Reklama

Halina Poświatowska i jej podróże do Rzeszowa

A A A
Antoni Adamski

Dodano: 16-06-2019

Halina Poświatowska. Fot. Tadeusz Poźniak

Halina Poświatowska. Fot. Tadeusz Poźniak

ZDJĘCIA

zobacz wszystkie ›
W Muzeum Haliny Poświatowskiej w Częstochowie królują koty. Wykonane z papieru, bajecznie kolorowe, o futrze upstrzonym plamkami i cętkami rozsiadły się na podłodze we wdzięcznych pozach. Kolekcja powstała, w ramach akcji Małgorzaty Hebel i Małgorzaty Domańskiej: „Szukamy towarzystwa dla kota poetki”. Na archiwalnym zdjęciu Haśka tuli maleństwo o sierści znaczonej w tygrysie pręgi. To dla niego powstał wiersz „Rekolekcje dla kota”. Od tego czasu w Muzeum wychowało się kilka pokoleń futrzastych zwierzaków.
 
Zbigniew Myga, kurator wystawy i przewodnik po Muzeum, młodszy o szesnaście lat brat Haliny, mówi, że przychodzi tu – w zależności od pory roku – od setki do siedmiuset osób miesięcznie. Pytania przedszkolaków, które często odwiedzają miejsce poświęcone najbardziej znanej w świecie częstochowiance, są dociekliwe. Pytają, jak działał piec  kaflowy, co to jest maszyna do pisania [Muzeum dysponuje,  wspaniałym egzemplarzem walizkowej „Olimpii”, którą poetka przywiozła ze Stanów Zjednoczonych], do czego służył telegram, skoro prościej byłoby wysłać SMS-a.  
 
Wśród odwiedzających zdarzają się dziwni ludzie. Pewien ksiądz-egzorcysta pytał, dlaczego Halina Poświatowska była ateistką. - Otóż – wyjaśniał pan Zbigniew – jako filozofka z zawodu była osobą poszukującą prawdy. Bo ten, kto wierzy, już tę prawdę odnalazł – uzasadniał, ale ksiądz nie był zadowolony z odpowiedzi. Za złe miał mu także szatańskie imię kocura Behemota. 
 
-Haśka również miała osobliwych przyjaciół – kontynuuje Zbigniew Myga. - Kiedyś zaprosiła do Częstochowy Anglika – studenta slawistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nazywał się Leslie Collins i pochodził z lordowskiej rodziny. On także musiał być niewierzący, skoro w bazylice jasnogórskiej, w czasie odsłonięcia cudownego obrazu Matki Boskiej, wyciągnął papierosa i próbował go zapalić. Trzeba było szybko go wyprowadzić. Lord Collins uciekł z Częstochowy w pierwszy dzień Wielkanocy. Tego ranka rozpoczęła się zwyczajowa kanonada, wzmocniona dynamitem kradzionym przez górników z kopalni. Wybuchy były tak potężne, iż Anglik nie dał sobie niczego wytłumaczyć. Krzyczał, iż właśnie zaczęła się „bloody revolution”[krwawa rewolucja]. Z kolei Caroline Karpiński, przyjaciółka z Nowego Jorku, pracownica Metropolitan Museum of Art, zawiedziona była surowym wyglądem kaplicy maryjnej:
 
-Dlaczego tam tak ciemno? – spytała. Trzeba było na poczekaniu coś wymyślić.
- Musi być ciemnawo, bo w pełnym świetle Matka Boska wyglądałaby jak murzynka – zaimprowizowała odpowiedź matka.
 
 
Zbigniew Myga w Muzeum Haliny Poświatowskiej w Częstochowie. Fot. Tadeusz Poźniak
 
- Nie wspominam siostry. Ona jest tu stale obecna – opowiada Zbigniew Myga, pokazując wnętrze, które kiedyś było ich domem rodzinnym. To trzy duże pokoje przy ul. Jasnogórskiej w parterowej przybudówce, otoczonej ogrodem. Niegdyś mieściła się tu wozownia. W latach 20. XX stulecia została przerobiona na mieszkanie. Ojciec rodziny Feliks Myga przez całe życie miał żyłkę przedsiębiorczości. Pracował w sklepie swojej matki w podjasnogórskiej dzielnicy. W tym sklepie poznał swą późniejszą żonę. Potem kupił lokal w centrum miasta przy al. Najświętszej Marii Panny. W roku 1945 władze wywoziły „klasowo obcą prywatną inicjatywę” do Żarek, wysiedlonego w czasie wojny miasteczka pod Częstochową. Wtedy Feliks Myga od rzeźnika Ostrowskiego kupił dom z ogrodem przy Jasnogórskiej. Dzięki temu rodzina uratowała się przed wywózką. Za to on sam trafił na półtora roku do obozu pracy przymusowej. Po wyjściu był taksówkarzem, pracownikiem handlu państwowego (innego nie było). Na przełomie 1959/60 zajął się produkcją parasolek, która zapewniała dostatni żywot całej rodzinie. Zmarł w 1977 r. 
 
 Ciężar wychowania dzieci spoczywał na matce. A ponieważ Stanisława Mygowa większość czasu poświęcała poważnie chorej na serce Halinie - Margosia (czyli dwanaście lat od niej młodsza Małgorzata) oraz Zbigniew skazani zostali na przymusową samodzielność. Ojciec szedł do pracy, matka nierzadko towarzyszyła Halinie, gdy leżała w krakowskiej klinice. Pozostałe dzieci metodą prób i błędów robiły obiad. Zbigniew Myga mówi:
 
- Haśka zajęła się mną po powrocie ze Stanów Zjednoczonych. Zaczęła mi „matkować”. Po udanej operacji nie musiała już leżeć w łóżku: mogła chodzić, a nawet biegać. Mogła więc zająć się moim wychowaniem. Zaczęła od dyktand, gdyż moja ortografia była skandaliczna. Sama teksty tych dyktand wymyślała. Były to osobliwe opowiastki utrzymane w klimacie surrealistycznego snu. Na przykład: „Hrabia Hilary ubił chomika halabardą, po czym wsiadł do wehikułu i wykrochmalił się o hipopotama”. Albo: „Hurysa w chórze chichotała chorał”. Nie mogę przeboleć, iż zniszczyłem zeszyty z dyktandami. Dziś ten zestaw tekstów cieszyłby się dużą popularnością wśród czytelników i uczniów. Haśka dbała również o mój zestaw lektur. Nie była to literatura dziecięca. Poznałem „Eugenię Grandet” Balzaka, utwory Stanisława Lema, przygody Sherlocka Holmesa, a przede wszystkim dramaty, komedie i poezję Williama Shakespeare’a w sześciotomowej edycji w tłumaczeniu klasyków: Stanisława Koźmiana, Leona Ulricha i Józefa Paszkowskiego. „Dzieci z Bullerbyn” poznałem dopiero w wieku lat trzydziestu. Wtedy, gdy zacząłem czytać je własnym dzieciom.
 
Haśka była perfekcjonistką, dbała o czystość języka. Nie przejmowała się natomiast pikantnymi fragmentami  moich lektur, takich jak „Zmory” Emila Zegadłowicza, „Słówka” Boy’a i refrenem wiersza Juliana Tuwima powtarzającym: „Całujcie mnie wszyscy w dupę...” Nie brzydkie wyrazy i pikantne sceny były problemem, lecz zdarzająca się od czasu do czasu moja uczniowska bezmyślność. To samo dotyczyło nauki angielskiego, oczywiście z amerykańską wymową.  Brnąłem zdanie po zdaniu przez oryginalny tekst  „Kubusia Puchatka”. Każde nieznane słowo musiałem odnaleźć w słowniku, powoli, pracowicie, tak, aby utrwalić je w pamięci. 
 
Reklama
Kilka razy w miesiącu pełniłem rolę „zaopatrzeniowca” siostry. Woziłem jej do Krakowa prowiant: z trudem zdobyte kabanosy, delikatesową szynkę, cytryny i pomarańcze. Kiedyś – przyzwyczajona do amerykańskich warzyw – zażyczyła sobie kukurydzy. Specjalnie dla niej założyliśmy grządkę kukurydzy w  ogródku. Była to odmiana pastewna, zwana „końskim zębem”. Okazało się, iż tylko jedna kolba nadaje się do jedzenia - ta została ugotowana i spożyta. Jej pokój w Krakowie był niewielki, miał 3 na 4 metry, obok w korytarzu znajdowało się wejście do łazienki. Umieszczona w tam dwupalnikowa kuchnia gazowa musiała wystarczyć kilkorgu współlokatorom. 
 
W Krakowie jako 11 – 13-latek pełniłem rolę maskotki. Wraz z siostrą uczestniczyłem w prywatnych przyjęciach, odwiedzaliśmy kabarety: Piwnicę pod Baranami, Klub pod Jaszczurami czy Jamę Michalikową. Po obejrzeniu występu kabaretowego szliśmy na ul. Krupniczą 22. Była to siedziba krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich.  Ze względu na szczupłość miejsca prywatne przyjęcia odbywały się u Hanny Mortkowicz - Olczakowej, sąsiadki Haśki. Usiłowałem zasnąć na polowym łóżku w pokoju siostry, ale imprezy były głośne, więc słuchałem. Wrażeń było moc. Pokój zasnuty siwym papierosowym dymem, butelki różnego autoramentu, ciekawe dyskusje. Gdy zaczynał się niedzielny ranek, wychodziliśmy całym towarzystwem na Planty. A stamtąd na dworzec kolejowy, skąd pierwszym pociągiem wracałem do Częstochowy.
 
 
Fot. Tadeusz Poźniak
 
Haśka ubierała się zawsze starannie, elegancko, jak prawdziwa dama. Nosiła szerokie rozkloszowane spódnice, ogromne kapelusze z wysoką, przewiązaną wstążką główką i zacieniającym twarz rondem. Jedno ze zdjęć w takim kapeluszu zostało wykonane na tle stogu siana w czasie przerwy w podróży orbisowskiej wycieczki. Przed wyjazdem na stypendium do Paryża zamówiła u krawcowej cały komplet strojów. Po powrocie czuła się rozczarowana: paryska ulica ubiera się na co dzień niedbale. W tych swoich oficjalnych strojach czuła się jak uboga krewna z odległej prowincji. Niesłusznie, bo nosiła się jak prawdziwa dama, którą otaczał tłum wielbicieli. 
 
Były to znajomości mniej lub bardziej szczęśliwe. Chcę powiedzieć tylko o jednej: tej ostatniej z Janem Adamskim [zbieżność nazwiska z nazwiskiem autora artykułu przypadkowa]. Prozaik i aktor, opiekował się Haśką z ogromną czułością. W czasie rozwodu z żoną Jan zmuszony był na pewien czas wyjechać z Krakowa. Stary Teatr zamienił na Teatr im. Siemaszkowej w Rzeszowie. Wynajął pokój w willi na obrzeżach miasta. To tam poetka przyjeżdżała w odwiedziny. Planowała, iż w Rzeszowie, w zupełnej izolacji od krakowskiego środowiska, pod opieką Jasia Adamskiego  napisze pracę doktorską. 
 
W PRL niewiele osób podróżowało za zachodnie granice; jeszcze mniej za ocean. Nic dziwnego, że poetka stała się obiektem zainteresowania Służby Bezpieczeństwa, która najpierw szukała czegoś „trefnego”: dokumentów, listów, książek objętych zakazem cenzorskim. Haśka leżała w szpitalu, a wtedy my jako rodzina przeżyliśmy kilka rewizji trwających od 6 rano do 22. Było gdzie szukać, bo w pokojach książki zajmowały regały od podłogi aż po sufit. Gdy tajniacy niczego nie znaleźli, zaczęła się kolejna akcja. Halinie odmówiono paszportu na prywatny wyjazd do Francji. Gdy później złożyła papiery o paszport na wyjazd na kilkumiesięczne stypendium literackie do tego kraju, próbowano werbować ją do roli TW (tajnego współpracownika) SB. Subtelnej poetce, zapatrzonej w reakcje swego ciała, poruszającej się na granicy życia i śmierci, nie było to w głowie. Jednak teczka Haliny Poświatowskiej w archiwum milicyjnym pęczniała. Jak była obszerna, dowiedzieliśmy się dopiero po jej śmierci. Materiały stamtąd [dziś archiwum IPN] zostały wykorzystane w filmie dokumentalnym o jej życiu. 
 
Pomieszczenia muzealne są dziś opustoszałe: nie zachowało się nic z wyposażenia mieszkania rodziców poetki. Po śmierci męża Stanisława Myga wyjechała do córki [Teresy Małgorzaty Porębskiej] do Krakowa. A ponieważ ja dostałem nakaz pracy poza Częstochową, mieszkanie zajął kwaterunek. Wszystkie meble złożyliśmy w garażu, który podpalili jacyś bezdomni. Spłonęły również negatywy zdjęć, które robiłem Haśce od lat chłopięcych. Ocalała rodzinna biblioteka, rozdzielona między mnie a siostrę – wspomina brat poetki.  Na ekspozycji można obejrzeć dokumenty, fragmenty rękopisów, trochę fotografii oraz wydania jej poezji. Jest także przywieziona ze Stanów Zjednoczonych walizkowa maszyna do pisania „Olimpia”. Stoi nie na stoliku czy biurku, lecz w szklanej gablocie. Nie istniał bowiem nigdy tzw. warsztat pracy Poświatowskiej. Pisała w łóżku.
 
 
Fot. Tadeusz Poźniak
 
Zwracają uwagę egzotyczne przekłady tomików poezji: na perski, wietnamski, chiński, japoński, pendżabski czy urdu. W Iranie Mickiewicz i Szymborska mają po jednej publikacji, Poświatowska – dwie. Znam historię niektórych edycji. Halina napisała kiedyś wiersz pt. „Wietnam 1965”. Ukazał się on w antologii „Poeci świata Wietnamowi”, którą przetłumaczono na dwieście języków. Później przygotowaniem wyboru jej wierszy zajął się ambasador wietnamski w Polsce. W Iranie twórczością Haśki zainteresowała się poetka – feministka, która także pisała o miłości i śmierci. Musiała opuścić swój kraj. Urodziła się i zmarła w tym samym roku co Halina.
 
Życie codzienne z osobą ciężko chorą to nieustanna mobilizacja całej rodziny, bezustanna walka o jej zdrowie, a w końcu o jej życie. W roku 1962 do serca pacjenta została po raz pierwszy na świecie wszczepiona sztuczna zastawka serca. Zabieg rozpowszechnił się w ciągu trzech lat tak, iż w Polsce wykonywano go nawet w szpitalach powiatowych. Stan serca siostry – której  w Stanach Zjednoczonych przymocowano jej naturalną zastawkę do mięśnia sercowego - pogarszał się z miesiąca na miesiąc. Została namówiona, by poddała się operacji zastąpienia naturalnej zastawki sztuczną. 
 
Operacja nie wydawała się trudna. Widziałem się z Haśką w Krakowie w klinice prof. Aleksandrowicza, który opiekował się nią od lat. Miałem wtedy 16 lat; był gorący sierpień 1967 r. Przyszedłem z matką, której – zmęczonej upałem – moja siostra podała na chwilę maseczkę do wdychania tlenu. Nie mieliśmy żadnych złych przeczuć. Dopiero w pociągu do Warszawy Haśka miała powiedzieć: „Ja już nie wrócę”. Operacja odbyła się w październiku i skończyła się niepowodzeniem, mimo iż zastawka została prawidłowo wszczepiona. Serce jednak nie podjęło swoich normalnych czynności. W dwa miesiące później w Republice Południowej Afryki w klinice w Kapsztadzie dr Christian Barnard przeszczepił pacjentowi serce. Gdyby poetka tego doczekała…
 
Muzeum Haliny Poświatowskiej – oddział Muzeum Częstochowskiego, mieszczący się w dawnym domu Haliny Poświatowskiej w Częstochowie. Muzeum zostało otwarte dla zwiedzających 9 maja 2007.

KOMENTARZE

Reklama

Stefania Obara, 98 lat: Bardzo chcieliśmy wolności

Tradycji żołnierskich człowiek się nie wyprze...

Od 15 lat bez kompleksów wchodzimy na europejskie salony

Z Elżbietą Łukacijewską, posłanką Platformy Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Aneta Gieroń

Tak jak czystej wody i powietrza, potrzebujemy też dobrej architektury

Z Maciejem Łobosem, architektem, wspólnikiem w biurze MWM Architekci z Rzeszowa, rozmawia Aneta Gieroń

Grzech naszego zapomnienia. Żydzi w Podkarpackiem

Z Andrzejem Potockim, regionalistą, autorem książki o Żydach w Podkarpackiem, rozmawia Antoni Adamski

Reklama

Nie żyje Abraham Segal. Orędownik powstania Muzeum Ulmów

W piątek w Hajfie w Izraelu zmarł 89-letni Abraham Izaak Segal, ocalony z Holokaustu, orędownik powstania Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny...

Mężczyzna od kuchni. Odlotowo z Łukaszem Czepielą

Z Łukaszem Czepielą, pilotem zawodowym i akrobacyjnym, rozmawia Idalia Stochla

Jakub Kocój, szef Cadway Automotive: Nie warto bać się lepszych od siebie

- Firmy takiej jak Cadway Automotive nie zbudowałbym, zostając po studiach w Polsce – stwierdza Jakub Kocój, 36-latek, który po 10-letnim pobycie...

Człowiek podpisany. Felieton Magdy Louis

Jak to wszystko ma się do RODO, to ja pojęcia nie mam, ale było tak. W szpitalu na oddziale ratunkowym wszyscy siedzący i oczekujący oglądali telewizor zawieszony nad drzwiami do toalet. Leciał film Pretty Woman...

Skrzydła nad Wisłokiem - historia lotnictwa zaczyna się w Rzeszowie?

Alina Bosak: Potocki w balonie, szybownicy z Bezmiechowej, niemiecki obóz pracy na lotnisku w Jasionce i niezapomniani piloci Aeroklubu Rzeszowskiego – wszystko...

zobacz więcej

POLECANE

VIP Biznes&Styl Nr 62

VIP Biznes&Styl Nr 62
w numerze m.in.:

Jakub Kocój - Nie warto bać się lepszych od siebie Elżbieta Łukacijewska, Tomasz Poręba - 15 lat Polski w Unii Europejskiej Radosław Fedaczyński - Najważniejsze są zwierzęta 58. Muzyczny Festiwal w Łańcucie Żydzi z Podkarpacia - Grzech naszego zapomnienia Kongres i Targi TSLA EXPO 2019
RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Cegielniana 18c/3, 35-310 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.