Reklama

Czekam, aż Beksińskiego zaproszą Muzea Narodowe Krakowa i Warszawy

A A A
Z Wiesławem Banachem, dyrektorem Muzeum Historycznego w Sanoku, rozmawia Antoni Adamski

Dodano: 01-01-2020

Wiesław Banach. Fot. Tadeusz Poźniak

Wiesław Banach. Fot. Tadeusz Poźniak

Antoni Adamski: W listopadzie otrzymał pan tytuł Honorowego Obywatela Sanoka.  Nie jest pan rodowitym sanoczaninem?
 
Wiesław Banach: Nie. Pochodzę z Wielkopolski. Urodziłem się w Kościanie, znanym ze swej gotyckiej fary oraz ze wspaniałego manierystycznego ołtarza głównego (1520 r.), który stał się tematem mojej pracy magisterskiej. 
 
Jestem zaskoczony, że nie wybrał pan tematu ze sztuki współczesnej.
 
To wynikło z powodów pozamerytorycznych. Sztukę współczesną wykładał nam na KUL znakomity specjalista – prof. Jacek Woźniakowski. Rzecz w tym, iż był on w częstych rozjazdach, w tym zagranicznych. Pisanie i obrona pracy magisterskiej mogła w tej sytuacji grubo przekroczyć jeden rok akademicki. 
 
Jak trafił pan do Sanoka?
 
Z Sanoka pochodziła moja przyszła żona Joanna, córka znanych miejscowych artystów: Anny Turkowskiej, która tworzyła gobeliny oraz malarza Tadeusza Turkowskiego.
 
Kiedy poznał pan nazwisko Beksińskiego?
 
W roku 1972 roku w Muzeum Narodowym w Poznaniu, gdzie wystawiano prace artystów współczesnych według miejsca ich zamieszkania. Sanok reprezentował obraz Zdzisława Beksińskiego pt.„Golem”. Moje wrażenie było zdecydowanie negatywne: ostra kolorystyka, nieprzyjemna deformacja – wszystko to razem było odpychające. W Poznaniu zaczęła się moja znajomość z Beksińskim i tam się ona zakończy, gdyż niedługo - w Sylwestra br. przechodzę na emeryturę. Miejscowe Muzeum Narodowe poprosiło mnie o wygłoszenie odczytu o nim. Ilustracją będą cztery jego obrazy z miejscowych zbiorów: dwa wczesne z lat 60-tych oraz dwa z przełomu lat 80/90. 
 
Kiedy poznał pan samego artystę?
 
Okazało się, iż moja przyszła żona – Joanna Turkowska zna malarza. W rok później, kiedy przyjechałem do Sanoka na ferie wraz państwem Turkowskimi wybraliśmy się do niego z wizytą. Beksiński widząc, iż ma do czynienia z nieopierzonymi historykami sztuki zaczął prowokować: „Ten Piotr Michałowski jest wyraźnie przereklamowany. A on przecież wcale nie umiał rysować” - rozpoczął zaczepnie, my zaś nie wiedzieliśmy, co odpowiedzieć. Byliśmy zbyt onieśmieleni, aby dyskutować.
 
Jaki był Beksiński przy bliższym poznaniu?
 
Okazał się człowiekiem skromnym, nawet nieśmiałym, a przy tym bardzo uczynnym. Stale miał skrupuły wobec ludzi, czy aby nie postąpił źle lub nietaktownie. Pytał, czy mógłby im te rzekome swoje wady w jakiś sposób zrekompensować: coś dać, coś załatwić. Po jego śmierci pod balkonem, na którym odkryto jego ciało pojawiły się dziesiątki światełek. Tak sąsiedzi chcieli zamanifestować swoją pamięć o nim jako o dobrym, wrażliwym człowieku.  Był przy tym obdarzony specyficznym poczuciem humoru, którym opisywał swoje codzienne życie i bardzo prozaiczne kłopoty. Po samobójstwie syna i śmierci żony czuł się bardzo samotny. Narzekał, iż „nikt już nie pamięta o opuszczonym starym człowieku”. Co nie było prawdą, bo serię ożywionych towarzyskich kontaktów kwitował, że to stanowczo nie do wytrzymania i że brakuje mu czasu na malowanie. 
 
Tragiczna śmierć artysty bardzo ludzi poruszyła. Zastanawiano się czy zawładnęło nim zło, rzekomo przejawiające się w jego kompozycjach. Czy przeciwnie: tragedia wynikła z banału. Zginął przecież dla kilku groszy i dwóch amatorskich aparatów fotograficznych, które bandyci wynieśli z jego mieszkania, pozostawiając to, co najcenniejsze: obrazy. Jak pan sądzi?
 
?????

Nie czuł się pan nieswojo nocując w pustym warszawskim mieszkaniu kilka tygodni po tragedii?
 
Wytłumaczyłem sobie, iż to było mieszkanie pełne dobrych fluidów. Beksiński był pogodny, przyjazny, życzliwy wszystkim. Jego dobre uczucia emanowały z tego wnętrza, a nie zło, które wtargnęło tu niespodziewanie. Co nie zmienia faktu, iż zmywaliśmy jego krew z podłogi.
 
Wróćmy do pańskiej pierwszej wizyty. Beksiński mieszkał wtedy w domu rodzinnym przy ulicy wówczas Świerczewskiego (dziś Jagiellońskiej).
 
Był to stary rodzinny dom, niby - dworek pamiętający czasy jego dziadków. Drewniany z rzeźbionym gankiem obrośniętym dzikim winem, z zapuszczonym zdziczałym ogrodem, ciemną sienią i korytarzami, z ponurymi pokojami, gdzie z półmroku wyłaniały się czaszki. Był to cykl ówczesnych rzeźb artysty. Obok stała także rzeźba Hamleta – wszystkie są dziś w naszych zbiorach. Pamiętam wiszący na ścianie niesamowity pejzaż, rozjaśniony świtem poranka,  niepokojący jakimś nieokreślonym wizjonerskim przesłaniem. W 1975 r. moja przyszła żona z dumą pokazała mi Zamek – siedzibę Muzeum Miejskiego. „W Wielkopolsce stodoły są większe”- podsumowałem oglądając budowlę z zewnątrz. Jednak ekspozycja ikon zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Zajmowała trzy sale parteru. Wyżej wisiały XVIII-wieczne portrety rodziny Załuskich oraz prawdziwa perełka: „Kobieta z wachlarzem” holenderskiego mistrza Gijsberta Sybilli. Eksponowano także trzy obrazy Beksińskiego z końca lat 60. Zamek odstręczał zaniedbaniem. Przerobiony w XIX stuleciu przez Austriaków na siedzibę cyrkułu (powiatu) miał długi, ciemny korytarz zniekształcający dawną amfiladę królewskich komnat. Później już jako pracownik obejrzałem pomieszczenia niedostępne zwiedzającym. W magazynach na parterze płaty tynku spadały na zgromadzone tam eksponaty. Jednak zbiory – szczególnie sztuka cerkiewna – pomogły mi podjąć decyzję o pracy w Sanoku.

Kiedy sprowadził się pan do Sanoka?
 
W roku 1977 skończyłem studia i od 1 sierpnia tego roku zostałem zatrudniony przez dyrektora Edwarda Zająca. Po kilku dniach dyrektor wysłał mnie do Zdzisława Beksińskiego, abym odebrał wcześniej zakupiony przez Muzeum obraz. Artysta dodał do niego jeszcze sześć abstrakcji. Wykonywał ostrą selekcję i palił prace, z których nie był zadowolony. Przeprowadzał się bowiem do Warszawy. Władze postanowiły rozebrać jego dom rodzinny, który leżał na trasie przejazdu ważnych delegacji partyjnych udających się z „gospodarską wizytą” do AUTOSANU. Mój przyjazd zbiegł się z wyjazdem Beksińskiego, który na zawsze opuszczał rodzinne miasto.

Od czego zaczynał pan pracę?
 
Reklama
W roku 1978 muzeum otrzymało drugą partię kolekcji Prochasków. Do tego należy dodać kontakty z twórcami współczesnymi: fascynującymi rzeźbiarzami: Marianem Kruczkiem i Romanem Tarkowskim, malarzem-kolorystą Stanisławem Batruchem oraz abstrakcjonistą Mieczysławem Janikowskim. Warszawska Zachęta chciała zorganizować ekspozycję tego ostatniego. Poprzez Warszawę dostałem paszport służbowy, podczas gdy w Sanoku nie miałem żadnej szansy nawet na paszport prywatny. Wykonałem inwentaryzację prac tego ostatniego artysty w czasie tygodniowego wyjazdu do Paryża. Sfotografowałem i opisałem jego obrazy ze zbiorów Biblioteki Polskiej Oraz Muzeum Miasta Paryża. Wyjeżdżając z Paryża wziąłem ze sobą obrazy Jana Ekierta  do naszych zbiorów. Później po wystawie Janikowskiego w Pałacu Sztuki w Krakowie oraz w sieci BWA w Polsce zorganizowałem jego ekspozycję w Muzeum Historycznym w Sanoku.
 
Kiedy został pan dyrektorem?
 
W roku 1990. Do konkursu nie zgłosił się żaden inny kandydat. Przed komisją przedstawiłem moją własną koncepcję: ma to być muzeum rangi ogólnopolskiej. Zapowiadały to zorganizowane przeze mnie ekspozycje prac M. Janikowskiego, J. Ekierta, M. Kruczka i Z. Beksińskiego, do których dopisać trzeba sztukę dawną: jedną z najcenniejszych kolekcji ikon.
 
To przyszłe ogólnopolskie Muzeum było wówczas placówką niemal w ruinie.
 
Remont zawdzięczam pomocy senatora Gustawa Holoubka, który po wizycie w Sanoku niezbędne fundusze wychodził w Ministerstwie Kultury. Rozpoczęliśmy prace. Już po kilku dniach mój inspektor nadzoru poprosił mnie o poufną rozmowę, na której doradził abym natychmiast zrezygnował ze stanowiska. Więźba dachowa zamku była w takim stanie, iż mogła ją zmieść jedna większa wichura. Belki poleciałyby w dół wprost na ruchliwą szosę. Byłyby ofiary w ludziach - argumentował inspektor. Jego opis nie był wcale przesadzony. Remont miał się rozpocząć natychmiast po oddaniu do użytku nowego budynku magazynów. Kiedy zaczęliśmy opróżniać wnętrza zamku z eksponatów okazało się, iż w magazynie kruszy się podłoga. Budowlańcy zgodnie z socjalistycznymi zasadami „dobrej roboty” nakradli bowiem tyle cementu, ile się dało. Trzeba było natychmiast wykonać nową wylewkę.

Na szczęście wichura nie przyszła…
 
Czekały nas za to inne niespodzianki. Gdy zabytki w końcu znalazły się w nowych magazynach, rozpoczął się remont. Gdzie tylko robotnik uderzył młotkiem w tynk, wyłaniał się renesansowy detal: fragment portalu, obramienia okiennego, a nawet koncha pełniąca rolę umywalki. (W ścianie niegdyś umieszczony był zbiornik na wodę.) Tu dworzanie myli ręce po wyjściu z ustronnego miejsca, do którego „nawet król chodzi piechotą”.  W ten sposób w czasie wyburzania austriackich przeróbek wyłoniły się zręby renesansowego zamku królowej Bony, wzniesionego przez muratorów wawelskich. Istniał bowiem w Sanoku „mały Wawel” - rezydencja władczyni z włoskiego rodu Sforzów. Znaleźliśmy nawet herb królowej Bony - węża oraz orła Jagiellonów (tarcza z litewską Pogonią przepadła gdzieś w pomroce dziejów). Dysponowaliśmy projektem, który tych odkryć nie mógł uwzględnić. Sytuację uratował Alojzy Cabała – konserwator zabytków województwa krośnieńskiego. Na bieżąco wydawał decyzje niezbędne do kontynuowania prac budowlanych. Gdyby nie on, remont ciągnąłby się latami. Tymczasem po wymianie dachu oddawaliśmy do użytku piętro za piętrem. Na parterze znalazły się – tak jak dawniej najcenniejsze ikony. Na całym pierwszym piętrze, w amfiladzie renesansowych komnat wystawa Beksińskiego. 
 
Była znakomita, niestety – tymczasowa.
 
Poddasze zajęła ekspozycja rzeźb Mariana Kruczka, przeniesiona z Warszawy pracownia Z. Beksińskiego oraz jego rysunki i zdjęcia, a także sala wystaw czasowych. Ponieważ na piętro wróciła dalsza część wystawy ikon, rozpoczęliśmy dyskusję nad tym jak ma wyglądać Galeria Beksińskiego w nowo zbudowanym skrzydle zamku. Koncepcji było kilka: od supernowoczesnego pawilonu ze szkła, w którym odbijałaby się fasada starego zamku aż po skrzydło z okładziną kamienną i nieregularnym układem okien. Ten układ miał akcentować, iż skrzydło jest budowlą nową - a ukryć fakt, że jest ono wyższe o jedno piętro niż zamek. Wzniesienie Galerii Beksińskiego kosztowało 3,5 mln zł, a przedsiębiorstwo budowlane wykonało ją po kosztach własnych. 
 
W Muzeum Historycznym zawsze brakowało pieniędzy. 
 
Miasto odmówiło nam utrzymania, dla władz powiatu byliśmy dodatkowym, pożerającym fundusze kłopotem. Na początku nowego wieku zabrakło nawet pieniędzy na ogrzewanie. Zamknęliśmy ekspozycje, pracownicy zgromadzeni zostali w dwóch ogrzewanych pomieszczeniach magazynu. Pozostali pracowali w domu. Kłopoty finansowe skończyły się dopiero w tym roku, kiedy połowę kosztów wziął na siebie marszałek województwa.

Kiedy Muzeum urosło do rangi ogólnopolskiego?
 
W roku 2012, gdy zakończył się remont dziedzińca i powstała część podziemna z ekspozycją malarstwa kolorystów. Już wcześniej zaczęliśmy organizować poza Sanokiem ekspozycje obrazów Beksińskiego. Odwiedziły one ponad 100 miast w kraju oraz Pragę i Wiedeń. Beksiński stał się najbardziej znanym w Polsce malarzem współczesnym.

Niestety są wyjątki: Warszawa i Kraków. Dlaczego?
 
W Krakowie była to niewielka ekspozycja z okazji wykonania muzyki ulubionych kompozytorów artysty w miejscowej Filharmonii. Tłumy oglądały wystawę do północy. Za to przed Nowohuckim Centrum Kultury ustawiały się na ulicy długie kolejki. Później Centrum postarało się o stałą ekspozycję prac malarza ze zbiorów Piotra Dmochowskiego. Tą, której nie chciała Warszawa. Przyczyną owej niechęci jest przekonanie niektórych krytyków, że Beksiński zmarnował swój talent. To znaczy, iż po krótkim okresie awangardowym rozpoczął okres „fantastyczny”, czyli tworzenie mrocznych, apokaliptycznych wizji. Wedle tych krytyków był to nawrót do anachronicznego – ich zdaniem - romantyczno-symbolicznego sposobu widzenia świata.
 
Sam Beksiński mówił, że odszedł od nudnej „galanteryjnej”- jak ją nazywał – awangardy. Dlaczego nie chce pan wystawiać artysty w prywatnych galeriach Krakowa i Warszawy?
 
Miałem kilkanaście takich propozycji, ale odmówiłem. Poczekam aż Zdzisława Beksińskiego zaproszą Muzea Narodowe Krakowa i Warszawy. 
 

KOMENTARZE

Bez Wiesława Banacha nie byłoby Galerii Beksińskiego

Do Sanoka od lat przyjeżdżam z przyjemnością...

Sanockie Muzeum dofinansowane, ale wciąż z brakami

Kilka dni temu zarząd województwa podkarpackiego...

Malarz snów. Mija 15 lat od śmierci Beksińskiego

Życiorys Zdzisława Beksińskiego da się streścić...

Dzienniki Beksińskiego. Dzień po dniu kończącego się życia

Dzienniki artysty to najbardziej wstrząsająca lektura jaką czytałem w ostatnich latach. Prywatne notatki nieoczekiwanie przerwane zostały nadzwyczaj brutalnym morderstwem...

50. numer magazynu VIP Biznes&Styl. Wiesław Banach o nas

Do końca grudnia 2016 roku obchodzimy ważny dla nas jubileusz. W 2008 roku jako pierwsi na Podkarpaciu zadebiutowaliśmy z magazynem opinii i świętujemy właśnie 50. numer naszej gazety...

zobacz więcej
Reklama

Zwierzęta czują już wiosnę!

Z lek. wet. Radosławem Fedaczyńskim z Lecznicy dla zwierząt "Ada" w Przemyślu, rozmawia Natalia Chrapek

Męski alfabet Łukasza Sabata. Chcesz zmienić świat? Zacznij od siebie

Z Łukaszem Sabatem z Sanoka, producentem muzycznym, multiinstrumentalistą, live -loop artist, DJ-em, stylistą, wizażystą, analitykiem kolorystą, personal...

Ekonomista o "koronakryzysie": Najsłabsze firmy padną

Alina Bosak: Koronawirus rozlewa się po świecie, a gospodarka odnotowuje coraz większe straty. Kryzys finansowy przeskoczył już ten z 2008 roku po upadku Lehman Brothers. W ubiegłym tygodniu...

Reklama

Siatkarze Asseco Resovii z nowym prezesem. Krzysztofa Ignaczaka zastąpił Piotr Maciąg

- Liczę, że sytuacja się odwróci i zaczniemy wygrywać mecze. Wierzę też, że ten spadek formy jest tylko chwilowy –...

Małgorzata Kidawa-Błońska w sobotę przyjeżdża na Podkarpacie

Kandydatka Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej na Prezydenta RP w sobotę, 15 lutego spotka się z mieszkańcami Sanoka, Krosna i Ustrzyk Dolnych. Wybory prezydenckie...

Dress code. Felieton Magdaleny Louis

Wracam do protestu uczennic i uczniów I LO w Rzeszowie przeciwko zapowiedzi surowszego egzekwowania dress code’u, jaki obowiązuje na terenie szkoły. Media papierowe i ekranowe podchwyciły temat, ścigając się na hasła, z...

Złej książki nie czytamy, z koszmarną architekturą obcujemy na co dzień!

Ze Stanisławem Kokoszką, architektem, autorem projektów m.in. Skarbca NBP oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie, rozmawia Aneta...

zobacz więcej

POLECANE

RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Mieszka I 48/50, 35-303 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.