I chociaż ostatni zawód wydaje się w tym zestawie pasować najmniej, Marta Bury, urodzona rzeszowianka, uważa, że socjologia bardzo się twórcy przydaje. - Na scenie obserwuję przecież relacje między ludźmi – mówi. - Dzięki studiom socjologicznym mam pojęcie o mechanizmach wpływających na zachowania ludzi. Ta wiedza bardzo dobrze organizuje też pracę w teatrze. Pomaga zrozumieć, czego potrzeba tancerzowi, aby tworzył w poczuciu harmonii. Obecnie piszę doktorat na temat konsekwencji pracy nad świadomością ciała. Próbuję zebrać własne doświadczenia ruchowe w jakąś metodę, która ma poszerzać świadomość siebie, sprawność własnego ciała, uczyć poruszania się w zgodzie z własnymi, indywidualnymi potrzebami. Mój sposób na pracę z ciałem nazywa się: „Stawanie się Przestrzenią”. Na opracowywanie ćwiczeń miało wpływ wiele spotkań z różnymi nauczycielami ruchu. Cały czas próbuję nowych systemów ruchowych, bo one poszerzają przestrzeń własnych doświadczeń i pozwalają lepiej rozumieć siebie.
 
Pierwsi nauczyciele

Tańczyła od dziecka. To kwestia potrzeby realizowania się i wypowiadania się na temat świata i przeżywania go poprzez ruch i ciało. Od dziecka tancerka, musiała trafić do „Uśmiechu”, prowadzonego przez jej pierwszą nauczycielkę tańca, wspaniałą Janinę Wojturską. Potem był zespół młodzieżowy TAP. Kiedy miała 17 lat, zrozumiała, że w tańcu szuka już czegoś innego. Objechała wszystkie domy kultury w Rzeszowie i okolicy, szukając zajęć tanecznych, które będą jej odpowiadały. Nie znalazła. To w tym czasie poznała Lailę Arifulinę, tancerkę, absolwentkę Szkoły Baletowej przy Teatrze Bolszoj w Moskwie, która za miłością swojego życia przyjechała do Rzeszowa, założyła tu Studio Baletowe i wykształciła wiele pokoleń tancerzy. W latach 90. Laila prowadziła także jogę w liceum plastycznym. I na te właśnie zajęcia Marta trafiła. – Odpowiadały mi, bo na nich zaczęłam analizować, do czego służą mięśnie, jak działają, jak uruchamiają ciało. A rok później, jako 18-latka, zapisałam się na Kurs Instruktora Tańca Współczesnego II stopnia, gdzie Laila wykładała „klasykę”, a głównym wykładowcą był legendarny nauczyciel, ruchmistrz Witold Jurewicz. 
 
Tak zaczęła się trwająca wiele lat współpraca i z Witkiem, i z Lailą. Laila zaprosiła Martę do prowadzenia zajęć z tańca współczesnego w studiu baletowym, a wkrótce także do współtworzenia choreografii do jej spektakli. 
 
- Pierwszą choreografię stworzyłam w „Uśmiechu”, mając 13 lat – wspomina założycielka Teatru O.de.la. - Zawsze miałam potrzebę konstruowania tańca, nie tylko samego tańczenia. Być może w którymś momencie doszłam do pewnego etapu jako tancerka i już dalej nie miałam możliwości kontynuowania kierunku, który mnie interesował. Skoro moje marzenia jako tancerki nie mogły się zrealizować, to postanowiłam rozwijać się dalej jako choreograf.  
 
Myśli, że ostatecznie dobrze się stało. Przygotowała ponad 50 choreografii, głównie do spektakli teatrów lalek, teatru tańca oraz teatrów dramatycznych. Zaraz po Kursie  Instruktorskim, w 1999 roku, z dwoma innymi tancerkami stworzyła Teatr Gestu. Działał przez osiem lat. Co roku nowa choreografia i zaproszenia na międzynarodowe festiwale – Lublin, Gdańsk, Warszawa. Wtedy była i tancerką, i choreografem, i kostiumografem, kierownikiem też. Filigranowa, niebieskooka, zawsze zarażała energią.
 
 
Kraksa. Fot. Dominik Matuła
 
Zaczęła też wtedy pracować w Teatrze Maska, gdzie przygotowała pierwsze choreografie teatralne. Szybko zaangażowano ją również do ról aktorskich. Za kreację Małgorzaty w „Niech żyje Cyrk”, Bianki w „Białym Małżeństwie”, Gerdy w „Królowej Śniegu” zdobyła nagrody na międzynarodowych festiwalach teatralnych. – Wszystko działo się przypadkiem. Raz w roku wynajmowałam scenę Teatru Maska na prezentację spektakli tanecznych Teatru Gestu. Pewnego dnia jedna z aktorek złamała nogę i poproszono mnie o zastępstwo. Tak zostałam zaangażowana w „Masce”. Musiałam się nauczyć tego trudnego fachu, jakim jest aktorstwo i granie lalką. Ale zdałam egzaminy zawodowe i posiadam dyplom aktora-lalkarza – uśmiecha się Marta i dodaje: - Teraz nawet dziwię się, że jakoś dawałam sobie radę w tym pięknym zawodzie, pracując jako aktorka 15 lat. Czy jako choreograf, tancerz, czy aktor, zawsze bardzo się angażowałam i oddawałam dużo siebie. Zawsze czegoś poszukiwałam. I często znajdowałam. Wiedzę o konstruowania spektaklu, o dramaturgii, o teatrze, o ludziach, i przede wszystkim o sobie.
 
Współpracując z wieloma reżyserami uczyła się, jak rozwiązywać sceniczne zadania i problemy. Zna scenę od strony wykonawcy i twórcy. Pracując teraz w różnych teatrach wie, czego potrzebuje aktor, żeby się dobrze poczuć na scenie. Wie, jak mu pomóc, by mógł się wypowiedzieć ruchowo. - Wszystkie wcześniejsze doświadczenia miały zatem sens – stwierdza.
 
Stworzyła teatralne choreografie m.in. do spektaklu „Salome” Oscara Wilde’a w reżyserii Olega Żiugżdy w Teatrze Maska w Rzeszowie, do spektakli reżyserowanych przez Magdalenę Miklasz: „Trzy siostry” Antona Czechowa w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie oraz „Iwona, księżniczka Burgunda” Witolda Gombrowicza w Teatrze Nowym w Poznaniu, „Odys, wracaj do domu” Marcina Bartnikowskiego w reżyserii Marcina Bikowskiego w Akademii Teatralnej w Białymstoku, „Mała syrenka” Hansa Christiana Andersena w reżyserii Ewy Piotrowskiej w Teatrze Maska, „Ronja córka zbójnika” w reżyserii Daniela Arbaczewskiego w Teatrze Groteska w Krakowie, „Tymoteusz wśród ptaków” w reżyserii Arkadiusza Klucznika w Teatrze Baj w Warszawie. W 2014 roku założyła własny Teatr O.de.la, z którym zrealizowała takie spektakle taneczne jak: „Harey”, „Edyp”, „Okamgnienie”, „Łagodna”, „Wyprawa na żmirłacza”, „Ogrody przyjemności”, „Koniec, początek – soma”, „Uwaga”,  „Kraksa”. 
 
Ciało i zakodowane w nim emocje

Jako dziecko fascynowała się tańcem Michaela Jacksona. Sto milionów razy oglądała na taśmie VHS, jak są możliwe te jego „poza-piony”. - Widziałam jakiś teledysk, w którym podobały mi się struktury. To nie tylko kwestia ładnego ruchu ale także kompozycji, struktur – uważa. - Taneczny układ jest jak rzeźba. Widzisz pewne kształty, ich harmonię. To nie jest kwestia egocentrycznego poczucia się dobrze w ładnym ruchu, ale tworzenia pewnej struktury, harmonijnej całości, która przejawia się w ruchu.
 
Reklama
Wciąż ją to fascynuje – treść, która wypływa z ciała poruszanego jakąś automatyczną, wewnętrzną mocą. 
 
- Nie interesują mnie już narracje narzucone, odtwarzanie jakiejś historii. Jestem natomiast ciekawa, jakimi treściami wypełnieni są ludzie, którzy do mnie przychodzą, co ze sobą przynoszą i potrzebuję pretekstu, jak wizualizacja kolorystyczna, aby to z nich wydobyć. Każdego z nas na danym etapie życia coś interesuje bardziej, coś mniej, jakiś problem, jakiś wycinek rzeczywistości. Z niektórymi tancerzami spotykam się może tylko dla tej jednej choreografii. To, co oni w tym momencie noszą w sobie, co ich przejmuje, to według mnie najistotniejsze, o czym można opowiedzieć na scenie. W „Kraksie” obserwuję emocje, które wywołuje kolor czerwony. Dziś mogę go odczuwać jako agresję, brutalność, ale może za rok już jako namiętność? Pracując nad spektaklem w sposób otwarty, szukając rozmowy z tancerzami, wiele dowiaduję się nie tylko o nich, ale i o sobie, o człowieku. 
 
 
Kraksa. Fot. Dominik Matuła
 
Kolory traktuje jako pretekst. Są jednym z wielu elementów rzeczywistości, które kształtują nasze emocje. Niemal 100 lat temu filozof Maurice Merleau-Ponty opisał owo uwikłanie człowieka w świat. - To jak wpływa na nas poprzez wrażenia, doznania – tłumaczy Marta. – Opisywana przez niego analiza wpływu kolorów na motorykę, zachowanie i emocje człowieka była dla mnie ogromną inspiracją do poszukiwań badań na ten temat, współczesnych teorii naukowych. Te mechanizmy próbuję sprawdzać  i analizować w moich pracach ruchowych. 
 
Pracę z tancerzami nad spektaklem „Kraksa” zaczynała od wizualizacji na temat czerwonego. Zamykali oczy, wyobrażając sobie zadany kolor. I wszyscy podobnie się poruszali. Mięśnie napięte, ciężar ciała osadzony nisko, ruch dynamiczny. Mocne wyładowanie, chwila odpoczynku i od nowa potrzeba ruchu. Ciało cały czas chce być aktywne, dynamiczne, silne. - Później rozmawialiśmy o tym, co czuli – opisuje choreografka. - W ich głowach pojawiały się różne treści. Emocje. Coś, co noszą w sobie jako pojęcie koloru czerwonego, co kształtowało się od początku ich życia do teraz. Kulturowy mózg, wszystko, co mamy przekazane przez pokolenia i otoczenie. Uświadamiając sobie ten wpływ i zakodowane w głowie reakcje, rozumiemy, do czego jesteśmy zdolni. Uważam, że warto znać swoje odruchy i zakodowane emocje, aby samego siebie jakoś poukładać. Nauczyć się siebie,  aby  wiedzieć, jaki potencjał ma się w sobie.
 
W źródła ruchu zaczęła wchodzić trzy lata temu. Zrezygnowała z pracy w Teatrze Maska. Postanowiła skoncentrować się wyłącznie na choreografii. Zainteresowała się ruchem głębokim. Zaczęła szukać jego powodów. Dlaczego ciało w improwizacji jest tak piękne? Czy można zrobić choreografię w umyśle? 
 
- Najpierw była joga u Agnieszki Bichajło, później spotkałam Anię Dako, chwilowo mieszkającą w Rzeszowie terapeutkę Metodą Ruchu Autentycznego. Wyjechałam do Szkocji na jej zaproszenie, aby uczestniczyć w jej badaniach do pracy doktorskiej na Uniwersytecie w Aberdeen. Później przez rok jeździłam do Warszawy, brałam udział w cyklicznych  warsztatach „Ciało.Głos.Intuicja - metody pracy z ciałem Izabeli Chlewińskiej”. Iza zaproponowała mi, żebym uczyła i popularyzowała jej metodę pracy, co staram się robić. Te spotkania bardzo na mnie wpłynęły, pomogły mi dotrzeć do ludzi zainteresowanych tym co ja. Teraz też poznaję nowy system ruchowy, aikido. Nowe doświadczenia ruchowe dają mi wiele radości.
 
- „Koniec, początek – soma”, moja pierwsza choreografia po odejściu z teatru, była czystym szaleństwem – uśmiecha się Marta na wspomnienie eksperymentu. - Dałam wszystkim wolność. Zaryzykowałam, żeby zobaczyć, czy w takiej wolności można w ogóle coś stworzyć. Od tej pory zmieniłam sposób myślenia i działania. Kolory były następne. Podczas pracy nad „Somą” wydarzyły się różne rzeczy. Okazało się, że wolność jest tak trudna, że nie każdy chce ją przyjąć. W narzuconym schemacie łatwiej jest funkcjonować. Wolność to odpowiedzialność. To pomyłki. I wcale nie oznacza, że robię, co chcę. Nie dla każdego to jest. Nie każdy tego chce. W spektaklu niektórzy tego się przestraszyli albo nie zrozumieli. 
 
 
Marta Bury. Fot. Dominik Matuła
 
Wyjść poza schemat

Jej rezygnacja z etatu i stałego zatrudnienia w teatrze też była rzuceniem się w wolność. I teraz w twórczej drodze też potrzebuje takich towarzyszy, którzy są gotowi zostawić jakąś rzeczywistość dla następnej. - Będąc w teatrze wyobrażałam sobie, że poza nim nic nie istnieje – przyznaje. - Moja rzeczywistość zawęziła się do tego świata i innego nie dostrzegałam. Wychodząc, zobaczyłam tyle fascynujących rzeczy, które można robić, tyle miejsc, które są i czekają. Wiem, że nie odkrywam Ameryki, ale dla mnie to było odkrycie. Że mogę robić coś zupełnie innego niż teatr. Że to tylko jedno miejsce na ogromnej przestrzeni, która zaprasza. Chociaż przestrzeń ta jest też brutalna, trzeba dodać.
 
Nie ma stałej pracy. Pracuje w różnych teatrach, nad różnymi spektaklami. W tej chwili przygotowuje choreografię do bajki „Wielka fabryka słów” w Nitrze na Słowacji i do przedstawienia „Dziadek do orzechów” w Teatrze Baj w Warszawie. Jej Teatr O.de.la nie ma stałej sceny, ani zespołu. Tworzy spektakle-projekty, do których Marta zatrudnia różnych tancerzy.
 
- Wciąż się przemieszczam. Naturalne więc jest także na tej drodze poznawanie nowych ludzi, praca z coraz to nowymi tancerzami – wyjaśnia choreografka. - Cieszę się z kolejnych spotkań, każde jest ogromną przyjemnością. Wciąż szukam nowych możliwości i rozwiązań. Stąd te projektowe grupy i poszukiwanie kolejnych tancerzy. Oczywiście są tacy, którzy towarzyszą mi cały czas.  
 
Na widownię Marta nie znalazła jeszcze formy. Nie satysfakcjonują jej dostępne przestrzenie. Wciąż zastanawia się, gdzie usadowić widza. Najlepiej byłoby wprowadzić go do ciała tancerza. - Tancerze doświadczają wspaniałych uniesień, które nie są do końca dostępne dla widza – tłumaczy twórczyni „Kraksy”. - Na całym świecie prowadzi się eksperymenty, próby takiego zbliżenia kamery do ciała, aby je jak najbliżej widzieć, albo umieszcza się widzów między tancerzami, aby poczuli ruch. Ale to wciąż nie to. Niestety, w Rzeszowie brakuje industrialnej sali, w której można by było wypróbować różne ustawienia widowni, tak przesadzać ludzi, aż dojdzie się do punktu, w którym mięśnie widza będą spinać się w tym samym momencie co mięśnie tancerza. Chciałbym osiągnąć współodczuwanie podobne do tego, jakie występuje podczas rytualnych tańców pierwotnych kultur. Coś, co sprawia, że człowiek czuje się częścią wspólnoty. Wszyscy mamy w naturze takie pierwotne poczucie wspólnoty. Bliskość w tańcu szczególnie to umożliwia. Można poczuć, że ciało obok mnie jest takim samym jak moje. 
 
Jako twórca chciałaby zrozumieć, jak działa ciało. Sporo o nim wie. Mimowolnie obserwuje. Odczytuje przekaz. A ciało wiele o nas mówi. Więc patrząc na drugiego człowieka, widzi różne spięcia, rozpoznaje obawy, stres. – Kultura Zachodu i religia chrześcijańska ciało zawsze traktowały trochę po macoszemu – mówi. – We mnie rodziło to pewną niezgodę. Ciało potrzebowało ruchu, ekspresji, otwarcia, a to było niedobrze widziane. Jako rodzaj rozwiązłości, niepanowania nad sobą. Kojarzyło się z pogaństwem. A mnie bliższe jest ucieleśnienie umysłu, odbieranie siebie przez ciało. W nim jest tyle informacji i tyle możliwości bycia szczęśliwym, że odrzucenie go jest po prostu odrzuceniem dobrostanu.   

KOMENTARZE

Nadchodzi "Kraksa". Premiera Teatru o.de.la już w piątek

Podobno sami konstruujemy swoje emocje...

"Edyp" w Filharmonii Podkarpackiej

11 maja ( niedziela ) o godzinie 17.00 w Filharmonii Podkarpackiej odbędzie się...

Rzeszowski teatr tańca z "Ogrodami przyjemności" w Boguchwale. Wstęp wolny

“Ogrody przyjemności" to kolejny udany spektakl teatru tańca O.de.la, który w 2014 roku powstał w Rzeszowie. Sztukę, w której najważniejsza...

Jaka przyszłość i jakie wyzwania stoją przed branżą logistyczną

Optymalizacja i automatyzacja jest dziś w branży logistycznej koniecznością, bez nich firmy z branży nie są w stanie normalnie pracować, nie mówiąc o...

zobacz więcej
Reklama

Zamek w Przecławiu: historia rabunku i odbudowy

Już z daleka, z mostu na Wisłoce widać Przecław. Zza...

Już jest w Rzeszowie! Wystawa Beksińskiego, jakiej jeszcze nie było

Życiorys Zdzisława Beksińskiego da się zamknąć w jednym zdaniu: słuchając muzyki siedział w pracowni i malował po 14 godzin dziennie. By opisać jego fenomen...

Beksiński nareszcie w Rzeszowie! Wystawa, jakiej nie było

Już nie tylko Europa, ale turyści z Ameryki Południowej, Japonii i Stanów Zjednoczonych obierają za cel podróży podkarpacki Sanok. Chcą zobaczyć liczącą tysiące prac...

Pustki w Zorzy. Ludzie kupują vouchery, by uratować kultowe kino

- W 2021 roku kino Zorza obchodzić jubileusz 65-lecia, jednak bez pomocy widzów możemy nie przetrwać do tego czasu – mówi Katarzyna Kazanecka, koordynatorka akcji...

Reklama

Z Krajewskim i Bodnarem. 20-21 listopada Świąteczne Targi Książki w Rzeszowie

Marek Majewski, Sylwia Chutnik, Radosław Rak, Adam Bodnar, Jacek Cygan, Katarzyna Olubińska, Marcel Woźniak i wielu innych autorów potwierdziło...

Wirtualna galeria BWA w Rzeszowie otwarta! Stworzysz własną wystawę

Tego nie udałoby się pokazać w żadnej rzeczywistej przestrzeni – gromadzone od niemal 60 lat dzieła sztuki współczesnej obejrzeć można podczas jednej...

Film dokumentalny o Podkarpaciu - opowieść o ludziach, którym się chce

Jak zrealizować marzenie? Stworzyć własną firmę, zdobyć upragniony zawód, być szczęśliwym? - Trzeba wiedzieć, co się chce. Zdobywać nową wiedzę...

Wierni nie muszą iść w niedzielę do kościoła. Biskup ogłosił dyspensę

W związku z drugą falą koronawirusa i bardzo dużym wzrostem nowych zakażeń, biskup rzeszowski Jan Wątroba ogłosił dyspensę od obowiązku...

Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny w Rzeszowie i na Podkarpaciu

Kuria Diecezjalna w Rzeszowie przedstawiła proboszczom zasady organizacji nabożeństw w dzień Wszystkich Świętych (1 listopada) oraz w Zaduszki (2 listopada). Nie...

zobacz więcej

POLECANE

RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Mieszka I 48/50, 35-303 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.