Reklama

Po Paryżu nasz azyl znaleźliśmy w Przemyślu

A A A
Z Grażyną Gawrońską-Kasse, malarką i konserwatorką dzieł sztuki, oraz Philippem Methiazem, antykwariuszem, wiceprezesem Narodowego Stowarzyszenia Handlu Antykami oraz Galerii Sztuki Współczesnej i Najnowszej z siedzibą w Paryżu, rozmawia Antoni Adamski

Dodano: 05-07-2020

Grażyna Gawrońska-Kasse i Philippe Methiaz. Fot. Archiwum VIP Biznes&Styl

Grażyna Gawrońska-Kasse i Philippe Methiaz. Fot. Archiwum VIP Biznes&Styl

Z Grażyną Gawrońską-Kasse, malarką i konserwatorką dzieł sztuki, oraz Philippem Methiazem, antykwariuszem, wiceprezesem Narodowego Stowarzyszenia Handlu Antykami oraz Galerii Sztuki Współczesnej i Najnowszej z siedzibą w Paryżu, rozmawia Antoni Adamski
 
Antoni Adamski: Dlaczego z Paryża coraz częściej przyjeżdżacie do Przemyśla?
 
Grażyna Gawrońska-Kasse: Mimo 40 lat pobytu w Paryżu, z Przemyślem związana jestem od dzieciństwa. Corocznie przyjeżdżałam tu na wakacje do dziadka – znanego malarza Mariana Strońskiego. Wracałam także po jego śmierci. Do roku 2000 malowałam w jego pracowni, używając jego farb. Czułam jego obecność, a nawet pomoc w momentach, gdy powstawały moje obrazy.

Nie bała się Pani?
 
G.G.K.: Dziadek powtarzał zawsze: „Nie bój się duchów, bój się ludzi”. Tak pozostało. Obawiam się tylko toksycznych osób – takich, które starają się mną zawładnąć i podporządkować mnie sobie. W Przemyślu czas płynie wolniej. Wychodzę na ulicę, robię zakupy w małych sklepikach. Rozmawiam z ludźmi, mam czas, by wiele rzeczy przemyśleć, w spokoju oglądać fasady kościołów i secesyjnych kamienic, których detale dekoracyjne są małymi arcydziełami. Można powiedzieć, iż razem z Philippem ukrywamy się tutaj przed światem.
 
Konkretnie przed czym?
 
Philippe Methiaz: Oboje mamy wrażenie, że świat zbyt szybko biegnie do przodu. W Przemyślu nie odczuwamy tego pędu. Żyjemy w zgodzie ze sobą i z otaczającą nas rzeczywistością. Paryż, tak jak wszystkie metropolie świata współczesnego, zmienia się. Przemiany te obserwuję na co dzień, bo dotyczą one wszystkich sfer życia. Od stale zakorkowanych ulic, poprzez ciągłe strajki, które wyłączają z życia najważniejsze służby publiczne. Ciągle strajkują służby publiczne: metro, kolej, służba zdrowia, nauczyciele czy studenci. Aż po potężne manifestacje społeczne, które przeradzają się w regularne bitwy z policją i żandarmerią. Różnice w dochodach stają się coraz większe.  Bogaci coraz bardziej się bogacą, podczas gdy minimum socjalne wynosi siedemset euro miesięcznie. Płaca minimalna to 1180 euro, zaś przeciętne wynagrodzenie osiąga 2 250 euro (wszystkie dochody netto). Razem z Grażyną szukamy spokojniejszego miejsca. Właśnie w Przemyślu je odnaleźliśmy. 
 
G.G.K: Ponieważ mieszkamy na północy Paryża, jakość życia jest tam znacznie gorsza niż gdzie indziej. Bez porównania niższa niż w czasach, kiedy przyjechałam do Francji. Paryż stał się zbyt wielki i niebywale trudny do życia. Codzienne stresy, napięcie, w którym żyję, nie pozwalają mi skupić się na malarstwie. Pobyt w Przemyślu pozwala mi nie tylko na symboliczny powrót do dzieciństwa, lecz także na spojrzenie z odwagą w przyszłość. Odzyskuję tu całą niezbędną do pracy twórczej energię. 
 
 
Fot. Archiwum VIP Biznes&Styl
 
Tę jakość pogarszają zapewne miliony przyjezdnych...
 
P.M.: Od wieków Francja nazywana jest „la terre d’asile”- ziemią, na której chronią się azylanci. Rzadko spotka pan u nas rodzinę złożoną wyłącznie z rodowitych Francuzów. Mój dziadek ze strony ojca był Szwajcarem ożenionym z Belgijką, a dziadkowie ze strony matki - Grekiem i Francuzką. Mam nawet polskie korzenie, o czym świadczy relacja z 1804 r. o pewnym żołnierzu napoleońskim. Podobnie jest w innych francuskich rodzinach. Tych ludzi łączą jednak wspólne korzenie kultury judeochrześcijańskiej. Przybysze z innych kontynentów to napływ obcych, którzy czasami nie potrafią zasymilować się w naszym kraju.

Wróćmy jednak do Przemyśla jako miejsca ucieczki.

P.M.: Wychowałem się w górskim miasteczku w górzystym departamencie Haute Savoie. Później zamieszkaliśmy w Paryżu - na Montmartrze, u stóp bazyliki Sacre Coeur, gdzie zostałem ochrzczony. Było to do roku 1900 małe miasteczko, w którym wszyscy się znali, uprawiali rzemiosło i handel. Na wzgórzach hodowali nawet krzewy winorośli, z której wytwarzali niezłej jakości wino. Później zostało ono włączone w obręb Wielkiego Paryża. Ja jeszcze pamiętam nastrój Montmartre jako miasteczka. Dziś nastrój ten odnajduję w wielu miejscowościach Podkarpacia. W 1967 r. przenieśliśmy się w rejon Dzielnicy Łacińskiej. Z okien mieszkania oglądałem barykady na ulicach i studencką rewolucję marca 1968 r. Po niej zmiany przyspieszyły: powoli pojawiała się masowa turystyka, uliczne sklepy zostały stopniowo zastąpione przez hipermarkety na obrzeżach miast, w każdej dziedzinie życia postępuje globalizacja. 
 
Nie widzi pan postępu w jednym z najbogatszych społeczeństw Europy?
 
P.M.: Postęp przynosi niezwykłe ułatwienia i podnosi poziom życia, przyspiesza komunikację międzyludzką. Istnieje także jego ciemna, egoistyczna strona: zarobić więcej, mieć wszystko dla siebie, za wszelką cenę pokonać rywala. 
 
G.G.K.: Ostatnio często poruszam się po Paryżu autobusami. Metro jest niebezpieczne. Jeżdżenie samochodem stało się niemożliwe, bo miasto od dziesięcioleci jest zakorkowane. Siedząc w autobusie, w niewielkim tempie pokonuję znaczne odległości. Zachowanie pasażerów wskazuje na powszechną manię. Młodzi i starzy, dzieci i dorośli trzymają nosy nad ekranem komórki. Ludzie zamilkli, przestali komunikować się ze sobą. A jeżeli mówią, to ograniczają się do krótkich komunikatów: gdzie trzeba pójść, co kupić, co załatwić. Zastanawiam się, czym dzielą się z bliźnimi, wysyłając taką masę SMS-ów. Stu przyjaciół na Facebooku to przecież żadni przyjaciele.   

W latach trzydziestych Witkacy opisywał, jakie będzie społeczeństwo przyszłości: zanikną uczucia metafizyczne, pojawi się automatyzacja ludzi i życia. Dlaczego zrezygnowała pani z prowadzenia antykwariatu?
 
G.G.K: Dlatego, że z kolegami z branży nie sposób dziś mówić o sztuce, o wartościach. Chwalą się tym, za ile coś kupili i sprzedali. Klną, gdy „zrobią dziurę”, czyli nie poznali się na rzeczywistej wartości przedmiotu. Pojawia się zazdrość, gdy ktoś osiągnął wyjątkowo korzystną cenę. Handel obrazami i przedmiotami antykwarycznymi zaczął przypominać handel bydłem. 
 
Mocno powiedziane.

Reklama
G.G.K.: Ale to prawda. Co gorsza, antykwariusze ograniczają się do Internetu. Interesują ich tylko ci artyści, których obecność odnotowano – wraz z ceną sprzedaży – na aukcji. Inni – ze szkodą dla sztuki - dla nich nie istnieją. Taką znaczącą nieobecnością jest nazwisko Pierre Jouffroy, malarza nadwornego naszego ostatniego króla. Do grona zapomnianych należy także Jadwiga Matawowska (1874-1963). Zapomniana tylko dlatego, iż nie została odnotowana w Internecie. Nasz dobry znajomy, Krzysztof Zagrodzki, jest ekspertem starej daty, specjalistą od malarstwa. Posiada bogatą bibliotekę oraz własne archiwum, które są nieocenionym źródłem wiedzy – także w naszej pracy. Korzystanie z Internetu nie wystarcza, bo historia sztuki to prawdziwa, rzetelna wiedza. Internet może ją tylko spłycić. Zanika wielowiekowa kultura książki.
 
Co pani rekompensuje te rozczarowania?
 
G.G.K.: Zajmuję się konserwacją antyków, przede wszystkim malarstwa, która uczy cierpliwości, daje wgląd w warsztat, a nawet w duszę artysty. (Nawiasem mówiąc konserwacji uczyli mnie w Paryżu Andrzej Kucharek i Andrzej Mielniczek, z których ten drugi pochodził z Przemyśla.)  Moment usuwania przemalówek przypomina grę z losem. Pod grubymi warstwami farby i zmatowiałym werniksem, natrafiam niekiedy na dzieło wysokiej klasy. Tak w czasie prac wyłonił się portret pędzla Pierre’a Jouffroy, portrecisty „Familii” Poniatowskich. Kupił go później Michel Poniatowski (1922-2002), potomek ostatniego króla Polski, zakorzeniony w swej drugiej ojczyźnie: minister i eurodeputowany francuski.  

Czy uważa pani, że niektóre stare obrazy bywają bez duszy?
 
G.G.K.:  Tak. Pewien mój zleceniodawca kolekcjonował obrazy o treści erotycznej. Polecił mi odnowienie dwunastu panneaux – dekoracyjnych płaszczyzn ściennych zdobiących niegdyś salon burzonego wówczas dawnego domu publicznego przy pl. Pigalle. Miały one charakter niedwuznacznie pornograficzny. Jeszcze gorsze było to, iż ten pan zbierał także obrazy przedstawiające egzekucje. Jeden z nich przedstawiał więźnia z Cayenne przed zgilotynowaniem. Po konserwacji to płótno pięć razy spadało ze ściany. W jego powierzchni powstały dziury. W końcu musiałam obraz zdublować, czyli na wosku pszczelim podkleić drugą warstwę płótna. Nie wiem, co działo się później, gdyż jego właściciel nie pojawił się już u mnie.
 
Pan jest antykwariuszem?
 
P.M.: Tak, mój zawód polega na przygotowywaniu transakcji między antykwariuszami paryskimi oraz tymi z terenu całej Francji z kontrahentami belgijskimi, a także – od czasu do czasu - hiszpańskimi, szwajcarskimi czy włoskimi. Coraz częściej współpracuję z Amerykanami, którzy poszukują dzieł sztuki współczesnej (wyposażenia domów) z lat 1950-1960. 
 
U nas nikt by na nie nawet nie spojrzał…

P.M.: Taka komoda z ok. 1960 r. kosztuje w Stanach Zjednoczonych tyle, co we Francji meble w stylu Ludwików. Liczy się oryginalny projekt, design z nieodległej epoki. Takie wyposażenie domów jest teraz modne.
 
Dla pani Przemyśl to powrót do dzieciństwa i do malarstwa?
 
G.G.K.: Do dzieciństwa tak. Malować zaczęłam znacznie wcześniej, w czasie czterdziestoletniego pobytu w Paryżu. Jak już wspominałam, postać dziadka - Mariana Strońskiego - jest do dziś obecna w naszym domu. Także w moich obrazach, choć są one tak różne od jego sztuki. Dziadek lubił ludzi, którzy gromadzili się wokół niego tak, jakby był Ludwikiem XIV - Królem Słońce w Wersalu. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo przyciągał ich do siebie. Był przyjazny, otwarty, pełen poczucia humoru. Miał dar opowiadania, sypał anegdotkami. Na przykład ta o myszkach słynnej malarki Olgi Boznańskiej, którą znał osobiście. W swojej paryskiej pracowni o określonej godzinie cichutko gwizdała. Na ten sygnał zewsząd pojawiały się myszki, którym dawała jedzenie. Mój dziadek miał coś, co w języku francuskim określa się słowem „esprit”, a które w dużym słowniku tego języka ma kilkadziesiąt znaczeń. Ludzie lgnęli do niego; przyciągało ich jego wewnętrzne bogactwo i walory towarzyskie. A wtedy szybko okazywało się, iż nie ma czasu na malowanie. Zamykał się w pracowni, nie dopuszczając do siebie nikogo. Jako dziecko starałam się tę jego izolację przełamać, wymyślając dziesiątki pretekstów, pod którymi mogłam się dostać do pracowni – miejsca, które było jego i moim zaczarowanym światem. Wiele lat później, w Paryżu, w czasie moich pierwszych prób malarskich odkrywałam, jak wiele mi zostawił: jako człowiek i jako artysta. Dziś wiem, że moje obrazy byłyby nie do pomyślenia bez Przemyśla. 
 
 
Fot. Archiwum VIP Biznes&Styl

Tego miasta, które podupada...
 
G.G.K.: Miałam z tym duży problem dziesięć lat temu, gdy Philippe przyjechał do Przemyśla po raz pierwszy. Bałam się, że ucieknie po obejrzeniu tych szarych i obdrapanych fasad kamienic, ciemnych, zawilgoconych podwórek, wykoślawionych bruków. Tymczasem on był zauroczony. „Przyjechałem do miasta takiego, jakby z mojego dzieciństwa” - powiedział. 
 
P.M.: Przemyśl wcale nie jest biedny. To prawda, że rozwija się wolniej, ale te zmiany są widoczne. Trzeba być cierpliwym...
 
G.G.K: Kiedy to zadeklarował, uwierzyłam, że w naszym życiu będzie dobrze. W ten sposób oboje odnaleźliśmy się w tym bliskim mi mieście, położonym gdzieś na kresach Unii Europejskiej. Powiem więcej: mam wrażenie, że ukrywamy się tu oboje przed tym, co Francji - a zapewne i Polsce – niesie cywilizacja nowego stulecia.
 
Inteligencja to umiejętność dobrego przystosowania się do nowych warunków…
 
G.G.K.: Nie, bo umiejętność adaptacji do nowych warunków oznaczałaby prostactwo. My nie mogliśmy w Paryżu zaadaptować się do tak szybko zmieniającego się życia. Tutaj odnaleźliśmy jego sens i sens sztuki, podczas gdy tam mówi się tylko o pieniądzach. Czujemy się jak dziwacy, niekiedy nawet jak ukrywający się przestępcy. 
 
Mamy w Paryżu przyjaciół - wprawdzie w naszym wieku, ale określanych jako „ludzie starej daty”. Alicja i Adam Orawscy są miłośnikami sztuki, kolekcjonerami. Rozmawiając z nimi, zastanawiamy się, gdzie podziały się dawne wartości? Pewnego dnia, gdy oglądaliśmy zgromadzone w ich mieszkaniu zbiory, Alicja spytała mnie: „Czy nie masz wrażenia, iż nasze życie jest tylko krótkim epizodem w dziejach tych obrazów? Przemijamy. To, co pozostaje, to sztuka”.
 

KOMENTARZE

Reklama

Bieszczady! Jedyne góry, które mówią

Z Edwardem Marszałkiem, leśnikiem, rzecznikiem prasowym Regionalnej...

Jakob Laub. Jak absolwent rzeszowskiego gimnazjum pracował z Einsteinem

Przez trzy miesiące 1908 roku pochodzący z Rzeszowa fizyk Jakob Laub był bliskim współpracownikiem Alberta Einsteina. W Bernie pracował razem z nim nad...

Zmiany w podkarpackim urzędzie wojewódzkim. Wojewoda ma nowego rzecznika

Od 1 września wojewoda podkarpacki Ewa Leniart ma nowego rzecznika prasowego. Został nim Michał Mielniczuk, wcześniej zatrudniony w zespole prasowym...

W środę pogrzeb Wojciecha Preisnera, fotografa rzeszowskich mediów

W niedzielę, 27 września zmarł Wojciech Preisner. Miał 52 lata. Msza żałobna fotografa, który przez wiele lat związany był z dziennikiem "Super Nowości"...

Reklama

Pierwszy raz w chmurach. Felieton Magdy Louis

Latem 1985 roku po raz pierwszy w życiu leciałam samolotem. Wsiadłam w Warszawie, wysiadam we Frankfurcie, potem leciałam dalej do samego Nowego Jorku, nieistniejącymi już liniami Pan American. Pamiętam dobrze...

Stanisław Kruczek znów szefem Porozumienia Gowina w Rzeszowie

Partia Jarosława Gowina przeprowadza wybory do władz terenowych. Po sobotnich zjazdach na Podkarpaciu u sterów okręgu rzeszowskiego i krośnieńskiego pozostają ci sami prezesi...

Karol Palczak z Krzywczy: Maluję, odkąd pamiętam

Z Karolem Palczakiem, malarzem z Krzywczy, rozmawia Antoni Adamski

Nie żyje Barbara Wyrzykowska, łączniczka Powstania Warszawskiego

29 września zmarła Barbara Wyrzykowska, łączniczka Powstania Warszawskiego - pseudonim "mała Basia", działaczka Solidarności i wieloletni pracownik naukowy. Miała...

Zmarł Wiesław Różycki, pierwszy wicewojewoda podkarpacki

Wiesław Różycki, były wicewojewoda rzeszowski, a po reformie administracyjnej pierwszy wicewojewoda podkarpacki, zmarł nagle w Chorwacji, w mieście Rovinj. O jego śmierci poinformowała...

zobacz więcej

POLECANE

RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Mieszka I 48/50, 35-303 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.