Reklama

Kapela Kurasie z Lubziny. Ludowe granie potomków hrabiego

A A A
Alina Bosak

Dodano: 26-05-2016

Albina Kuraś. Fot. Tadeusz Poźniak

Albina Kuraś. Fot. Tadeusz Poźniak

O Kapeli Kurasie z podkarpackiej Lubziny powstały już cztery prace magisterskie, dziesiątki artykułów oraz audycji radiowych i telewizyjnych. Ale nikt nie wspominał, że słynni na całą Polskę ludowi muzykanci to potomkowie hrabiego Karola Pawła Łosia. I sami Kurasie niewiele o tym wiedzieli. Dopiero, wydana niedawno z okazji jubileuszu 65-lecia zespołu monografia, ujawnia niezwykłą historię. – Już wiemy, skąd babcia Albinka taka utalentowana i mądra jest – mówią prawnuki.
 
Zbigniew Wodecki nazwał ją wybitną ludową skrzypaczką. Witek Broda - królową skrzypiec. Albina Kuraś jeszcze przed wojną grywała wraz z kapelą swojego ojca Władysława Kamińskiego. Dziś najbardziej dumna jest z tego, że w Rodzinnej Kapeli Kurasie gra już piąte pokolenie - jej prawnuki. Kiedy Natalka, Justynka, Ola, Mateusz i Marcin zaczynają skoczną „Tramelkę” i ona chwyta za smyczek. I nikt by nie powiedział, że 27 kwietnia skończyła 91 lat.   
 
- Kiedy zaczynam grać, wtedy energia przychodzi - śmieje się Albina Kuraś. - Lata się nie liczą. Kiedyś dziennikarka z radia zapytała mnie, co ja robię, że na scenie taką energię mam. A to muzyka tak działa. Ręce, nogi same chodzą. Mogę grać i całą noc, i nic mi nie przeszkadza.
 
Ojciec to był wielki muzyk
 
Kiedy to się zaczęło? Władysław Kamiński wcześnie zauważył, że jego młodsza córka Albina, bardzo rytmicznie podryguje do muzyki i rytm na stole paluszkami wybija. - Może 10 lat miałam, jak zaczęłam próbować na instrumentach – wspomina ona. - Inni chodzili do ojca uczyć się grać, ja się przysłuchiwałam i też ćwiczyłam. Ciekawiło mnie to. Przed wojna już grałam na perkusji, uczyłam się na skrzypcach. A jak wybuchła wojna, miałam 14 lat. Będzie ponad 70 lat muzykowania. I zaraz dodaje: - Ojciec to był wielki muzyk. 
 
Władysław Kamiński grał od dziecka. Potrafił na skrzypcach, trąbce, klarnecie, kontrabasie.  Był samoukiem. Muzykiem zostać musiał, bo wszystko w nim grało. I choć ojciec, leśniczy z Woli Dębickiej, kierował go na szewca, to w końcu postawił na swoim. U szewca, owszem, terminował, ale już jako 16-latek wstąpił do straży pożarnej w Dębicy, przy której działała orkiestra, a więc i talent Kamińskiego miał szansę się objawić. To w tamtym czasie nauczył się nut. A kiedy wybuchła I wojna światowa, jako żołnierz C.K .Armii, zasilił szeregi… orkiestry wojskowej i, jak opowiadał po latach podczas długich, zimowych wieczorów, miał nawet okazję zagrać przed cesarzem Austro-Węgier Franciszkiem Józefem I. Pod koniec wojny, dowódcy jednak i grajków na linię frontu posyłali. Kamiński został ranny, trafił do szpitala i zbiegł. A kiedy tylko Polska odzyskała niepodległość, założył swoją pierwszą kapelę. Wkrótce ożenił się z Zofią i razem zamieszkali w Brzezówce niedaleko Ropczyc. Tuż obok Lubziny, w której dziś swój matecznik ma Kapela Kurasie.

Albina już przed wojną chodziła po weselach grać z ojcem i jego kapelą. Było to niezwykłe, bo muzykujących kobiet wówczas spotykało się niewiele. Ale Kamiński sam zakochany w muzyce, wiedział, że i córki pasję trzeba wspierać. Zapraszano ich ciągle, przekładano wesela „pod wolny termin kapeli”, bo grać potrafili jak mało kto. Ze słuchu, każdą melodię i przyśpiewkę. A grajek z Brzezówki śmiał się, że parami, które pożenił, można by miasto zasiedlić. 
 
Sławna kapela
 
Prawdziwa sława do Kapeli Kamińskiego przyszła jednak dopiero po II wojnie światowej. - Wciąż jeździliśmy po festiwalach, eliminacjach, dożynkach – wspomina Albina Kuraś. - Te tańce, przyśpiewki nasze wszystkie odpisywali, utrwalali. Nasza kapela była chyba pierwszą w Rzeszowie, która przypominała dawną muzykę.
 
Jeździli po całym kraju. Kapela Kamińskiego trzy razy prowadziła dożynki centralne w Warszawie. Najlepiej pani Albina pamięta te w 1958 roku. Była w ciąży i mąż, Karol Kuraś, nie chciał się zgodzić na wyjazd. Ale w końcu się ugiął. On też rozumiał, czym dla niej jest muzykowanie. Szczęśliwie objechała stolicę, zagrała na stadionie, a chłopiec, który potem przyszedł na świat – Henryk, talent po mamie i dziadku odziedziczył. 
 
Z kolei o występie kapeli spod Ropczyc, na dożynkach w 1964 r. pisała „Przyjaciółka”. Zdjęcie grającego ojca i córki znalazło się na okładce popularnego czasopisma. Władysław Kamiński był też częstym gościem na łamach „Chłopskiej Drogi” (redaktor naczelny pisma Mieczysław Róg-Świostek także zaglądał do domu artysty z Rzeszowszczyzny). Otrzymał prestiżową Nagrodę Artystyczną im. Jana Pocka za wybitną twórczość muzyczną i rzeźbiarską, i tu dodać trzeba, że zajmował się również rzeźbą ludową. – Ojciec był lubiany – mówi pani Albina. – Co u mnie na ogrodzie było imprez. Przyjeżdżali z Warszawy. A my wystawialiśmy dla gości dawne obrzędy – zaślubiny, dożynki. Ludzi przychodziło pełno.  
 
Zarówno zespół pod przewodnictwem Władysława, jak i Albiny wygrywał konkursy i festiwale, otrzymywał nagrody, wyróżnienia i państwowe medale. Albina Kuraś m.in. w 2005 roku odznaczona została Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a potem otrzymała Srebrny Medal „Zasłużony kulturze Gloria Artis”.  W 2013 zespół zdobył Nagrodę im. Oskara Kolberga, a w 2014 na podwórko w Lubzinie zajechała ekipa telewizji TVP Kultura ze Zbigniewem Wodeckim, by przygotować  reportaż o tym niezwykłym, muzycznym zjawisku (można go obejrzeć na You Tube: Zbigniew Wodecki – Szlakiem Kolberga, Kurasie). Wyjeżdżali zauroczeni. 
 
- Nauczyłam go trochę – śmieje się Albina Kuraś. - Potem na występ do Ropczyc przyjechał. Obiecał mi i przyjechał. Za darmo zagrał. Na trąbce, na skrzypcach. I zaśpiewał „Oczarowanie”. Kwiaty od niego dostałam. Powiedział, że do takich pięknych ludzi, musiał przyjechać.
 
Muzyczna sztafeta
 
Trudno powiedzieć, w którym momencie Albina Kuraś wymarzyła sobie, że rodzinne granie stanie się pokoleniową sztafetą. Swoje dzieci do muzykowania zaczęła wciągać wcześnie. - Brata Heńka trzeba było trochę nakłaniać, bo grać nie chciał. Nie ukończył szkoły muzycznej, ale na każdym instrumencie, jak dziadek Kamiński, zagrać potrafi. Typowy wiejski muzykant – śmieje się Zofia Teresa Mudryk, a seniorka rodu Kurasiów wylicza: - Gra na klarnecie, saksofonie, harmonii, basach, cymbałach.
 
Zofia Teresa Mudryk od brata była pilniejsza i chętnie uczyła się gry na akordeonie. I ona, i brat zdążyli zagrać z kapelą dziadka Kamińskiego. Siostra Zofii z początku za muzykowanie się nie brała, ale i na nią przyszła pora. – Brakowało nam basisty. Powiedziałam Krysi, że ma się nauczyć i zaczęła grać – zdradza pani Albina. – Potem wzięłam się za wnuczki. Chodziły do szkoły muzycznej. I teraz się cieszę, bo nieraz jak przyjdzie próba to same kobity grają. „Grejcie baby, teroz”, wołam. A dawniej kobiety na weselach i w  kapelach rzadko grały. 
 
- Z zazdrości się nauczyłam grać na tym basie. Była komitywa w zespole, jeździli na występy – dorzuca Krystyna Czernia, wspomniana przed chwilą starsza córka. - Już po pierwszej próbie wzięli mnie na występ. Cały czas na babcię patrzyłam, jak nogą tempo wystukuje.   
 
Tomasz Mudryk, syn Zofii Teresy Mudryk, od małego wiedział, że grać musi. A o tym, że będzie to klarnet zdecydował nie kto inny jak Jan Paweł II.  – Byliśmy na spotkaniu ludowych kapel z Ojcem Świętym – opowiada Tomasz. – Jeden z muzyków dał mi do potrzymania klarnet, bo zdjęcie chciał zrobić. Podchodzi do mnie Papież i pyta: „Grasz na tej fujarce?”. Ja na to: „To nie fujarka, tylko klarnet”. O on: „Grasz?” - „Tylko trzymam”. Wtedy powiedział mi: „To naucz się na nim grać”. I już wiedziałem, że to będzie mój instrument.
 
Bogdana Kamińskiego, „adoptowanego” do rodzinnej kapeli, zwerbowali, jak jeszcze był chłopcem. – I przez muzykę poznał żonę – cieszy się pani Albina, patrząc na Teresę, bo o niej mowa. Także należy do kapeli. Śpiewa. 
 
- Do Kurasi przyciągnął mnie Karol Jarosz, jeden z grajków kapeli – wspomina tymczasem pan Bogdan. - Uczyłem się grać w szkole muzycznej. Ale szybko przekonałem się, że szkoła to jedno, a granie w kapeli – drugie. Żeby grać na ludowo, trzeba ćwiczyć, osłuchać się, nauczyć się grać „z ucha”. W szkole muzycznej nie rozwija się wyobraźni, trzeba grać, co jest w nutach. Ludowy grajek wszystko ma w głowie.
 
Reklama
- Musi zagrać to, co kto zaśpiewa, inaczej bitka by była – tłumaczy Albina Kuraś. – Raz wzięliśmy grajka na drugie skrzypce, ale poszedł na pierwsze. Weselnicy śpiewają, a ten nie umie zagrać. Chcieli go bić. Dopiero ojciec zawołał: „Czekejcie, ja tu wom zagrom”. I zagrał. Skórę tamtemu ocalił.    
 
Władysław Kamiński umarł w 1979 roku, ale jego muzyka przetrwała. Grają ją dalej w Rodzinnej Kapeli Kurasie jego córka, wnuki i prawnuki oraz zaprzyjaźnieni Bogdan i Teresa. Razem 16 osób. 
 
Kropla błękitnej krwi
 
Gościnny pokój drewnianego domku w Lubzinie obstawiony jest instrumentami i rzeźbami. Pod ścianą kontrabas, na wersalce skrzypce. Z szafy zerka drewniany bocian i orzeł (dzieła Władysława Kamińskiego), a na komodzie przysiadł Chrystus Frasobliwy – jeszcze ciepły od dłuta Albiny Kuraś, która, jak kiedyś ojciec rzeźbić potrafi. Ona sama usiadła u szczytu stołu. Dzieci, wnuki i przyjaciele z kapeli skupieni wokół. – Babcia rządzi zespołem – zapewniają. I już nie dziwi, że Aleksander Bielenda, regionalista, natykając się kiedyś na taką scenę w tym samym pokoju, wykrzyknął: „Kurasiowa, wy jak ta hrabina siedzicie”. – Nawet nie wiedziałem, jak z tym tytułem trafiłem - wspominał potem. Do Lubziny trafił zaś dlatego, że Zofia Teresa Mudryk, córka pani Albiny i dr hab. Władysław Tabasz pracowali właśnie nad książką o kapeli i potrzebowali wsparcia. Tak powstało dzieło „Raduje się serce, raduje się dusza… dzieje Kapeli Kurasie” (wydane w 2015 roku).
 
- Nasza rodzina żyje graniem i śpiewaniem. Wciągamy do tego nie tylko tych, z którymi łączą nas więzy krwi, ale też sąsiadów i przyjaciół. 65 lat, a może nawet więcej minęło od czasu, kiedy dziadek zaczął grywać z moją mamą po weselach i zabawach – wspomina pani Zofia. - 2 lata temu postanowiliśmy założyć stowarzyszenie, które będzie podtrzymywało naszą kulturę i muzykę. Równocześnie chcieliśmy, aby ukazała się jakaś publikacja na jubileusz zespołu. Przez kapelę Kamińskiego, a obecnie Kurasiów, przewinęło się wielu muzykantów. Jedni grali całe lata, inni krócej lub wręcz okazjonalnie. Postanowiliśmy zebrać wszystkie nasze materiały, wspomnienia, zdjęcia, pamiątki, dyplomy w jedną całość. Napisaliśmy wniosek do ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego, które dofinansowało wydanie monografii i płyty z najstarszymi utworami. 
 
Kapela Kurasie. Od lewej: Henryk Kuraś, Tomasz Mudryk, Bogusław Kamiński, Jolanta Bieniek, Beata Mudryk, Zofia Teresa Mudryk, Teresa Kamińska, Iwona Schab, Danusia Sąsiadek, Krystyna Czernia, Marcin Wójcik. Siedzi: Albina Kuraś. Na dole Młode Kurasie: Natalia Bieniek, Aleksandra Kuraś, Justyna Bieniek, Mateusz Wójcik. Fot. Tadeusz Poźniak
 
Zapiski przechowywane przez rodzinę bardzo zaciekawiły Aleksandra Bielendę, który od lat pasjonuje się historiami, ukrytymi pod chłopskimi strzechami. Za sensacyjne uznał zapiski sporządzone przez ojca Władysława Kamińskiego na przełomie XIX i XX wieku. Karol Julian Kamiński  streszcza w nich historię swojego rodu. To stąd się dowiedział, że Kapela Kurasie wywodzi się z magnackiego rodu Łosiów, który miał rozległe dobra na Wołyniu i Roztoczu i że przodkowie tych ludowych, chłopskich muzykantów posiadali hrabiowskie tytuły.
 
Zofia Teresa Mudryk przyznaje, że zapiski znała. - Wiedziałam, że rodzina pochodzi od hrabiego Łosia, ale faktem jest, że dziadek i jego brat Karol Kamiński nie chwalili się tym, zachowywali to dla siebie. Miałam jednak w rodzinnych dokumentach zapiski o tym, jak prapradziadek zmienił nazwisko Łoś na Kamiński, aby ukryć się przez cesarskim wiezieniem.  Dałam te notatki Olkowi, a on zaczął temat drążyć, badać linię genealogiczną. Myśmy tego nigdy nie próbowali potwierdzać.
 
A historia jest fascynująca…
Dziadek Władysława Leona Kamińskiego rzeczywiście przybrał imię Jakób Kamiński, by ukryć się przed carską policją. Tak naprawdę nazywał się hrabia Karol Paweł Łoś, był kapitanem IV Pułku Ułanów Wojsk Królestwa Polskiego i uczestnikiem powstania listopadowego. Właśnie za udział w powstaniu, władze carskiej Rosji skonfiskowały cały majątek hrabiego na Wołyniu i Roztoczu, a jego samego skazały na karę śmierci. Ukrywając się u rodziny, m.in. w Baranowie Sandomierskim został namówiony na zmianę nazwiska, co miało go ustrzec przed aresztowaniem. Dzięki koligacjom został zatrudniony jako administrator dóbr hrabiostwa Kuczkowskich w Jasieniu. Jego syn, Karol Julian Kamiński był leśniczym w tym majątku i ożenił się z Rozalią Kozubską (także rodowa szlachta). Ich syn Władysław, który zyskał sławę jako wiejski muzykant, porzucił szlachecki stan, żeniąc się z chłopką, z którą stworzył zresztą szczęśliwą rodzinę, z trójką dzieci – wśród nich Albiną - ochrzczoną tak na pamiątkę jednego z przodków, o czym zresztą przez lata nie wiedziała.  

- Mi ojciec o przodku hrabim nie opowiadał – dziwi się Albina. – Ale sąsiadce coś tam podobno raz napomknął, bo wiedziała.
 
- Pochodzenie hrabiowskie za PRL-u raczej rodzinie by się nie przysłużyło – rzuca Bogdan Kamiński. – Raczej groziło reperkusjami, niż mogło przynieść profity. 
 
- Ludzie takiej wagi do tego nie przykładali. To teraz poszukiwanie korzeni jest w modzie - dodaje pani Zofia. – A dziadek nie musiał chwalić się pochodzeniem, bo i bez tego był niezwykłym człowiekiem. Nie tylko umiał grać na różnych instrumentach, rzeźbić. Był też szewcem, uczył innych grania i wieczorami, pamiętam jeszcze, jak przy lampie naftowej przesiadywali u niego sąsiedzi, którym opowiadał różne historie. Przepięknie potrafił mówić o przyrodzie, o ptakach leśnych. Słuchali go w każdym towarzystwie z otwartymi ustami, i w Brzezówce, i w Warszawie.  
 
- Nie wiedziałem, że mieliśmy takich przodków - mówi Mateusz Wójcik, prawnuk Albiny Kuraś. - Dopiero w tamtym roku babcia mi mówiła, że będzie książka o nas i o tym, że mieliśmy hrabiego w  rodzinie. Zdziwiłem się. Ale potem przyjąłem to do wiadomości. No bo skoro babcia Albinka taka mądra jest, to skądś to musiało się wziąć. 
Najlepsze jest to, że w rodzinie Łosiów, muzyczne talenty rodziły się od stuleci. 
 
- Hrabia Antoni Feliks Łoś, który wybudował pałac Łosiów w Narolu (w latach 1776-1781) założył pierwszą w Polsce akademię artystyczną – przypomina Aleksander Bielenda. – Ta rodzina zamiłowanie do sztuki i muzyki ma zapisane w genach. Nie dziwi więc, że i dziś w każdym pokoleniu Kurasiów - potomków hrabiego - rodzą się osoby obdarzone tymi szczególnymi zdolnościami. 
 
Chociaż mnie nie będzie, niech grają, śpiewają
 
Próby Kapeli Kurasie odbywają się w domu pani Albiny dwa razy w tygodniu. W środę ćwiczą starsi, w sobotę młodsi. Przed występem spotykają się nawet codziennie. Grają utwory, którymi kapela od zawsze cieszyła ucho słuchaczy. Utrwalili je już na pięciu płytach, a kolejne nagranie w Studiu Radia Rzeszów już się szykuje. Władysław Kamiński nut po sobie zostawił niewiele, ale jego córka zapisuje wszystko, co sobie przypomni.
 
Zapisała już około 400 utworów. Prawie tyle, co Oskar Kolberg. – Nuty znałam, ale sama musiałam dojść do tego, jak wytaktować – mówi muzykantka z Lubziny. -  Melodie śnią mi się nawet w nocy. Wszystko spisuję, od razu, żeby nie zapominać. Ostatnio poprzypominałam sobie same najstarsze rzeczy, jakich już nikt nie gra. 
 
Nuty przydadzą się potomnym. Na koncertach Kurasie grają bez nut. Jak dziadek. Wszystko znają na pamięć. – Wystarczy zagrać początek i każdy kawałek pamiętam – mówi pani Albina, która wciąż z kapelą występuje. Bywa, że na weselach, bo jest moda, aby koncertem muzyki ludowej ubarwić gościom zabawę. 
 
- Babcia na weselu potrafi siąść przy perkusji i zagrać - opowiada Tomasz, wnuk Albiny, a seniorka śmieje się, że, jak na jednym weselu podmieniła na chwilę perkusistę, to potem ci z zespołu już nie chcieli z nim grać. - Jakżem wzięłam im tempo marsza zagrała, to zrozumieli, jak ma być. 
W tym roku szykuje się kolejne wesele. I babcia Albina też. 
 
- Ja myślę, że to nasze muzykowanie nie zginie – zdradza Albina Kuraś. - Gra już piąte pokolenie. Mam 16 prawnucząt, a jeszcze troje w drodze. I prawnuczki już grają. Zespół będzie dalej żył. 
 
A Wodeckiemu to zaśpiewała tak:
„Najbardziej się cieszę, że wnuczęta grają.
Chociaż mnie nie będzie, niech grają, śpiewają.”

KOMENTARZE

Kapela Kurasie - ludowe granie potomków hrabiego

O Kapeli Kurasie z podkarpackiej Lubziny powstały już...

"Rozpoznawalność Kardashianów" - promocja innowacyjnego Podkarpacia

W czwartek wystartowała pierwsza kampania promocyjna Podkarpacia, która ma zwrócić uwagę na potencjał gospodarczy regionu i wzbudzić zainteresowanie w Polsce...

Reklama

Odeszli w 2018 roku...

Wspominamy znanych mieszkańców Podkarpacia, zmarłych w ostatnim roku. Wszystkich pożegnaliśmy ze smutkiem...

100 lat niepodległej Polski. BIZNESiSTYL.pl "Na Żywo"

100 lat temu Polska odzyskała niepodległość...

Historyk o 13. grudnia: Jaruzelski ratował władzę komunistów

Z Arturem Brożyniakiem, historykiem z rzeszowskiego oddziału IPN, rozmawia Jaromir Kwiatkowski

Politolog o wyborach samorządowych 2018. W Rzeszowie PiS liczył na więcej!

Z dr. Pawłem Kucą, politologiem z Uniwersytetu Rzeszowskiego, rozmawia Aneta Gieroń

Jak się kiedyś bawił Rzeszów! Kultowe "Piekiełko" i inne lokale

Z Januszem Pawlakiem i Agnieszką Skowron-Wilusz, autorami książki "Rzeszowskie Piekiełko. ABC powojennych i PRL-owskich lokali", rozmawia Idalia Stochla

Reklama

Władysław Ortyl oficjalnym kandydatem na marszałka województwa

W poniedziałek, 19 listopada odbędzie się pierwsza sesja sejmiku podkarpackiego, na której wybrany zostanie nowy zarząd województwa oraz prezydium sejmiku. Jak potwierdzają...

Pogranicznicy na koniach tylko w Bieszczadach. Już od 20 lat

W tym roku mija 20 lat służby patroli konnych Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. To jedyna taka formacja w szeregach pograniczników w Polsce, a przy tym ważne uzupełnienie...

Skacząc po głowie Innym Kobietom, niszczycie nie tylko fryzurę, ale i psychę!

Anglicy prosto z Oxfordu donoszą, że o 40 proc. wzrosło w Internecie wyszukiwanie znaczenia słowa TOXIC, czyli toksyczny. Ludzie przerażeni...

II tura wyborów 2018. Wśród przegranych wieloletni samorządowcy

Po II turze wyborów samorządowych na Podkarpaciu obok największych wygranych: Wojciecha Bakuna w Przemyślu, Tomasza Matuszewskiego w Sanoku, czy Jacka Wiśniewskiego...

120 osób przyjmie do pracy Straż Graniczna. Dołącz do Watahy!

- Nabór cały czas trwa i cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Ciągle ktoś dzwoni, pyta, czy się opłaca i jakie wymagania musi spełnić – mówi mjr Elżbieta Pikor...

zobacz więcej

POLECANE

VIP Biznes&Styl Nr 60

VIP Biznes&Styl Nr 60
w numerze m.in.:

• Przez wieki życie i zdrowie ratowali aptekarze! • 60 lat skansenu w Sanoku • Stanisław Głodowski: Nie liczę, że fala mnie poniesie • Rosja. Za Uralem • Dla kogo Harrods
RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Cegielniana 18c/3, 35-310 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.