Reklama

Zbigniew Ćwiąkalski - minister z łańcuckimi korzeniami

A A A
Aneta Gieroń, Jaromir Kwiatkowski

Dodano: 21-11-2012

fot. T. Poźniak

fot. T. Poźniak

Prof. Zbigniew Ćwiąkalski, adwokat, pracownik naukowy Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 15 lat  także Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Rzeszowie. Wykładał też na Uniwersytecie Rzeszowskim. W latach 2007-2009 minister sprawiedliwości i prokurator generalny w rządzie Donalda Tuska. Prezes Trybunału Arbitrażowego do Spraw Sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim.

Aneta Gieroń, Jaromir Kwiatkowski: Panie profesorze, Panie ministrze, czy może Panie mecenasie?  Do którego z tych tytułów jest Pan najbardziej przywiązany?
Zbigniew Ćwiąkalski:
(śmiech) Hmmm… dobre pytanie. W ogóle nie przywiązuję wagi do tytułów, nie jestem z Krakowa. Wprawdzie mieszkam tam od 1968 r., ale pochodzę z Łańcuta.
 
W Krakowie spędził Pan ponad 40 lat. Przez tak długi czas trochę już można przywiązać się do tytułów…

Jestem przywiązany do uczelni, lubię adwokaturę. Także niespełna półtoraroczny okres ministrowania  był bardzo ciekawym doświadczeniem i pomimo tego, że nie była to pełna ministerialna kadencja, oceniam go pozytywnie. Uważam jednak, że bardzo dobrze jest, gdy człowiek ma do czego wrócić. Znam bardzo wielu polityków, którzy nie wiedzą, co ze sobą zrobić w momencie, gdy odchodzą z polityki. Na szczęście, nie miałem tego problemu. W dowolnym momencie mogłem odejść z polityki i wrócić na uczelnię oraz do adwokatury. Polityka zawsze była na trzecim miejscu.
 
Gdyby dostał Pan poważną propozycję, rozważyłby Pan powrót do polityki?

Podobno w polityce nigdy nie należy mówić „nigdy”. Ale to skomplikowane zagadnienie.  Wszystko zależałoby od tego, z kim, kiedy i w jakich warunkach oraz jaka byłaby możliwość realizacji zamierzeń. Na razie nie mam takich planów i takich propozycji.

W jednym z wywiadów udzielonych wkrótce po odejściu z ministerstwa powiedział Pan wręcz, że z punktu widzenia finansowego  odejście z funkcji ministerialnej było dla Pana opłacalne…

To prawda.  Wbrew temu, co niektórzy sobie wyobrażają, w Polsce w polityce nie zarabia się dużo. Znacznie więcej można zarobić pracując w prywatnym biznesie.

Co sprawiło, że w 2007 r. zdecydował się Pan objąć tekę ministra sprawiedliwości?

Prawdą jest, że byłem częstym krytykiem mojego poprzednika, Zbigniewa Ziobry. W chwili, gdy padła propozycja, bym to ja został ministrem sprawiedliwości, pomyślałem sobie: „no dobrze, krytykowałeś, to teraz sam pokaż, czy można działać innymi metodami, szczególnie jeśli chodzi o stanowisko prokuratora generalnego”. Proszę pamiętać, że byłem jeszcze ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym, które to funkcje, zresztą z mojej inicjatywy, zostały później rozdzielone.

W 2009 r. podał się Pan do dymisji w związku z samobójstwem Roberta Pazika, skazanego za porwanie i zabójstwo Krzysztofa Olewnika…

Niewątpliwie najważniejszym z zabójców Olewnika był Wojciech Franiewski, który popełnił samobójstwo za czasów ministra Zbigniewa Ziobry i wtedy nie mówiono, że Ziobro powinien podać się do dymisji. Ale ponieważ to już była trzecia śmierć osoby skazanej za zabójstwo Olewnika i media przy każdej okazji pytały mnie, czy rozważam podanie się do dymisji, więc odpowiedziałem, że nie mam z tym żadnego problemu i mogę to zrobić w każdej chwili. Dlatego gdy premier zaprosił mnie do siebie na spotkanie, to powtórzyłem, że jestem gotów podać się do dymisji ze względu na to, że ponoszę odpowiedzialność polityczną za to samobójstwo.

Powiedział Pan wtedy pamiętne zdanie, że politykę śledzi Pan od lat i wie, że można na niej wylecieć jak saper na minie…

Podtrzymuję tamte słowa.
 
Pochodzi Pan z Łańcuta, z rodziny o silnych tradycjach prawniczych. Pana ojciec był przedwojennym sędzią…

Po wojnie sędzią już być nie mógł, pracował jako radca prawny. Pamiętam, jak przynosił do domu akta sądowe, a ja byłem szczęśliwy, gdy mogłem usiąść przy jego biurku i je czytać. Ojciec dużo opowiadał mi o swoich studiach na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Związana jest z tym fascynująca historia. W swoim indeksie miał wpis od prof. Kazimierza Przybyłowskiego, cywilisty. Ja też miałem. Profesor Przybyłowski zaczynał swoją akademicką karierę na Uniwersytecie we Lwowie, a kończył na Uniwersytecie Jagiellońskim. Historia zatoczyła koło.
 
Jak rodzina trafiła w te strony?

Moja rodzina osiadła w Łańcucie w 1944 r. Tak naprawdę ojciec z rodziną  zmierzał wtedy do Krakowa lub Wrocławia. Łańcut miał być przystankiem w podróży, ale ostatecznie tutaj się osiedlili i tu poznał moją mamę, która była jego uczennicą ze szkoły średniej. Dziadkowie ze strony ojca byli już starszymi ludźmi, nieprzyzwyczajonymi do losu tułaczy, była też z nimi siostra mojego ojca i jej syn.  Z czasem syn siostry mego ojca zdał na studia do Krakowa i tam został. Ja w 1968 r. zdałem w Łańcucie maturę, dostałem się na prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim i w Krakowie zamieszkałem na stałe.  Ale z Łańcuta pochodzi także moja żona, z którą poznaliśmy się w I LO, a licealna miłość skończyła się małżeństwem.
 
Reklama
Moje związki z Łańcutem zawsze były bardzo silne. Tutaj też mieszkali moi rodzice i teściowie, na łańcuckim cmentarzu są ich groby. Dziadek żony był pułkownikiem w X Pułku Strzelców Konnych w Łańcucie i zarazem lekarzem weterynarii. Tutaj są też pochowani moi dziadkowie ze strony mamy i ojca, mój brat oraz siostra ojca i jej mąż. Naprawdę często tu bywam. Zawsze też podkreślam, że Podkarpacie, Rzeszów są niedoceniane. Będąc drugim, po Aleksandrze Bentkowskim, konstytucyjnym ministrem z Podkarpacia, starałem się nieustannie lobbować za tą częścią Polski.
 
Wracając do Pańskiego ojca: do końca życia pozostał  człowiekiem z pogranicza kultur, religii i narodowości, czego Pan, urodzony w 1950 r. w Łańcucie, już nie doświadczył.

Ojciec często wspominał, że przeżył wiele wojen, wiele razy musiał uciekać, w czasie II wojny był zmuszony ukrywać się i pracować fizycznie jako  robotnik leśny. Ale opowiadał też często o przedwojennych podróżach do Paryża, Wiednia, Pragi. Po wojnie często razem słuchaliśmy Radia Wolna Europa. Był człowiekiem wszechstronnie wykształconym, niesłychanie łagodnym. Moja mama kiedyś wręcz zmusiła ojca, by dał mi klapsa, bo to ona była tym surowszym rodzicem. A ja… nie byłem łatwym dzieckiem.
 
Jak ojciec odnajdywał się w PRL-owskiej, smutnej rzeczywistości?

Długo nie chciał pogodzić się z tym, że nie wróci do Buczacza. Był przekonany, że po wojnie nastąpi zwrot, który pozwoli nam wrócić do domu rodzinnego. Siostra mojego ojca, która też mieszkała w Łańcucie, przez 20 lat nie rozpakowała części rzeczy, które przywiozła ze Wschodu, aż zjadły je mole. My, urodzeni w Łańcucie, takich oczekiwań nie mieliśmy. Ojciec miał już 80 lat, gdy po raz pierwszy po latach pojechał w 1988 r. do Buczacza, Lwowa, Stanisławowa i Kamieńca Podolskiego. Sam w czasach PRL-u starał się nas chronić. Jako radca prawny dobrze zarabiał i zależało mu, byśmy dużo zwiedzali. Wprawdzie nie wyjeżdżaliśmy za granicę, ale Polskę zjeździliśmy od morza po góry. Ojciec zawsze bardzo interesował się tym, co działo się w Polsce i na świecie. W rodzinnym domu nie można było wyrzucić gazety, dopóki nie było na niej napisane „czytana”. Nie wierzył, że za swojego życia doczeka w pełni wolnej Polski. Na szczęście doczekał, tak samo jak wnuków prawników. Zmarł w 2002 r., w wieku prawie 94 lat. 

Mówi Pan o słuchaniu Radia Wolna Europa. Brat Pana matki w procesie politycznym w 1950 r. został skazany na karę więzienia za udział w organizacji „Orlęta”.  Szwagier ojca, Jan Bieniarz, był jednym z dowódców Armii Krajowej w Małopolsce i więźniem stalinowskim. Jak to się zatem stało, że w 1972 r. zapisał się Pan do PZPR?
 
Moja odpowiedź jest bardzo prosta. Gdy przyszedłem na uczelnię, to spotkałem tam bardzo wielu ciekawych ludzi. Wydział Prawa zawsze był wydziałem kontestującym. Na prawie spotkałem m.in. Zbigniewa Dodę, późniejszego prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego, Jana Woleńskiego, żyjącego nadal filozofa pracującego na Uniwersytecie Jagiellońskim i kilka jeszcze osób, które były takimi buntownikami. Jako że byłem blisko ich kręgu, oni mnie przekonali, że warto być gdzieś aktywnym. Innej aktywności niż w PZPR w zasadzie nie było.  Później byłem prezesem Towarzystwa Asystentów UJ. Towarzystwo było szykanowane przez władzę i  Służbę Bezpieczeństwa. Są nawet dokumenty potwierdzające, że próbowano nas inwigilować. Nigdy jednak SB nie udało się przeniknąć do Towarzystwa Asystentów.
 
W 1981 r. wystąpił Pan z PZPR i wstąpił do „Solidarności”.

Zobaczyłem, że to są całkowicie różne filozofie i porozumieć się nie da. Nie miałem żadnych wątpliwości, która strona jest dla mnie bardziej interesująca i komu chcę poświęcić swoje siły i czas. Do Solidarności wstąpiłem w chwili jej założenia, więc jeszcze w 1980 r.
 
Rok 1981, a zwłaszcza wprowadzenie stanu wojennego, było ważną cezurą: albo – albo. To był czas, który wręcz zmuszał do opowiedzenia się po którejś ze stron.

Dokładnie tak było. Wtedy ujawniło się, kto ma odwagę chodzić na manifestacje, nielegalnie zbierać składki czy bronić działaczy „Solidarności”. Wtedy jeszcze nie byłem adwokatem, ale broniłem nauczycieli w postępowaniach dyscyplinarnych. W stanie wojennym z Tadeuszem Syryjczykiem pisaliśmy u mnie w domu instrukcję, jak się zachowywać podczas przesłuchania. To się ukazywało regularnie w podziemnym biuletynie „Solidarności” z Huty im. Lenina. Bogdan Klich mógłby opowiedzieć, jak go kiedyś uratowałem przed zatrzymaniem. Podobnie było z Janem M. Rokitą. Nie były to może wielkie czyny, ale trochę odwagi trzeba było mieć.

Oprócz związków z Łańcutem i Krakowem, ma Pan silne związki z Rzeszowem. Najpierw z Filią UMCS i Uniwersytetem Rzeszowskim, a od 15 lat z Wyższą Szkołą Prawa i Administracji.
 
Jeżeli chodzi o Filię UMCS, to najpierw pracowałem w Zakładzie Prawa Karnego i Postępowania Karnego, którym kierował nieżyjący już prof. Zbigniew Sobolewski. Potem stworzyliśmy dwa odrębne zakłady, ja prowadziłem Zakład Prawa Karnego Materialnego. Po śmierci prof. Sobolewskiego przyłączono  jego część do mojej. Prof. Jerzego Posłusznego, rektora WSPiA, poznałem, kiedy byłem jeszcze doradcą ministra nauki i szkolnictwa wyższego i zajmowałem się Radą Główną Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Do Rady wpłynął wniosek w sprawie utworzenia tej szkoły i mój kolega szkolny z Łańcuta, Jerzy Buczkowski, późniejszy prorektor WSPiA, poprosił: „słuchaj, zobacz, czy ten wniosek jest dobry”. Przyglądnąłem się mu, był absolutnie jednym z najlepszych. Rada Główna nie miała więc żadnych problemów z wyrażeniem pozytywnej opinii na temat utworzenia tej szkoły. To był początek naszej znajomości. Nie było bynajmniej tak, że ja od początku zacząłem tam pracę, zaproponował mi to po kilku latach pan rektor Posłuszny.

KOMENTARZE

Kultowe pismo - Harper's Bazaar w Polsce

Najstarsze na świecie pismo o modzie, Harper?s Bazaar od 14 lutego ukazuje...

Wielką Majówkę czas zaczynać

"Trawa w sałacie, piasek w maśle, osy w kompocie i nieskończona ilość much". Tak na...

Z kalendarza. Popielec

Dziś Środa Popielcowa (zwana też Popielcem), która w kalendarzu chrześcijańskim rozpoczyna okres wielkiego...

Rzeszowska majówka kulturalna

Maj zapowiada się w Rzeszowie wyjątkowo atrakcyjnie dla poszukujących rozrywki kulturalnej. Niemalże w każdy kolejny tydzień będzie coś do posłuchania i do obejrzenia, i to tak różnorodnego i barwnego, że każdy znajdzie coś dla...

"Stara kobieta wysiaduje", a my z nią na śmietniku cywilizacji?!

Nie dywany i salony, ale beton pod nogami i instalacje przemysłowe nad głową. W scenografii jak na zamówienie do tekstu Tadeusza Różewicza "Stara kobieta wysiaduje"...

zobacz więcej
Reklama

Odeszli w 2018 roku...

Wspominamy znanych mieszkańców Podkarpacia, zmarłych w ostatnim roku. Wszystkich pożegnaliśmy ze smutkiem...

100 lat niepodległej Polski. BIZNESiSTYL.pl "Na Żywo"

100 lat temu Polska odzyskała niepodległość...

Historyk o 13. grudnia: Jaruzelski ratował władzę komunistów

Z Arturem Brożyniakiem, historykiem z rzeszowskiego oddziału IPN, rozmawia Jaromir Kwiatkowski

Politolog o wyborach samorządowych 2018. W Rzeszowie PiS liczył na więcej!

Z dr. Pawłem Kucą, politologiem z Uniwersytetu Rzeszowskiego, rozmawia Aneta Gieroń

Jak się kiedyś bawił Rzeszów! Kultowe "Piekiełko" i inne lokale

Z Januszem Pawlakiem i Agnieszką Skowron-Wilusz, autorami książki "Rzeszowskie Piekiełko. ABC powojennych i PRL-owskich lokali", rozmawia Idalia Stochla

Reklama

Władysław Ortyl oficjalnym kandydatem na marszałka województwa

W poniedziałek, 19 listopada odbędzie się pierwsza sesja sejmiku podkarpackiego, na której wybrany zostanie nowy zarząd województwa oraz prezydium sejmiku. Jak potwierdzają...

Pogranicznicy na koniach tylko w Bieszczadach. Już od 20 lat

W tym roku mija 20 lat służby patroli konnych Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. To jedyna taka formacja w szeregach pograniczników w Polsce, a przy tym ważne uzupełnienie...

Japonia w Przemyślu - dla Tokio jedna z najlepszych na świecie

Antoni Adamski: Ten pokoik z korytarzem - całość o metrażu mieszkania M-3 - to cały wasz lokal?

Skacząc po głowie Innym Kobietom, niszczycie nie tylko fryzurę, ale i psychę!

Anglicy prosto z Oxfordu donoszą, że o 40 proc. wzrosło w Internecie wyszukiwanie znaczenia słowa TOXIC, czyli toksyczny. Ludzie przerażeni...

II tura wyborów 2018. Wśród przegranych wieloletni samorządowcy

Po II turze wyborów samorządowych na Podkarpaciu obok największych wygranych: Wojciecha Bakuna w Przemyślu, Tomasza Matuszewskiego w Sanoku, czy Jacka Wiśniewskiego...

zobacz więcej

POLECANE

VIP Biznes&Styl Nr 60

VIP Biznes&Styl Nr 60
w numerze m.in.:

• Przez wieki życie i zdrowie ratowali aptekarze! • 60 lat skansenu w Sanoku • Stanisław Głodowski: Nie liczę, że fala mnie poniesie • Rosja. Za Uralem • Dla kogo Harrods
RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Cegielniana 18c/3, 35-310 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.