Reklama

Elżbieta Dzikowska: Od 50 lat ciągle wracam w Bieszczady

A A A
Z Elżbietą Dzikowską, podróżniczką, autorką książek i programów telewizyjnych, rozmawia Aneta Gieroń

Dodano: 15-04-2016

Elżbieta Dzikowska. Fot. Tadeusz Poźniak

Elżbieta Dzikowska. Fot. Tadeusz Poźniak

Aneta Gieroń: Gdyby Pani  nie powiedziała, że za rok obchodzić będzie 80. urodziny, nikt by w to nie uwierzył. Ciągle Pani pisze, fotografuje, podróżuje. Co Panią nieustannie gna w świat?
 
Elżbieta Dzikowska: Ciekawość. Niezmiennie od lat. Pierwsza moja podróż była uniwersytecką.  Po IV roku studiów na sinologii, bo studiowałam język chiński na Uniwersytecie Warszawskim, wyjechałam na 6 tygodni do Chin. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że wtedy zakochałam się w podróżowaniu. Lecieliśmy do Pekinu Tu-104 przez dwa dni, z noclegiem w Nowosybirsku i marzyłam, by już nigdy więcej nie wsiąść do samolotu.  Sam pobyt w Chinach był fantastyczny, traktowano nas, młodych studentów, wspaniale. To był 1957 rok, mieszkaliśmy w luksusowych hotelach, a na peronach witały nas delegacje samorządowe i partyjne. Wtedy też nauczyłam się palić papierosy i pić gorzką herbatę. Palenie, na szczęście, rzuciłam już dawno, ale od cukru nadal trzymam się z daleka.  I tak mija prawie 60 lat od pierwszej mojej podróży, a ja nadal nie przepadam za lataniem samolotem. Najbardziej lubię chodzić pieszo, zwłaszcza przez Bieszczady. 
 
Pamięta Pani to wrażenie, gdy po raz pierwszy zobaczyła połoniny?
 
Tak. To było w 1967 roku, kiedy w Bieszczady przyjechałam z moim pierwszym mężem, Andrzejem Dzikowskim. Zamieszkaliśmy w nieistniejącym już schronisku w Ustrzykach Górnych. Tam spędzaliśmy święta i sylwestra. Wtedy też po raz pierwszy spotkałam legendarnych bieszczadników, spośród których większość już nie żyje.  W kolejnych latach często tu wracałam, nierzadko samotnie, bo mój drugi mąż, Tony Halik, uwielbiał morze, żartując, że po górach chodzą tylko kozy i rogacze. Do dziś uwielbiam wędrówki  po Bieszczadach, które ciągle jeszcze są dzikie i nie do końca zadeptane. Najpiękniejsze jesienią, gdy złocą się jawory i czerwienią buki. 
 
I zawsze wraca Pani do Ustrzyk Górnych, których jest honorową obywatelką?
 
To dłuższa historia (śmiech).  Przed laty, wspólnie z moją przyjaciółką, dziennikarką Barbarą Henkel, przyjechałyśmy w Bieszczady, do Ustrzyk Górnych nie mając zarezerwowanego żadnego noclegu. Dotarłyśmy do GOPR-ówki, gdzie nas przyjęto i znalazł się nawet wolny pokój. Rano okazało się, że śpimy w "13", a sama GOPR-ówka też ma w adresie "13". To tylko mnie utwierdziło, że 13 jest moją szczęśliwą liczbą, a GOPR-ówka na wiele lat stała się moją "miejscówką" w Bieszczadach, gdzie zaprzyjaźniłam się z wieloma ratownikami i do dziś utrzymuję kontakt choćby z Grzegorzem Chudzikiem. Przez ostatnie lata nadal przyjeżdżam do Ustrzyk, ale zatrzymuję się już w Hotelu Górskim. Tam zaprzyjaźniłam się  z Anną i Józefem Szymbarami, a w całym hotelu można oglądać moje zdjęcia. Bieszczady o każdej porze roku i najpiękniejsze na Podkarpaciu kościoły oraz cerkwie. Kocham ten region, piękny, życzliwy i tylko czasem mam rozdarte serce, bo z jednej strony chciałabym, by w Bieszczady przyjeżdżało jak najwięcej turystów,  dzięki czemu miejscowi mogą zarabiać na życie, ale z drugiej nieustannie drżę, by to moje ukochane miejsce nie zostało zadeptane.
 
Oprócz Bieszczadów ma Pani jeszcze inne swoje miejsca na Podkarpaciu.
 
Uwielbiam tutejszą architekturę drewnianą - przepiękne kościoły i cerkwie. Wyprawiam się pod Jasło, Krosno, Komańczę, by te łemkowskie ślady historii utrwalać. Przy okazji przyjazdów w Bieszczady coraz częściej wyprawiam się też na Słowację. Byłam w Muzeum  Andy Warhola w Medzilaborcach, zwiedziłam też Bardejów z przepięknym kościołem pw. św. Idziego. Mam też swój epizod rzeszowski, gdzie przyjeżdżałam w latach  60. XX wieku jako recenzentka teatralna. Tak, tak, jako absolwentka historii sztuki, swego czasu przygotowywałam sporo tekstów o tematyce kulturalnej. W Rzeszowie poznałam wspaniałego Józefa Szajnę, z którym robiłam m.in. wywiady do moich późniejszych książek: "Artyści mówią" i "Polscy artyści w sztuce świata". To były pasjonujące tytuły, zapisy rozmów z najwybitniejszymi polskimi malarzami i grafikami. 
 
Mówię "Elżbieta Dzikowska", a myślę "Tony Halik" i przed oczami mam program telewizyjny "Pieprz i Wanilia". Byliście Państwo niezwykłą parą w życiu i pracy, wspólnie nagraliście ponad 300 odcinków kultowego programu, który przed telewizory ściągał miliony Polaków.
 
To był niezwykły związek, bo Tony był niezwykły. Pracowity, perfekcyjny, a jednocześnie z ogromną fantazją. Wspaniale się nam razem pracowało, świetnie się uzupełnialiśmy. Tony zajmował się filmowaniem, ja montowałam i pisałam komentarze. Piwnica w naszym domu pełniła rolę studia telewizyjnego. Spotkania z widzami były dla nas świętem, staraliśmy się nawiązać intymny kontakt, sprawić, by każdy czuł się zaproszony do naszego domu i na wspólną wyprawę do najdalszego zakątku świata. 
 Zanim jednak poznałam Tonyego, całkiem dobrze znałam już Amerykę Południową i Środkową. Pracowałam wówczas w redakcji miesięcznika "Kontynenty" i często podróżowałam. 
 
W podróży się też poznaliście?
 
Niezupełnie. W 1975 roku Tony mieszkał w Meksyku, a mnie w Polsce telewizyjny  "Klub sześciu kontynentów" poprosił, bym zrobiła z nim wywiad. Tony Halik był już wówczas znanym podróżnikiem i dziennikarzem pracującym dla amerykańskiej telewizji. Mówiąc prawdę, już wcześniej  widziałam go na ekranie małego, czarno-białego telewizora "Wisła", gdy opowiadał o skoczkach z Acapulco. Pomyślałam wtedy: jaki śmieszny facet,  i wyłączyłam go. Nie przyszło mi wówczas do głowy, że spędzę z nim 23 lata pięknego życia!
 
Cieszyliśmy się ze wspólnych i indywidualnych dokonań, kiedy dostawaliśmy Wiktora czy Złoty Ekran. Tony Nagrodę Pulitzera za cykl filmów o Kubie dla amerykańskiej sieci telewizyjnej NBC, ja meksykański Order Orła Azteckiego. To było świetne, partnerskie, pełne wsparcia małżeństwo. Tony spełniał moje podróżnicze marzenia, nawet te najdziwniejsze.  Gdy chciałam jechać szlakiem średniowiecznych katedr, to wsiadaliśmy w samochód z naszą skromną przyczepą i ruszaliśmy w Europę oglądając i filmując najpiękniejsze świątynie Niemiec, Francji, Włoch i Hiszpanii. 
 
A ta najważniejsza podróż?
 
Reklama
Najważniejsza podróż jest zawsze przede mną, ale niezwykła była ta z 1976 roku, kiedy wspólnie z Tonym Halikiem byliśmy pierwszymi Polakami (w towarzystwie prof.  Edmundo Guillenema), którzy dotarli do Vilcabamby, ostatniej, legendarnej stolicy Inków. W Archiwum Indiańskim w Sewilli Guillen dotarł do listów żołnierzy hiszpańskich, którzy opisywali trasę podbojów, jak również to, co zastali w Vilcabambie. Porównanie treści tych listów z rzeczywistymi ruinami było więc pierwszym bezpośrednim dowodem, że jest to właśnie legendarna siedziba władców inkaskich. Sama wyprawa, to było niezapomniane, wspaniałe przeżycie.
 
Często Pani żartuje, że jest z długowiecznej rodziny i jeszcze wiele podróży przed Panią. Gdzie jeszcze Pani nie dotarła? 
 
Z premedytacją odkładam podróż do Oceanii. Tam się niewiele dzieje, więc ciągle jeszcze biorę udział w "wyrypach" i koncentruję się na pięknych zabytkach i przyrodzie.  Jesienią planuję wyjazd do Papui - Nowej Gwinei, gdzie we wrześniu jest festiwal, na którym gromadzi się ponad 100 plemion w swoich strojach i tradycyjnych ozdobach. Piękne widowisko, bardzo chciałabym to zobaczyć, tym bardziej, że już myślę o kolejnym albumie - "Fryzury i nakrycia głowy świata".  
 
Rozmawiając o podróżach ucina też Pani  plotki o źródłach ich finansowania.
 
Kiedyś znakomicie wytłumaczył to Tony mówiąc, że w USA on napada na dyliżanse, a ja jestem burdelmamą. W rzeczywistości Tony jako dziennikarz telewizji NBC dobrze zarabiał, a potem miał wystarczającą emeryturę, by wystarczało nam na podróże bez luksusów po świecie. Ja też cały czas jestem czynna zawodowo, piszę, fotografuję, wydaję książki, z każdej podróży przywożę materiały na kilka projektów. Wydałam albumy poświęcone biżuterii, bo ta w różnych kulturach jest czymś bardzo ważnym i wymownym, służy nie tyle ozdobie, co chroni przed chorobami, kradzieżą - jest amuletem. Sama uwielbiam biżuterię, w Polsce robi ją dla mnie mój przyjaciel, Andrzej Kupniewski, tworząc małe rzeźby i mam piękną sztukę noszoną.  Popularne były moje wystawy fotografii uśmiechniętych twarzy spod różnych szerokości geograficznych. To niezwykłe, jak ludzie w krajach o wiele biedniejszych od Polski, potrafią być dla siebie życzliwi i uśmiechnięci.  Już Mahatma Gandhi powiedział: "Uśmiechając się, dajesz tak wiele i nie  tracisz nic". W dzisiejszych czasach podróżowanie  nie jest też aż tak kosztowne, jakby się to mogło wydawać. 
 
 W ostatnich latach dużo też Pani robi, by zachęcić nas do podróżowania po Polsce.  Wydała Pani książki z serii: "Groch i kapusta. Podróżuj po Polsce" oraz "Polska znana i nieznana". 
 
Kiedyś świat był przed Polakami zamknięty i byliśmy złaknieni egzotyki. Dziś wszyscy jeżdżą pod palmy zapominając o pięknych zakątkach w Polsce, a szkoda. Dlatego postanowiłam odkryć Polskę na nowo, pokazać jak jest ciekawa i tajemnicza. Fascynujących miejsc jest naprawdę wiele. W najnowszym tomie "Polska znana i nieznana" będzie dużo o romańsko - gotyckiej architekturze w województwie zachodniopomorskim.  O Podkarpaciu też nie zapomniałam. Przypomnę kościół w Bliznem i przepiękną gotycką polichromię - Sąd Ostateczny.  Więcej szczegółów nie zdradzę, już w maju będzie można wszystko przeczytać.
 
Opowiada Pani jak zawodowy historyk sztuki. Gruntowne wykształcenie pomaga w podróżowaniu?
 
Ukończyłam historię sztuki oraz sinologię, i oczywiście, znajomość chińskiego  jest bardzo pomocna w Chinach, bo zawsze jest miło, jak można się porozumieć w języku miejscowym. I choć dobrze mówię w sześciu językach, to w kilkudziesięciu znam najważniejsze zwroty. To znacznie skraca dystans i świadczy o naszym szacunku do miejsca i ludzi, gdzie przyjechaliśmy. Uważam, że trzeba i warto do każdej podróży się przygotować, to daje prawdziwą przyjemność podróżowania. Dzięki temu nasze obcowanie z "innym" nie jest takie powierzchowne i infantylne. 
 
Podróżowanie w Pani przypadku to bardziej eksplorowanie, czy propagowanie?
 
Jedno i drugie. Jak eksploruję, to po to, by propagować, dzielić się wiedzą i fascynacją o odwiedzanym miejscu. Dla mnie najważniejszy jest cel podróży. Im krótsza droga, tym lepiej. Dostosowuję się do wszystkich warunków podróży,  jeśli trzeba, śpię na ulicy, w jurcie i pod gwiazdami. Staram się jeść i żyć jak tubylcy, ale nigdy nie rezygnuję ze zdrowego rozsądku i uczciwie mówiąc, wolę lepsze niż gorsze. 
 
Po tylu latach podróżowania zauważyła też Pani ciekawe analogie pod różnymi szerokościami geograficznymi. 
 
Zgodnie z teorią konwergencji podobne warunki dają podobne rezultaty, analogie kulturowe, a ludzie są tacy sami pod każdą szerokością geograficzną. Dlatego mamy  piramidy w Egipcie, Meksyku, ale też w Kambodży. Ludzie tak samo malują swoje ciała mieszaniną tłuszczu, ochry i krwi zwierzęcej w Namibii i  w Meksyku. 
 
Podróżowanie pozwala też na różne rzeczy patrzeć z szerszej perspektywy. Pani nie tylko dostrzega analogie, ale i historyczne przekłamania. To Pani przywróciła pamięć Ernestowi Malinowskiemu w Peru i w ogóle w Ameryce Południowej.
 
Trochę tak. Wielokrotnie byłam w Peru, bardzo lubię ten kraj i bolało mnie, że jako projektant i budowniczy Centralnej Kolei Transandyjskiej przedstawiany tam był Amerykanin, Henry Meiggs, mimo że to zasługa naszego rodaka, Ernesta Malinowskiego. Przez kilka lat z wielkim trudem zabiegałam o pieniądze, by wznieść tam pomnik upamiętniający jego  inżynierskie dokonania.  Ten  wykonany przez prof. Gustawa Zemłę stanął w końcu w 1999 r. - w setną rocznicę śmierci  Ernesta Malinowskiego, na przełęczy Ticlio, w  najwyższym punkcie szlaku, na wysokości  4 818 m n.p.m. To cieszy. Tak samo, jak pięknie rozwijające się Muzeum im. Tonyego Halika w Toruniu, gdzie Tony się urodził. W tej chwili muzeum zajmuje dwie kamieniczki, marzy mi się trzecia i może się uda, bo ciągle zwożę eksponaty do tego muzeum z całego świata, a te przecież nie mogą leżeć w magazynach. Tam jest największa w Polsce kolekcja biżuterii etnicznej, ceramika przedkolumbijska i wiele innych cennych przedmiotów.
 
Od czasu, kiedy mamy Internet, podróżowanie w globalnej wiosce się zmieniło?
 
Ja tego nie odczuwam. Nie wyobrażam sobie pracy  bez Internetu, dzięki niemu łatwiej i szybciej się podróżuje, ale na mnie samą nie ma wielkiego wpływu. On przybliża świat, ale go nie zastępuje.
 
Do tego trzeba dużej samodyscypliny.
 
Pozory (śmiech).  Jestem w czepku urodzona, dosłownie. Boję się tylko chamstwa i turbulencji, a uśmiech jest moją metodą na życie i  najkrótszą drogą do serca drugiego człowieka. Poza tym staram się, by każdy dzień przyniósł coś pożytecznego. Nie chcę żyć byle jak, stąd ciągłe pisanie, podróżowanie, spotkania z przyjaciółmi, teatr i filharmonia w moim życiu. 
 

Elżbieta Dzikowska, historyk sztuki, sinolog, podróżniczka, reżyser i operator filmów dokumentalnych, autorka wielu książek, programów telewizyjnych, audycji radiowych, artykułów publicystycznych oraz wystaw sztuki współczesnej. Wraz z mężem, Tonym Halikiem, zrealizowała około 300 filmów dokumentalnych ze wszystkich kontynentów oraz prowadziła popularny program telewizyjny "Pieprz i Wanilia". Od 2015 roku ponownie prowadzi "Pieprz i Wanilia", tym razem na antenie TVN Biznes i Świat. W marcu br. była gościem specjalnym na II Festiwalu 7 Kultur Świata w Rzeszowie.

KOMENTARZE

Z Elżbietą Dzikowską przez Polskę w świat

Za rok skończy 80 lat, ale kto by w to uwierzył. Pisze, fotografuje...

Typ 964: nowy początek "911"

Trzecia generacja Porsche 911, wewnętrznie znana jako typ 964, łączyła tradycyjną sylwetkę...

Skrupulatnie planowana ścieżka kariery zaczyna się od wykształcenia

Dobra szkoła średnia, atrakcyjny kierunek studiów, ciekawa i dobrze płatna praca. Taką ścieżkę kariery tworzy sobie coraz więcej młodych osób. To dowód...

Romantyczna historia miłości Marty i Wacława Wierzbieńców

On zapragnął ją poznać, gdy na jej półce w pokoju asystenckim zobaczył taśmy do intensywnej nauki niemieckiego dla zaawansowanych. Ona do dziś pamięta, jak on wykupił...

zobacz więcej
Reklama

Odeszli w 2018 roku...

Wspominamy znanych mieszkańców Podkarpacia, zmarłych w ostatnim roku. Wszystkich pożegnaliśmy ze smutkiem...

100 lat niepodległej Polski. BIZNESiSTYL.pl "Na Żywo"

100 lat temu Polska odzyskała niepodległość...

Politolog o wyborach samorządowych 2018. W Rzeszowie PiS liczył na więcej!

Z dr. Pawłem Kucą, politologiem z Uniwersytetu Rzeszowskiego, rozmawia Aneta Gieroń

Jak się kiedyś bawił Rzeszów! Kultowe "Piekiełko" i inne lokale

Z Januszem Pawlakiem i Agnieszką Skowron-Wilusz, autorami książki "Rzeszowskie Piekiełko. ABC powojennych i PRL-owskich lokali", rozmawia Idalia Stochla

Władysław Ortyl oficjalnym kandydatem na marszałka województwa

W poniedziałek, 19 listopada odbędzie się pierwsza sesja sejmiku podkarpackiego, na której wybrany zostanie nowy zarząd województwa oraz prezydium sejmiku. Jak potwierdzają...

Reklama

Pogranicznicy na koniach tylko w Bieszczadach. Już od 20 lat

W tym roku mija 20 lat służby patroli konnych Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. To jedyna taka formacja w szeregach pograniczników w Polsce, a przy tym ważne uzupełnienie...

Skacząc po głowie Innym Kobietom, niszczycie nie tylko fryzurę, ale i psychę!

Anglicy prosto z Oxfordu donoszą, że o 40 proc. wzrosło w Internecie wyszukiwanie znaczenia słowa TOXIC, czyli toksyczny. Ludzie przerażeni...

II tura wyborów 2018. Wśród przegranych wieloletni samorządowcy

Po II turze wyborów samorządowych na Podkarpaciu obok największych wygranych: Wojciecha Bakuna w Przemyślu, Tomasza Matuszewskiego w Sanoku, czy Jacka Wiśniewskiego...

120 osób przyjmie do pracy Straż Graniczna. Dołącz do Watahy!

- Nabór cały czas trwa i cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Ciągle ktoś dzwoni, pyta, czy się opłaca i jakie wymagania musi spełnić – mówi mjr Elżbieta Pikor...

Poseł PiS Piotr Babinetz potrącił dwóch nastolatków

W niedzielę około godz. 20 w miejscowości Zmiennica w powiecie brzozowskim poseł PiS, Piotr Babinetz potrącił dwóch nastolatków, którzy szli poboczem nieoświetlonej drogi i prowadzili...

zobacz więcej

POLECANE

VIP Biznes&Styl Nr 60

VIP Biznes&Styl Nr 60
w numerze m.in.:

• Przez wieki życie i zdrowie ratowali aptekarze! • 60 lat skansenu w Sanoku • Stanisław Głodowski: Nie liczę, że fala mnie poniesie • Rosja. Za Uralem • Dla kogo Harrods
RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Cegielniana 18c/3, 35-310 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.