Reklama

Ararat - śladami poszukiwaczy zaginionej arki

A A A
Anna Koniecka

Dodano: 21-08-2014

fot. Anna Koniecka, Bogusław Czaban

fot. Anna Koniecka, Bogusław Czaban

ZDJĘCIA

zobacz wszystkie ›
- Już trzysta razy wszedłem na Ararat i was też zaprowadzę. Każdego zaprowadzę, choćby był stary, ślepy czy kulawy. Mogę tam iść z zamkniętymi oczami, w każdą pogodę! – przechwalał się Mehmed, młody kurdyjski przewodnik, którego zesłała nam Opatrzność, a ściślej mówiąc, przyprowadził go do nas starszy jegomość w jesionce, z którą się nigdy nie rozstawał. W niej jadł, zarzynał barana, a wieczorami śpiewał przejmujące smutkiem kurdyjskie pieśni w kafejce przy polu namiotowym, gdzie koczowaliśmy.  
 
Pobliskie miasteczko Dogubeyazid, skąd wyruszają wszystkie wyprawy na Ararat, znikło za wodną kurtyną. Drogą rwała rzeka, a pole namiotowe zamieniło się w bajoro. Jedyni turyści, jacy tu byli oprócz nas, uciekli. Niefartowny początek.
Myśmy tu przyjechali za wcześnie. Maj to zły termin. Najlepszy lipiec- sierpień, wtedy jest najbardziej stabilna pogoda.
W przyrodzie cudów nie ma -  jak w dolinie leje, to na Araracie (5126 m n.p.m.) muszą być śniegi po pas. Ale co tam! Józef Chodźko, pierwszy Polak, wylazł na szczyt podczas śnieżnej zamieci w butach owiniętych owczą skórą. To było przeszło 160 lat temu. A ormiański diakon - w habicie. My mieliśmy ciut lepsze wyposażenie. Zresztą, 
Ararat to łatwa góra, trekking – piszą w przewodnikach - wakacyjna przygoda, w wersji de lux z szerpami, końmi i kucharzem.
Albo z mielonką wieprzową w plecaku (my). 
 
Po(d)top w wersji nowożytnej
 
Nie dało się dłużej koczować w namiotach. Stary Kurd pozwolił się nam przenieść pod brezentowy dach, gdzie stały stoły i inne rupiecie. Ale dach nie wytrzymywał nawałnic. Nasze śpiwory i plecaki całkiem zamokły. 
Mehmed nagle spuścił z tonu: - Nie możemy iść teraz na Ararat. Trzeba czekać - oświadczył. 
Nawet gdy ulewa ustawała, słyszeliśmy to samo: „trzeba czekać”.
Kiepska sprawa. Mieliśmy dziesięć dni na zdobycie góry, z czego cztery już popłynęły z deszczem. Co będzie, jak skończy się ważność pozwolenia, o które wystaraliśmy się w tureckiej ambasadzie? Pozwolenie oraz przewodnik są obowiązkowe. To jest strefa zmilitaryzowana. Przygraniczna. Granica z Iranem 30 kilometrów stąd. Napięta sytuacja wewnętrzna w Turcji, m.in. z powodu zatargów z kurdyjskimi bojownikami na tle niepodległościowym. Dlatego pełno tu wojska, czołgi, wartownicy w kuloodpornych kamizelkach, z ostrą bronią. Opancerzone patrole na rogatkach. 
Byliśmy zdani na Mehmeda. 
 
 
Kto zna Wschód, wie, że czas liczy się tu inaczej, a obietnice mają często jedynie wartość wypowiadanego słowa. Turecki Kurdystan to jest Wschód. Azja. Z wszystkimi urokami i szpetotą.
Mehmed pokazywał (na początek) te pierwsze. Woził nas do ciotek w górskich wioskach na herbatkę, albo na kurdyjskie wesela do zupełnie obcych ludzi, gdzie też przyjmowano nas jak swoich, szczerze i z gestem, na jaki stać tylko niebogatych. Było mi głupio, że my tak ciągle na chaliawu i z gołą ręką. 
 
Mehmed śmiał się z moich obiekcji, a po każdej wycieczce inkasował opłatę za swoje usługi - przewodnika z międzynarodową licencją. Lubił to podkreślać. Chwalił się też podbojem Himalajów. - Ale Ararat jest zawsze na pierwszym miejscu w moim sercu – zapewniał - To moja miłość, moje całe życie!
Cudnie. Tylko że Ararat oglądaliśmy gdy podnosiły się chmury, a my akurat jechaliśmy, żeby znowu „coś zaliczyć” z naszym dzielnym przewodnikiem, np. największą dziurę w ziemi, jaka pozostała po uderzeniu meteorytu, drugiego co do wielkości po tunguskim (zmiótł kawał syberyjskiej tajgi), i podejrzewanego, że mógł się przyczynić do lokalnego potopu.
To, że był wielki potop,  który zalał cały świat aż po wierzchołki gór, uczeni negują. Aż tak wysoko jak Ararat (przypomnijmy – ponad 5 tys. m) woda nie mogła się podnieść – twierdzą. Ale czy Noe i jego arka są tylko mitem, tu już są zdania podzielone. Zwłaszcza gdy idzie o Noego.  
Szacuje się, że jest 250 legend o potopie. Ale to chyba zaniżony szacunek. 88%  legend mówi o wybranej przez Boga rodzinie, która uratowała się przed zagładą, a 55% opisuje w jaki sposób – przez ocalenie na górze. Czyli gdzie?
 
Mimo ww wątpliwości uważam, że szukanie prawdy w mitach ma przyszłość. To wdzięczny temat do badań, w dodatku z komercyjnym rezultatem. (Popatrzmy na opłaty za emisję CO2 i porównajmy uzasadnienie).   
Potopów występujących lokalnie (dla ówczesnych ludów to był „cały świat”) mgło być wiele. Z różnych przyczyn. Topniały lodowce, wylewały rzeki, być może gwałtownie i często. Trzęsła się ziemia, wybuchały wulkany, latały za blisko ziemi komety. Zmieniał się klimat. Na kamienistych, nagich zboczach Araratu, który jest uśpionym wulkanem, rosły np. niegdyś winnice, (wg Biblii zasadził je Pierwszy Ogrodnik Noe, opuściwszy arkę). Winnice zniszczyło trzęsienie ziemi w  XIX w. Opowiadają o tym ormiańscy przewodnicy, przyjeżdżający tu okrężną drogą – przez granicę gruzińsko-turecką. Na granicy armeńsko-tureckiej (ponad dwieście kilometrów wspólnej granicy) nie ma ani jednego przejścia. Ormianie, exodus z lat 1915-17, podczas którego straciło życie około półtora miliona ludzi , to jest w Turcji tak samo zapalny temat jak kwestie dotyczące Kurdów. 
 
Góry - romantyka czy biznes?
 
Tkwiąc przy dziurze po meteorycie, ogrodzonej drutem kolczastym (dalej też zasieki, posterunek i wartownik z karabinem, poza tym już żadnych atrakcji), kpiliśmy z Mehmeda, że prędzej Noe przyżegluje tu w swojej arce, niż my dotrzemy na Ararat. I to był błąd, który nas później słono kosztował.
Góry to biznes. Czasami bezwzględny, nienasycony, bez reguł i bez przyzwoitości. Czasami – bo to zależy od człowieka, nie od okoliczności w jakich przyszło mu żyć.
Kurdowie mieszkający w nędznych wioskach u podnóża Araratu żyją z turystów. To jest najbiedniejszy region Turcji. Zupełnie inny świat niż ten nad Bosforem. Im dalej na wschód, tym gorsze drogi, skromniejsze domy, coraz niższe minarety.
Reklama
Turecki Kurdystan: pustkowie, rdzawoczerwony pył i rozrzucone niczym kamienne klocki kucze pokryte blachą, obciążoną odłamkami skał, żeby wiatr blachy nie zdarł. Najsolidniejsze konstrukcje to te, co podtrzymują talerze anten satelitarnych. 
Miasteczka, gdzie zaglądają turyści, żyją tym samym rytmem: od sezonu do sezonu. Sklepiki, bazar, knajpki. I naganiacze – przeważnie dzieci. Niestety. Tego domagają się od nich dorośli: zdobyć klienta (ofiarę) za wszelką cenę, wykonać każdą usługę, nawet najbardziej nikczemną. Dzieci płacą najwyższą cenę za miejscowy „przemysł turystyczny” i to one najciężej pracują. Ale my widzimy (tylko?), że oblegają samochód domagając się natarczywie pieniędzy, a gdy nic nie dostaną, potrafią walnąć kamieniem.
Romantyka? Też jest. 
 
 
I to odkąd ludzie zaczęli odkrywać te góry. Bo Araraty są dwa: Wielki i Mały. Jeden bliziutko drugiego. Pod koniec XIX w Kazimierz Łapczyński, który nie był literatem lecz botanikiem, opisał świętą górę Ormian jako „płynący na fiolecie nieba okręt z rozpiętymi białymi żaglami swoich dwu szczytów.”  Patrzał na Ararat od ormiańskiej strony. 
Moja romantyka (nieliteracka – samo życie):
- Ararat o świcie, widziany pierwszy raz: samotna góra na czerwonej pustyni. Wierzchołek góry w białej aureoli. Żadnych ptaków, drzew, ludzi. Pusta droga z resztkami asfaltu. Ostry zjazd. W dolinie miasteczko. Jeszcze nie wiedziałam, że jesteśmy u celu. Prawie…
- Dogubeyazid, późny wieczór. Wracamy piechotą na camp obładowani zakupami. Zaczyna potwornie lać, a przeczekać nie ma gdzie – po jednej stronie koszary wojskowe, po drugiej samotny dom. Dalej już tylko puste pole. Gdy mijamy ten ostatni dom, otwierają się drzwi i jakiś mężczyzna woła nas (sześć osób!) do środka. Zaprowadził nas do pokoju na piętrze i włączył grzejnik, żebyśmy się wysuszyli. Po chwili przyniósł tacę z herbatą, a sam zniknął gdzieś do swoich spraw. Nawet nie mieliśmy jak podziękować, gdy susi i naherbatkowani opuszczaliśmy gościnny dom. Nie mam pojęcia kim był ten człowiek. Nigdy więcej go nie spotkaliśmy.
 
- Mała dziewczynka zbiera kwiatki na zboczu skalnego wąwozu, pokazywanego turystom jako „autentyczny dowód”, że właśnie w tym wąwozie, uformowanym w kształcie olbrzymiej łodzi, spoczywa pod zwałami gliny arka Noego. Tyle że takich formacji skalnych jest w okolicy osiem. Na szczęście poprzestaliśmy na zwiedzeniu tej jednej. Gdy odjeżdżaliśmy, mała dziewczynka podeszła do mnie i podarowała mi swój bukiecik. Tak po prostu.
 
Gdzie jest arka?
 
Poszukiwania arki, która miała spocząć na szczycie Araratu (czyli ciąg dalszy pogoni za mitem) nie ustają. Mimo że naukowe czy pseudonaukowe ekspedycje nie dały jak dotąd rezultatu. Wielu twierdzi, że „coś” widziało, ale nie wiadomo, co i gdzie.  Lista odkrywców jest bardzo długa. Trochę szkoda Araratu – to jest park narodowy, potwornie zaśmiecony, że serce boli patrzeć.
Rozmawiałam z tureckim wojskowym spod Stambułu, który towarzyszył kosmonaucie Jamesowi Irvinowi w jednej z wypraw. Irvin twierdził, że widział z kosmosu wielką czarną plamę w okolicach szczytu. Wyprawiał się tam sześć razy.  Zrobił trochę zdjęć, niewyraźnych i … został badaczem Biblii. Mówi się, że popadł w obsesję na punkcie arki.  (Zmarł na zawał.)
Miejsce, które go tak zaintrygowało –  nawis skalny na wys. ok. 4700 m. Innych badaczy też.
Najbardziej chyba spektakularna wpadka przydarzyła się ostatnio ekspedycji, której uczestnicy stwierdzili, że odnaleźli na Araracie szczątki łodzi. Owszem, tylko okazało się, że wpierw ją tam zanieśli.  Poważni specjaliści od budowy statków spekulują, że to nie mogła być łódź tylko skrzynia, jeszcze inni, że balia. Nie bujam. No nie miał racji botanik/literat Łapczyński, że „Ararat to jakby łącznik nieba z ziemią”?
My też zaliczyliśmy wpadkę. Przez Mehmeda musieliśmy Ararat zdobywać dwa razy!
 
Pierwsze podejście:
 
Wyruszyliśmy na górę w siódmym dniu potopu, 21 maja. To była nasza decyzja, wymuszona podstępem i po wielkiej awanturze, zakończonej ucztą piwną. Mehmed, muzułmanin, kanapki ze świniną ostentacyjnie odmawiał, ale piwo - proszę bardzo. Gdzieś tak bliżej świtu, gdy skończyło się piwo, rzekł: – Zbierajcie się, idziemy! Nad naszymi głowami przetaczała się akurat kolejna nawałnica. No i… wyszliśmy na 3000 m. Ani kroku dalej. - Musimy wracać! Nadciąga burza i za chwilę już ani w górę, ani na dół was nie sprowadzę – stwierdził nasz opiekun. Całodniowa mordęga poooszła… 
 
Drugie podejście:
 
Inny przewodnik - Juma. Inna droga na szczyt. Ostre tempo (już nie było czasu). Konie wytaszczyły bagaże do pierwszego obozu na 3200. Drugi obóz rozbiliśmy na 4250 wśród oblodzonych głazów. Na szczyt o pierwszej w nocy ruszyli trzej najsilniejsi koledzy. Ja nawet butów nie miałam siły założyć. Nazajutrz, około jedenastej nagle zjawił się Juma. – A gdzie chłopcy? – pytam. - Schodzą – mruknął i z poganiaczami zaczął prędko składać namioty. Załadowali cały majdan na konie i .pognali w dół, do pierwszego obozu. Zostaliśmy we troje sami, w dodatku bez wody, cały zapas zabrał Juma z bagażami.
Gramoliliśmy się po śliskich kamieniach w dół, śladem końskich kup. Sytuacja była najpierw komiczna, ale potem coraz bardziej wkurzająca. Zwłaszcza, że schodziło się ciężko. Zjeżdżaliśmy razem z lawiną kamieni i błota. Już nie chciało mi się ani podziwiać widoków, ani  kląć.

 
Chciało mi się pić!  Tylko o tym myślałam! A tu słońce pali,  wysiłek, pustynia w gębie,  wokoło też pustynia – kamienna. 
Chłopcy dogonili nas gdzieś w połowie drogi do pierwszego obozu. Potwornie zmęczeni, przemoczeni do suchej nitki. Okazało się, że Juma, ledwo zeszli ze szczytu, zjechał na tyłku kilkadziesiąt metrów w dół i tyle go widzieli. Brnęli  sami w śniegu po pas. 
Tego dnia padł jeszcze jeden rekord: wróciliśmy na dół bez zatrzymywania się w pierwszym obozie. Mieliśmy dość Araratu. 
 
PS. Chciałabym, żeby pod Araratem (nie na) stanęła jednak arka. Współczesne arki Noego już są na świecie, następne są budowane – jako schrony na wypadek kataklizmu, albo jako atrakcja turystyczna. Jakby to było pięknie spędzać wczasy w arce… pod Araratem! 

KOMENTARZE

Piotr Chmieliński - kajakiem przez świat

- Nie rezygnujcie ze swoich marzeń, dążcie do ich realizacji i...

Wiedeń - największa i najcudowniejsza kawiarnia świata

Siedzieć przy kawiarnianym stoliku Freuda...

Chcą zdobyć Koronę Europy

Maciej Śliż, Jarosław Herbert, Łukasz Godek i Maciej Brożyna, pracownicy naukowo-dydaktyczni...

Europa według Hazuki powstaje w Millenium Hall

W piątek wieczorem (8 lutego) w Europejskiej Galerii Sztuki Millenium Hall zostało otwarte atelier Jacka Hazuki, artysty z Tarnowa od 30 lat mieszkającego i tworzącego we Francji. Hazuka będzie w nim pracował...

7 zarzutów korupcyjnych i wniosek o areszt dla marszałka Podkarpacia

Prokuratura Apelacyjna w Lublinie złożyła do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód wniosek o areszt na 3-miesiące dla Mirosława K., marszałka województwa podkarpackiego...

zobacz więcej
Reklama

Podkarpackie Targi Ślubne. GALERIA FOTOGRAFII

Z najważniejszymi weselnymi trendami, najnowszą ofertą oraz...

Sianki. Gdzie na Podkarpaciu Piłsudski wczasował

Jest takie miejsce na Podkarpaciu, dziś odludne, zapomniane...

Bożonarodzeniowy Jarmark. Na rzeszowskim Rynku już świątecznie!

Dwadzieścia stoisk jak z dawnych pocztówek – z tradycyjnymi wypiekami, ręcznie robionymi ozdobami choinkowymi oraz wigilijnymi przysmakami. Do tego zabawki, kolorowe...

Od niedzieli Rzeszów już z bożonarodzeniowymi iluminacjami

Prawie 1,2 mln zł wyda w tym roku Rzeszów na świąteczne oświetlenie miasta, które od niedzieli cieszy już rzeszowian. Największą atrakcją jest prawie 17-metrowa choinka...

Łaźnie Alfreda Potockiego powróciły do zamkowych piwnic w Łańcucie

Sto lat temu w zamku w Łańcucie mieściło się ekskluzywne, jak na tamte czasy, spa Afreda III Potockiego, ostatniego ordynata łańcuckiego. To tutaj leczniczych...

Reklama

Z Wenecji do Dubiecka - przebiegną 1111 kilometrów dla serca i krwi

1111 kilometrów – taka odległość dzieli małe Dubicko na Podkarpaciu od Wenecji na północy Włoch nad Adriatykiem. W 14 dni chcą ją pokonać biegacze: Łukasz...

"Galeria nad Berehami" w "Sprawie dla reportera". Emisja już 12 grudnia!

W obronę kultowej "Galerii nad Berehami", która decyzją wójta gminy Lutowisk ma iść do rozbiórki, zaangażowali się nie tylko przewodnicy górscy...

Świąteczne Miasteczko z lodowiskiem już od soboty w Rzeszowie

W sobotę, 7 grudnia na Rynku w Rzeszowie stanie Świąteczne Miasteczko. W przyozdobionych domkach, wśród smakowitych zapachów i bożonarodzeniowej atmosfery, będzie można...

Weekend za pół ceny na Podkarpaciu - zobacz, gdzie będzie taniej

Podczas najbliższego weekendu, 22-24 listopada, odbędzie się kolejna edycja akcji Polskiej Organizacji Turystycznej oraz Ministerstwa Sportu i Turystyki "Polska zobacz...

Historia Łemków zaklęta w kolekcji "Łemkowyna" Anny Marii Zygmunt

Wschodnia Łemkowszczyzna, pełna starych cerkwi, górzystych szlaków, łemkowskich chyż i wciąż żywych historii o ludziach sprzed Akcji "Wisła", stała się...

zobacz więcej

POLECANE

RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Cegielniana 18c/3, 35-310 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.