Reklama

Jacek Hazuka: Chciałbym w Polsce trochę Francji

A A A
Alina Bosak

Dodano: 14-04-2020

Jacek Hazuka. Fot. Tadeusz Poźniak

Jacek Hazuka. Fot. Tadeusz Poźniak

Może gdyby w 1981 roku wiedział, że mur berliński padnie, nigdy by z Polski nie wyjechał? Ale też Francja dała mu szansę jako artyście.Tam doskonalił warsztat, prowadził szkołę rysunku, namalował pierwsze miejskie impresje i wielkoformatowe płótna z europejskimi metropoliami. Siedem lat temu Jacek Hazuka zamienił Lille na Rzeszów. W Millenium Hall otworzył pracownię i portretuje miasto, które stało się jego nowym domem. Rytm ulic i deptaków inspiruje go. – Na odludziu zwariowałbym – mówi i przyznaje, że przeprowadzki nie żałuje, ale trochę tęskni za profesjonalizmem Francuzów i ich zamiłowaniem do sztuki. 
 
Miasta są do siebie podobne. Gęsto zaludnione, w nieustannym ruchu, ciągłej zmianie. Inspirują. Widok za oknem jest więc w sam raz. Na wprost, za mostem Zamek Lubomirskich, po prawej wieżowce nad Wisłokiem, po lewej Nowe Miasto. – To mogłaby być najładniejsza aleja w Polsce – mówi pokazując na al. Kopisto. - Od starego miasta przez Most Zamkowy wjeżdżałoby się w bardzo współczesne centrum – betonowe, przeszklone fasady, z tarasami. Wegetalne mury, z zielenią. W alei obsadzonej drzewami…
 
Ręką kreśli za oknem niewidzialny szkic, niczym przymiarkę do wielkiego płótna. 4 na 2 metry. Takiej wielkości były obrazy z rozpoczętego po przyjeździe do Rzeszowa cyklu „Europa”. Powstało ich kilka i pojechały w świat. Ale parę wielkoformatowych prac można zobaczyć w showroomie, który sąsiaduje z pracownią. Przez cztery lata była tu DAgArt Galerie, pierwsza prywatna galeria sztuki współczesnej w Rzeszowie. Teraz całą tę przestrzeń zajęło Atelier Jacka Hazuki. 
 
 
W rzeszowskiej pracowni Jacka Hazuki. Fot. Tadeusz Poźniak
 
Na jednej ze ścian kawałek Rzymu, na innej Warszawy. Rozpoznawalne nie dzięki przechodniom z pierwszego planu, ale za sprawą architektury. Jej fragmenty wyłaniają się z rozmazanego tła miejskich impresji. Fontanna Czterech Rzek na Piazza Navona, kolumna Zygmunta na placu Zamkowym. Odtworzone z fotograficzną dokładnością, choć nie w całej okazałości. Tak samo jest na kwadratowych obrazach z Rzeszowem. Z ulicznego zgiełku wyłaniają się znane miejsca – Pomnik Walk Rewolucyjnych, okrągła kładka. Będzie jeszcze Zamek i wieża farna… - Nad piątym motywem wciąż się zastanawiam. Bo planuję pięć serii. W każdej po dziewięć obrazów. Zamknięty cykl. Numerowane, małe formaty. Coś na każdą kieszeń – uśmiecha się artysta, którego obraz wystarczy raz zobaczyć, by rozpoznać autora w dowolnej galerii na świecie.
 
Impresje łączy z malarstwem figuratywnym. – W tym właśnie połączeniu tkwi największa trudność – do którego momentu budować ten aspekt figuratywny, kiedy rozmyć postaci, aby nie zepsuć obrazu. W pewnym momencie trzeba się zatrzymać, chociaż chęć do dalszej kontynuacji realistycznego obrazu drzemie w środku. Trzeba zadbać o odpowiednie proporcje, logikę – tłumaczy Hazuka, przyznając, że nie maluje w plenerze. Woli zdjęcia. Strzępki wspomnień. – Będąc w jakimś miejscu, w jakichś realiach, podświadomie chcesz je przedstawić. A ze zdjęcia i wspomnień możesz zrobić, co chcesz. Nie ma na nie wpływu dzisiejszy moment. Wolę malować moje wyobrażenie o mieście.
 
 
Jacek Hazuka, Impresje rzeszowskie, olej na płótnie. Repr. Tadeusz Poźniak
 
Połączenie abstraktu z emocją jest sztuką. Najpierw maluje tło. Ono buduje nastrój całości. Rozmyte, malowane zdecydowanymi pociągnięciami pędzla odzwierciedla zgiełk miasta, spieszących gdzieś ludzi. Właściwie nie wiadomo, co się dzieje, ale czuć zamieszanie, ruch powietrza. Jest w tym coś pozytywnego, dodającego energii. – Dawniej moje miejskie impresje były bardziej mroczne – stwierdza artysta. – Teraz są wybielone, jasne. Wolę odejść od polskiej szarzyzny. 
 
Czy nie tęskni za Paryżem? – W jakimś sensie tęsknię – potwierdza. – Wróciłem do Polski, przyjechałem do Rzeszowa i wiele w moim życiu się zmieniło. Wciąż próbuję się tu „zainstalować”. Nie tylko fizycznie. Czasem czuję się tu, jakbym żył w innym kosmosie. Ale to normalne, kiedy wcześniej mieszkałeś w Paryżu, Lille i innych miastach francuskich. Odzwyczaiłem się chyba od polskiej mentalności. Nabrałem dystansu i zauważam wady, które sam jako Polak także mam. Dostrzegam w nas jakiś brak odpowiedzialności. Począwszy od tego, że trudno nam się umówić z kimś na konkretną godzinę. Małe są szanse, że będzie punktualny. Wielu angażuje się w różne sprawy i nie dotrzymuje słowa. Okazuje się, że jesteśmy mniej obowiązkowi niż Francuzi. Właśnie tak. Ten słynny francuski bon vivant – korzystający z uciech życia - zawsze oddzwoni, zawsze da znać, jeśli nie będzie mógł dotrzymać terminu czy słowa. We Francji ceni się też profesjonalizm. Nam go w wielu dziedzinach brakuje. Być może to wina naszej historii. Co jeszcze wyróżnia Polaków? Religijność niespotykana nigdzie indziej w Europie.
 
Miejskie zwierzę

Przyjaciółka, pisarka Magda Louis, nazwała go kiedyś zwierzęciem miejskim. - Trafnie – uśmiecha się Jacek Hazuka. –W domu pod lasem, na odludziu, zwariowałbym. Co wcale nie znaczy, że urokliwe zielone zakątki nie są przekonujące. Natura, przyroda mają dla mnie duże znaczenie. Ale wolę mieszkać w mieście. Kiedyś pojechałem na wieś, do domu pod Tarnowem. Próbowałem malować. Nie byłem w stanie. Za duża cisza nie pozwalała się skoncentrować. Ruch i zgiełk miasta nie przeszkadzają mi w pracy, świadomość, że obok coś dzieje, toczy się życie - pomaga. Natomiast zupełne odizolowanie się jest wejściem w jakąś całkowicie odmienną rzeczywistość. Nie potrafię się wtedy skoncentrować, w głowie pojawia się pustka.
 
Zatem wybiera miasto, ale ulubionego nie ma. O europejskich mówi: - Nie ma różnic.
 
Jako dziecko, nastolatek lubił włóczyć się po swoim pierwszym mieście - Tarnowie. Tam właśnie przyszedł na świat w 1959 roku. Spędził całe dzieciństwo i dostał się do liceum plastycznego. Jedyne plastyczne kierunki, jakie szkoła oferowała, to meblarstwo i tkactwo. Wybrał meblarstwo. Nie zrobił ani jednego mebla, ale zanim go wyrzucili, poznał podstawy rysunku i malarstwa.
 
O artystycznym rzemiośle miał pojęcie za sprawą ojca. - Nie nauczyłem się od niego techniki, ale podglądnąłem, czym jest świadomość sztuki. Wskoczyłem do tej wanny, w której przez całe życie kąpał się mój ojciec. „Zahaczyłem się” o tworzenie, o manualne przedstawianie czegoś. Ojciec robił szyldy reklamowe. Tłoczył blachę. Malował, umieszczał opisy. Dawniej nie było druku cyfrowego. Mój ojciec miał kabłąk - patyk z kulką - który przystawiał do planszy i malował wszystkie litery ręcznie. Albo je wycinał w papierze, naklejał na tablicę i wypełniał szablon sprayem, jeśli akurat miał spray. Częściej natryskiwał farbę, używając grzebienia. Wymagało to pewnej dokładności. Jego podejście do pracy przelało się na moje malowanie. Nawet przy małym formacie dokładność mnie pociąga. I nie lubię bałaganu w otoczeniu.
 
Reklama
Rzeczywiście. W pracowni panuje idealny porządek. Na ścianie wisi wielkie płótno – początek kolejnego obrazu. Jest już tło – kolor i atmosfera - i delikatnie zaznaczony kredą zarys postaci, a w pracowni idealny porządek. – To będzie Kraków. W górze już widać fragment pomnika Mickiewicza. Sukiennice też są, ale one gdzieś giną – opowiada i dodaje: - Im większy obraz, tym trudniejszy kompozycyjnie. Przed malowaniem dużego formatu zawsze robię szkic olejny.
 
 
Fot. Tadeusz Poźniak
 
Francja artystów

To we Francji ukształtował się styl Hazuki, który dziś znajduje tak wielu admiratorów. W miniaturach, które malował w latach 2005-2006, już widać zalążki techniki, łączącej abstrakcję z malarstwem figuratywnym. 
 
Nad Loarą i Sekwaną spędził 30 lat. Wyjechał bardzo młodo. Średnią szkołę plastyczną skończył jeszcze w Polsce. – Z różnymi przygodami. Chodziłem do trzech liceów. W Tarnowie, Zakopanem i Kielcach. Z dwóch pierwszych byłem usuwany za różne przewinienia. Nieobecności, aroganckie, zdaniem niektórych nauczycieli, zachowanie. Była we mnie zawsze jakaś niechęć do zwierzchnictwa – wyjaśnia tamte wydarzenia. - Bardzo nie lubiłem braku logiki, głupoty ludzkiej, bezinteresownej złośliwości. Kiedy zauważyłem, że ktoś świadomie chce kogoś upokorzyć, buntowałem się. A w szkole traktowano to jak rewoltę. Moich wybryków było sporo, ale oceniam je jako niegroźne – uśmiecha się artysta. – Maturę zdałem w Kielcach. Wziąłem udział w kursie rysowania aktu na ASP w Krakowie i planowałem studia na tej uczelni. Ale wtedy otrzymałem wizę i paszport, co było niełatwe w tamtych czasach. Wyjechałem do Belgii w 1980 roku i zostałem. Niedługo po moim wyjeździe w Polsce został ogłoszony stan wojenny, a ja za granicą miałem przyjaciół, którzy obiecali pomóc jakoś się urządzić. Z perspektywy minionego czasu, ta decyzja może wydawać się  nie najlepsza. Przecież kilka lat później upadł mur berliński. W Polsce nastąpiły zmiany, o których nie marzyłem. Gdybym o tym wiedział, nie wiem, czy zdecydowałbym się na wyjazd.
 
Bo Zachód na początku oznaczał walkę o byt i dużo fizycznej pracy. Z Belgii dość szybko przeprowadził się do Paryża. Działał na wyobraźnię. Miasto artystów. Słynna dzielnica Montmartre. – A potem przeprowadziłem się do Arras na północy Francji. Mieszkałem tam aż 20 lat. Przez pewien czas także z drugą żoną, Dagmarą. Potem przeprowadziliśmy się do Lille. Na parterze wynajętej kamienicy Dagmara, która przez wiele lat była moim marszandem, a jej firma DagArt miała ogromny wpływ na promocję mojej sztuki, prowadziła także galerię. Na piętrze ja miałem swoją pracownię. Kiedy urodziła nam się córeczka Dafne, postanowiliśmy wracać do Polski.
 
 
Jacek Hazuka, Daga, olej na płótnie, repr. Tadeusz Poźniak
 
Był już cenionym artystą. W dorobku kilkadziesiąt wystaw w całej Europie i regularne prezentacje obrazów na Międzynarodowych Targach Sztuki Współczesnej - od Miami, przez Paryż, po Szanghaj.
 
- Chociaż na emigracji nie od razu mogłem żyć ze sztuki, to bez niej także żyć nie potrafiłem – wraca pamięcią do początków tej drogi. - Malowałem więc w domu, odwiedzałem galerie. Miałem jedną ulubioną w Arras. Często tam zaglądałem i zacząłem rozmawiać z właścicielką. Przyznałem się, że trochę maluję. Namawiała, aby jej pokazać swoje prace. Przyniosłem zdjęcia obrazów. To był cykl scen rodzajowych, utrzymany w konwencji malarstwa szkół rosyjskich. Dzieci na plaży, bawiące się w piasku itp. Od razu zdecydowała, że zrobi mi wystawę w galerii. Przyniosłem jej 20 płócien, a ona w krótkim czasie sprzedała 16. A potem zapytała, czy nie mógłbym uczyć innych, bo różni ludzie pytają, czy daję lekcje rysunku. Udostępniła mi małe pomieszczenie nad galerią i tak się zaczęło. Od 2-3 uczniów. Potem było ich coraz więcej. W końcu założyłem firmę i otworzyłem szkołę w centrum Arras. Ciekawi przechodnie zerkali przez przeszklone ściany na rozstawione w środku sztalugi i zajętych malowaniem ludzi. W ciągu tygodnia przez szkołę przewijało się 160 uczniów. 
 
W atelier w Rzeszowie Jacek Hazuka także zamierza prowadzić kursy rysunku i malarstwa. – Raz w tygodniu, po dwie godziny. W mojej pracowni zmieszczą się sztalugi dla siedmiu uczniów – mówi i pokazuje, gdzie je ustawi.
 
Kariera artysty we Francji? – Nie wiem, czy kariera to właściwe słowo. Tam jest tak wielka liczba artystów, że już możliwość funkcjonowania w świecie sztuki i zajmowania się wyłącznie twórczością jest osiągnięciem. Mimo dużej konkurencji, artyście we Francji łatwiej jest żyć. W porównaniu z Polską jest to różnica kolosalna. Chociaż muszę zaznaczyć, że mówię też z perspektywy Rzeszowa, a nie np. Warszawy czy innych wielkich miast. Kultura zakupu dzieła sztuki wśród nowych elit jeszcze nie rozwinęła się. Bardzo niewielu mniej lub bardziej zamożnych ludzi kupuje obrazy, rzeźby. Sądzę, że świadomość prestiżu, jakiego dodaje otaczanie się dziełami sztuki, większa był w czasach PRL niż obecnie. Dawniej ludzie wysokiej kultury bywali częstymi gośćmi galerii i nabywcami wystawianych tam dzieł. 
 
 
Atelier Jacka Hazuki w Rzeszowie. Fot. Tadeusz Poźniak
 
Potrzebna jest zatem edukacja. Takim miejscem, umożliwiającym spotkanie ze sztuką i artystą, ma być jego atelier. Showroom jest czynny w godzinach otwarcia Millenium Hall, a o określonych porach można także zapukać do pracowni Hazuki. – Showroom ma uświadomić, że dzieła sztuki są w zasięgu możliwości finansowych wielu osób. Mój obraz będzie można kupić już za 3 tys. zł. Chociaż są i takie, które kosztują 200 tys. zł – mówi. – W dodatku, aby jeszcze zwiększyć ich dostępność, pracuję nad możliwością sprzedaży ratalnej i leasingowej. 
 
Obrazy Jacka Hazuki kupują kolekcjonerzy z Polski i zagranicy. Także biznesmeni z Rzeszowa. Niektórzy eksponują je w swoich firmach, przywiązując wagę do zewnętrznych symboli przynależności do elit. – Dla bardzo zamożnych biznesmenów francuskich fakt posiadania luksusowego samochodu jest czymś zupełnie obojętnym - stwierdza artysta. -Uważają, że od innych może ich odróżnić właśnie udział w rynku sztuki. Dlatego tworzą fundacje, muzea, są mecenasami sztuki.Wspiera ich w tym państwo - firma, która kupuje dzieło sztuki, wydatek odlicza od podatku. Amortyzacja zakupu dzieła sztuki trwa przez 5 lat i wynosi 20 procent jego ceny rocznie, co sprawia, że po tych pięciu latach firma może odzyskać znaczną część kwoty zainwestowanej. Warunkiem jest, by dzieło przez te 5 lat było eksponowane w przestrzeni publicznej. W Polsce sztuka, niestety, nie jest tak dobrze promowana, ani wystarczająco udostępniana. Przykładem może być Rzeszów. To miasto, które wspaniale się rozwija. Rosną firmy, wieżowce, więc i sztuka mogłaby się równie fantastycznie rozwijać, czyniąc je bardziej atrakcyjnym dla mieszkańców i turystów. Ale, moim zdaniem, nie jest tu wystarczająco doceniana. Kiedy muzeum zorganizowało wystawę Andy’ego Warhola, informował o tym plakat na drzwiach. Gdyby w Lille we Francji, tam gdzie żyłem i pracowałem, zorganizowano taką wystawę, afiszami oblepiono by całe bulwary. W Polsce musimy się jeszcze wiele nauczyć.
 

 
Fot. Tadeusz Poźniak

KOMENTARZE

Jacek Hazuka otwiera atelier w Millenium Hall

W ciągu dwóch lat w Europejskiej Galerii Sztuki Centrum Kulturalno-Handlowego...

Europa według Hazuki powstaje w Millenium Hall

W piątek wieczorem (8 lutego) w Europejskiej Galerii Sztuki...

"Bliźniemu swemu..." Artyści dzielą się sercem i talentem

Dzieła m.in. Franciszka Starowieyskiego...

Dagart Galerie - pierwsza prywatna galeria sztuki współczesnej w Rzeszowie

Na start - wystawa prac Jacka Hazuki. Latem grupowa wystawa artystów z Polski, w październiku - klimat pop art i artyści francuscy. W Dagart Galerie...

Sztuka do kwadratu na otwarciu Dagart Galerie

Wystawa Jacka Hazuki, artysty-malarza, który przez 30 lat mieszkał i pracował we Francji, zainaugurowała działalność Dagart Galerie. Jest to pierwsza prywatna galeria sztuki współczesnej w Rzeszowie, a...

zobacz więcej
Reklama

Marianna Jara: Oddycham cerkwią

Średniowieczny zamek górujący nad Sanem i Sanokiem, gdzie mieszkały kolejne polskie...

W środę pogrzeb Wojciecha Preisnera, fotografa rzeszowskich mediów

W niedzielę, 27 września zmarł Wojciech Preisner. Miał 52 lata. Msza żałobna fotografa, który przez wiele lat związany był z dziennikiem "Super Nowości"...

Nie żyje Janusz Szuber. Wybitny poeta miał 72 lata

W niedzielę rano, 1 Listopada, zmarł jeden z najwybitniejszych współczesnych polskich poetów, Janusz Szuber. W poniedziałek trafił na oddział intensywnej terapii leskiego szpitala, od wtorku...

Marszałek Władysław Ortyl z koronawirusem

Marszałek województwa, Władysław Ortyl ma koronawirusa i przebywa w izolacji domowej. Informację w piątek rano przekazał Tomasz Leyko, rzecznik prasowy Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego.

Reklama

Zuza z Czarnych Rzeszów marzy o karierze Igi Świątek

Paryski sukces Igi Świątek wprawił w euforię polskich fanów tenisa. Mistrzyni Rolanda Garrosa z miejsca stała się źródłem dodatkowej motywacji dla młodych adeptów tego sportu. O...

Karol Palczak z Krzywczy: Maluję, odkąd pamiętam

Z Karolem Palczakiem, malarzem z Krzywczy, rozmawia Antoni Adamski

Nie żyje Barbara Wyrzykowska, łączniczka Powstania Warszawskiego

29 września zmarła Barbara Wyrzykowska, łączniczka Powstania Warszawskiego - pseudonim "mała Basia", działaczka Solidarności i wieloletni pracownik naukowy. Miała...

Odeszli w 2020 roku, zostali w pamięci...

Żeglarz Henryk Jaskuła, łącznika Powstania Warszawskiego Barbara Wyrzykowska, twórca wydziału budownictwa i były rektor Politechniki Rzeszowskiej prof. Stanisław Kuś, pierwszy wicewojewoda podkarpacki Wiesław...

Zachód już znamy. Możemy produkować lepiej, zamiast narzekać, zmienić podejście

- Chcemy wymyślać nowe rozwiązania, wyprzedzać innych. Podkarpacki przemysł części dla motoryzacji i wiele innych branż...

zobacz więcej

POLECANE

RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Mieszka I 48/50, 35-303 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.