Reklama

Dziś Dzień Języka Ojczystego. Prof. Ożóg o języku

A A A
Aneta Gieroń

Dodano: 21-02-2013

fot. T. Poźniak

fot. T. Poźniak

Prof. Kazimierz Ożóg, językoznawca z Uniwersytetu Rzeszowskiego, w latach 1976-1990 pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego, w latach 1990-1994 wykładowca na Uniwersytecie Lille III we Francji.  Członek Komitetu Językoznawstwa Polskiej Akademii Nauk oraz Rady Języka Polskiego. Autor ponad 100 artykułów i książek: „Zwroty grzecznościowej współczesnej polszczyzny mówionej”, „Leksykon metatekstowy współczesnej polszczyzny mówionej”, „Polszczyzna przełomu XX i XXI wieku. Wybrane zagadnienia”, „ Językowy kształt kampanii wyborczych”. Zainteresowania naukowe prof. Ożoga koncentrują się wokół współczesnego języka polskiego, zwłaszcza polszczyzny mówionej, dialektologii oraz języka Polonii francuskiej.
 
Aneta Gieroń: Panie Profesorze, Pańskie podróże komunikacją miejską i podmiejską, gdzie nasłuchuje Pan polszczyzny mówionej i bada zmiany, jakie w niej zachodzą, obrosły już legendą. Chyba trudno o lepszy materiał badawczy, by sprawdzić, jak w ciągu lat zmienia się język polski. Możemy mówić o rewolucji językowej?
 
Prof. Kazimierz Ożóg: Język potoczny i literacki obserwuję od co najmniej 35 lat i rzeczywiście bardzo często korzystam z komunikacji wspólnej – tam ludzie mówią spontaniczne, dosadnie, niekiedy w stanie podenerwowania, i ta polszczyzna w ciągu ostatnich dwudziestu lat bardzo się zmieniła. Przypomnę tylko, że w 1982 r. obroniłem na Uniwersytecie Jagiellońskim pracę doktorską „O współczesnej polskiej grzeczności językowej” i już wtedy zacząłem wielkie badania polszczyzny spontanicznej, czyli języka, którym Polacy mówią w sytuacjach przygodnych, codziennych: w domu, na ulicy, w kościele, autobusie, na wycieczce. Do nieustannego zbierania materiału i obserwowania języka tak się już przyzwyczaiłem, że nawet oglądając telewizję, natychmiast zapisuję, gdy ktoś powie coś ciekawego pod względem językowym. Także moja żona, która jest bardzo wyczulona na język, niekiedy zapisuje najciekawsze przykłady, które ja potem wykorzystuję w badaniach. Zmiany polszczyzny od połowy lat 70. przez lata 80. są wynikiem dwóch rzeczy. Po pierwsze, po 1989 r. nastąpiła nowa rzeczywistość społeczna. Zmiany w rzeczywistości wymuszają zmiany w języku, bo język jest zawsze odbiciem rzeczywistości. Po wtóre, jest to zwyczajna ewolucja systemu językowego, który zawsze w swej historii się zmienia.

Co w języku zmieniło się najbardziej?

Wszystko. Język po 20 latach przemian nazywam językiem po rewolucji.

Czym on się różni od tego „sprzed rewolucji"?

Język polski jeszcze nigdy nie był tak bogaty jak teraz. W ciągu 20 lat przybyło kilkadziesiąt tysięcy nowych wyrazów. Są to wyrazy z różnych nowych kręgów semantycznych, które oznaczają nowe realia: w rolnictwie, biznesie, ustroju itd. Przed 1989 r. nie było np. pojęć syndyka masy upadłościowej, weta prezydenta i setek innych słów. A mimo to w ostatnich 20 latach przeciętny Polak posługuje się coraz gorszą polszczyzną. Rewolucja, która przyszła, spowodowała, że przestaliśmy czytać, studiować tekst, a zwróciliśmy się ku Internetowi, telewizji, ku kulturze obrazkowej. To powoduje, że coraz gorzej mówimy i piszemy.
 
Jak wytłumaczyć tę sprzeczność, że z jednej strony język „przyjął" kilkadziesiąt tysięcy nowych słów, a z drugiej - polszczyzna przeciętnego Polaka jest coraz uboższa?

To pozorna sprzeczność. Język polski jeszcze nigdy nie był tak bogaty jak teraz.  Obecnie w Polskiej Akademii Nauk opracowujemy „Wielki Słownik Języka Polskiego" i będzie on miał kilkadziesiąt tomów.
 
Czyżbyśmy nie korzystali z tych zasobów?

To są ukryte, potencjalne wyrazy, które tkwią w świadomości narodu jako całości. Natomiast, paradoksalnie, przeciętny Polak - jak już wspomniałem - mówi i pisze coraz gorzej. Najbardziej widoczną zmianą we współczesnej polszczyźnie jest ogromna ekspansja wyrazów zapożyczonych z języka angielskiego, będąca znakiem amerykanizacji języka i kultury. Przez setki lat w języku obowiązywało też tabu, które o pewnych kręgach semantycznych nie pozwalało mówić, albo sugerowało mówienie w bardzo wąskich, prywatnych kręgach. Mam tu na myśli trzy wielkie kręgi tematyczne: choroba, śmierć i seks. To tabu po 1989 r. zostało zniesione, podobnie jak zniesiono tabu na wulgaryzmy.

Różnorodność wulgaryzmów z każdym rokiem rośnie?
 
Tak. Dlatego, że przychodzą nowe wyrazy, które są „odświeżeniem”, ożywiają dyskusję. „Kamienie milowe" wulgaryzmów, czyli wyrazy zaczynające się od k…, ch…, jeb… i pier… są stałe i niezmienne. Ciekawe jest to, że dziś w sferze publicznej, na ulicy, można często usłyszeć słowa wulgarne, co jeszcze nie tak dawno było nie do pomyślenia. Co więcej, słowo wulgarne, które dla mojego pokolenia było objęte tabu, czyli „zajeb…", nazwijmy je „jedwabisty”, dziś jest używane powszechnie przez młodzież, mówi się tak na salonach i w telewizji publicznej opłacanej z naszych podatków.

Czy są takie sytuacje, kiedy mowa wulgarna ma uzasadnienie, czy też zawsze zachwaszcza język polski?
 
Z mową wulgarną jest tak, jak z naszym charakterem, albo naszym odbiorem świata. Jesteśmy ludźmi żywymi, spontanicznymi i jeśli jesteśmy bardzo mocno zdenerwowani, a nie potrafimy intelektualnie zapanować nad uczuciem, to wtedy dochodzą do głosu bardzo niskie rejestry naszej świadomości językowej i w efekcie epatujemy wyrazami wulgarnymi. Wzburzenie emocjonalne niekiedy uzasadnia użycie wyrazów wulgarnych. Najgorzej, gdy wyrazy wulgarne są używane „na zimno”, mają motywację intelektualną,  np., gdy ktoś chce kogoś świadomie obrazić, używając wyrazu wulgarnego, lub gdy ktoś świadomie zachwaszcza język wyrazem wulgarnym, stosując tzw. przerywniki.
 
Opowiem ciekawą historię z końca 1981 roku, która zdarzyła się w Krakowie. Przy autobusie spotkały się dwie panie. Jedna próbowała wydostać się tyłem i nagle powstała między nimi sprzeczka, którą zanotowałem. Pani A, kobieta o pełnych kształtach, mówiąc dosadnie - gruba, wysiadała tylnym wyjściem i przeszkadzała pani B, która tymi drzwiami próbowała wsiąść. Pani B powiedziała: „Tyłem się nie wysiada". Pani A, już obrażona, odpowiedziała: „Ty tu nie rządzisz!". I już mamy pierwszą obserwację językową, kiedy jedna z pań przechodzi z formuły oficjalnej na „ty”, co już jest obraźliwe. Pani B nie pozostała dłużna i odpowiedziała: „Ty krowo, jak ty do mnie mówisz?", a następnie: „Ty świnio, ty czupiradło". I tak doszło do eskalacji konfliktu. Na szczęście, część osób wysiadła, kierowca zamknął drzwi i sprzeczka się skończyła. Umieściłem tę scenkę w swoim doktoracie, pisząc rozdział o niegrzeczności. I tak powstał artykuł, który jest najczęściej cytowany z mojego dorobku naukowego „O współczesnych polskich wyrazach obraźliwych”.

Wulgaryzmów używają równie często osoby bez wykształcenia i te świetnie wykształcone?
 
Tak. Bardzo wiele wulgaryzmów używają np. aktorzy, dziennikarze, wojskowi. Powszechnie tłumaczy się to tym, że wynika to z mocno stresującego zajęcia połączonego z dużą wrażliwością tych osób. Te grupy ludzi, chcąc dosadnie nazwać element rzeczywistości, często używają wulgaryzmów.
 
Przypomnijmy tu choćby słynne taśmy, na których niecenzuralnych słów w ilościach hurtowych używają Tomasz Lis czy Kamil Durczok…
 
Tak, obaj panowie zostali nagrani w bardzo stresujących sytuacjach.
 
A w stresie dochodzą do głosu emocje.

Właśnie. Chciałbym zwrócić uwagę na ogólniejsze zjawisko: od jakiegoś czasu, by opisać lub ocenić rzeczywistość, powszechnie używa się wyrazów oznaczających emocje. Coraz częściej intelektualny osąd rzeczywistości ustępuje miejsca właśnie emocjom. To najbardziej dotyczy mediów, gdzie oglądalność zwiększa nie chłodna argumentacja, ale granie na uczuciach i emocjach widzów. Takie zabiegi językowe niebezpiecznie szybko stają się też popularne na uniwersyteckich wykładach albo w dyskusjach polityków.
 
Czy sprawne posługiwanie się językiem pomaga np. w biznesie?

Język to dla mnie pierwszy i podstawowy element bycia w biznesie. Znam znakomitych biznesmenów mówiących piękną polszczyzną. Uważam, że piękna polszczyzna pomaga w biznesie, a nawet - że są takie dziedziny biznesu, kiedy jest nieodzowna.

Na przykład jakie?

Choćby reklama. Jest ona często postponowana, że to tylko taka żonglerka słowna. Ale dobra reklama to musi być inteligentna gra nie tylko znaczeniami, ale i różnymi skojarzeniami.
 
Jeszcze jeden przypadek szczególny: język branżowy. Wspomniał Pan Profesor o naleciałościach angielskich w języku. Dramatyczny jest pod tym względem język pijarowców, gdzie już nie rozważa się przypadku, tylko „case”, nie ma wydarzenia, tylko „event”, nie ma marki, tylko „brand” itd.

Reklama
Jako polonista i badacz kultury muszę powiedzieć, że jest to zjawisko groźne dla Polski i Polaków. Język pokazuje narodową swoistość odbioru świata. Inaczej odbiera świat Polak, inaczej Ukrainiec, a inaczej Rosjanin. Jeśli jesteśmy tak bardzo zafascynowani językiem angielskim, to zaczynamy postrzegać świat oczyma Anglika czy Amerykanina.

Język od zawsze był wizytówką człowieka, zdradzał jego wykształcenie, pochodzenie, przynależność do grupy społecznej. Po języku możemy scharakteryzować poszczególne osoby?
 
Już w Ewangelii czytamy: „Twoja mowa Cię zdradza”. Język zdradza człowieka, nie tylko odnośnie do jego pochodzenia geograficznego, kiedy możemy określić, że ktoś jest spod Ostródy, a ktoś inny spod Nowego Tomyśla. Powiedzenie, że mowa zdradza człowieka, nawiązuje do jego sposobu myślenia, bycia z drugim człowiekiem, bycia w świecie rzeczywistym. Oczywiście, możemy przyjąć maskę, ale to jest działanie na krótką metę.

Czy gigantyczny postęp technologiczny sprawia, że człowiek zaczyna się coraz krócej komunikować, maksymalnie skracając swoje wypowiedzi?
 
Rzeczywiście, współczesna mowa jest coraz krótsza i ma coraz bardziej techniczną treść.

A przecież przez lata wpajano uczniom, by czytali jak najwięcej książek, dzięki czemu ich zasób słów miał być duży. Dziś czytamy coraz mniej. Może i dlatego polszczyzna ubożeje?
 
Moje badania dowodzą, że przeciętny Polak męczy się, jest roztargniony, musi wstać od biurka, jeśli ma przeczytać 5 kolejnych zdań. Przy szóstym zdaniu - jak mawia młodzież - człowiek „wymięka”. Dlatego w pismach kolorowych jest dużo fotografii i jedno, dwa kluczowe zdania podane powiększoną czcionką. Wprawdzie ludzie są obecnie bardzo mocno zaawansowani w rozwoju technologicznym, ale na poziomie komunikacji od wieków mamy podobne wymagania.

Tutaj pewne standardy wyznacza młodzież, mam tu na myśli wyrażenia w rodzaju „w porzo”, „nara” itd.
 
Tak. W naszym współczesnym komunikowaniu nie ma nas samych, jest tylko przekaz treści. A przecież język to coś więcej niż sama treść. To my sami, którzy używamy takich, a nie innych wyrazów. Co jeszcze jest ciekawe? Młodzież nie chce pisać wypracowań, choć pisze bardzo dużo e-maili, SMS-ów, pisze na blogach itd. Myśmy nigdy nie pisali tyle co dzisiejsza młodzież. Ale jest to pisanie hasłowe. Są to słowa-klucze, bez tzw. strukturalizacji, czyli poprawnych powiązań gramatycznych. Te słowa nie są ułożone w zdania podrzędne, młodzież zapomniała, jak wyglądają zdania wielokrotnie złożone. A te zdania precyzyjnie oddają nasze logiczne myślenie.

Ale męczą czytelnika i dlatego w gazetach redaktorzy z reguły zamieniają je na kilka zdań prostych.
 
To prawda. Zdań wielokrotnie złożonych jest dziś jak na lekarstwo. Zanika przymiotnik, jako bardzo ważna część mowy, po której poznawaliśmy, jak ktoś zna język polski. Przymiotnik zanika na rzecz takich form, jak „zaje….”, „w porzo”, „spoko”, „cool” czy „OK”. Kiedyś znana piosenkarka powiedziała w do jednej z ocenianych osób w telewizji: „Śpiewasz spoko, twoje śpiewanie jest o key, tylko za totalnie rzucasz herami (włosami – przyp. aut.)”. To nie jest merytoryczna wypowiedź, tam jest tylko ocena emocjonalna.

Czy np. konkurs „Mistrz Mowy Polskiej” nie jest wyrazem tęsknoty za piękną polszczyzną?
 
Ostatnio zostałem członkiem Rady Języka Polskiego. W jej skład wchodzi 40 profesorów: 25 polonistów i 15 z innych dziedzin. Mamy prawo do zmieniania przepisów ortograficznych itd. W tym gronie zauważamy tęsknotę narodu za normalnym, zwyczajnym językiem polskim: przejawem tej tęsknoty są dyktanda, konkursy językowe, także Mistrz Mowy Polskiej. I chcemy, by język polski był wyróżnikiem naszego narodowego sposobu myślenia.
 
Nie jesteście w tym chceniu Syzyfami?
 
Jesteśmy. Z bardzo prostego powodu: każdy język jest żywiołem. Jeśli jakaś forma, którą językoznawcy, poloniści uznają za niepoprawną, rozpowszechni się, nie ma możliwości, aby się cofnęła. Dlatego te tysiące nowych wyrazów, które weszły do języka polskiego, są uznawane za elementy zaadaptowane i już poprawne.

Tak zostało zaadaptowane słowo „biznes”, odpowiednik angielskiego „business”.
 
W 1988 roku, kiedy jeszcze byłem doktorem, rozważaliśmy na Uniwersytecie Jagiellońskim, czy uznać słowo „biznes” za godne języka ogólnego, czy też wtrącić go w przepaść bardzo niskich rejestrów. Głosy były zróżnicowane. Niektórzy twierdzili, że „biznes” kojarzy im się z kręceniem biznesu, czymś nieładnym i nie powinno być w ogóle miejsca dla tego słowa w języku polskim. Ale ktoś mądry powiedział: „Obojętnie, co my powiemy, naród zadecyduje”. I naród zadecydował, że słowo „biznes” stało się zwyczajnym elementem języka ogólnego. Mało tego, są katedry biznesu na uniwersytetach itd. Ciekawym słowem jest też „weekend”, który z trudem poddaje się spolszczeniu. Ludzie próbują pisać „łikend” lub „łykend”, ale to nie to samo.

Opowiadał mi Pan kiedyś fantastyczną historię z kupnem biletu. Czy możemy ją tu powtórzyć?
 
Oczywiście. To było w zajezdni autobusowej w Krakowie. Mieliśmy jechać z córką autobusem linii „105”. Kierowca akurat drzemał, a drzemka to „święta sprawa”. Nie mieliśmy biletów, więc lekko go trąciłem i powiedziałem: „Dzień dobry, przepraszam pana, czy mógłbym u pana DOSTAĆ dwa bilety?”. A on się przyczepił do słowa „dostać” i powiedział: „czy ja mam pana uczyć polskiego? Nie mówi się >>dostać<<, tylko >>kupić<< dwa bilety”. Wobec tego ponowiłem akt komunikacji: „Czy mogę u pana KUPIĆ dwa bilety?”. A kierowca się roześmiał: „może pan, bo jest pan pojętny i szybko się uczy”. (śmiech) Skądinąd nie miał racji, bo neosemantyzm „dostać” oznacza także „kupić”. Taki jest język polski!

Czyżby purystów językowych można było znaleźć nie tylko wśród językoznawców?
 
Są tacy wśród nas.  Jednak zawsze podkreślam, że do języka trzeba podchodzić zdroworozsądkowo. Puryzm nie jest rzeczą dobrą, gdyż puryści z uporem maniaka powtarzają: „nie wolno tak mówić” i są w tym bardzo uprzykrzeni. Czasami profesorowie wręcz krzywią w ten sposób kręgosłupy studentom. Na Uniwersytecie Jagiellońskim był profesor, który każdej studentce dopisywał w indeksie przy nazwisku „-ówna”. Nie można w ten sposób.
 
Czy profesorowie z Rady Języka Polskiego zastanawiają się, w jakim kierunku będzie zmierzał jego rozwój?

Staramy się podkreślać: najpierw język polski, potem angielski. Chcemy, żeby noga, na której stoi język polski, była mocniejsza od tej, na której stoi język angielski. Ale wszystko zmierza ku temu, że ta „noga angielska” będzie wzmacniana. Np. niektóre szkoły już mają całość nauczania w języku angielskim, podobnie szkoły wyższe. Nie jestem przeciwnikiem języka angielskiego, to piękny i bardzo ciekawy język Szekspira. Ale chodzi mi o to, by Polak mówił lepiej po polsku niż po angielsku. Mam jednak świadomość, że rola angielskiego będzie wzrastać.
 
Zasłynął Pan z wiersza napisanego w całości młodzieżową polszczyzną. Przytoczmy go na koniec rozmowy…

Ten wiersz napisałem w następujących okolicznościach: w naszym Instytucie Filologii Polskiej napisaliśmy książkę „Znaleźć źródło” – o twórczości literackiej Karola Wojtyły. Podczas pobytu w Rzymie daliśmy tę książkę Benedyktowi XVI. Nie wierzyłem, że papież przyjmie nas na audiencji prywatnej, ale tak się stało. Moi koledzy wyznaczyli mnie do rozmowy z Benedyktem. Rozmawiałem z papieżem 7 minut po francusku, przedstawiając mu tę książkę. Był taki jak zwykle – skupiony, spokojny, opanowany, myślący. Taki sam jest w języku – logiczny i precyzyjny. Kiedy wracaliśmy z tej wycieczki, koło Wiednia powstała myśl, byśmy opisali ten wyjazd do Włoch, ale wierszem. Moi koledzy napisali piękne wiersze. Ja ułożyłem mejla językiem młodzieży. I tak nie jest to prawdziwy, nieoficjalny język młodych, bo nie ma tu wulgaryzmów. Ale ta zabawa pokazuje, jak polszczyzna się zmienia. Ten tekst trzeba tłumaczyć na styl wysoki. Oto on:

Czaj kolo bazę, kumaj ziomal
Sorewicz, że w naszym speech.
Pełna faza, zajawka w Italii,
Full wypas, zdanża sprawa,
Zakręcona impra, po prostu masakra.

Kultowy MAN, zajarzyste autostrady,
Włochy jak Włochy,
Lukali my tu i tam.
Fajny Rzym, przyjefajna Padwa,
Galileo na big skrzynce po browarze.
Sympa Rawenna,
Jakiś Justynian spoko facet
I Teodora z kamyczków na ścianie.

Koleś przewodnik z czadowym brzusiem
Miał równo pod sufitem.
Coś brechał o zabytkach,
Ale to dla nas zmuła i ściema.

No, ale było fest.
Lipa, że mało bronksu,
Ale wino z kartonu debet.

No to naczepa, hejka – ziomal Kaz. 
 

Wywiad oraz sesję fotograficzną przeprowadziliśmy w rzeszowskiej restauracji Loft.

KOMENTARZE

Sorry, ale taki mamy język

Z prof. Kazimierzem Ożogiem, językoznawcą z Uniwersytetu Rzeszowskiego, członkiem Komitetu Językoznawstwa...

Na kreatywnym piątku powiedzą, jak budować startup

Według jakiej metody należy budować startup...

I Dyktando Rzeszowskie podczas Dnia Języka Ojczystego

Wyższa Szkoła Prawa i Administracji przygotowuje Dzień Języka Ojczystego, w ramach którego po raz pierwszy zorganizuje Dyktando Rzeszowskie. W programie także konkurs krasomówczy, spektakl...

Żywa pamiątka po rodzicach i dziadkach we wsi Rogi

We wsi Rogi k. Miejsca Piastowego, naprzeciw starego drewnianego kościoła czynna jest jedyna w Krośnieńskim zagroda etnograficzna. Nazwa ta oznacza coś więcej niż muzeum czy miniaturowy skansen...

zobacz więcej
Reklama

Bieszczady! Jedyne góry, które mówią

Z Edwardem Marszałkiem, leśnikiem, rzecznikiem prasowym Regionalnej...

Jakob Laub. Jak absolwent rzeszowskiego gimnazjum pracował z Einsteinem

Przez trzy miesiące 1908 roku pochodzący z Rzeszowa fizyk Jakob Laub był bliskim współpracownikiem Alberta Einsteina. W Bernie pracował razem z nim nad...

Zmiany w podkarpackim urzędzie wojewódzkim. Wojewoda ma nowego rzecznika

Od 1 września wojewoda podkarpacki Ewa Leniart ma nowego rzecznika prasowego. Został nim Michał Mielniczuk, wcześniej zatrudniony w zespole prasowym...

Pierwszy raz w chmurach. Felieton Magdy Louis

Latem 1985 roku po raz pierwszy w życiu leciałam samolotem. Wsiadłam w Warszawie, wysiadam we Frankfurcie, potem leciałam dalej do samego Nowego Jorku, nieistniejącymi już liniami Pan American. Pamiętam dobrze...

Reklama

W środę pogrzeb Wojciecha Preisnera, fotografa rzeszowskich mediów

W niedzielę, 27 września zmarł Wojciech Preisner. Miał 52 lata. Msza żałobna fotografa, który przez wiele lat związany był z dziennikiem "Super Nowości"...

Stanisław Kruczek znów szefem Porozumienia Gowina w Rzeszowie

Partia Jarosława Gowina przeprowadza wybory do władz terenowych. Po sobotnich zjazdach na Podkarpaciu u sterów okręgu rzeszowskiego i krośnieńskiego pozostają ci sami prezesi...

Karol Palczak z Krzywczy: Maluję, odkąd pamiętam

Z Karolem Palczakiem, malarzem z Krzywczy, rozmawia Antoni Adamski

Nie żyje Barbara Wyrzykowska, łączniczka Powstania Warszawskiego

29 września zmarła Barbara Wyrzykowska, łączniczka Powstania Warszawskiego - pseudonim "mała Basia", działaczka Solidarności i wieloletni pracownik naukowy. Miała...

Zmarł Wiesław Różycki, pierwszy wicewojewoda podkarpacki

Wiesław Różycki, były wicewojewoda rzeszowski, a po reformie administracyjnej pierwszy wicewojewoda podkarpacki, zmarł nagle w Chorwacji, w mieście Rovinj. O jego śmierci poinformowała...

zobacz więcej

POLECANE

RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Mieszka I 48/50, 35-303 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.