Reklama

Z kobietami przez XX i XXI wiek

A A A
Z dr Teresą Fabijańską-Żurawską, historykiem sztuki, wieloletnią kustosz Powozowni Zamkowej w Łańcucie, rozmawia Aneta Gieroń

Dodano: 07-03-2013

fot. T. Poźniak

fot. T. Poźniak

Aneta Gieroń: Pani Tereso, spędziłyśmy dużo czasu wśród powozów, którymi wożono kobiety w XIX i na początku XX wieku. Dziś kobiety „wożą” się same i to „wożą” się szybko i luksusowo własnymi samochodami. Pani, gdy to obserwuje i porównuje do historii własnej oraz wspomnień o mamie, które zamykają się w ramach czasowych od początku XX wieku do końca pierwszej dekady XXI wieku dostrzega Pani,  jak bardzo na przestrzeni tych lat zmieniły się kobiety?

Teresa Fabijańska – Żurawska: Kolosalnie. To pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl. W XX wieku, w czasie poprzedzającym II wojnę światową kobieta była osobą, która rządziła domem, służbą, zarządzała spiżarniami, zaś mężczyzna był tym, który miał zapewnić byt materialny rodzinie. Tak właśnie było w mojej rodzinie zarówno ze strony matki, która wywodziła się z Żytomierza i Czernihowa, jak i ze strony ojca pochodzącego z miejscowości Głusiec pod Garwolinem. Tato i mama urodzili się dokładnie w tym samym roku - w ostatnim roku XIX wieku. To były rodziny o pochodzeniu ziemiańskim, ale mój dziadek ze strony ojca nie miał już ziemi - był zarządcą majątków, swego czasu kierował cukrownią na Wołyniu - w Poturzynie niedaleko Hrubieszowa. Podobnie było z ojcem ze strony matki, który miał kancelarię prawną i był sędzią na kresach wschodnich. W obu rodzinach bardzo dużą wagę przywiązywało się do wykształcenia dzieci. Moja babunia z domu hrabina Moszyńska, po mężu Anzelmowa de Schmieden- Kowalska była szalenie dumna, że jej najstarsza córka, a siostra mojej mamy ukończyła na Uniwersytecie w Petersburgu matematykę ze złotym medalem. Mój tato uczył się we Włodzimierzu Wołyńskim, potem w Warszawie kształcił się na finansistę, co nie było takie łatwe, bo to były czasy po I wojnie światowej, a potem wojny polsko-bolszewickiej. W międzyczasie ochotniczo wstąpił do Legionów Piłsudskiego i był żołnierzem w wojnie polsko-bolszewickiej. W II Rzeczpospolitej pracował jako dyrektor banku, finansista, w czasie PRL-u odmawiając zapisania się do partii mógł liczyć co najwyżej na zajęcie głównego księgowego.

Pani mama urodziła się w Repkach na Ukrainie. Na początku XX wieku rodzice dziewcząt z ziemiańskich domów mieli w stosunku do swoich córek większe ambicje, niż tylko dobrze wydać je za mąż?
 
Oczywiście. Przede wszystkim uczono je kilku języków obcych. W rodzinie mojej mamy, jeśli kobiety miały swoje ambicje naukowe – nikt im tego nie zabraniał.
 
Dlaczego tak ważna była nauka języków obcych?
 
Babunia po linii arystokratycznych przodków była tym mocno zainteresowana i taka była tradycja. Moja mama do końca życia władała biegle w mowie i piśmie czterema obcymi językami: niemieckim, francuskim, rosyjskim i trochę gorzej angielskim. Piątym jej językiem był polski, w którym przez pewien okres w życiu pisała pamiętniki i którym świetnie się posługiwała. W domu rodzinnym na Ukrainie była jedną z czterech sióstr i wszystkie były dobrze wykształcone. Czytanie literatury w oryginale było czymś oczywistym, mama z polskich autorów uwielbiała Sienkiewicza i Żeromskiego.

Zachwycała ją wizja nowoczesności i „szklanych domów”?
 
Tak, wizja szklanych domów do tego stopnia była jej bliska, że gdy w 1923 r. przyjeżdżała z rodziną na stałe z Ukrainy do Polski i zobaczyła te chatki na ścianie wschodniej w okolicach Zamościa, była niepocieszona, nie taką Polskę sobie wymarzyła.
 
24-letnia panna na początku XX wieku to była panna, która jak najszybciej powinna była wychodzić za mąż?
 
Z punktu widzenia rodziny, mama rzeczywiście długo zostawała stanu wolnego, ale ona była zakochana w narzeczonym, panu Laskowskim, który służył w marynarce, a to utrudniało zawarcie małżeństwa. Jednak, gdy w 1923 r. wracała do Polski, była wolną panną, narzeczeństwo nie przetrwało. Jej rodzice osiedli w Zawalowie pod Zamościem, a mama usamodzielniła się - wynajęła z przyjaciółką pokój w Zamościu i zaczęła pracę w sądzie jako protokolantka.

Mama była nowoczesną kobietą. 24 –letnia panna prowadząca samodzielne życie na początku XX wieku, to nie było chyba tak powszechne?
 
Mama była bardzo światła, oczytana, do tego wysportowana; należała do organizacji „Sokół” oraz „Związku Młodzieży Polskiej” na Ukrainie, gdzie przywiązywano dużą wagę do hartu ducha, patriotyzmu i tężyzny fizycznej.

Miała świadomość, że jest wartością sama w sobie, a nie tylko ewentualnie żoną przy mężu?
 
Oczywiście. Mój ojciec zawsze liczył się z jej zdaniem. Oni całe życie bardzo się kochali, szanowali, mieli podobne poglądy i zainteresowania, dużo ze sobą dyskutowali. To była miłość od pierwszego wejrzenia, która trwała prawie 50 lat, aż do śmierci taty.

Może jak prawdziwa dama nigdy nie podnosiła głosu, a to na pewno nie przeszkodziło w ich szczęściu?
 
Mama była damą w każdym calu, umiała zachować się w każdej sytuacji. I nie polegało to na strojeniu się, raczej chodziło o pewien styl bycia, co przejawiało się w geście, postawie, zachowaniu, działalności społecznej, prowadzeniu domu.
 
Pani mama na początku XX wieku mogła mieć ambicje jako kobieta? Mogła marzyć, o czymś więcej, niż byciu matką i żoną?

Mama na pewno miała duże ambicje, wielokrotnie mówiła, że chciała pracować w ambasadzie i miała ku temu świetne predyspozycje. Gdy wyszła za mąż i urodziła czwórkę dzieci zajęła się domem, ale do dziś pamiętam jak uczyła mnie angielskiego, jak bardzo interesowała się sztuką, historią, tym co ją otaczało.
 
Pani mama dla swoich dwóch córek, jakiego chciała losu? Zależało jej na edukacji, dobrym wyglądzie, dobrym zamążpójściu?

Mama zwracała uwagę na wszystko. Dużą wagę przywiązywała do wykształcenia, było oczywiste, że ja, moja siostra i dwóch braci będziemy zdawać na studia.

Po 18. urodzinach nie sugerowała, że czas na męża?
 
Skądże. Mamie bardzo zależało, aby każde z nas było wartościowym człowiekiem, miało poczucie własnej wartości, mieliśmy mieć pasje, „być kimś” – w znaczeniu być świetnym w jakiejś dziedzinie. Życie kobiety miało mieć sens i cel. To było najważniejsze.
 
Gdy w 1951 roku jako 18-letnia dziewczyna wybrała Pani historię sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, bo na innych uczelniach z powodu inteligenckiego pochodzenia miała Pani problem z przyjęciem na studia, czuła się Pani jak zawieszona pomiędzy światem ze słów mamy, a siermiężnym PRL-em?
 
Pochodzenie było starannie przemilczane, nigdy się z tym nie obnosiłam. Samo wybranie historii sztuki było takim protestem na szarą rzeczywistość - ten kierunek utożsamiałam z podróżami i pięknem. W domu były liczne albumy z malarstwem.
 
Rodzice sugerowali kierunek studiów?

Nie, akceptowali, ale bardzo im zleżało na dobrym wychowaniu i wykształceniu. Mama bardzo dbała, by każde z nas dobrze mówiło po angielsku, niemiecku, czy francusku.
 
Dlaczego to było takie ważne dla młodych dziewcząt żyjących w komunistycznej, odizolowanej od świata Polsce?

Dla mamy bez względu na czas i miejsce najważniejszy był kontakt ze światem, umiejętność porozumiewania się. Znajomość języków obcych była oknem na świat, dawała dostęp do nauki, kultury i sztuki europejskiej.
 
Ani siebie, ani córek nie widziała w roli tylko pań domu?

Mama była ambitna. Całe życie czytała, interesowała się wieloma rzeczami, w domu bardzo często na głos czytało się książki. Pamiętam, jak mama powiedział kiedyś do mojej siostry; Elu, śledź za sobą. Tymi słowami zwracała jej uwagę, by dbała o swoje gesty, zachowanie przy stole, nie chodziło o aktorstwo, ale elegancję ruchu. Mama miała umiłowanie estetyki życia na każdym kroku.
 
Wojna i czas po wojnie musiały być szokiem dla kogoś takiego?

Reklama
Rzeczywiście wojna zmieniła wszystko. Mama, jako 40-letnia kobieta nagle musiała nauczyć się gotować, samodzielnie robić zakupy, gotować, prowadzić dom.  Mimo to zachowała w sobie cechy damy. W tamtym okresie najważniejszy był dla niej szczęśliwy powrót ojca z obozu niemieckiego i fakt, że wszyscy przeżyliśmy wojnę. Właściwie do końca życia pozostała aktywną społecznie, chęć życia utraciła dopiero na dwa lata przed śmiercią, będąc już wdową.  Od tamtego momentu wycofała się do własnego świata, największą radość sprawiało jej już tylko pisanie całymi dniami listów.
 
Czas po wojnie, to był świat przodowniczek pracy, kobiet na traktorach. Jak Pani mama przyjmowała tamtą kobiecą rzeczywistość?

Ona w ogóle się tym nie interesowała, nie akceptowała tego, żyła obok we własnym świecie -w domu z ogrodem, który uwielbiała.
 
Ale Pani miała dwadzieścia kilka lat, była dopiero co po studiach, nie mogła żyć obok. Jaką widziała Pani przyszłość przed sobą?

Nic nie widziałam przed sobą, był tylko strach. Ja, jako absolwentka KUL-u w dodatku nie miałam szans na pracę. Moje inteligenckie pochodzenie było bardzo „nieodpowiednie”.
 
Ukończona historia sztuki stała się szczęściem w nieszczęściu?
 
Na szczęście wyszłam za mąż za historyka sztuki jeszcze na studiach i razem było nam łatwiej. Pierwszą pracę na zlecenie – lekcje polskiego dla młodzieży uczącej się rzemiosła - znalazłam dzięki pomocy rodziny męża, potem byłam instruktorką w Towarzystwie Wiedzy Powszechnej. To były przezabawne czasy, organizowałam odczyty dla rolników i ich dzieci, którzy gromadzili się w wiejskich świetlicach przed wyjściem w pole na zbieranie stonki ziemniaczanej, a ja przed tymi pracami prowadziłam dla nich wykład z dzieł Matejki. Brzmi zabawnie, ale ja uważam, że było warto. Pracy pozytywistycznej nigdy dość. Wspólnie z mężem zajmowaliśmy się także inwentaryzacją obiektów zabytkowych na Warmii i Mazurach.
 
Magistra obroniła Pani z dwoma nazwiskami. Do panieńskiego po ślubie dodała Pani nazwisko męża. Emancypacja z mamy przeszła na Panią?

Rzeczywiście, to było rzadko praktykowane zachowanie w tamtym czasie. Ale ja bardzo chciałam zachować nazwisko z powodu rodowej dumy i własnych ambicji. Mąż nie miał nic przeciwko temu.
 
W końcu w 1963 r. trafiła Pani do Łańcuta…
 
Wcześniej był jeszcze kilkuletni epizod w Rzeszowie, który nastąpił po Olsztynie oraz Warmii i Mazurach. Zawsze powtarzam, że człowiek gdzieś z góry przychodzi z zapisaną taśmą pod pachą na świat i moje życie tak się rozwijało jak zapisana taśma. Jerzy Tur, wojewódzki konserwator zabytków w Rzeszowie zatrudnił mojego męża na stanowisku swojego zastępcy. Ja w tamtym czasie pracowałam w domu na zlecenia Ministerstwa Kultury i Sztuki i robiłam inwentaryzację Rzeszowa. Byłam pierwszą historiografką Galerii Dąbskich w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie. W 1963 roku mój mąż został wicedyrektorem Muzeum Zamku w Łańcucie, a ja adiunktem.
 
Łańcut staje się Pani miejscem na ziemi. Od 1966 r. do 1994 r. jest Pani szefem Powozowni Zamkowej w Łańcucie. Weszła Pani w bardzo męskie miejsce…
 
Wtedy byłam przerażona tym awansem, nie miałam pojęcia, co to jest orczyk, szprycha, nie wiedziałam, co ze mną dalej będzie. Ale lubię wyzwania i szybko się uczę. Właściwie od zera zorganizowałam Powozownię potem Stajnie Zamkowe i ta praca stała się spełnieniem moich marzeń.
 
Robi Pani karierę…
 
Wtedy tak się o tym nie myślało, kobiety dużo mniej zarabiały od mężczyzn, nie były tak promowane jak dziś, ale ja nigdy tego nie roztrząsałam. Czułam się doceniana i dużo jeździłam po świecie, o czym zawsze marzyłam.

Przez prawie 30 lat udało się Pani stworzyć jedną z najlepszych powozowni w Europie…
 
Jestem dumna, że udało nam się wejść na międzynarodowe salony muzeów pojazdów. W powozowni w Łańcucie jest ponad 120 powozów, pochodzących głównie z XIX i XX wieku. 56 powozów jest po rodzinie Potockich; podróżne, spacerowe, myśliwskie, sportowe i jest to jedyna w Polsce oraz na świecie magnacka powozownia, która zachowała się w tym samym budynku i układzie co przed wojną, za czasów ostatniego ordynata. Oprócz tego mamy kolekcję 70 powozów zebranych od czasów wojny aż do dziś, które nie są związane z rodziną Potockich. Kilka z nich pochodzi z posiadłości polskich rodów arystokratycznych.
 
Które z nich są najcenniejsze?
 
Bardzo cenny, unikatowy jest najstarszy powóz w zbiorach – XVIII wieczny koczyk gdański, inaczej kolaska wykorzystywana przez szlachtę - unikat na skalę europejską. Przed laty znalazłam go w 7 kawałkach w magazynie w Gdańsku-Oliwie, gdzie w czasie wojny ratowano i przechowywano cenne pojazdy przed zniszczeniem. Unikatem jest też kareta śląska ze względu na wyjątkową konstrukcję i miejsce wytworzenia – Głubczyce na Śląsku. Wykorzystywano ją na rodzinne wyjazdy do kościoła albo śluby w bogatych rodzinach junkierskich. Cenny jest powóz myśliwski – bryczka wykorzystywana do polowań, na której panowie jeździli ze strzelbami, a z tyłu była specjalna drabinka na upolowaną zwierzynę. Zakupiony został w Łańcucie i pochodzi najprawdopodobniej z jednego z majątków ordynacji łańcuckiej. Z kolekcji powozów Potockich najstarsze i najcenniejsze są powozy spacerowe: sześcioosobowy „Kongres Wiedeński”, którym Księżna Marszałkowa jeździła z gośćmi na przejażdżki po Praterze albo po Ringu w Wiedniu.  Drugi wyjątkowy pojazd, też absolutny unikat, to kariolka – łańcucki skarb, który należał do Księżnej Marszałkowej Lubomirskiej. Tym powozem Księżna sama powoziła, chłopiec stajenny siedział z tyłu na specjalnej ławeczce i tak jeździli dookoła fosy w Łańcucie.

Miała Pani prawie 50 lat, gdy zdecydowała się bronić doktorat…
 
Tak i usłyszałam, że to już „po południu” i po co mi to.

I co Pani odpowiedziała?

Że koronę królewską zakłada się nie patrząc na wiek. A ja od zawsze chciałam zrobić doktorat, tylko pewne zawirowania rodzinne sprawiły, że przeciągało się to w czasie. W końcu obroniłam go w Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, w Instytucie Sztuki przy ul. Długiej.
 
To oznacza, że nigdy nie jest za późno, by kobieta o siebie walczyła?
 
Oczywiście, że nigdy nie jest za późno. Życie niesie ze sobą nieraz tak ciężkie chwile, że człowiek nie potrafi dostrzec dla siebie żadnej nadziei, ale w pewnym momencie zawsze coś się dzieje, kogoś się poznaje, wydarza się jakaś historia i człowiek się podnosi, w końcu frunie. Do doktoratu dopingował mnie jeszcze syn, więc mowy nie było o rezygnacji.

Pani dziś patrzy na kolejne pokolenia kobiet, swoje młodziutkie wnuczki i dostrzega, jaką drogę mają przed sobą kobiety?
 
Nie wiem, czasem boję się o tym myśleć.

Dlaczego?
 
Martwię się o nie. Wprawdzie wiek XXI nazywany jest czasem kobiet, ale aspiracje są tak wysoko ustawione, że nie pozwalają wszystkim kobietom mieć czasu na wszystko, a trudno jest godzić wszystkie role równocześnie i być idealną żoną, matką, pracownikiem. A przecież i kiedyś i dziś kobiety muszą godzić swoje obowiązki; rodzenie dzieci, wychowywanie. Wprawdzie udogodnień jest dużo więcej niż kiedyś, ale i wymagania stawiane kobietom są duże.
 
Dziś już nie utożsamia się Pani z młodymi kobietami?
 
Nie, to już nie jest mój świat, ale mam bardzo dobre relacje z 30, 40- letnimi kobietami, z którymi się przyjaźnię i bardzo dobrze się rozumiem. Przepaść jest między moim pokoleniem, a światem moich wnuczek, które maja około 20 lat i mówią już innym językiem niż ja.

Ale dobrze się Pani czuje w XXI wieku?
 
Ja chyba za długo żyję (śmiech). Ale cieszę się, że ciągle mam coś do zrobienia.

Pani mama byłaby zaszokowana współczesnym światem?
 
Nie, raczej na pewno nie. Mama chciała widzieć świat nowoczesny, futurystyczny. Ona sama była szalenie światłą kobietą, wysportowaną, w czasach małżeństwa aktywną towarzysko i intelektualnie. Zawsze widziała przed sobą „szklane domy”.
 

Dr Teresa Fabijańska-Żurawska, historyk sztuki, absolwentka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, przez 28 lat szefowa Powozowni Zamkowej w Łańcucie. Urodzona w 1932 r. w rodzinie inteligenckiej w Zamościu, od 48 lat na stałe związana z Łańcutem.  Powóz za Teresą Fabijańską – Żurawską, to kareta śląska z końca XIX wieku wykonana w manufakturze w Głubczycach na Śląsku. Posiada wyjątkowo ciekawą konstrukcję podwozia i nadwozia.

KOMENTARZE

Super kobieta, super mama

Aktywnych kobiet posiadających rodzinę większą od standardowego modelu 2+2 lub 2+3 wciąż jest...

Spektakle karnawałowe i noc poetów w Siemaszkowej

W Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie trwają...

Przedsiębiorczość ma twarz kobiety

W międzynarodowym badaniu GEM (Global Entrepreneurship Monitor), eksperci wysoko ocenili uwarunkowania przedsiębiorczości dla kobiet w Polsce - 18 miejsce na 55 państw biorących udział w badaniu. Polki częściej studiują...

Wyjątkowi ludzie promują wyjątkowe Podkarpacie

Już w najbliższy poniedziałek, 29 kwietnia o godz. 14 w rzeszowskim Hotelu Bristol odbędzie się spotkanie, które będzie dowodem na to, jak wspaniale można promować region poprzez ludzi i miejsca...

zobacz więcej
Reklama

Zwierzęta czują już wiosnę!

Z lek. wet. Radosławem Fedaczyńskim z Lecznicy dla zwierząt "Ada" w Przemyślu, rozmawia Natalia Chrapek

Siatkarze Asseco Resovii z nowym prezesem. Krzysztofa Ignaczaka zastąpił Piotr Maciąg

- Liczę, że sytuacja się odwróci i zaczniemy wygrywać mecze. Wierzę też, że ten spadek formy jest tylko chwilowy –...

Małgorzata Kidawa-Błońska w sobotę przyjeżdża na Podkarpacie

Kandydatka Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej na Prezydenta RP w sobotę, 15 lutego spotka się z mieszkańcami Sanoka, Krosna i Ustrzyk Dolnych. Wybory prezydenckie...

Reklama

Męski alfabet Łukasza Sabata. Chcesz zmienić świat? Zacznij od siebie

Z Łukaszem Sabatem z Sanoka, producentem muzycznym, multiinstrumentalistą, live -loop artist, DJ-em, stylistą, wizażystą, analitykiem kolorystą, personal...

Ekonomista o "koronakryzysie": Najsłabsze firmy padną

Alina Bosak: Koronawirus rozlewa się po świecie, a gospodarka odnotowuje coraz większe straty. Kryzys finansowy przeskoczył już ten z 2008 roku po upadku Lehman Brothers. W ubiegłym tygodniu...

Dress code. Felieton Magdaleny Louis

Wracam do protestu uczennic i uczniów I LO w Rzeszowie przeciwko zapowiedzi surowszego egzekwowania dress code’u, jaki obowiązuje na terenie szkoły. Media papierowe i ekranowe podchwyciły temat, ścigając się na hasła, z...

zobacz więcej

POLECANE

RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Mieszka I 48/50, 35-303 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.