Reklama

Los emigranta. Z każdym pokoleniem do Polski dalej

A A A
Alina Bosak

Dodano: 13-10-2016

Od lewej Aneta Konkol, Bartosz Kornacki, Kornelyja Jaylinsku, Antol Ciubarow, Olesia Szestierniowa F

Od lewej Aneta Konkol, Bartosz Kornacki, Kornelyja Jaylinsku, Antol Ciubarow, Olesia Szestierniowa Fot. Tadeusz Poźniak

Aleksander, Aneta, Anatol i Olesia, Kornelyja oraz Bartosz tańczą kujawiaki i oberki, bo ciągnie ich do polskości. Są drugim, trzecim, czwartym pokoleniem emigrantów i mieszkają w różnych zakątkach świata. Opuszczać ich się nie spieszą. Chętnie jednak przyznają się do swoich korzeni, mówią w polskim języku i kibicują biało-czerwonej piłkarskiej drużynie. 

Aleksander Subyczau Polakiem jest właściwie w połowie: Mój ojciec jest Białorusinem. Pracując w wojsku poznał piękną Polkę i pobrali się, zamieszkali na Białorusi, gdzie urodziłem się ja oraz moje dwie siostry. Mamy Karty Polaka, potwierdzające nasze polskie korzenie. Mama, ja i siostry dobrze mówimy po polsku. Całą rodziną często przyjeżdżamy do Gdańska, gdzie żyje mój wujek – opowiada. Ma 24. lata i jego życie kręci się wokół Mołodeczna, Zasławia oraz Mińska, gdzie mieszka i pracuje.

Bartosz Kornacki Fot. Tadeusz Poźniak

Nie miłość, ale szansa na lepsze życie skłoniła do emigracji bliskich Anety i Bartosza.  – Urodziłam się już w Australii – mówi, powoli dobierając słowa, 28-letnia Aneta Konkol. - Moja mama wyjechała do Sydney jeszcze jako młoda dziewczyna. Tam wyszła za mąż, urodziła dzieci (Aneta ma starszą siostrę – dop. red.) Pracuje w biurze. Nie mieszkamy blisko Polonii, ale mama wciąż kultywuje polskie tradycje. Gotuje potrawy. I to świetnie, ponieważ w Polsce skoczyła szkołę gastronomiczną. Uwielbiam jej bigos. Mama wciąż tęskni.

Bartosz Kornacki (26 lat) po polsku mówi bez obcego akcentu. Ale on do Calgary w Kanadzie wyjechał dopiero 14 lat temu. Poleciał razem z mamą i bratem. Wcześniej mieszkali w Nieporęciu pod Warszawą. Przed wyjazdem jego mama wszystko sprzedała, a pieniądze wysłała bratu do Kanady, aby zainwestował je w mieszkanie i stoisko w pasażu handlowym. Bo plan miała taki, że poprowadzi pracownię krawiecką. Szyła świetnie i wcześniej, w Warszawie pracowała w Modzie Polskiej. 

- Ale nie znając języka, nie potrafiła się dobrze dogadywać z klientkami w Kanadzie – opowiada Bartosz. - Nie znałem angielskiego, chociaż chodziłem na lekcje w Polsce do jednej Ukrainki, która mnie i brata biła po głowie linijką, ale nic nie wbiła. Mama w Kanadzie wysłała nas do kanadyjskiej katolickiej szkoły. Lekcje po angielsku. Od razu na głęboką wodę. W Kanadzie podobnie jak w wielu krajach Europy zachodniej społeczeństwo jest wielokulturowe. Jeden wielki miks. Jednak na początku nie było nam łatwo. Przez pierwsze dwa lata chcieliśmy wracać do Polski. Co jakiś czas pakowaliśmy walizki, ale udało się wytrwać.

- A moja rodzina zawsze mieszkała na Litwie i zawsze byliśmy Polakami – oświadcza Kornelyja Jaylinsku, 20-latka ze wsi Turgiele, która polskim włada znakomicie, podobnie jak jej dwaj bracia - zasługa m.in. nauki w polskiej szkole, od poniedziałku do piątku. – Mama jest Polką i tata też, tylko, że litewskim – śmieje się dziewczyna i tłumaczy. – Jego rodzina mieszkała tam sześć-siedem pokoleń wstecz. Tylko granice się przesuwały. Mamy rodzina osiedliła się na tych terenach później. Polacy zawsze tu byli, są i będą.  Mamy swoją gwarę i swój język polski, który zrusyfikowany brzmi trochę inaczej. To taki region, gdzie mieszka dużo Polaków, Białorusinów i trochę Litwinów. I każdy twierdzi, że Mickiewicz jest ich – bo urodził się w białoruskiej wsi, mówił, że Litwa to jego ojczyzna, a pisał po polsku. Dla mnie jest Polakiem urodzonym na Litwie, tak jak i ja.

O przynależność Mickiewicza nie zamierzają się kłócić Anatol Ciubarow i Olesia Szestierniowa, para naukowców z Krasnojarska na Syberii, w Rosji. Losy ich rodzin są równie skomplikowane, jak historia Polski w ostatnich dwóch wiekach. Olesia urodziła w Kazachstanie. - Tam mieszkał już mój dziadek. Trafił tu w czasach wielkiego głodu. Wędrując po Rosji, poznał babcię, ożenił się i ostatecznie osiedlił w Kazachstanie – mówi. – Wiedziałam, że jest Polakiem, ale on języka polskiego nie używał. Nazywał się Mirosław Bagiński, ale wszyscy mówili z rosyjska „Sława”. Był sierotą. Wiedział tylko, że ma gdzieś w Polsce brata, ale nigdy się nie spotkali. Z dokumentów wiadomo, że przebywał w dzieciństwie w szkole prowadzonej przez słynnego ukraińskiego pedagoga Makarenkę. To był ośrodek zamknięty dla sierot, zabierali je z ulic i wychowywali. Moja mama w dokumentach wpisaną miała narodowość polską, ale już kiedy wypełniała dokumenty do paszportu, podała, że jest Rosjanką. Tak było wtedy lepiej.

Olesia wyjechała z Kazachstanu na studia w Krasnojarsku. Tam skończył uniwersytet. I poznała Anatola, który tańczył w zespole polonijnym. – To przez niego zainteresowałam się polską kulturą – przyznaje Olesia. – Wcześniej znałam historię swojego dziadka, ale ta kropla polskiej krwi długo dla mnie nic nie znaczyła. I nagle, kiedy zaczęłam się uczyć języka polskiego, od razu coś we mnie się obudziło. Nie mam talentu do języków, a polski wchodził mi do głowy łatwo.

- Dziś nie mamy problemu z tym, żeby przyznawać się do swoich korzeni. W Rosji jest mieszanka różnych narodowości – mówi Anatol, mąż Olesi, chemik. – Pod Krasnojarskiem była wieś zamieszkała przez Polaków. Mieszkańcy Krasnojarska nazywali ich Przechami, bo w ich mowie często słychać było tę zbitkę głosek „prz”. Na te tereny wielu Polaków przybyło na początku XIX wieku. Jak dziadkowie Anatola ze strony matki, którzy osiedlili się w Krasnojarsku w 1903 roku. – To nie była zsyłka, ale poszukiwanie wolnych terenów do zamieszkania – mówi Anatol. – Moja prababcia w ogóle nie mówiła po rosyjsku, tylko po polsku. Narodowości wymieszały się. Dziadek ze strony ojca był Rosjaninem.

Anatol po polsku też dobrze mówi, ponieważ w jego domu używało się wielu polskich słów. – Ojciec nam jednak powtarzał, że skoro mieszkamy w Rosji, trzeba mówić po rosyjsku – wspomina Anatol. – Ale od małych lat tańczyłem w różnych szkolnych kółkach tanecznych. Lubiłem to. Siedem lat temu jedna z koleżanek, która skończyła studium choreograficzne w Rzeszowie, namówiła mnie do tańców polskich. Zorganizowała zespół „Korale” i wciągnęła mnie do niego.

Teraz oboje z Olesią tańczą. Zespół działa przy Domu Polskim w Krasnojarsku. A Anatol od niedawna jest jego kierownikiem. Z tego tez powodu trafił z żoną na Polonijne Studium Choreograficzne w Rzeszowie.  Podobnie, by szkolić taneczne umiejętności, przyjechali tu Aleksander, Bartosz, Aneta i Kornelyja.

Kornelyja Jaylinsku Fot. Tadeusz Poźniak

Większość z nich tańczy od dziecka, chociaż niekoniecznie oberki i kujawiaki. Aleksander tańców towarzyskich uczył się klasie choreograficznej w białoruskiej szkole. Na studium choreograficzne do Rzeszowa  przyjechał już po raz czwarty. Po raz pierwszy 6 lat temu, jako student koledżu. – Miałem dwa lata przerwy, a to brakowało funduszy, a to inne sprawy mnie zatrzymywały. Teraz jestem już po wszystkich egzaminach i właśnie otrzymuję dyplom Uniwersytetu Rzeszowskiego, z czego ogromnie się cieszę. To dla mnie ważna rzecz. Uprawnia mnie do prowadzenia kursów i zespołów polskiego tańca ludowego. Mogę moje umiejętności i pasję przekazywać dalej.

Przyznaje jednak, że na Białorusi z pracy choreografa nie da się wyżyć. – Jestem mężczyzną, muszę dobrze zarabiać. Chcę mieć dom, samochód, dla siebie, mojej żony i dzieci.

Rodziny jeszcze nie ma, ale przecież planuje. Pracuje w szkole podstawowej jako nauczyciel-organizator. Zajmuje się organizacją zajęć w czasie wolnym, prowadzaniem profilaktycznych zajęć, przygotowywaniem imprez, występów.  Ale ta praca też nie przynosi wystarczających dochodów. - Dlatego pracuję w branży turystycznej - zdradza. - Organizuję wycieczki do Polski, Rosji, na Litwę, Łotwę. - Jestem w Polsce często nie tylko z rodziną, ale również ze szkolnymi wycieczkami. Kocham ten kraj. Pociągają mnie jego tradycje i kultura.

Aneta Konkol Fot. Tadeusz Poźniak

Reklama

Kornelyja, Polka z Litwy, która na co dzień studiuje psychologię i język włoski, tańczyć uczyła się kiedyś w szkole baletowej im. Stanisława Moniuszki. W pewnym momencie naukę przerwała, ale wciąż tańczyła – w zespole folklorystycznym. Na studium w Rzeszowie trafiła śladem przyjaciółki i bardzo jej się tu spodobało. Podobnie jak Bartoszowi. Jego kariera taneczna zaczęła się nie w Kanadzie, a w podwarszawskim Nieporęciu. - Na odpuście zobaczyłem, jak tańczą krakowiaka i strasznie mi się spodobał. Mama zapisała mnie więc do zespołu „Nieporęcak”, w którym tańczyłem aż do wyjazdu – opowiada. – W Calgary jest parę polskich sklepów. W jednym z nich pewna pani Dorotka namówiła moją mamę, żeby zapisała mnie do zespołu folklorystycznego.  Obawiałem się tego, czułem się źle, bo tancerze o polskich korzeniach woleli rozmawiać między sobą po angielsku niż po polsku. Jakoś się przełamałem. I teraz tańczę już 14 lat. Od dwóch lat jestem instruktorem zespołu „Polanie”, który  zawsze gości na festiwalu zespołów polonijnych w Rzeszowie. 

To jego hobby, bo na życie zarabia prowadząc firmę, która zajmuje się montażem ścianek w biurach. – Fajna, czysta robota – mówi. Zaczął na siebie zarabiać, kiedy mama z powodu śmierci babci na rok pojechała do Polski z bratem. Wtedy też przerwał studia i potem już na uczelnię nie wrócił.

Związani z uniwersytetem na stałe Anatol i Olesia taniec traktują jako pozazawodową pasją. Olesia jest inżynierem automatycznych systemów technologicznych struktur. Pracuje jako naukowiec i wykładowca. Ma stopień docenta. Tworzy projekty automatyzacji w różnych procesach. Nie myśli, że ludowe hołubce i przytupy, nie przystoją poważnemu naukowcowi. – Wręcz przeciwnie. Taniec to wspaniały wypoczynek, zmiana myślenia, która w pracy umysłowej też jest potrzebna. Uwielbiam tańczyć. To jest to, co mam w duszy.

Najkrócej z nich wszystkich, bo dopiero od dwóch lat, tańczy Aneta, która na co dzień pracuje w księgarni w Sydney. - To praca bardzo spokojna, więc tańce są odskocznią, pozwalają się wyszaleć, dać upust emocjom. Już wcześniej podobał mi się polski folklor, miałam koleżanki, które tańczyły. I kiedy już sama zaczęłam to robić, od razu mnie wciągnęło. Mój partner z zespołu, ukończył studium choreograficzne w Rzeszowie. To on mnie przekonał, żebym i ja tu przyjechała. Jestem więc. Po raz pierwszy.

Do Polski jednak, jak zaznacza przyjeżdża dość często, by odwiedzić rodzinę w Suchej Beskidzkiej. Jak na córkę góralki przystało, najbardziej lubi tańce spiskie. – Tego uczyłam się najpierw. Jest bardzo szybki, ale od razu mi się spodobał.

Tam dom, gdzie serce

Aneta lubi swoją Australię i chociaż chętnie przyjeżdża do Polski na wakacje, nie myśli o powrocie do kraju przodków. – W Australii jest wielu przyjezdnych. Sydney to małe miasto, w którym wszyscy się znają – mówi. - Każdy wie, skąd jest. Mam koleżanki z Serbii, Bośni, które też tańczą w swoich zespołach ludowych. W Polakach najbardziej podoba mi się serdeczność i gościnność. To, że ważna jest rodzina, spotykanie się przy jednym stole. Ale nie ciągnie mnie do Polski aż tak, żebym chciała tu zamieszkać na stałe. Za to polski folklor mnie cieszy, dobrze się bawię tańcząc. I kocham zabierać do walizki polskie ciuchy, skórzane torebki i rękodzieło. Idąc przez Zakopane, nie potrafię się oprzeć cudom na kolorowych straganach. W domu mam pełno malowanych, drewnianych kasetek. Przedmiotów, których nie kupię w żadnym australijskim sklepie. Także książki o ludowych tradycjach i folklorze.

Na pytanie, czy bardziej czuje się Polakiem, czy Białorusinem, Aleksander mówi, że unika wytyczania granic. – Dawno, dawno temu był o tu przecież jedno państwo - Rzeczpospolita Polska, w skład której wchodziła Polska, Ukraina, Litwa, Łotwa, Białoruś. Kraj od morza do morza. W Nieświeżu koło Mińska rządzili niegdyś Radziwiłłowie. To magnaci, którzy wiele zrobili dla tych terenów. Na początku XVIII wieku zakładali huty szkła, których wyroby były znane w całej Europie. W Słucku produkowali słynne pasy dla szlachty. Niedaleko mojego miejsca zamieszkania stoi pałac słynnego kompozytora Ogińskiego, a szkoła muzyczna nosi jego imię.

Aleksander twierdzi, że te nazwiska świadczą o tym, że kiedyś Polacy i Białorusini to był jeden naród. Jedni dla drugich zrobili dużo dobrego. - Teraz są granice, ale powinniśmy o tej jedności pamiętać. Żeby nie uczyć naszych dzieci narodowych animozji. Byłem w Niemczech i tam piją, w Rosji też piją i na Białorusi – wszędzie tak samo – stwierdza z rozbrajającą szczerością. - Nie widziałem, żeby Francuzi się od nas różnili. Jesteśmy tak podobni. Jeśli nie będzie polityki, która skupi się na szukaniu różnic, szybko dostrzeżemy jak nam do siebie blisko.    

Olesia stara się teraz o Kartę Polaka. Ale z Krasnojarska na razie nie chcą się z Anatolem wyprowadzać. Chociaż Olesia mówi, że ostatnio obawia się o zdrowie dziecka. – Postanowili nam wybudować schron na odpady uranowe z całego świata, a do tego fabrykę aluminium, która też może być zagrożeniem dla środowiska. Mamy problemy z ekologią. Niebo nad naszym miastem jest czarne. Gdy nie ma wiatru nad naszymi głowami wisi smog – mówi Olesia. – Może więc kiedyś się wyprowadzimy.

Oboje lubią przyjeżdżać do Polski. Anatol podróżuje po całej Europie z racji pracy, Olesia też bywa za granicą. – Ale od Wiednia wolę Warszawę – mówi. – Czuję, że tu mi dobrze, wygodnie. Jakby to było moje miasto. Polacy są dla nas mili. Chociaż muszę się poskarżyć, że zawsze ze współczuciem pytają: „No, jak tam wam, ciężko, biednie?”

Antol Ciubarow i Olesia Szestierniowa Fot. Tadeusz Poźniak

Polityka to ciężki temat. A polityczne manewry odległe są od życia zwykłych ludzi. Olesia nie rozumie, dlaczego Polska tak boi się Rosji. Przecież Rosja to wielki kraj, po co jemu miałaby być Polska, czy Litwa. Oni poradzić sobie nie mogą już z tymi terenami, które mają, po co im kolejne?

Bartosz przyznaje, że Polonia w Kanadzie polityką w kraju przodków nie za bardzo się interesuje. Bardziej piłką nożną i podczas ostatniego Euro drużynie Adama Nawałki ostro w Calgary kibicowano. Rodakom żyje się tam dobrze. Kanadyjczycy mają ich za pracowitych i smakoszy tłustej kuchni. - W Kanadzie fajne jest to, że ludzie przyjeżdżają z innych krajów, ale w tej mieszaninie, wszyscy są dla siebie mili i uprzejmi. Dzień dobry, przepraszam, proszę – to często używane słowa. Inaczej niż bywa w Polsce. Ja lubię się uśmiechać, co Polaków czasem dziwi. Kiedyś wchodzę do sklepu, jak w Kanadzie, szeroki uśmiech, dzień dobry, a kasjerka – Co pan tak szczerzy zęby?

Uprzejmość nie jest najmocniejszą strona Polaków. Co do różnic w dochodach, to Bartosza czasem dziwią polskie ceny. - Niektóre rzeczy są tu bardzo tanie – pół litra, papierosy – śmieje się. – Ale z kolei samochody, telewizory, rtv/agd w Polsce są w kosmicznych cenach.

Mamy Bartka do Polski nie ciągnie, ale jego – tak. – Rok temu, na wyjeździe z zespołem, w Koszęcinie na Śląsku, poznałem taką Madzię i zakochałem się. Ona mieszka w Opolu i nie chce wyjeżdżać. Więc może wrócę. W sumie, to żaden problem. W Kanadzie, owszem, żyje się łatwiej. Ale, czy tylko to ma sens? Czy najważniejsze jest, jakie masz auto, dom, czy to szczęście, które czuje się w środku?     

W domu Kornelyji rozmawia się po polsku, ale rodzina ani myśli przenosić się na drugą stronę granicy. Chociaż ma do niej bardzo blisko, a Augustów i Suwałki Kornelyja zna lepiej niż swoją wieś. – Jest nam w Turgiele dobrze. Mniejszość polska jest liczna, mamy swoją partię w Sejmie. Zdarza się, że czasami jakiś Litwin daje do zrozumienia, że skoro jesteś Polak powinieneś mieszkać w Polsce. Ale to tylko głupcy tak mówią. Moje dzieci też będą mówić po polsku.

Dyskryminacja, jak mówi to nie kwestia poziomu bezrobocia, ale rozumu w głowie. Owszem, narody różnią się trochę od siebie. – Litwini częściej bywają chłodni w kontaktach z innymi, a Polacy, jak to Słowianie – serdeczni i otwarci. Ale nie lubię takiego dzielenia i szukania różnic. Od pojedynczego człowieka zależy, jaki jest, a nie jakiej krwi byli jego przodkowie – zauważa dziewczyna i śmieje się, że kto wie może kiedyś będzie tancerką polskich tańców we Włoszech.

KOMENTARZE

Angela Gaber Trio 5 kwietnia w Sanoku

"Opowieści z Ziemi" to tytuł najnowszej płyty bieszczadzkiego zespołu Angela...

Podkarpackie winem stoi. Od czwartku i nie tylko

Przed nami doskonała okazja do spróbowania win węgierskich i gruzińskich, ale przede wszystkim tych powstających w naszym regionie. Bo bez żadnego nadużycia można powiedzieć, że Podkarpacie winem...

URtalking startuje już dziś!

21 stycznia 2014 r. (wtorek) o godzinie 17:30 odbędzie się XIII edycja konkursu URtalking w Auli Wydziału Ekonomii UR. Organizatorem konkursu jest Koło Naukowe Ekonomistów działające na Wydziale Ekonomii Uniwersytetu Rzeszowskiego.

zobacz więcej
Reklama

Odeszli w 2018 roku...

Wspominamy znanych mieszkańców Podkarpacia, zmarłych w ostatnim roku. Wszystkich pożegnaliśmy ze smutkiem...

100 lat niepodległej Polski. BIZNESiSTYL.pl "Na Żywo"

100 lat temu Polska odzyskała niepodległość...

Politolog o wyborach samorządowych 2018. W Rzeszowie PiS liczył na więcej!

Z dr. Pawłem Kucą, politologiem z Uniwersytetu Rzeszowskiego, rozmawia Aneta Gieroń

Jak się kiedyś bawił Rzeszów! Kultowe "Piekiełko" i inne lokale

Z Januszem Pawlakiem i Agnieszką Skowron-Wilusz, autorami książki "Rzeszowskie Piekiełko. ABC powojennych i PRL-owskich lokali", rozmawia Idalia Stochla

Władysław Ortyl oficjalnym kandydatem na marszałka województwa

W poniedziałek, 19 listopada odbędzie się pierwsza sesja sejmiku podkarpackiego, na której wybrany zostanie nowy zarząd województwa oraz prezydium sejmiku. Jak potwierdzają...

Reklama

Pogranicznicy na koniach tylko w Bieszczadach. Już od 20 lat

W tym roku mija 20 lat służby patroli konnych Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. To jedyna taka formacja w szeregach pograniczników w Polsce, a przy tym ważne uzupełnienie...

Skacząc po głowie Innym Kobietom, niszczycie nie tylko fryzurę, ale i psychę!

Anglicy prosto z Oxfordu donoszą, że o 40 proc. wzrosło w Internecie wyszukiwanie znaczenia słowa TOXIC, czyli toksyczny. Ludzie przerażeni...

II tura wyborów 2018. Wśród przegranych wieloletni samorządowcy

Po II turze wyborów samorządowych na Podkarpaciu obok największych wygranych: Wojciecha Bakuna w Przemyślu, Tomasza Matuszewskiego w Sanoku, czy Jacka Wiśniewskiego...

120 osób przyjmie do pracy Straż Graniczna. Dołącz do Watahy!

- Nabór cały czas trwa i cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Ciągle ktoś dzwoni, pyta, czy się opłaca i jakie wymagania musi spełnić – mówi mjr Elżbieta Pikor...

Poseł PiS Piotr Babinetz potrącił dwóch nastolatków

W niedzielę około godz. 20 w miejscowości Zmiennica w powiecie brzozowskim poseł PiS, Piotr Babinetz potrącił dwóch nastolatków, którzy szli poboczem nieoświetlonej drogi i prowadzili...

zobacz więcej

POLECANE

VIP Biznes&Styl Nr 60

VIP Biznes&Styl Nr 60
w numerze m.in.:

• Przez wieki życie i zdrowie ratowali aptekarze! • 60 lat skansenu w Sanoku • Stanisław Głodowski: Nie liczę, że fala mnie poniesie • Rosja. Za Uralem • Dla kogo Harrods
RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Cegielniana 18c/3, 35-310 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.