Reklama
Reklama

Gdzie leży przyszłość Bieszczadów?

A A A
Aneta Gieroń, Jaromir Kwiatkowski

Dodano: 13-01-2013

fot.T. Poźniak

fot.T. Poźniak

Z Zofią Kordelą-Borczyk, prezes Fundacji Karpackiej – Polska z siedzibą w Sanoku, rozmawiają Aneta Gieroń i Jaromir Kwiatkowski.

Aneta Gieroń, Jaromir Kwiatkowski: To, że Bieszczady są najbardziej rozpoznawalną i cenną marką turystyczną Podkarpacia, nie budzi wątpliwości. Ale czy Bieszczady są w stanie przyciągnąć ludzi z całej Polski przez cały rok?

Zofia Kordela-Borczyk: To trudny i skomplikowany proces. Mam na myśli zbudowanie takiego systemu i takich produktów turystycznych, które przyciągałyby turystów przez cały rok. Niemniej jednak wydaje mi się, że Bieszczady, ze względu na swoje specyficzne walory - nie są to góry bardzo wysokie, a przecież nie każdy lubi wysokie góry i nie każdy czuje się w nich dobrze – mogą być magnesem dla turystów przez co najmniej 6 miesięcy w roku.
 
W jakich miesiącach?

Bieszczady są w stanie zaoferować wystarczającą liczbę atrakcji: góry, rzeki, przyrodę, liczne muzea itd. w czasie przynajmniej trzech miesięcy letnich i trzech zimowych. Atutem jest też np. piękna jesień, która „od zawsze” w październiku ściąga  tłumy turystów. Jednak zima jest nadal najtrudniejszym tematem. W Bieszczadach nie przygotowano dobrze zorganizowanej bazy turystycznej. Wyciągi narciarskie są bardzo rozproszone, brak jest wyznaczonych tras do uprawiania narciarstwa biegowego i turystyki konnej. Mimo wielu wysiłków w ostatnich dziesięcioleciach, nie powstała tu stacja narciarska z prawdziwego zdarzenia, taka jaką mogą się poszczycić inne polskie regiony górskie.
Reklama

Pozwoli Pani, że przy tej okazji cofniemy się do roku 1988, kiedy to znany dziennikarz sportowy Janusz Zielonacki prowadził program telewizyjny „Kolorowy zawrót głowy”, w którym promował powstanie w Bieszczadach stacji sportowo-klimatycznej z siecią wyciągów narciarskich. I… został prawie zlinczowany za ten pomysł, co jednocześnie pokazało szerszy problem: jak daleko infrastruktura powinna ingerować w nieskażoną przyrodę.
 
Tak, ta dyskusja jest prowadzona od lat. Często rozmawiam z władzami Bieszczadzkiego Parku Narodowego, które chronią Park, bo takie jest ich zadanie statutowe. I nie chodzi o to, by stacja powstała w sercu BPN. Są przecież także tereny poza Parkiem i tam można byłoby stworzyć infrastrukturę, która byłaby w stanie przyciągnąć turystów w sezonie zimowym bez naruszania zasobów przyrodniczych Parku, chociaż jedną stację narciarską z prawdziwego zdarzenia. Dlatego jestem entuzjastką pomysłu, który pojawił się w 2008 r. i mówił o stworzeniu stacji narciarskiej na górze Jasło. Szkoda, że tamten zamysł ciągle nie jest realizowany.

To jest rzecz niezbędna, jeśli chcemy mówić o rozwoju Bieszczadów?

Moim zdaniem, niezbędna. Obecnie Bieszczadom proponuje się alternatywne formy w postaci narciarstwa biegowego, nordic walking, turystyki konnej, ale te dyscypliny sportu można też uprawiać w innych regionach Polski, niekoniecznie górzystych. Dyscypliny te powinny stanowić uzupełnienie narciarstwa alpejskiego. Nowoczesna, duża stacja narciarska byłaby  prawdziwym magnesem przyciągającym ludzi w Bieszczady. Zmniejszyłaby presję na najbardziej cenne zasoby przyrodnicze, stworzyłaby miejsca pracy, tak pożądane w regionie.

Dlaczego więc stację na górze Jasło otacza milczenie?
Reklama
 
Żałuję, ale nie do mnie to pytanie. Na ten temat powinny wypowiedzieć się władze gminy Cisna, które pomysłowi były bardzo przychylne, i władze samorządu województwa podkarpackiego. Najbliższa stacja narciarska jest na Jaworzynie Krynickiej i tam właśnie mieszkańcy naszego regionu masowo spędzają zimą czas wolny. Jaworzyna odbiera nam turystów nie tylko z Polski, ale także graniczącej z Podkarpaciem Ukrainy. A przecież tamtejsze warunki klimatyczne i położenie niewiele różnią się od tych, które mamy w Bieszczadach.

Czyli znów wracamy do dywagacji: co zrobić, by mieszkańcy Podkarpacia wolne weekendy i ferie nie spędzali w Krynicy, czy gdzieś dalej, ale zechcieli zatrzymać się na Podkarpaciu. Co zrobić, by przyjeżdżali tu też ludzie z Polski i choćby z sąsiednich regionów na Słowacji i Ukrainie. O ile to w ogóle możliwe, bo Słowacy bazę narciarską mają rozwiniętą dużo lepiej niż my…
 
Będę się powtarzać, ale to niezbędne: po pierwsze, musi powstać atrakcyjna stacja narciarska. Równie ważne są także dobrze wytyczone, utwardzone i oznakowane szlaki turystyczne, prowadzące do najcenniejszych historycznie i przyrodniczo miejsc, kąpieliska nad rzekami z małą infrastrukturą plażową oraz szlaki wodne. Do tego porządna kampania promocyjna regionu, bo ciągle nie mamy kompleksowej informacji, łatwego i masowego dostępu do wiedzy  o atrakcjach turystycznych Bieszczadów.

W ogóle jest problem z informacją o Bieszczadach. I nie chodzi tu tylko o zabytki, ale o imprezy sportowe, kulturalne i inne. O wielu ciekawych rzeczach nawet dziennikarze dowiadują się przez przypadek, więc jaką trudność z dotarciem do nich musi mieć turysta. Obserwując politykę bieszczadzkich gmin i miasteczek można wyciągnąć wniosek, że między włodarzami nie ma żadnej współpracy, przepływu informacji, że każdy próbuje działać na małą, ale własną skalę. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, że co druga gmina w Bieszczadach chce mieć własny basen, którego nie ma za co zbudować, a potem utrzymać, ale już nikt nie ma aspiracji, by wykreować wspólne, kompleksowe działania na rzecz lepszej promocji Bieszczadów…
Reklama
 
Gdy sobie uzmysłowię, co my tu, w Bieszczadach, mamy i jaki w nich tkwi potencjał, to nie mogę tego zrozumieć, jak bardzo nie potrafimy tego sprzedać. Rzeczywiście, problem tkwi w braku współpracy. Każda gmina próbuje promować się na własną rękę, w ramach tego, na co ją stać. W dodatku gminy traktują promocję jako coś niepotrzebnego, przeznaczają na nią małe fundusze, a do pracy zatrudniają często osoby pochodzące z tzw. selekcji negatywnej, czyli gdy ktoś nie nadaje się do pracy w żadnym innym wydziale, to bywa kierowany do promocji. Nie ma dobrych specjalistów od promocji w regionie, którzy umieliby go pokazać w sposób nowoczesny, atrakcyjny i przyswajalny dla zainteresowanych.

Dlaczego nie potrafimy wskrzesić tego przedwojennego ducha, wspaniałej katolicko-żydowsko-prawosławnej kultury pogranicza, ogromnych wsi, targów, Bieszczadów znaczących, zasobnych, tętniących życiem? Za to mamy mit rodem z PRL-u: dzikich Bieszczadów, przyjaznych dla każdego, kto był na bakier z prawem.
 
W poprzednich latach podejmowano próby promocji tego regionu nie zawsze we właściwy sposób. Różne osoby i instytucje miały własne pomysły na Bieszczady. Już w roku 1951 Wadim Berestowski, który nakręcił polski western „Ranczo Teksas”, przedstawił Bieszczady jako eldorado, gdzie królują konie, stada bydła, kowboje i piękne dziewczyny. Do tego spopularyzowany został mit dzikich Bieszczadów, dających schronienie osobom mającym konflikt z prawem. Celowo lub z powodu nieuctwa zapomniano o przedwojennej historii, wyłączając dziedzictwo Ignacego Łukaszewicza i ropę naftową, której 5 proc. wydobycia światowego pochodziło właśnie stąd. Dziedzictwo etniczne zamknięto w skansenach. Zapomniano, że np. Lutowiska miały kiedyś prawa miejskie z ponad 1000 mieszkańców, że istniała trasa kolejowa Budapeszt-Krościenko-Lwów, a w Sokolnikach Górskich nad Sanem Helena Rubinstein, twórczyni kosmetycznego imperium, brała wodę do produkcji kosmetyków. Z całym szacunkiem z mojej strony do tego, co w dziedzinie promocji zrobiono przez ostatnie lata, muszę stwierdzić, że współczesna Polska o Bieszczadach wie niewiele.
Reklama

Czy można określić kierunek, w jakim rozwijają się Bieszczady?
 
W latach 50. mój ojciec przyjmował pacjentów w Tyrawie Wołoskiej przy świetle lampy naftowej, potem została wprowadzona elektryczność, równocześnie przebudowywano serpentyny wiodące do Sanoka, najdłuższe w Polsce. Teraz na tych serpentynach odbywają się coroczne rajdy samochodowe, a w ostatnich latach wybudowano na nich taras widokowy na Bezmiechową i połoniny. Późnym wieczorem widok z tarasu lśni światłami Sanoka, Zagórza i Leska. Na pewno to nie są te same Bieszczady, co 50 czy 20 lat temu. Stają się – mimo wszystkich swoich słabości – coraz ładniejsze, coraz bardziej atrakcyjne.
 
Kiedyś panował stereotyp, że są one atrakcyjne głównie dla tzw. turysty plecakowego, czyli dla ludzi młodych, którzy owszem, przyjadą w dużej liczbie, ale wielkich pieniędzy nie zostawią. Chodzi o to, by tych nie zgubić, a bogatszych pozyskać.

Rzeczywiście, w Bieszczady przyjeżdża mnóstwo turystów plecakowych, którzy chcą mieszkać pod namiotami czy na campingach – i tacy są też mile widziani. Są oni najczęściej zainteresowani wędrówkami pieszymi i spędzaniem czasu nad wodą. Dla nich najpiękniejsze tereny to Bieszczadzki Park Narodowy i obszar jego otuliny, w tym Jezioro Solińskie i Myczkowieckie. Równocześnie przyjeżdża coraz więcej turystów zamożnych, dla których również jest przygotowana oferta. Niedawno powstał np. bardzo piękny ośrodek we wsi Łukowe, oferujący możliwość uprawiania turystyki konnej i odnowę biologiczną. W Czarnej od lat zachwyca wymagających turystów Perła Bieszczadów, w Olszanicy pałacyk myśliwski, wkrótce przeobrażenia przejdzie ośrodek w Arłamowie, którego lądowisko będzie w stanie przyjąć nawet niewielkie samoloty.
Reklama
 
To już nie jest oferta dla turysty plecakowego. Raczej dla tzw. klasy średniej…

No właśnie. Kolejną grupą turystów jest nasza klasa średnia, ludzie, którzy z różnych względów, niekoniecznie finansowych, nie chcą wyjeżdżać za granicę, lecz wypocząć tutaj. Wydaje mi się, że również dla tych osób oferta jest coraz ciekawsza. Pojawiło się kilka ośrodków, które są w stanie zaspokoić potrzeby tej grupy. Do tej grupy zaadresowana jest także bogata oferta w zakresie agroturystyki. Miejscowości Orelec, Ustianowa, Ustrzyki Dolne czy Smolnik posiadają wspaniałe gospodarstwa agroturystyczne, dorównujące standardom alpejskim.
 
Czy Bieszczady mają szansę stać się rozpoznawalną i cenioną marką nie tylko w Polsce, ale i za granicą?

Są na dobrej drodze, by stać się rozpoznawalną marką. Ale jako część Karpat. Bo musimy pamiętać, że Bieszczady są częścią gigantycznego dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego, jaki stanowią Karpaty. Musimy pamiętać również, że kiedy się porównuje nasze dziedzictwo do tego, czym dysponuje np. Rumunia, to widać gigantyczną przepaść. Rumuni naprawdę mogą z Karpat żyć.
 
Ale tam przyjeżdża cały świat, a Hollywood kręci tam filmy.

I bardzo dobrze! W prostej linii z Polski do granicy rumuńskiej jest ok. 100 km. My mamy zaledwie kawałeczek Karpat, w związku z czym nasza uwaga powinna skupiać się na Bieszczadach, ale w kontekście większej całości.
Reklama
Reklama
Reklama
zobacz więcej

POLECANE

RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Mieszka I 48/50, 35-303 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.