Reklama

Wszyscy jesteśmy wieśniakami. Folkowisko z Gorajca

A A A
Natalia Chrapek

Dodano: 05-07-2019

Marcin Piotrowski z córką Miriam i synem Mikołajem. Fot. Tadeusz Poźniak

Marcin Piotrowski z córką Miriam i synem Mikołajem. Fot. Tadeusz Poźniak

ZDJĘCIA

zobacz wszystkie ›
Nocą śpiewają i tańczą przy rozpalonych ogniskach. W rytm folkowych melodii powiewają kwieciste chusty i suknie kobiet. Potem wstają skoro świt, by spróbować swoich sił w tradycyjnej ciesielce, takiej bez użycia gwoździ i nowoczesnych narzędzi. Uczą się też gry na lirze korbowej, a w wolnych chwilach wyruszają w las, uwiedzeni wonią gorajeckich ziół… Tak co roku wygląda Folkowisko, jeden z najważniejszych festiwali folkowych w Europie, organizowany w małym Gorajcu koło Lubaczowa przez Marinę i Marcina Piotrowskich – dwójkę zapaleńców, którzy nade wszystko ukochali wielokulturowość podkarpackiej wsi.
 
Poznali się na studiach. On, chłopak spod Tomaszowa Lubelskiego, ona – Estonka z wymiany studenckiej, która przyjechała do Lublina uczyć się języka polskiego. Szybko wpadli sobie w oko i postanowili budować wspólną przyszłość. Do Gorajca nieopodal Lubaczowa trafili przypadkiem w 2006 roku szukając wiejskiej chałupy pod agroturystykę. Na gospodarstwa w Zwierzyńcu czy Krasnobrodzie nie było ich stać. Krążąc po małej miejscowości natknęli się na XVI-wieczną cerkiew, jedną z najstarszych w Polsce. Naprzeciwko świątyni stała stara szkoła wybudowana jeszcze w latach 60. XX wieku z okazji tysiąclecia państwa polskiego. Miała powybijane szyby i odrapane ściany.
 
- Patrzyłem na budynek, który nie zachęcał, a straszył wyglądem. Był zarośnięty i zaśmiecony z każdej strony. Nagle wychodzi z niego jakiś facet i pyta mnie: „Pan na przetarg?” Odpowiedziałem, że tak i wszystko się zaczęło – wspomina Marcin Piotrowski, pomysłodawca i organizator Festiwalu Kultury Pogranicza Folkowisko.
 
W szkole brakowało bieżącej wody i prądu. Wyjątek stanowiła jedna sala, gdzie w czasie remontu zabytkowej cerkwi odbywały się nabożeństwa. Nikt nie chciał kupić budynku, chociaż w Gminie Cieszanów odbyło się już 10 przetargów na sprzedaż lokalu. Po każdym z nich cena nieruchomości spadała o 10 proc. 
 
Trzy dni po wizycie w Gorajcu Marcin stał się nowym właścicielem szkoły. Żeby ją wyremontować, wyjechał razem ze swoją dziewczyną Mariną Sestasvili do Irlandii. Przez 11 lat każde odłożone euro przeznaczał na tynkowanie ścian, dobudowanie sali jadalnej połączonej z pokojem dziennym, a także budowę werandy i altanek. Inwestował w potrzebne sprzęty i elementy dekoracyjne, czyli we wszystko, co wiąże się z folkową odsłoną podkarpackiej wsi. 
 
Pobyt w Irlandii wspomina z sentymentem. W mieście Ennis, w którym mieszkali, zaproponowano mu pracę na stanowisku burmistrza. Odmówił. Na uznanie Irlandczyków zapracował sobie angażując się dość mocno w życie publiczne. Oprócz tego, że był kierownikiem nocnej zmiany w jednej z miejscowych fabryk i dorabiał wieczorami w Lidlu, prowadził także audycje w irlandzkim radiu „New Faces of Irland” i organizował „czwartkowe szkółki” dla polskich dzieci. Został za to uhonorowany statuetką Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”, zwyciężając w konkursie „Wybitny Polak” za granicą. 
 

Od lewej: Mikołaj, Marina, Marcin, Miriam i Michał Piotrowscy. Fot. Archiwum Mariny i Marcina Piotrowskich. 
 
Od wesela się zaczęło
 
- W lipcu 2009 roku wróciliśmy do Gorajca i postanowiliśmy wyprawić wesele. W szkole trwały już prace remontowe, dlatego zorganizowaliśmy przyjęcie pod gołym niebem. 
 
W gronie najbliższych przyjaciół, ubrani na ludowo pojechaliśmy furmankami do Urzędu Stanu Cywilnego w Cieszanowie. Potem było trzy dni tańców i śpiewów. Zagrał rzeszowski zespół Żmije – opowiada Marcin. - Pod koniec imprezy obiecaliśmy sobie, że co roku w rocznicę naszego ślubu będziemy tu wracać. Zakopana w palenisku ostatnia flaszka weselna była początkiem Folkowiska – największego festiwalu folkowego w Europie. 
 
Po ślubie Piotrowscy wylecieli do Irlandii, remont wymagał poświęceń. Tam też urodziły się dzieci – Mikołaj, Michał i Miriam. Kolejnego lata znowu powrócili do Gorajca, aby razem z przyjaciółmi przez 4 dni celebrować muzykę, słowo i obraz. 
 
W 2010 roku po raz pierwszy rozstawili starą peerelowską scenę, którą Marcin pożyczył od burmistrza Cieszanowa i na której po raz pierwszy w historii zagrały znane folkowe zespoły. Tak oficjalnie rozpoczął się cykliczny Festiwal Kultury Pogranicza Folkowisko. Do Gorajca zjechało 120 osób i z każdym rokiem jest ich więcej. Tradycyjne pieśni w nowoczesnych aranżacjach, wyjątkowe tańce inspirowane kulturą ludową, rękodzielnicze eksperymenty i folkowa energia stały się znakiem rozpoznawczym maleńkiej wsi, w której mieszka dzisiaj zaledwie 35 osób, z czego 16 to dzieci. 
 
Niepowtarzalny klimat wydarzenia przyciąga gości nie tylko z Polski, ale i świata. Byli już Hiszpanie, Chińczycy, Japończycy, Meksykanie, Kanadyjczycy, Bułgarzy, Czesi, Amerykanie i Włosi. Wszyscy przyjeżdżają, aby doświadczyć niezwykłego miksu kultur i ludowych doznań. Tutaj, jak nigdzie indziej, harmonijnie łączą się przyśpiewki w wykonaniu pań z miejscowego zespołu Niezapominajki z muzyką hinduską czy żydowską i poezją śpiewaną. 
 
Cuda wianki
 
W tym roku po raz pierwszy przy Chutorze Gorajec, bo tak Marcin i Marina nazwali wyremontowaną „tysiąclatkę”, stanęła scena wykonana z 200-letniej chałupy. Drewniany podest przypomina kształtem starą chatę, a z jego środka wyrasta rozłożyste drzewo. Podstawę konstrukcji zbudowano za pomocą tradycyjnych połączeń ciesielskich, na przykładzie złącz wzdłużnych i poprzecznych, bez użycia gwoździ.
 
Między 11 a 14 lipca zagrają tu pierwszoligowe zespoły folkowe: Żywiołak, Hańba, Dziady Kazimierskie, Pablopavo i Ludziki, Jorij Kłoc oraz wielu innych. Podczas występów nie zabraknie też najbardziej „dziadowskiego” instrumentu w naszym regionie – liry korbowej. 
 
 
Fot. Tadeusz Poźniak
 
Każdy artysta chce koncertować na Folkowisku, bo tutaj gwiazdy mogą wyjść do ludzi, poprowadzić dla nich warsztaty i po prostu dobrze się przy tym bawić. Jak podkreśla Marcin, festiwal jest wydarzeniem interdyscyplinarnym i eklektycznym jednocześnie. W Gorajcu występują zarówno znani wokaliści, jak i kapele weselne z sąsiednich wiosek. Ale nie tylko muzyka się tutaj liczy.
 
- Nie chcemy, aby ludzie przyjeżdżali do nas tylko na koncerty, ale aktywnie uczestniczyli też w warsztatach i rajdach, które odbywają się w okolicy. Podczas pieszych, rowerowych i kajakowych wypraw można poznać florę i faunę tego miejsca i zrozumieć jego fenomen, nie wspominając już o dobrej zabawie – dodaje. 
 
Uczestnicy Folkowiska przez 4 dni biorą udział w ok. 80 warsztatach. Są to zajęcia z kuchni regionalnej, nauki kuglarstwa i gry na lirze korbowej oraz ciesielki tradycyjnej. Tematyka często pokrywa się z motywem przewodnim wydarzenia. Na celowniku była już kultura chłopska, która łączyła Polaków, Ukraińców i Żydów zamieszkujących pogranicze oraz muzyczne podróże do Turcji i Indii. Nie obeszło się też bez „Cudów Wianków”, czyli opowieści o wiejskiej religijności, obrzędach, rytuałach i zwyczajach. Tego lata „padnie” na sztukę opowiadania i kulturę mówioną zapoczątkowaną przez „dziadów” – wiejskich wędrowców. Będzie zatem dużo historii, bajek i legend – zarówno prezentowanych przez mistrzów tych sztuk, jak i tworzonych przez uczestników festiwalu. 
 
Nad imprezą czuwa „Ekipa” – grupa zapaleńców, którzy od samego początku pomagają Marcinowi i Marinie w przygotowaniach do wydarzenia. Najczęściej poświęcają swoje urlopy, aby spędzić je na Folkowisku. Jest wśród nich Paweł, który na co dzień pracuje jako prezes banku. Podczas festiwalu zamienia się w kucharza, którego specjalnością są biwakowe przysmaki. Przyrządzony przez niego bigos, grochówka czy kiełbasa zostały już okrzyknięte najlepszymi wakacyjnymi rarytasami. Mówi, że w kuchni odpoczywa, bo nie musi siedzieć za biurkiem. 
 
Część zapaleńców z „Ekipy” założyła Gorajecki Uniwersytet Ludowy. Tutaj studenci mogą m.in. uczęszczać na warsztaty zielarskie prowadzone przez Zbigniewa Blizińskiego. Do wyboru mają też zajęcia z animacji poklatkowej, białego śpiewu i fotografii. 
 
Czekając na… Stasiuka
 
Reklama
Folkowisko to też literacki festiwal. Od samego początku towarzyszy mu Andrzej Stasiuk. Prozaik i eseista z Wołowca w Beskidzie Niskim, gdy tylko pojawia się w Gorajcu, zabiera uczestników imprezy w literacką podróż po terenach Środkowej Europy. Do maleńkiej wioski przekonał go oczywiście Marcin. Razem z bratem napisali do pisarza list, zaraz po tym, jak otrzymał Nagrodę Literacką „Nike”. Brzmiał on mniej więcej tak: „Panie Andrzeju, zawsze Pan przekonuje, że prowincja jest ważna i powinno się o nią dbać, dlatego w małej wiosce na Podkarpaciu organizujemy Festiwal Kultury Pogranicza Folkowisko, na który serdecznie zapraszamy. Ale jak Pan dostał teraz nagrodę Nike, to pewnie Pan nie przyjedzie…”. 
 
Przyjechał. Jeszcze pierwszego dnia festiwalu trafił do Chutora Gorajec i na przywitanie powiedział do gospodarza: „Jak przeczytałem, że nie przyjadę, to pomyślałem: „co ja, k… nie, przyjadę?”.
 
- Ludzie przyjeżdżają do nas po to, aby odpocząć i spróbować czegoś innego. Nie chcą pić Żywca czy Warki, ale zasmakować „folkopiwska”, które dostarcza Tomek Sulewski, zaprzyjaźniony browarnik z Hrubieszowa.  Panie z Koła Gospodyń Wiejskich dbają o żołądki gości przygotowując pyszne jarskie jedzenie. W swojej kuchni wykorzystują zioła zerwane z gorajeckich łąk, warzywa zebrane z przydomowych ogródków i ryby złowione w Rudzie Różanieckiej – wylicza pomysłodawca festiwalu.
 
Wielkimi smakoszami miejscowej kuchni są nie tylko dorośli, ale i dzieci przyjeżdżające na festiwal. W „Dzieciowiosce”, czyli specjalnej strefie wydzielonej dla najmłodszych, odbywają się twórcze zajęcia oraz koncerty krakowskiego zespołu „Czereśnie”. Główną atrakcją jest bitwa na balony z wodą, która przez wszystkie dni Folkowiska rozpoczyna się punktualnie o godz. 14. Biorą w niej udział dwie przeciwne drużyny – chłopcy i dziewczynki. - Pomysł na „Dzieciowioskę” zrodził się, gdy zostaliśmy rodzicami. Przeobraziliśmy wtedy studencki charakter wydarzenia w bardziej rodzinny i przyjazny dzieciom. Dlatego Folkowisko za dnia przypomina trochę miejsce akcji „Dzieci z Bullerbyn” lub „Chłopców z Placu Broni”. Chutor Gorajec zamienia się wtedy w wielki plac zabaw. Dzieciaki łapią jaszczury, strzelają z procy i biegają boso po łąkach. Ostatnio założyły nawet gang „Dzikie Gorajeckie Dzieci” – opowiada. 
 
Gorajec boi się niepamięci
 
W jeden weekend w roku maleńki Gorajec staje się największą miejscowością w gminie. Mieszkańcy uwijają się jak mogą, aby zachęcić przyjezdnych do odwiedzania wioski i ocalić od zapomnienia jej wielokulturową tradycję. Przekonują też, że to przepiękne miejsce, ciągle niezadeptane, niekomercyjne, w sam raz dla „wilków” głodnych przygód. 
 
- Od kiedy zaczęliśmy organizować nasz festiwal do sołtysa wydzwaniają ludzie i pytają o kupno działek. Ten cały czas musi przerywać robotę w polu, schodzić z traktora i odbierać telefony. Śmialiśmy się nawet, że powołamy 70-letnią panią Janinę na jego rzecznika prasowego. W końcu to włodarz najbardziej znanej wioski w Polsce – dodaje z uśmiechem Marcin. 
 
Gości na Folkowisku wciąż przybywa. Po 9 latach przyjeżdża już prawie tysiąc osób. Nic dziwnego, festiwal został uhonorowany europejskim znakiem jakości EFFE (Europe for Festivals, Festivals for Europe). Na międzynarodową listę wpisano go razem z takimi imprezami jak: Fama, Camerimage, Malta Festival czy Wratislavia Cantans. 
 
Sam Gorajec kryje w sobie wiele tajemnic i zaskakujących faktów. Jeszcze w 1921 roku mieszkały tu 994 osoby, w większości grekokatolicy. We wsi stał Dom Narodowy, w którym mieściły się szkolne sale, czytelnia ukraińskiej organizacji społeczno-oświatowej „Proswita” oraz sklep.  W czasie II wojny światowej stacjonowała tu sotnia Iwana Szpontaka pseud. „Zalizniak”. W 1945 roku 2. Samodzielny Batalion Operacyjny Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego otrzymał rozkaz zlikwidowania znajdującego się w Gorajcu sztabu UPA. Jak się później okazało, w tym czasie we wsi żaden sztab nie stacjonował, była za to samoobrona i ludność cywilna. W czasie akcji zginęło ok. 170 mieszkańców, w tym kobiety i dzieci. 
 
- Po przybyciu do Gorajca od razu „uderzył” nas brak ludzi. Przy drodze stała tylko cerkiew i kamienne krzyże, których nie potrafiliśmy nawet odczytać. Zaczęliśmy zagłębiać się w historię wsi, dlatego motywem przewodnim pierwszego Folkowiska była kultura ukraińska. Dla niektórych Polaków to jak palec w oko. Często zarzucają nam, że jesteśmy ukraińskim festiwalem, a my chcemy tylko poznać i upamiętnić gorajecką ziemię.
 
 
Fot. Tadeusz Poźniak
 
Poszukiwacze chłopskiej tożsamości
 
-Wszyscy jesteśmy wieśniakami – przekonuje Marcin. - Prawie 95 proc. naszego społeczeństwa wywodzi się ze wsi. Dopiero drugie czy trzecie pokolenia dorastają i żyją w mieście. W 2014 roku zorganizowaliśmy nawet taką akcję „Jestem ze wsi”, nadając Warszawie prawa wiejskie. Chodzi o to, aby „odchamić”, a właściwie „zachamić” ludzi, w pozytywnym znaczeniu tych słów, oczywiście. 
 
Marcin z Mariną konsekwentnie „zachamiają” Chutor Gorajec. Tutaj nawet nazwa odremontowanej szkoły nie jest przypadkowa. W XVI, XVII wieku mianem chutoru określano posiadłość wiejską na słabo zaludnionych obszarach Ukrainy i Rosji, położoną pośród pól i stepów. Tak też jest i w maleńkim Gorajcu. Poza cerkwią i „cudowną” XIX-wieczną kapliczką najbliższy sąsiad mieszka kilometr od Piotrowskich. Z okien budynku widać tylko łąki, lasy i wieżę ornitologiczną, którą niedawno wybudowali, aby obserwować ptaki, szczególnie bieliki. 
 
Na co dzień prowadzą agroturystykę promując folklor, ale nie ten kojarzony tylko z zespołami pieśni i tańca,  a sięgający do korzeni, tzw. „in crudo”. Pod jedną z drewnianych wiat organizują prawdziwe wiejskie potupanki, gdzie grajkowie przygrywają na basach i skrzypkach. Akordeonu nie ma, bo ten pojawił się w wiejskich kapelach dopiero przed II wojną światową, dlatego użycie instrumentu byłoby niedopuszczalne. Ludzie przychodzą, bo chcą zatańczyć w starym stylu, tak jak dawniej bywało. 
 
Szkolne klasy przemienili w klimatyczne izby, pełne kwiatów i wiejskich akcentów. Nie brakuje tu kolorowych obrusów, serwet i bieli na ścianach. Suszonych ziół i starych czytadeł  z terenów Pogranicza. Zamiast firanek w oknach są subtelne, koronkowe wycinanki, które powstały podczas warsztatów prowadzonych na Folkowisku. Ręcznie rzeźbiona szafa w pokoju dziennym ugina się pod ciężarem pstrokatych ludowych strojów. Oparte o nią chłopskie buty z wysokimi cholewami przywodzą na myśl dawne czasy. Podobnie jak stare narzędzia rozstawione po kątach, którymi posługiwali się niegdyś chłopi pracujący na roli. 
 
Na jednej z zewnętrznych ścian widnieje mural Justyny Posiecz-Polkowskiej, absolwentki Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku pochodzącej z Podkarpacia. Największy tego typu w Polsce. Każdy z rysunków składający się na wielką muralową mozaikę ma swoją historię. Są tu kilimy z Cieszanowa, fragmenty obrazu przedstawiającego zniesienie pańszczyzny w Gorajcu, a także elementy strojów i tańców ludowych oraz regionalne ozdoby choinkowe. 
 
Pobliska stodoła stała się podobraziem dla gigantycznej kopii starego zdjęcia, przedstawiającego ludzi, którzy kiedyś mieszkali we wsi. Dzięki projektowi „Cichy Memoriał” Arkadiusza Andrejkowa znów wrócili do ludzkiej pamięci. 
 
Dalej już tylko rozciąga się wielkie pole namiotowe, które podczas Folkowiska zamienia się w prawie tysięczną osadę. 
 
 
Fot. Tadeusz Poźniak
 
- Nie udostępniamy gościom tylko pokoju i łóżka. Tak naprawdę oddajemy im siebie. Z ludźmi trzeba usiąść, porozmawiać, pośpiewać przy ognisku i co najważniejsze – opowiedzieć im o tym miejscu. Bo jak zapytają miejscowych, co tu jest ciekawego, ci najczęściej odpowiadają, że nic – mówi Marcin. 
 
Chutor Gorajec odwiedza co roku Robert Korzeniowski, lekkoatleta i chodziarz, który został czterokrotnym mistrzem olimpijskim, trzykrotnym mistrzem świata i dwukrotnym mistrzem Europy. Przyjeżdża też wielu dziennikarzy, pisarzy i muzyków. Wśród tych ostatnich częstym gościem jest Bogdan Bracha z Orkiestry św. Mikołaja, zespołu folkowego istniejącego od 1988 roku. Przez kilka dni przygotowuje się na łące do koncertów. Tutaj nikt nie hałasuje, nie dzwoni. Jak mawia Marcin: „No wi-fi, no touch…”.

KOMENTARZE

W czwartek startuje Folkowisko 2019 - Dziady [PROGRAM]

Najlepsze zespoły folkowe, a wśród nich Żywiołak, Hańba, Dziady Kazimierskie, Pablopavo i Ludziki, Jorij Kłoc, zagrają na festiwalu Folkowisko, który już w czwartek, 11 lipca rozpoczyna...

Reklama

Wanda Czubernatowa. Tiśnerowo muza na zimowe wieczory!

Raba Wyżna - miejscowość ani ładna, ani...

Marek Olszyński, profesor artysta. Moje gryzienie świata

Wyjątkowo niesystemowy z niego człowiek...

Leila, ksiądz Przeklasa, Segal... Odeszli w 2019 roku

Do grona tych, których wspominamy, odwiedzając...

Ks. prof. Michał Heller za sterami samolotu Politechniki Rzeszowskiej

Ks. prof. Michał Heller, kosmolog, fizyk, filozof i teolog, doktor honoris causa Politechniki Rzeszowskiej, laureat Nagrody Templetona i jeden z najwybitniejszych...

Muzealna ekstraliga. Wiesław Banach Honorowym Sanoczaninem

Patosu nie lubi, za komplementami nie przepada – Wiesław Banach, jeden z najdłużej urzędujących dyrektorów na Podkarpaciu, twórca Galerii Zdzisława Beksińskiego w Muzeum Historycznym...

20 lat Instytutu Archeologii i doktorat honoris causa dla prof. Aleksandra Kośko

Instytut Archeologia na Uniwersytecie Rzeszowskim świętuje 20-lecie. Jednym z największych sukcesów jej pracowników jest odkrycie Grodziska...

Reklama

Teatr kończy remont dużej sceny i marzy o rozbudowie. Co w planach?

Alina Bosak: Kończy się wielki remont rzeszowskiego teatru. Widzowie już pewnie stęsknili się za Dużą Sceną, która od czerwca była wyłączona z repertuaru...

Portreciści ludzkiego losu - fotografie Janusza Witowicza i synów na wystawie

Na pomysł tej wystawy wpadła Barbara Bokota-Tomala z Galerii Fotografii Miasta Rzeszowa. Odnajdując w archiwach dawne zdjęcia Witowiczów...

Wiesław Banach Honorowym Obywatelem Sanoka

W Kościanie w Wielkopolsce się urodził, w Lublinie na KUL-u ukończył historię sztuki, ale to Sanok jest miastem jego życia. Wiesław Banach z królewskim grodem nad Sanem związany jest od 42 lat i tutaj 3 grudnia...

PiS stworzył nowy resort zarządzania funduszami. Minister jest z Podkarpacia

Pochodząca z Podkarpacia Małgorzata Jarosińska-Jedynak została powołana na stanowiska ministra zarządzania funduszami. Nowy resort będzie...

Uratowana Żydówka spotka się w Markowej z rodziną Sprawiedliwych

W czasie holocaustu Żydówkę Ciporę Reem-Beer ukrywali Maria i Stanisław Dudkowie z Odrzykonia koło Krosna. Dzięki czemu, wtedy jeszcze półtoraroczna dziewczynka...

zobacz więcej

POLECANE

RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Cegielniana 18c/3, 35-310 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.