Reklama

Wergiliusz Gołąbek wspomina Wojciecha Kilara

A A A
Z dr. Wergiliuszem Gołąbkiem, prorektorem ds. Rozwoju i Współpracy Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, rozmawia Elżbieta Lewicka

Dodano: 24-02-2014

Dr Wergiliusz Gołąbek z rękopisem otrzymanym od Wojciecha Kilara. Fot. Tadeusz Poźniak

Dr Wergiliusz Gołąbek z rękopisem otrzymanym od Wojciecha Kilara. Fot. Tadeusz Poźniak

ZDJĘCIA

zobacz wszystkie ›
29 grudnia 2013 roku odszedł Wojciech Kilar - wybitny, polski kompozytor, człowiek o niespotykanej osobowości. Jego związki w Rzeszowem były krótkie - znalazł się tu niejako przypadkiem, kiedy z rodzicami musiał uciekać z rodzinnego Lwowa w 1944 roku. Jednak ten pobyt w Rzeszowie okazał się dla przyszłego kompozytora w pewnym sensie proroczy. Tu bowiem spotkał profesora Kazimierza Mirskiego, u którego pobierał lekcje fortepianu. O tym, co wynikło z owych lekcji, Kilar wspominał przez całe życie tłumacząc, dlaczego Rzeszów był dla niego tak ważnym miejscem. 22 czerwca 2012 roku Filharmonia Podkarpacka zorganizowała koncert z okazji jubileuszu 80- tych urodzin kompozytora, w którym brał udział sam jubilat. Zespół Szkół Muzycznych Nr 2 w Rzeszowie nosi imię Wojciecha Kilara, a od niedawna także jedna z rzeszowskich ulic upamiętniona została nazwiskiem wybitnego kompozytora.

 
W Rzeszowie mieszkają ludzie, których związki z Wojciechem Kilarem były bardzo bliskie i serdeczne, m.in. Wergiliusz Gołąbkiem, który po raz pierwszy ujawnia fakt posiadania niezwykłych pamiątek - rękopisów, którymi został obdarowany przez Wojciecha Kilara.
 
Elżbieta Lewicka: Jaka była pana pierwsza refleksja, kiedy dowiedział się pan o śmierci Wojciecha Kilara?
 
Wergiliusz Gołąbek: To jest trudne pytanie…dlatego, że kiedy człowiek jest z kimś głęboko związany, kiedy ma za sobą lata współpracy, to w pierwszym momencie odczuwa się wielki żal, że wydarzyło się coś, co trudno opisać słowami, ale - wie pani, ja trochę też inaczej na życie patrzę. Inaczej też postrzegał życie Wojciech Kilar. Z jednej strony można powiedzieć, że był miłośnikiem życia, kochał szybkie, dobre  samochody (szczególnie mercedesy), kochał dobre jedzenie, sypiał w tych samych hotelach - w warszawskim Bristolu, a w Rzeszowie tylko w hotelu Prezydenckim. Kelnerzy wiedzieli, jakie menu przygotować - nie musiał ni-czego zamawiać. A z drugiej strony był człowiekiem cudownie wyczuwającym metafizykę i transcendencję. Był człowiekiem bardzo pobożnym, gorliwym, a ja bym nawet powiedział za Leszkiem Kołakowskim, że był święty! To znaczy, że kochał ludzi, kochał świat, ale również kochał Boga i to trzeba mocno podkreślić. Może mało kto wie, że Kilar po latach – nie ukrywajmy - pewnej obojętności, stał się gorliwym katolikiem, w każdej marynarce nosił różaniec, aby zawsze móc po niego sięgnąć. Przy tym był człowiekiem niesłychanie skromnym i wielkim altruistą - o czym się nie mówi. Ten altruizm wynikał z jego potrzeby serca. Pomagał ludziom i instytucjom, ale wszystkim zabraniał o tym mówić. Wojciech Kilar to przykład człowieka, jakiego się prawie w ogóle w dzisiejszych czasach nie spotyka. Ludzie go kochali, nie miał zawistników, nikomu nie zazdrościł, kiedy widział, że ktoś jest genialny, to starał się mu pomóc i ciągle się dziwił, że wciąż jeszcze ktoś jego muzykę chce grać i słuchać.
 
W życiu Wojciecha Kilara był epizod rzeszowski - tak bym określiła czas, w którym bardzo młody człowiek otrzymał w Rzeszowie właśnie najcenniejszą być może, życiową wskazówkę…
 
Tak! Kilar mieszkał w Rzeszowie kilka lat i tu chodził do szkoły muzycznej, gdzie pobierał lekcje gry na fortepianie u prof. Mirskiego. I od niego właśnie usłyszał:” Jeśli masz być kiepskim pianistą, to lepiej bądź dobrym kompozytorem”. Profesor zauważył, że Kilar ma łatwość pisania nut w sensie tworzenia muzyki. Kilar nigdy nie zapomniał, że to właśnie w Rzeszowie otrzymał wskazówkę - jak się okazało- niezwykle trafną, która zaważyła na całym jego życiu.
 
Wojciech Kilar jest honorowym obywatelem Rzeszowa, jego imię nosi Zespół Szkół Muzycznych Nr 2, także jedna z ulic w mieście. Związki Kilara z Rzeszowem są wyraźne - zwłaszcza w kontekście działalności Filharmonii Rzeszowskiej.
 
W Filharmonii mieliśmy taki zwyczaj, że po koncertach spotykało się grono osób i w moim gabinecie dyskutowaliśmy o muzyce i nie tylko, często do późnych godzin nocnych, a podczas festiwali w Łańcucie nawet i do rana. Anna Hetmańska nazywała te spotkania „posiadami” i z nimi właśnie związanych jest mnóstwo historii, faktów, które dziś zaczynają nabierać ważnego, symbolicznego znaczenia. I tu chciałbym ujawnić pewien fakt – robię to po raz pierwszy publicznie - związany z jednym z pobytów Kilara w Rzeszowie. I wie pani, teraz uświadamiam sobie, że większości bohaterów tej historii już nie ma wśród nas…
 
Reklama
To był rok stanu wojennego i inauguracja sezonu artystycznego Filharmonii Rzeszowskiej. Grała Regina Smendzianka, dyrygował Józef Radwan, a w programie znalazł się m.in. utwór W. Kilara. Po koncercie inauguracyjnym usiedliśmy w gabinecie prof. Radwana, który wówczas był dyrektorem artystycznym filharmonii. Wśród gości była oczywiście prof. Smendzianka ubrana w piękną etolę z norek, żona J. Radwana, Elżbieta, prof. Jerzy Chłopecki, Anna Hetmańska, Klemens Gudel, Wojciech Kilar i moja skromna osoba. W pewnym momencie Regina Smendzianka, kobieta niezwykle delikatna, która nigdy nie piła alkoholu, zapytała, czy nie mamy kieliszka koniaku. Wiedzieliśmy, że piętro niżej, w pokoju gościnnym był koniak, więc dyrektor Radwan go przyniósł. Dla wszystkich starczyło po symbolicznym „naparstku”, rozpoczęliśmy rozmowę i w pewnym momencie ktoś zapukał, a do gabinetu dyrektora filharmonii weszło trzech panów w mundurach milicyjnych. ” Dobry wieczór! Ooo.. tutaj się pije”- usłyszeliśmy. Jak wiadomo, w stanie wojennym był absolutny zakaz spożywania alkoholu w miejscu pracy. Nie pomogły tłumaczenia z naszej strony, że to inauguracja, że jest zwyczaj wypicia kieliszka szampana, czy lampki koniaku itp. Prof. Chłopecki zaczął wygłaszać przemówienie do milicjantów o prawach człowieka, A. Hetmańska powiedziała dość ostro i kategorycznie, co myśli o zachowaniu milicjantów, w szoku była eteryczna prof. Smendzianka, do kąta schował się wylękniony Wojciech Kilar, a ja zacząłem wygłaszać jakieś tyrady, że nazajutrz muszę być na festiwalu w Krynicy. To trwało prawie godzinę. Ela Radwan nie wytrzymała i powiedziała: „Józek, dzwoń gdzie trzeba!”
 
Niestety, nie pozwolono nam zadzwonić - nawet do pierwszego sekretarza!, ale za to zaczęło się legitymowanie: „ pani jest kim?- ja jestem Regina Smendzianka, tu na afiszu jest napisane.” Ja i J. Radwan mieliśmy dowody osobiste w innych pokojach, ale nie pozwolono nam ich przynieść. Nikt nie mógł opuścić gabinetu.” A pan kto?”- milicjanci zapytali W. Kilara. „Wojciech Kilar, kompozytor”- odpowiedział mistrz. Jak wiadomo, w PRL-u każdy musiał mieć w rubryce „zatrudnienie” c o ś wpisane. Kilar nie miał, bo przecież wykonywał wolny zawód. A więc komentarz był następujący:” Ooo..niebieski ptak!” My oburzeni zaczęliśmy tłumaczyć, z kim  panowie milicjanci mają do czynienia, ale nie wierzyli. Na szczęście w pewnym momencie porucznik dowodzący milicyjnym tercetem sięgnął po telefon i wykręcił tajny numer. Usłyszeliśmy: „towarzyszu pułkowniku, tutaj jest jakaś Regina Smendzianka, jakiś Wojciech Kilar, jakiś Józef Radwan…..” Nastąpiła kilkuminutowa cisza, po której porucznik odłożył słuchawkę i powiedział do nas: ” ..no i co, proszę Państwa? Po co to wszystko było? Życzymy miłej zabawy i dobrej nocy!” Przez długą chwilę milczeliśmy oniemiali, aż odezwał się Wojciech Kilar: „Proszę Państwa! Szkoda, że nas nie aresztowali, bo jutro wszyscy w Europie i na świecie wiedzieliby, że w Rzeszowie tak zacne towarzystwo aresztowano!” Oczywiście domyślaliśmy się, kto mógł nas zadenuncjować milicji - niech ta osoba sama rozważy w swoim sumieniu takie zachowanie, ale faktem jest, że W. Kilar był znanym opozycjonistą, nigdy nie podporządkował się panującemu reżimowi, więc dla milicji zatrzymanie takiego człowieka byłoby nie lada gratką, a strach pomyśleć, co by mogło być, gdyby zatrzymano nas wszystkich.
 
Ma pan wspaniałe wspomnienia związane z W. Kilarem, ale posiada pan też namacalne dowody na waszą serdeczną znajomość. Czy to była przyjaźń?
 
Przyjaźń to może za duże słowo, nie wiem, czy tego życzyłby sobie Kilar, ale na pewno mię-dzy nami były bardzo serdeczne więzi. Znałem jego małżonkę Barbarę, często jadaliśmy razem obiad, czy kolację. Pamiętam takie ostatnie spotkanie z udziałem dyr. Antoniego Wita i jego małżonki. A Kilarowie byli niezwykłą parą. Emanowała z nich dobroć, życzliwość i miłość, jaką siebie nawzajem obdarzali. Rozumieli się bez słów. A jeśli chodzi o te namacalne dowody naszej zażyłości, to jestem posiadaczem partytury Poloneza W. Kilara do filmu A. Wajdy, na którym to rękopisie znajdują się jeszcze trzy inne partytury. Trzeba tu powiedzieć, że W. Kilar miał fantastyczne poczucie humoru, lubił żartować i rysować muzyczne rebusy. Na tej partyturze jest napis : „Właściciel dyrektor Wergiliusz Gołąbek”- pisany nutami. Są tu trzy fragmenty najważniejszych zdaniem Kilara jego kompozycji, czyli Orawa, Missa Pro Pace i Siwa Mgła. Przy fragmencie Orawy taki oto napis: „Orawa, Orawa, na Orawie trawa, a po tej Orawie sakramenckie brawa” – podpis: megaloman W.K. To jest przykład na wielki dystans, jaki Kilar miał do siebie i swojej twórczości. Był dowcipny, przewrotny i pełen paradoksów, a te partytury są najlepszym przejawem jego osobowości.
 
Kiedy stał się pan szczęśliwym posiadaczem tych partytur? 
 
Dokładnej daty nie pamiętam, ale kiedy byłem dyrektorem Filharmonii Rzeszowskiej, Wojciech Kilar często u nas gościł. Uwielbiali go nasi filharmonicy i melomani. Właśnie w ich imieniu pozwoliłem sobie na wręczenie wybitnemu kompozytorowi Złotego Klucza Wioli-nowego. W. Kilar był bardzo dumny z tego prezentu i kiedy przyjeżdżał do Rzeszowa, nosił ten klucz - ze szczerego złota wykonany - w klapie marynarki. I kiedyś, paląc papierosa w moim gabinecie, usiadł przy stole i dopisał te fragmenty partytur, które ja teraz pokazuję publicznie pierwszy raz. Byłem mu niezmiernie wdzięczny za tak wspaniały prezent od Wielkiego Człowieka. 
 
 
Po śmierci Wojciecha Kilara Kazimierz Kutz powiedział: „Świetnie się z nim piło wódkę”.
 
Wie pani.. nie chciałbym na ten temat mówić, ale był okres w życiu Kilara, kiedy owszem, pił alkohol - tak, jak może prawie każdy Polak. Natomiast od kilkudziesięciu lat był abstynentem, w ogóle nie brał alkoholu do ust! Kutz pewnie wspominał ich lata młodzieńcze. Ale powiem jeszcze, że Wojciech Kilar nie miał w sobie nic z natury narcyza - co się zdarza w świecie artystycznym. Nie był egocentrykiem, zawsze skromnie zachowywał się w towarzystwie, ale był bacznym obserwatorem i potrafił wykorzystać różne sytuacje do celnej riposty, dowcipu, kalamburu.
 
Nigdy się jednak nie narzucał - wręcz odwrotnie. Kiedy ja poznałem Kilara, był to człowiek wyciszony, pełen metafizyki i transcendencji - pełen ducha, oszczędny w słowach, skromny. On wiedział, że słowem można coś zbudować, ale też można nim zabić.
 
Kiedy wykonywane były w Rzeszowie kompozycje Kilara, a on sam był gościem Filharmonii - uczestniczył w próbach przed koncertami, dawał uwagi dyrygentom, muzykom?
 
Tak, brał udział w próbach, lecz zawsze był niezwykle dyskretny, nigdy nie przerywał prób. Słynął z wielkiej kultury osobistej.

Najważniejsze, co wniósł Wojciech Kilar do pańskiej osobowości to...?
 
Przy Kilarze człowiek musiał zrozumieć, że wszelkiego rodzaju własne egoizmy, czy aspiracje należy tonować. Przy nim nie godziło się być kimś, kim się tak naprawdę nie było. Człowiek musiał być autentyczny, bo Kilar bardzo szybko wyłapywał, czy ktoś gra, czy jest sobą. On uczył nas wszystkich pokory.

Żałuje pan, że nie zdążył pan o coś zapytać wielkiego kompozytora, powiedzieć mu o czymś?
 
Wydaje mi się, że nigdy nie potrafimy powiedzieć wszystkiego do końca, że zawsze jest coś niedopowiedziane, ale najważniejsze jest to, że w moim życiu zaistniał ktoś taki, jak Wojciech Kilar.
 
Wergiliusz Gołąbek, w latach 1990-2006 dyrektor naczelny Filharmonii Rzeszowskiej, oraz Festiwalu Muzycznego w Łańcucie, związany z tą instytucją od 1980 r. Obecnie pełni funkcję prorektora ds. Rozwoju i Współpracy Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszo-wie, jest doktorem nauk humanistycznych.

KOMENTARZE

Aneta Adamska, twórczyni teatru "Przedmieście"

Jej spektakle przyciągają tłumy coraz to nowych miłośników...

Sypialnia - królestwo snu, miejsce wypoczynku i relaksu

Sypialnia to miejsce, gdzie celebruje się...

Artur Ekert - fizyk międzynarodowej sławy

Artur Ekert, absolwent IV LO w Rzeszowie, zrobił wielką międzynarodową karierę naukową. Jego rozprawa doktorska okazała się pionierska w badaniach nad skonstruowaniem idealnego szyfru.

Rzeszów ma swoją elektrownię wodną

Działająca od kilku tygodni ?zielona? elektrownia ma moc 660 kW i pewnie robi skromne wrażenie, jeśli porównać ją do 200 MW mocy gigantycznej zapory w Solinie, ale to i tak pozwala wyprodukować tyle energii, że tej wystarcza...

zobacz więcej
Reklama

Zmarł Jan Partyka - muzeum podarował 2200 eksponatów

Jan Partyka, najhojniejszy darczyńca Rzeszowa...

Lekarze z Podkarpacia pomagali uchodźcom na greckiej wyspie Chios

Z dr n. med. Anną Kozak-Sykałą, neurologiem, ordynatorem Oddziału Neurologicznego i Udarowego w Szpitalu Rejonowym w Przeworsku, oraz lek. med. Andrzejem Sykałą, rozmawia...

Pomóżmy Prezesowi. W Wielkanoc spłonął dach ośrodka w Chmielu

Prawdziwych traperów, którzy od kilkudziesięciu lat oswajali dzikie ścieżki, własnymi rękami karczowali las i stawiali pierwsze pensjonaty, w Bieszczadach jest...

Z Unii dostaliśmy nie tylko zastrzyk gotówki, ale też entuzjazm i dobre praktyki

Z Tomaszem Porębą, posłem Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Aneta Gieroń

Reklama

Pogrzeb ks. Bogusława Przeklasy, byłego dyrektora Radia VIA

We wtorek, 26 marca w Wojniczu odbędzie się pogrzeb śp. ks. kan. Bogusława Przeklasy, wieloletniego dyrektora Radia VIA. Mszy św. przewodniczyć będzie biskup rzeszowski Jan...

Od 15 lat bez kompleksów wchodzimy na europejskie salony

Z Elżbietą Łukacijewską, posłanką Platformy Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Aneta Gieroń

Tak jak czystej wody i powietrza, potrzebujemy też dobrej architektury

Z Maciejem Łobosem, architektem, wspólnikiem w biurze MWM Architekci z Rzeszowa, rozmawia Aneta Gieroń

Nie żyje Abraham Segal. Orędownik powstania Muzeum Ulmów

W piątek w Hajfie w Izraelu zmarł 89-letni Abraham Izaak Segal, ocalony z Holokaustu, orędownik powstania Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny...

Mężczyzna od kuchni. Odlotowo z Łukaszem Czepielą

Z Łukaszem Czepielą, pilotem zawodowym i akrobacyjnym, rozmawia Idalia Stochla

zobacz więcej

POLECANE

VIP Biznes&Styl Nr 62

VIP Biznes&Styl Nr 62
w numerze m.in.:

Jakub Kocój - Nie warto bać się lepszych od siebie Elżbieta Łukacijewska, Tomasz Poręba - 15 lat Polski w Unii Europejskiej Radosław Fedaczyński - Najważniejsze są zwierzęta 58. Muzyczny Festiwal w Łańcucie Żydzi z Podkarpacia - Grzech naszego zapomnienia Kongres i Targi TSLA EXPO 2019
RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Cegielniana 18c/3, 35-310 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.